Chiny czy USA: kto wygra wyścig o dominację w sferze sztucznej inteligencji?

„Jedynym obszarem, w którym USA mają zdecydowaną przewagę nad Chinami, są chipy AI. Sprzedawanie ich chińskim firmom jest podcinaniem gałęzi, na której się siedzi” – mówi Sam Winter-Levy, ekspert ds. AI.
Czyta się kilka minut
Prezes Nvidii Jensen Huang na targach technologicznych CES w Las Vegas. 5 stycznia 2026 r. // Fot. John Locher / AP / East News
Prezes Nvidii Jensen Huang na targach technologicznych CES w Las Vegas. 5 stycznia 2026 r. // Fot. John Locher / AP / East News

MARTA ZDZIEBORSKA: Na początku wyjaśnijmy. Dlaczego AI nazywane jest już „ropą XXI wieku”, która może napędzać geopolitykę?

Sam Winter-Levy: Zarówno USA, jak Chiny i inne kraje coraz bardziej zdają sobie sprawę, że dostęp do technologii sztucznej inteligencji będzie jednym z podstawowych wyznaczników ich potęgi. I to zarówno pod względem ekonomicznym, militarnym, jak też zdolności wywiadowczych czy w zakresie cyberbezpieczeństwa

Rozwój sztucznej inteligencji można dziś porównać do rewolucji przemysłowej lub boomu na wydobycie ropy w pierwszej połowie XX w. Kraje, które skorzystały na tych przemianach, zwiększyły swoją potęgę. Tak samo będzie ze sztuczną inteligencją. Państwa mające dostęp do zaawansowanych chipów, wykorzystujące AI do celów wojskowych i budujące centra danych, jakie są potrzebne do trenowania modeli sztucznej inteligencji, zyskają znaczenie na arenie światowej.

Wiodąca pozycja w wyścigu AI może być też kartą przetargową w negocjacjach z innymi państwami?

I tu dominującą rolę odgrywają Stany Zjednoczone, z którymi musi się układać cały świat. To rząd USA dyktuje warunki, na jakich amerykańskie firmy sprzedają innym krajom zaawansowane chipy AI.

Amerykanie wykorzystują już swoją przewagę w tej kwestii?

Przykładem są negocjacje, jakie toczyły się w 2024 r. między Microsoftem a firmą G42 ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W zamian za dostęp do amerykańskiej technologii firma z Emiratów obiecała, że zerwie współpracę z chińskim koncernem Huawei [to chiński lider w obszarze sztucznej inteligencji – red.]. Emiraty, podobnie jak Arabia Saudyjska, mają ambicję, by odgrywać istotną rolę w wyścigu AI. Przykładów takich negocjacji między USA a firmami z różnych państw będzie zapewne więcej.

Choć Stany mają liczne asy w rękawie, być może właśnie strzeliły sobie technologicznego samobója, zezwalając na sprzedaż do Chin zaawansowanych chipów AI. Czy Biały Dom zrobił to, by nie pogorszyć relacji handlowych z Pekinem? Ten ma przewagę nad Stanami w wydobyciu i przetwarzaniu metali ziem rzadkich, kluczowych dla nowoczesnych technologii.

Taka handlowa kalkulacja może być jedną z motywacji Trumpa. Prezydent zapewne chce przygotować sobie grunt przed zapowiadanym na kwiecień spotkaniem z Xi Jinpingiem, prezydentem Chin. Administracja USA robi wiele, by nie zaogniać już i tak napiętych relacji handlowych z Pekinem. Stąd moim zdaniem zgoda na sprzedaż zaawansowanych chipów AI, co za rządów Bidena postrzegano jako ustępstwo nie do zaakceptowania z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego.

Druga przyczyna może być taka, że Trump, zezwalając firmie Nvidia na dostawy zaawansowanych chipów H200 do Chin, chce pomóc temu amerykańskiemu koncernowi w lepszym dostępie do chińskiego rynku. To da Nvidii pieniądze na dalsze badania i rozwój, a może też podkopać pozycję Huawei, które również produkuje chipy AI. 

Administracja Trumpa przekonuje teraz, że sprzedaż jednych z najlepszych chipów Nvidii Chińczykom uzależni ich od amerykańskich technologii i zniechęci do rozwijania rodzimej produkcji. Jednak wielu analityków jest sceptycznych wobec tych założeń.

