Historia, którą od tygodni śledzi cały świat, jest jak z thrillera. Brian Thompson, 50-letni szef jednej z największych firm oferujących w USA prywatne ubezpieczenie zdrowotne (polisę ma w niej ponad 50 mln Amerykanów), dostał kulę w plecy tuż przed siódmą rano 4 grudnia. Stało się to przed wejściem do hotelu Hilton na środkowym Manhattanie, gdzie szykowano coroczne spotkanie inwestorów. Zamachowiec oddał jeszcze kilka strzałów. Śmiertelnie ranny, niecałe pół godziny później Thompson zmarł.
Zamachowiec wykorzystał zamieszanie. Z miejsca zbrodni uciekł elektrycznym rowerem, po opuszczeniu Central Parku przespacerował się na skrzyżowanie Columbus Avenue i West 86th Street. Tu złapał taksówkę i pojechał na dworzec autobusowy.
Manifest Luigiego Mangione
Podejrzany o to zabójstwo – 26-letni Luigi Mangione, absolwent prestiżowej uczelni – został aresztowany dopiero pięć dni później: w restauracji McDonald, w oddalonej o 450 km miejscowości Altoona w Pensylwanii. Wpadł, bo rozpoznał go jeden z klientów fast foodu. Miał przy sobie broń, podrobione prawo jazdy i zeszyt, w którym miał zanotować plan zamachu. Znaleziono przy nim też napisany odręcznie trzystronicowy „manifest”, w którym mowa, że mężczyzna działał w pojedynkę. Według doniesień prasowych w „manifeście” firmy od ubezpieczeń zdrowotnych nazwano „pasożytami”, które bogacą się kosztem Amerykanów.
Mangione usłyszał kilkanaście zarzutów, grozi mu nawet kara śmierci. Nowojorska ława przysięgłych oskarżyła go o morderstwo pierwszego stopnia, uznając, że zabicie prezesa UnitedHealthcare można uznać za terroryzm.
„To było przerażające, dobrze zaplanowane, celowe morderstwo, które miało wywołać szok, zwrócić uwagę i spowodować zastraszenie” – mówił na konferencji prasowej Alvin L. Bragg, prokurator okręgowy na Manhattanie. To ten sam prokurator, który prowadził śledztwo karne zakończone w maju 2024 r. skazaniem Donalda Trumpa. Jest pewne, że kolejna sprawa pod nadzorem Bragga znów zapisze się w historii USA.
Prominentna jest też obrończyni Mangionego: reprezentuje go Karen Friedman Agnifilo, była prokuratorka, która jeszcze cztery lata temu pracowała w prokuraturze okręgowej na Manhattanie. Wśród klientów jej kancelarii jest m.in. raper i producent muzyczny Sean „Diddy” Combs, oskarżany o handel ludźmi w celach seksualnych.
Kto świętował śmierć Briana Thompsona?
Na razie za historyczną można uznać reakcję na to zabójstwo. Po śmierci szefa UnitedHealthcare w mediach społecznościowych wylała się lawina gniewu wobec takich firm, znanych głównie z odmowy finansowania leczenia i leków na receptę. Ostatnio głośno było np. o ubezpieczycielu Anthem Blue Cross Blue Shield: firma chciała odmawiać refundowania narkozy, jeśli operacja potrwa dłużej, niż planowano (dzień po zabójstwie Thompsona firma wycofała się z tego stanowiska).
W patologicznym systemie opieki zdrowotnej w USA czasem wystarczy jeden fałszywy ruch. Np. jeśli ktoś trafi do szpitala spoza sieci placówek objętych ubezpieczeniem, może skończyć z astronomicznym rachunkiem do opłacenia z własnej kieszeni. Dziś długi medyczne są jedną z głównych przyczyn, dla których osoby prywatne ogłaszają bankructwo.
„Jestem pielęgniarką na pogotowiu i jestem chora od widoku umierających pacjentów, którzy dostają odmowę od ubezpieczycieli. Właśnie ze względu na tych pacjentów i ich bliskich nie mogę współczuć Thompsonowi” – to komentarz użytkowniczki TikToka.
