Wiele jeszcze zapewne przed nami książek, analiz i syntez poświęconych Donaldowi Trumpowi, jego triumfalnemu zwycięstwu, temu, co z tego wynika, co nie wynika, a także co wynikać by mogło (albo też wręcz przeciwnie). Już zresztą mamy wysyp podobnych publikacji, zwłaszcza po stronie prezydentowi elektowi nieprzychylnej. A i niniejszy felieton (tak jak poprzedni) jakoś się w ten nurt wpisuje. Nie po to wracam jednak do tematu, żeby znów rozważać wynik amerykańskich wyborów, lecz żeby zwrócić uwagę na pewną ważną ich konsekwencję. Wprawdzie nie umknęła ona całkiem uwadze dużych mediów, ale wydaje się, że niewystarczająco zrozumiały one jej faktyczne znaczenie. Mam na myśli nominację Roberta F. Kennedy’ego Jr. na stanowisko sekretarza Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej, amerykańskiego odpowiednika ministra zdrowia. Nominację jeszcze formalnie niedokonaną, ale zapowiedzianą w sposób bardzo zdecydowany.
Podkreślam: nie wolno nam tego przegapić i zlekceważyć, jest to bowiem zdarzenie intensywnie symboliczne. Swoiste ukoronowanie procesu, o którym nieraz już na tych łamach pisałem, a mianowicie przenikania narracji spiskowych do głównego nurtu życia politycznego i medialnego. Dlaczego ukoronowanie? Dotąd proces ów sprowadzał się do coraz częstszego występowania przekonań o ściśle spiskowej strukturze („im bardziej na coś nie ma dowodów, tym bardziej jest to prawda”) na łamach różnych, wydawałoby się, dotąd poważnych portali czy gazet. Także w Polsce posługiwanie się kontrfaktycznymi, niewywrotnymi i naciąganymi do granic konfabulacjami stało się w ostatnich latach poręcznym narzędziem walki z politycznym przeciwnikiem.
Wiadomo: jest to jeden z wielu opłakanych skutków polaryzacji. Ale sprawa Kennedy’ego Jr. wyzwala w tym spektrum zupełnie nową jakość. Jeśli ta nominacja faktycznie dojdzie do skutku, będzie to bodaj pierwszy w najnowszej historii przypadek, kiedy tak poważne i kluczowe dla funkcjonowania państwa stanowisko obejmie jawny zwolennik teorii spiskowych. I to bynajmniej nie wyłącznie tych, o których rozpisywano się na wieść o nowym rozdziale jego kariery zawodowej.
Owszem, RFK Jr. jest gorącym orędownikiem antyszczepionkowych mitologii, jednym z najaktywniejszych wrogów szczepień na covid i nie tylko. Owszem, głosi niepoparte żadnymi dowodami poglądy dotyczące domniemanej szkodliwości technologii WiFi i 5G. Ale to nie wszystko. Żeby w pełni zrozumieć, z jakiego typu umysłowością mamy do czynienia, trzeba sięgnąć po bestsellerową książkę Kennedy’ego Jr. pod wymownym tytułem „Prawdziwy Anthony Fauci”.
Polskie wydanie tego hitu liczy sobie równo 830 stron, a ukazało się nakładem oficyny Illuminatio, od lat rozpylającej u nas najbardziej szaleńcze spiskowe fantazmaty (jej flagowym autorem jest m.in. David Icke, główny spec od reptilian). Tytułowy bohater był od 1984 do 2022 r. dyrektorem amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, a w czasie pandemii głównym medycznym doradcą Donalda Trumpa (2021-2022). Zdaniem autora Fauci uosabia wszystkie możliwe patologie rodzące się na styku Big Pharmy i państwowej opieki zdrowotnej. Stoi także za każdym bodaj spiskiem, których – jak wiadomo – mnóstwo się w tym obszarze kłębi. Zwłaszcza – czemu w książce poświęconych jest kilka rozdziałów – spiskiem mającym… ukryć realne przyczyny epidemii AIDS.
I chociaż RFK Jr. zarzeka się, że w rzekomym sporze o tę kwestię nie opowiada się po żadnej stronie, jego dzieło rozprzestrzenia jedną z najszkodliwszych teorii spiskowych, jakie tylko istnieją, a mianowicie AIDS-negacjonizm. W „Prawdziwym Anthonym Faucim” dostajemy szczegółową rekonstrukcję poglądów prof. Petera Duesberga, który od lat 80. poprzedniego stulecia głosi publicznie, że wirus HIV jest w istocie nieszkodliwy, a zespół nabytego niedoboru odporności bierze się ze złego stylu życia, deficytu witamin oraz – last but not least – z rekomendowanych kiedyś przez Fauciego leków antyretrowirusowych.
To jedna z najbardziej śmiercionośnych i mrocznych teorii spiskowych, ma bowiem konkretne efekty w postaci co najmniej kilkuset tysięcy ludzi zmarłych wskutek wiary w jej prawdziwość. Tymczasem wywody Duesberga, dawno zapomniane i zepchnięte na margines, w ostatnich latach – także za sprawą książki RFK Jr. – przeżywają, by tak rzec, drugą młodość.
Okoliczność, że już wkrótce osobą odpowiedzialną za opiekę i politykę zdrowotną w jednym z największych światowych mocarstw będzie człowiek, który nie tylko wyznaje, ale i propaguje tego typu przekonania – otwiera zupełnie nowy rozdział w historii współczesnego Zachodu. Gdzie nas to doprowadzi? Nad jakie przepaście i granie? O tym się, niestety, już wkrótce przekonamy. No, chyba że jeszcze przed objęciem stanowiska RFK Jr. żywiołowo pokłóci się z Trumpem. Jest na to spora szansa, ostatecznie nic tak nie dzieli i nie konfliktuje, jak typowa dla spiskowego obrazu świata permanentna podejrzliwość. Nie da się wszak wykluczyć, że Trump jest tak naprawdę głęboko zakonspirowanym agentem Big Pharmy albo innej masońskiej loży. A że otwarcie ich krytykuje i używa jako straszaka? Cóż, to co najwyżej pokazuje, jak efektywny jest jego kamuflaż (ten tryb argumentacji brzmi znajomo, nieprawdaż?).
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