Przeczą im doniesienia agencji Bloomberga z grudnia 2025 r., według których Pekin rozważa zainwestowanie dodatkowych 70 mld dolarów w rodzimą produkcję chipów. Z kolei według Reutera chińscy inżynierowie zbudowali prototyp własnej maszyny do wytwarzania zaawansowanych chipów AI na dużą skalę. 

Chińczycy od lat postrzegają budowę własnego łańcucha dostaw w zakresie AI jako priorytet z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Chcą zmniejszyć swoją zależność od amerykańskich technologii. Dlatego naiwne jest myślenie, że zgoda na sprzedaż chipów Nvidii sprawi, że porzucą te plany. Dopuszczenie zaawansowanych chipów na chiński rynek sprawi jedynie, że Chiny w krótszym czasie przyspieszą w wyścigu AI. 

Jednak nie należy się spodziewać, że Pekin szybko zacznie produkować własne chipy AI o porównywalnej jakości oraz w takiej skali jak zachodnia. Choć chińscy inżynierowie rzeczywiście mieli zbudować prototyp maszyny do litografii EUV, to minie dużo czasu, zanim rozwiną masową produkcję zaawansowanych chipów. W tej kwestii Chiny są kilka lat do tyłu za Stanami, które produkują swoje chipy głównie na Tajwanie.

Jakimi jeszcze sposobami Chiny próbują dogonić Stany w wyścigu AI?

Ten wyścig odbywa się na kilku płaszczyznach. Aby osiągnąć technologiczną przewagę, trzeba mieć nie tylko zaawansowane chipy, ale także inwestować w budowę centrów danych i infrastruktury potrzebnej do zasilania takich centrów energią elektryczną. Chiny już to robią. Pompują też ogromne pieniądze w kształcenie specjalistów od AI. W ostatnich latach znacząco wzrosła liczba absolwentów kierunków związanych ze sztuczną inteligencją. 

Chiny wykorzystują zawirowania w amerykańskiej nauce za rządów Trumpa, by ściągnąć do siebie najlepszych specjalistów.

To również się dzieje. Gdyby spojrzeć na dwa kluczowe elementy dla budowania potęgi AI – dostęp do infrastruktury elektroenergetycznej oraz specjalistów – to pozycja Chin i Stanów w zasadzie jest podobna. 

Oprócz tego chińskie firmy, takie jak DeepSeek, inwestują w rozwijanie modeli językowych. Co prawda nie są one tak dobre jak te amerykańskie, ale mają jedną dużą zaletę: to modele otwarte, można więc je modyfikować i dostosowywać do własnych potrzeb. To ułatwia zdobywanie nowych użytkowników na całym świecie, a o budowę takich globalnych wpływów chodzi Chińczykom. 

Właściwie jedynym obszarem, w którym Stany mają zdecydowaną przewagę nad Chinami, jest dostęp do zaawansowanych chipów AI. Sprzedawanie ich chińskim firmom jest zatem podcinaniem gałęzi, na której się siedzi.

Amerykańscy obserwatorzy ostrzegają, że sprzedaż chipów Nvidii napędzi nie tylko rozwój chińskich technologii AI, ale też działania wywiadowcze i modernizację armii.

Prezes Nvidii Jensen Huang może twierdzić, że Chiny nie potrzebują amerykańskich chipów do celów wojskowych, ale bez wątpienia Chińczycy właśnie do tego je wykorzystują. Jest wiele doniesień prasowych, według których zaawansowane chipy Nvidii, mimo obowiązujących w ostatnich latach amerykańskich ograniczeń eksportowych, trafiały na chiński rynek i były używane do produkcji pojazdów bezzałogowych czy systemów namierzania celów.

Wiele też mówi fakt, że chińskie firmy, do których trafić mogą dostawy chipów Nvidii, współpracują z chińską armią. Założenie, że jest inaczej, kłóciłoby się z tym, jak funkcjonuje chiński system polityczny oraz jak wyglądają relacje między firmami z sektora cywilnego a wojskiem.

Jak wynika z raportu Center for Naval Analyses, chińska armia pracuje nad wykorzystaniem rojów dronów na wypadek inwazji na Tajwan. To przerażające, szczególnie że według nowego raportu Pentagonu Chiny chcą być gotowe na udany atak na Tajwan do końca 2027 r.