Niektórzy internauci wręcz świętowali śmierć Thompsona. Po sieci krążyły niewybredne żarty, a także zdjęcia rozwieszanych na Manhattanie fejkowych listów gończych za szefami innych takich firm. Na plakatach wydrukowano hasło „Delay, deny, depose” (Opóźniać, odmawiać, pozbywać się) – bez wątpienia nawiązanie do typowej strategii tych firm. Dokładnie te słowa wygrawerowano na łuskach nabojów, które znaleziono na miejscu zbrodni.
Amerykański męczennik, do tego bardzo seksowny
Dla wielu Mangione to męczennik walczący o sprawiedliwość. Jego podobizna trafiła już na koszulki, kubki, bluzy; często z hasłem „Uwolnić Luigiego”. Gdy usłyszał zarzuty, na platformach crowdfundingowych zaczęto zbierać fundusze na jego obronę. Na jedną ze zbiórek, o nazwie „December 4th Legal Committee”, wpłynęło 160 tys. dolarów.
26-latek postrzegany jest nie tylko jako współczesny Robin Hood. Dla wielu jest także, jak to ktoś ujął, „seksownym zamachowcem”. Zdjęcia mężczyzny z jego mediów społecznościowych, np. gdy z gołym torsem wspinał się po górach, wprost zalały internet i media. Wątek ten przewija się w telewizyjnych talk-show, gdzie żartuje się, że Luigiemu należy się tytuł najseksowniejszego zabójcy roku.
Podczas gdy w pierwszych dniach po zamachu media karmiły się każdym szczegółem na jego temat, jego fani zalewali negatywnymi recenzjami restaurację McDonalda, w której został aresztowany. Na stronach Google i Yelp pisano, że po lokalu grasują szczury, a jedzenie jest nieświeże. Pensylwańska policja, która zatrzymała 26-latka, zaczęła dostawać maile i telefony z pogróżkami.
Kolejnego zamachu obawiają się teraz inne firmy ubezpieczeniowe; ze swoich stron internetowych usuwają zdjęcia i biogramy kadry zarządzającej. Korporacje, w tym UnitedHealthcare, chcą zainwestować w dodatkową ochronę dla swoich pracowników.
Radykalna Ameryka
Do zabójstwa na Manhattanie doszło kilka miesięcy po dwóch próbach zamachu na Trumpa. Eksperci mówią już o „normalizacji przemocy politycznej”. Obok pamiętnego szturmu na Kapitol 6 stycznia 2021 r., w ostatnich latach nastąpił istny wysyp pogróżek wobec pracowników lokali wyborczych, polityków, prokuratorów, sędziów (w tym tych prowadzących sprawy karne Trumpa).
W 2022 r. głośno było o napadzie na dom byłej już spikerki Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. W domu był jej mąż, którego napastnik, zwolennik prawicowych teorii spiskowych, uderzył młotkiem w głowę. Innym razem policja aresztowała mężczyzn kręcących się z bronią pod domami byłego prezydenta Baracka Obamy i konserwatywnego sędziego Sądu Najwyższego Bretta Kavanaugh. Do drugiego incydentu doszło po przecieku do mediów, iż sędziowie chcą znieść federalne prawo do aborcji na życzenie.
Jak wynika z ogólnokrajowego badania University of Chicago z lat 2021-24, od 10 do 15 proc. respondentów popiera przemoc w sprawach uznanych przez nich za słuszne. Autor badania, politolog Robert Pape, pisał ostatnio w „Financial Times” o nowej erze „brutalnego populizmu”, na miarę tego z lat 20. i 60. XX w. Pape uważa, że poparcie dla przemocy jest związane nie tylko ze spadkiem zaufania do instytucji demokratycznych i falą teorii spiskowych podsycanych przez media społecznościowe.
