Bobby, jak mówią do niego bliscy, nie miał łatwo, by zapewnić sobie posadę w administracji Donalda Trumpa. Przeciw jego nominacji na sekretarza zdrowia opowiedziały się dość powszechnie środowiska medyczne w USA, a także 77 laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, chemii, fizyki i ekonomii.
Wątpliwości wyrażała nawet jego rodzina. Caroline, córka byłego prezydenta Johna F. Kennedy’ego (Bobby jest jego bratankiem), przekonywała, że kandydat na sekretarza zdrowia nie ma kompetencji do pracy w rządzie, a jego poglądy na temat szczepionek są groźne.
„Lekarze, pielęgniarki, badacze, naukowcy i opiekuni medyczni zasługują na kogoś lepszego niż Bobby” – przestrzegała w liście do senatorów.
Mimo tych apeli Senat USA dał mu zielone światło. Zadowolił tym Trumpa, który chciał spłacić polityczny dług: Bobby, mający aspiracje do prezydentury, na niecałe trzy miesiące przed wyborami w 2024 r. zrezygnował z walki o Biały Dom i poparł Trumpa.
Kennedy przekonywał wyborców obietnicą, że można uczynić Amerykę znów zdrową. Stąd kultowe już hasło „Make America Healthy Again” (MAHA), które stało się ideą przewodnią dla szerokiego ruchu społecznego.
Kennedy zaczął urzędowanie od czystek personalnych
Minęło pół roku od objęcia rządów przez Trumpa. Ameryka cudownie nie ozdrowiała, za to ma sekretarza zdrowia, który rozsadza system od środka.
Najwięcej jak dotąd kontrowersji 71-letni Kennedy wzbudził w czerwcu, gdy zwolnił cały personel rządowego zespołu ds. szczepień – to ruch mający bezpośredni wpływ na życie Amerykanów. Od rekomendacji tego gremium zależy, które szczepienia dla dzieci zarządzą w szkołach władze stanowe, i które preparaty będą refundowane przez firmy ubezpieczeniowe.

Kennedy zarzucił odwołanym urzędnikom, jakoby siedzieli w kieszeni przemysłu farmaceutycznego. Na ich miejsce mianował nowych – część z nich znana jest z propagowania teorii antyszczepionkowych.
Amerykański strach przed szczepionkami
Zespół namaszczony przez Bobby’ego wziął się szybko do pracy. Na pierwszym posiedzeniu cofnięto rekomendację dla szczepionek przeciw grypie, które zawierają tiomersal. To środek konserwujący na bazie rtęci, który według środowisk antyszczepionkowych może wywołać u dzieci autyzm (zaprzecza temu środowisko medyczne).
Przed tym głosowaniem prezentację na temat tiomersalu wygłosiła Lyn Redwood. To była współpracownica Kennedy’ego – działali razem w założonej przez niego organizacji Children’s Health Defense, która podczas pandemii szerzyła dezinformację i domagała się wycofania z rynku preparatów przeciw covidowi. Kennedy zrezygnował z funkcji prezesa, gdy w 2023 r. wystartował do walki o Biały Dom.
To nie wszystko, gdy idzie o szczepionki. Już jako sekretarz zdrowia Bobby ogłosił, że rząd USA przestanie rekomendować szczepienie przeciw covidowi dla dzieci i kobiet w ciąży, choć te według naukowców są bardziej zagrożone ciężkim przebiegiem i poronieniem. Pozew przeciw tej decyzji Kennedy’ego złożyły czołowe organizacje medyczne, twierdząc, że jego polityka podsyca wśród Amerykanów strach przed szczepionkami.
Z drugiej strony, gdy w tym roku w USA odnotowano rekordową liczbę zachorowań na odrę i pierwsze przypadki zgonów wśród dzieci, Kennedy zachęcał do szczepienia się przeciw tej chorobie.
Ruch antyszczepionkowy na konserwatywnych salonach
Chwilowa wolta Kennedy’ego w sprawie odry zraziła wobec niego część środowisk antyszczepionkowych, które w ostatnich latach nabrały w USA rozpędu na fali frustracji związanej z pandemicznymi lockdownami i nakazami szczepień.
Niegdyś marginalny, ruch ten wszedł dziś na konserwatywne salony – czego przykładem alians Kennedy’ego z Trumpem i dobra passa polityków, którzy dzięki antyszczepionkowej agendzie wygrywają wybory do legislatur stanowych.
To prowadzi do poluzowywania przepisów, a nawet do wysuwania takich projektów ustaw jak w Montanie: próbowano tam zakazać szczepionek mRNA, czyli m.in. tych przeciw covidowi; jak dotąd bez powodzenia.
Oliwy do ognia dolewa Trump, który niedługo po objęciu urzędu podpisał dekret wstrzymujący finansowanie federalne dla szkół i uczelni, które wymagają od studentów szczepienie na covid.
Wolność medyczna czy wolność chorowania?