Z tej perspektywy zgoda na sprzedaż Chinom chipów Nvidii jest jeszcze bardziej niezrozumiała. Nie jest jednak tak, że Chińczycy będą teraz bez zahamowań korzystać z amerykańskich technologii do celów wojskowych. Chińskie władze, z obawy przed infiltracją ze strony wywiadu USA, mogą mieć ograniczone zaufanie do amerykańskich chipów. 

Poza tym produkty Nvidii są potrzebne tylko do najbardziej zaawansowanego sprzętu. Tymczasem np. do produkcji wielu pocisków rakietowych wystarczą chipy starszej generacji. 

Skoro mówimy o technikaliach: czym różnią się chipy H200 – jedne z najbardziej zaawansowanych chipów AI na świecie, produkowane przez Nvidię – od tych produkowanych przez chiński koncern Huawei?

Chipy H200 oferują ogromną moc obliczeniową, która jest potrzebna do trenowania sztucznej inteligencji. Natomiast chipy produkowane przez Huawei są pod względem technologii o kilka lat do tyłu. Są mniej efektywne, częściej zawodzą i mają znacznie mniejszą wydajność obliczeniową. To sprawia, że do osiągnięcia porównywalnej mocy z produktami Nvidii trzeba użyć znacznie więcej chipów.

Porozmawiajmy o słabych punktach Amerykanów. Niektórzy eksperci biją na alarm, że zastosowanie sztucznej inteligencji do celów wojskowych w USA jest wciąż w fazie eksperymentalnej, i że cały ten proces spowalniają procedury biurokratyczne Pentagonu. Zgadza się Pan z tym?

Zdecydowanie tak. W wyścigu AI liczy się nie tylko posiadanie najlepszych modeli językowych, ale także szybkie ich wdrażanie, również w armii. Tymczasem Pentagon słynie z wolnego procesu zamówień nie tylko uzbrojenia, ale też oprogramowania i nowych technologii. 

W ostatnich latach współpraca z firmami z Doliny Krzemowej znacznie się poprawiła. Z Pentagonem blisko współpracują m.in. producent technologii wojskowych Anduril, OpenAI czy Google. Jednak jest tu jeszcze sporo do poprawy.

Ostatnio głośno o tarciach między Pentagonem a firmą Anthropic, twórcą modelu językowego Claude. Firma nie zgodziła się na używanie modelu bez ograniczeń, np. do inwigilacji Amerykanów i prac nad bronią w pełni autonomiczną. W odwecie Trump nakazał agencjom federalnym zaprzestanie korzystania z technologii tej firmy, choć niewykluczone, że dojdzie tu jeszcze do zwrotu akcji.

Takich tarć może być coraz więcej. Mówimy o technologii ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, ale dostarczanej przez sektor prywatny. Pentagon nie ma tu więc tak dużo do powiedzenia, jak w przypadku technologii, które rozwijały się w wyniku badań rządowych. 

Wracając do czynników utrudniających zastosowanie AI w amerykańskiej armii: kolejną przeszkodą są skomplikowane procedury związane z wdrożeniem zakupionych już technologii. A jeszcze następną – zbyt mała wydolność przemysłu obronnego w USA. Stany mają dziś problemy z szybką produkcją uzbrojenia na dużą skalę, co uświadomiła nam wojna w Ukrainie i braki, jakie mieliśmy w zapasach sprzętu po dostawach dla Kijowa. 

W USA rośnie sprzeciw wobec centrów danych. Ich budowa prowadzi do gwałtownego wzrostu cen energii w okolicy takiego centrum, co uderza w mieszkańców. Czy opór wobec takich inwestycji może być hamulcowym dla amerykańskiego potencjału w sferze AI?

Absolutnie tak. Jeśli Ameryka nie będzie w szybkim tempie budować centrów danych, może to osłabić jej pozycję w rywalizacji z Chinami. Pekin nie ma problemu ze zduszeniem ewentualnych protestów mieszkańców. Temat centrów danych – i szerzej: sztucznej inteligencji zabierającej ludziom pracę – będzie w USA coraz bardziej polityczny. 

Burzliwe nastroje widać w ruchu MAGA. Jego zwolennikom nie podoba się, że administracja Trumpa stawia na szybki rozwój sztucznej inteligencji bez nakładania dodatkowych obostrzeń, które mogłyby go regulować.

Z jednej strony w Partii Republikańskiej mamy frakcję protechnologiczną, trzymającą się blisko z firmami AI. Z drugiej zaś strony jest właśnie ruch MAGA, sceptyczny wobec sztucznej inteligencji i Big Techów. Partyjny rozłam w tej kwestii będzie się pogłębiać.