Mogą stać za tym także przemiany w społeczeństwie USA, tj. kurczenie się białej populacji na rzecz kolorowej. Wskazują na to badania Pape’a: wyszło mu, że osoby przekonane o systemowym rasizmie w USA są dwa razy bardziej skłonne do poparcia przemocy w ważnych dla lewicy kwestiach. Z kolei konserwatystów podburza teoria, że Partia Demokratyczna chce osłabić biały elektorat, przyjmując do USA miliony imigrantów.
Politolog zwraca też uwagę na kolejne zjawisko: wśród sprawców przemocy politycznej są już nie tylko członkowie bojówek czy sfrustrowani bezrobotni, ale też Amerykanie z tzw. dobrych domów. Przykładem Luigi Mangione: pochodzi on z wpływowej rodziny, znanej z prowadzenia sieci domów seniora i filantropii na rzecz szpitali.
Mangione według Trumpa
W sprawie Mangionego doszło do czegoś niezwykłego: w spolaryzowanej Ameryce poparli go i lewicowi, i prawicowi internauci. Najwyraźniej gniew na firmy ubezpieczeniowe jednoczy bardziej niż głośna sprawa innego 26-latka: Daniela Penny’ego.
Ten były marines zadusił w nowojorskim metrze czarnoskórego, chorego na schizofrenię bezdomnego, bo ten wygrażał współpasażerom. Dokładnie 9 grudnia, w dniu aresztowania Mangionego, Penny został uniewinniony, co dla lewicowych aktywistów jest nowym dowodem na niesprawiedliwość sądów wobec czarnych. Z kolei prawica zrobiła z Penny’ego bohatera walczącego o porządek publiczny. Kilka dni po uniewinnieniu Penny został zaproszony, aby wraz z Trumpem, J.D. Vance’em i Elonem Muskiem obejrzeć mecz futbolu amerykańskiego.
Gdy idzie o śmierć szefa UnitedHealthcare, Trump ma inną optykę. Na konferencji prasowej w połowie grudnia mówił, że gloryfikowanie Mangionego jest „chore” i że doszło do „strasznego mordu z zimną krwią”. Obiecał też, że weźmie się za pharmacy benefit managers, czyli pośredników, którzy negocjują z producentami ceny leków dla osób ubezpieczonych. W teorii ich usługi mają obniżyć koszty, ale w praktyce firmy te pompują ceny, by maksymalizować swój zysk.
Za firmy, wśród których jest podmiot należący do UnitedHealth Group (to właściciel UnitedHealthcare), chcą wziąć się też amerykańscy senatorzy. W połowie grudnia przedstawili ponadpartyjny projekt reformy, który ma zakazać koncernom jednoczesnego prowadzenia sieci aptek i firm pośredniczących, gdyż rodzi to konflikt interesów.
Czy reforma amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej jest możliwa?
W dyskusji po zabójstwie Thompsona mniej mówi się o innym problemie trawiącym USA: zbyt łatwym dostępie do broni palnej. Przy podejrzanym o zabójstwo znaleziono tzw. broń widmo: pistolet wyprodukowany na drukarce 3D. Zanim administracja Bidena wprowadziła restrykcje, każdy mógł zamówić w internecie zestaw do montażu bez numerów seryjnych. Dziś to niemożliwe, sprzedawcy muszą też prześwietlić przeszłość kupującego.
Z tego, jak łatwo jest nadal złożyć samemu broń, Mangione miał kpić w swoim „manifeście”: „To było dość banalne: wystarczy podstawowa znajomość programowania (...) i dużo cierpliwości” – czytamy we fragmencie cytowanym przez media.
Na reformę dotyczącą ograniczenia dostępu do broni palnej zapewne nie ma co liczyć. Zresztą Bidenowskie restrykcje dotyczące ghost guns zostały zaskarżone, orzekać w tej sprawie ma Sąd Najwyższy. Przy obecnej polaryzacji i silnym lobby biznesu raczej trudno będzie przepchnąć jakąkolwiek reformę systemu opieki zdrowotnej. Na razie śmierć Thompsona, który osierocił dwójkę dzieci, przypomniała o największych problemach Ameryki.
MARTA ZDZIEBORSKA jest dziennikarką „Press”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