W tej batalii chodzi nie tylko o szczepienia, ale – w szerszym wymiarze – o ideę wolności medycznej, coraz bardziej świętą w konserwatywnych kręgach. Czyli prawo do podejmowania samodzielnych decyzji dotyczących własnego zdrowia. Zwolennicy tego nurtu sprzeciwiają się wszelkim regulacjom w kwestiach medycznych ze strony państwa. Zwykle popierają też tzw. alternatywne metody leczenia.
Dla tych środowisk Kennedy Junior to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jako sekretarz zdrowia nie tylko poparł antyszczepionkową krucjatę (apel w kwestii odry to wyjątek), ale wziął się też za promowanie alternatywnych terapii.
Ostatnio sporo mówi np. o użyciu psychodelików w leczeniu zespołu stresu pourazowego. To daje nadzieje producentom ecstasy, którzy od lat 80. XX w. starają się o dopuszczenie tego specyfiku, dziś traktowanego jak narkotyk, do użytku medycznego. Agencja Associated Press twierdzi, że departament zdrowia miał zatrudnić kilku ekspertów mających powiązania z tymi producentami.
Sekretarz Kennedy zwalcza fluoryzację wody
Kennedy Junior ma przy tym nieoczywistą biografię: zanim stał się sztandarową postacią środowisk propagujących tak rozumianą wolność medyczną, był prawnikiem specjalizującym się w sprawach ochrony środowiska.
W latach 80. XX w. zaczął pracować w Hudson River Fishermen’s Association – organizacji, która procesowała się z koncernami w sprawie zanieczyszczenia rzek. W 2000 r. współzałożył własną firmę prawniczą, która reprezentowała mieszkańców regionów zatruwanych przez fabryki i chorujących przez to na raka.
Po latach mówił, że to walka z trującymi rtęcią fabrykami sprawiła, iż zainteresował się tematem szczepionek i wspomnianym już tiomersalem. W 2005 r. na łamach pisma „Rolling Stone” i serwisu Salon obwinił tiomersal za wzrost przypadków autyzmu wśród dzieci.
Jego sceptycyzm dotyczy nie tylko szczepionek. Ma on też m.in. swoją teorię na temat dodawania fluoru do wody. Twierdzi, że pierwiastek ten jest rzekomo „przemysłowym odpadem”, który wywołuje artretyzm, raka kości i spadek ilorazu inteligencji. Dlatego jako sekretarz zdrowia zlecił prace nad nowymi wytycznymi w sprawie fluoryzacji wody.
Wpisuje się to w kolejny trend w USA: dodawania fluoru jako pierwsze zakazały stany Utah i Floryda, tłumacząc, że władze nie powinny tego robić bez zgody ludzi. To dobrze brzmi dla zwolenników idei wolności medycznej, ale gorzej ze skutkami w codziennym życiu. Dodawanie fluoru w niewielkich ilościach do wody zapobiega bowiem chorobom zębów, a to ważne w Stanach, gdzie koszty ich leczenia są astronomiczne.
Batalia z producentami przetworzonej żywności
Nie jest tak, że Kennedy Junior słynie tylko z pomysłów kontrowersyjnych. Jako sekretarz zdrowia wziął się też za walkę z przetworzoną żywnością, nazywaną niekiedy cichym zabójcą Ameryki.
Na pierwszy ogień poszły barwniki wytwarzane z ropy naftowej, a stosowane m.in. w cukierkach M&M’s i Skittles, płatkach śniadaniowych czy napojach. Kennedy ogłosił, że chce, by sztuczne barwniki zniknęły z żywności do końca 2026 r. Przemysł zareagował na to obietnicami, co powtarza się za każdym razem, gdy w debacie publicznej wraca ten temat.
W przypadku niektórych barwników producenci będą musieli się jednak ugiąć. Jeszcze pod koniec rządów Bidena Federalna Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), odpowiedzialna za regulacje na rynku żywności, cofnęła zgodę na użycie czerwonego barwnika Red No. 3; stało się to ponad 30 lat po opublikowaniu wyników badań, które wykazały, że wywołuje on raka u laboratoryjnych szczurów. Z tego powodu zakazano wtedy używania go w kosmetykach.
Ponadpartyjna walka z kolorowymi napojami
„Antybarwnikowa” rewolucja rozlewa się dziś na całą Amerykę. Według wyliczeń organizacji Environmental Working Group, projekty ustaw nakładających restrykcje na producentów żywności przygotowano w 20 stanach. I tak, w Teksasie od 2027 r. firmy stosujące wątpliwe dodatki będą musiały zamieszczać etykietę: „Ten produkt zawiera składnik nierekomendowany do spożycia dla ludzi w Australii, Kanadzie, Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii”.
Wracając do polityki w Waszyngtonie: Kennedy chce zlikwidować też lukę prawną, która od dekad zezwala na dodawanie nowych składników do żywności, jeśli producenci sami uznają, iż są one bezpieczne dla zdrowia. Tak luźne przepisy łatwo prowadzą do nadużyć.