Widząc opór Amerykanów wobec AI, politycy – z obu stron sceny partyjnej – będą coraz mniej entuzjastycznie nastawieni do tej technologii, szczególnie teraz, gdy zbliżają się listopadowe wybory do Kongresu. 

Są już pierwsi politycy, jak senator Bernie Sanders, którzy nawołują w ogóle do ogólnokrajowego zakazu budowy centrów danych [w orędziu o stanie państwa z 24 lutego Trump mówił, że firmy Big Tech powinny budować własne elektrownie, by zasilać centra danych i tym samym rozwiązać problem wyższych rachunków za prąd w okolicy; tydzień później przedstawiciele największych koncernów technologicznych obiecali w Białym Domu, że wezmą na siebie koszty związane z ogromnym zużyciem energii elektrycznej przez centra danych – red.].

Colin H. Kahl, podsekretarz obrony w administracji Bidena, twierdzi na łamach „Foreign Affairs”, że w wyścigu AI nie będzie jednego zwycięzcy. Że jest bardziej prawdopodobne, iż Stany i Chiny będą liderami w poszczególnych dziedzinach, w których sztuczna inteligencja ma zastosowanie.

Za wcześnie na takie tezy, choć wydaje się, że to scenariusz prawdopodobny. Stany dysponują bardziej zaawansowanymi modelami AI, ale to Chiny, wraz ze swoją ogromną infrastrukturą przemysłową, mogą szybciej zastosować użycie swoich modeli przy budowie robotów, w fabrykach czy w pojazdach.

Chiny mocno inwestują w sztuczną inteligencję w różnych gałęziach produkcji. Do tego, jak już mówiliśmy, chińskie firmy oferują otwarte modele językowe, przez co łatwiej im podbijać zagraniczne rynki, szczególnie w biedniejszych krajach globalnego Południa

Dlatego nie sądzę, aby któryś z tych dwóch krajów – USA lub Chiny – mógł sobie przypisać tytuł lidera dyktującego drugiej stronie warunki. To zbyt wielopoziomowa walka.

Sam Winter-Levy // Fot. Archiwum prywatne

Dr SAM WINTER-LEVY jest ekspertem ds. technologii i stosunków międzynarodowych z amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace. Zajmuje się tematem skutków nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, dla bezpieczeństwa i geopolityki. Jego analizy publikowane są m.in. na łamach „Foreign Affairs”, „Foreign Policy” i „Washington Post”.


Chińska wolta Donalda Trumpa

Utrzymanie przewagi USA nad Chinami w dziedzinie sztucznej inteligencji to jeden z priorytetów administracji Trumpa. Poluzowuje ona liczne przepisy, aby przyspieszyć budowę centrów danych, potrzebnych do trenowania modeli sztucznej inteligencji.

Choć Trump powtarza, że Ameryka „wygra wyścig AI”, to równocześnie ogłosił decyzję, która według ekspertów podkopuje bezpieczeństwo Stanów i ich technologiczną dominację. Prezydent zezwolił mianowicie, aby firma Nvidia sprzedawała Chinom zaawansowane chipy AI, w tym chipy H200, jedne z najnowocześniejszych na świecie. 

Wprawdzie sprzedaż ta obwarowana jest restrykcjami – teoretycznie Chińczycy nie mogą wykorzystywać ich do celów wojskowych – ale jest to odwrót od polityki Bidena, który jesienią 2022 r. zaczął ograniczać sprzedaż Chinom najbardziej nowoczesnych chipów AI.

Trump dokonał tej wolty, choć jego administracja w kwietniu 2025 r. nałożyła restrykcje na dostawy do Chin mniej zaawansowanych chipów Nvidii – modelu H20. Twardy kurs trwał jednak krótko, bo po zaledwie trzech miesiącach obostrzenia zniesiono.

Wcześniej, za pierwszej kadencji Trumpa, jego administracja zabiegała o osłabienie technologicznej pozycji Pekinu, np. naciskając na rząd Holandii, aby zablokować sprzedaż Chińczykom holenderskich urządzeń do litografii EUV. To kluczowy dla sfery AI sprzęt, służący do produkcji zaawansowanych chipów na dużą skalę. 

MZ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Globalny wyścig o sztuczną inteligencję