Kennedy wzywa też władze stanowe, by zakazały Amerykanom kupowania gazowanych napojów za pieniądze z zapomóg żywnościowych. Walka z kolorowymi napojami, kiedyś w USA typowa dla liberałów, nabiera tempa także w Partii Republikańskiej.
Krok naprzód, dwa kroki w tyłu
Choć działania te mogą napawać optymizmem, sceptycy alarmują, że to mogą być w dużej mierze ruchy pozorne.
Trumpowskie cięcia w rządzie federalnym objęły także Departament Zdrowia. Zwolniono 10 tys. ludzi, także we wspomnianej Federalnej Agencji ds. Żywności i Leków – już i tak niedofinansowanej. Obcięto również fundusze na badania nad obecnością chemikaliów w rolnictwie. Zrobiono to, choć ze zleconego przez Trumpa raportu na temat przyczyn chorób przewlekłych u dzieci wynika, że fundusze na te badania należy zwiększyć.
Ten opublikowany w maju raport, pod tytułem-hasłem „Make America Healthy Again”, to osobna historia. Prócz ważnych wniosków dotyczących przetworzonej żywności (stanowi ona niemal 70 proc. kalorii spożywanych przez dzieci i nastolatki w USA!), w raporcie tym cytowano nieistniejące badania medyczne.
Wzbudziło to podejrzenia, że jego autorzy mogli ułatwić sobie pracę, korzystając ze sztucznej inteligencji (wiadomo, że odpowiadając na zadanie pytania, AI czasem wymyśla nieistniejące prace naukowe).
Olej roślinny czy smalec? Kennedy nie ma wątpliwości
W zdrowotną rewolucję spod znaku MAHA trudno uwierzyć tym, którzy pamiętają, że pierwsza administracja Trumpa poluzowała restrykcje w produkcji żywności i rzadziej niż za poprzednika, Baracka Obamy, interweniowała w sprawie podejrzanych leków i produktów spożywczych.
Również w drugiej kadencji Trump bierze się za deregulację. W marcu ogłoszono plany zniesienia restrykcji środowiskowych – co jest w kontrze z hasłem „Make America Healthy Again”, jako że idzie tu o jakość wód, powietrza i w związku z tym – żywności.
Na drodze do reform stoi tu zresztą sam Kennedy. Z jednej strony walczy z przetworzoną żywnością, ale z drugiej dezinformuje na temat olejów roślinnych: twierdzi, że „zatruwają Amerykanów” i „są jednym z najbardziej szkodliwych składników w żywności”.
W zamian promuje smażenie na smalcu, z którego w latach 90. XX w. zrezygnowały czołowe sieci fast-food, m.in. z uwagi na wysoką zawartość tłuszczów nasyconych. Występując w marcu w konserwatywnej stacji Fox News, Kennedy chwalił popularną sieć Steak‘n Shake za to, że zdecydowała się smażyć frytki na smalcu.
Za sekretarzem zdrowia murem stoją konserwatywne influencerki z branży fitness: nagrywają filmy, pokazując, jak wyrabiają własny smalec, przygotowują z jego użyciem czekoladki czy rozsmarowują go sobie na twarzy dla celów kosmetycznych.
Ruch spod znaku MAHA przyciąga dziś ludzi o różnych poglądach politycznych. Łączy ich zwyczajna troska o to, co jedzą ich dzieci. Gdy w maju rozmawiałam z Tomem, znajomym zwolennikiem Trumpa z Pittsburgha, usłyszałam, że to Kennedy uchronił jego rodzinę przed smażeniem na olejach roślinnych. Tom, rzecz jasna, przerzucił się na smalec.
Polityczne znaczenie idei wolności medycznej
Po latach aktywności jako naczelny antyszczepionkowiec, Kennedy najwyraźniej znów wyczuł nastroje wśród tych Amerykanów, którzy ideę wolności medycznej przedkładają ponad wszystko.
Ruch MAHA jest też na rękę Trumpowi. Prezydent jednego dnia obiecuje, że obniży poziom zachorowalności na raka wśród dzieci, a kilka dni później każe po cichu wycofać pozew przeciw fabryce w przemysłowym rejonie Luizjany, który nazywany jest „aleją raka”.
Tymczasem pół roku po objęciu przez Kennedy’ego stanowiska znów słychać głosy jego krytyków. Michael Bloomberg, były burmistrz Nowego Jorku, przekonuje, że najlepsze dla zdrowia obywateli byłoby powstrzymanie jego najbardziej dzikich zapędów lub wprost odsunięcie go od władzy. Bez tego, przekonuje Bloomberg, zachorować lub umrzeć może więcej Amerykanów, a cenę za to zapłacą Republikanie podczas kolejnych wyborów. Akurat tym mogliby się przejąć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















