Pornografia zmienia mózg. Pytanie, czy odwracalnie

Mateusz Gola, psycholog i neurokognitywista: Z naszych badań wynika, że najlepszym czynnikiem, który pozwala dziecku uniknąć w przyszłości nałogowych zachowań seksualnych, jest możliwość rozmowy z rodzicami na temat seksualności.
Czyta się kilka minut
Fot. Shutterstock
Fot. Shutterstock

Anna Goc: „Oglądasz pornografię?” – Pana zdaniem tego pytania raczej nie zadajemy. Dlaczego?

Prof. Mateusz Gola: Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałem badania, pornografia była tabu nawet w nauce. Pytania o to, czy i w jaki sposób z niej korzystamy, nie padały ani w przestrzeni publicznej, ani na randkach. Jakby pornografia nie istniała.

Dane mówią jednak coś zupełnie innego. Pytanie powinno brzmieć nie „czy” oglądamy pornografię, tylko „jak często” to robimy.

Bo oglądamy wszyscy?

Z pornografii regularnie, czyli przynajmniej kilka razy w miesiącu, korzysta dwie trzecie mężczyzn i jedna trzecia kobiet. Pozostałe osoby, jeśli oglądają pornografię, to rzadko – kilka razy w roku. Jednak mężczyźni zdecydowanie częściej, bo aż o osiem razy częściej, uzależniają się od pornografii.

Dlaczego?

Z perspektywy mózgu – to zagadka. Wiemy na pewno, że kora czołowa, która odpowiada m.in. za to, że rozumiemy i potrafimy przewidzieć konsekwencje naszych zachowań i potencjalne ryzyka, u kobiet rozwija się szybciej, bo do dwudziestego drugiego roku życia, a u mężczyzn – do dwudziestego piątego.

Gdy prowadziliśmy badania wśród osób, które szukały pomocy w związku z nadużywaniem pornografii, zauważyliśmy, że dla kobiet pornografia była większym problemem ze względu na ich przekonania religijne czy moralne. W przypadku mężczyzn była odbierana jako problem dopiero wtedy, kiedy pojawiały się negatywne konsekwencje korzystania z niej, na przykład gdy wpłynęła na pogorszenie relacji w związku, zaniedbywanie edukacji lub pracy.

Warto dodać, że w przypadku mężczyzn korzystanie z pornografii dużo częściej wpływa na niezadowolenie ze związku. Z badań podłużnych, czyli takich, które pozwalają obserwować te same osoby na różnych etapach ich życia, wynika, że mężczyźni, którzy na początku badania byli zadowoleni ze swoich relacji partnerskich, pod wpływem coraz częstszego korzystania z pornografii tracili to zadowolenie.

Obniża się także wiek pierwszego kontaktu z pornografią.

Na strony pornograficzne wchodzą już dziesięcioletnie dzieci, równie często chłopcy, jak i dziewczyny. Nasze badania pokazują, że co czwarte dziecko w tym wieku odwiedza strony pornograficzne przynajmniej raz w miesiącu, i to bez względu na płeć. Różnice między płciami w tej grupie widać dopiero kilka lat później: wśród nastoletnich chłopców co dziewiąty przyznaje się do codziennego oglądania pornografii, wśród dziewczyn – znacznie mniej.

Wiek pierwszego dostępu do pornografii przesuwa się wraz z obniżaniem się wieku dostępu do urządzeń mobilnych i internetu. Co ma ogromny wpływ na rozwój dzieci.

Materiały, które oglądają, nie bez powodu są „tylko dla dorosłych”. Są silnie stymulujące – angażują, szybko wciągają. I, co ważne szczególnie dla osób, które jeszcze przez wiele lat nie będą miały własnych partnerskich doświadczeń seksualnych, przedstawiają życie seksualne w skrzywionym zwierciadle. Kształtowane przez nie nierealne wyobrażenia dotyczące ciała i tego, jak wyglądają seks i bliskość, mogą przełożyć się na zachowania w związkach i niezadowolenie z nich.

Jak pornografia wpływa na dziecięcy mózg?

Mózg dziesięcioletniego dziecka nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, a więc zachowuje dużą plastyczność. Kora czołowa, o której wspomnieliśmy, będzie kształtowała się przez kolejne kilkanaście lat. Dlatego dzieci i nastolatkowie łatwiej wchodzą w ryzykowne sytuacje w internecie, choćby związane z sextingiem, czyli udostępnianiem swoich zdjęć innym i w sieci.

Ostatnie badania pokazują, że bodźce ambiwalentne, czyli takie, które kojarzą się z czymś przyjemnym i z czymś niepokojącym albo zagrażającym, mogą szybciej wciągnąć w nałogowe zachowania. Dzieci, które odkrywają pornografię, zwykle przeżywają ekscytację i niepokój, że zostaną przyłapane. Tylko jedno na dziesięć mówi dorosłym o tym, że miało kontakt z pornografią, reszta to ukrywa.

Aspekt niepokoju, tajemnicy, robienia czegoś nielegalnego jest więc silny. Jeśli dołożymy kwestie światopoglądowe, połączymy masturbację z grzechem, a jednocześnie z przyjemnością, pojawia się ambiwalencja. A ambiwalentny bodziec ma duży potencjał oddziaływania na mózg, ponieważ jednocześnie aktywuje układy powiązane z przyjemnością i lękiem.

Co możemy zrobić, żeby uchronić dziecko przed uzależnieniem?

W naszych badaniach wychodziło, że najlepszym czynnikiem, który pozwala dziecku uniknąć w przyszłości nałogowych zachowań seksualnych, jest możliwość rozmowy z rodzicami na temat seksualności, podobnie zresztą jak o różnych innych trudnych i potencjalnie ambiwalentnych sprawach.

Jakie podejście do pornografii ma „pokolenie Z”, pierwsze, które miało do niej dostęp w internecie?

W badaniach obserwujemy, że przedstawiciele „pokolenia Z” są dużo bardziej otwarci na rozmowę o pornografii. Wynika to między innymi z przekonania, że korzystają z niej wszyscy. W tej grupie dzielenie się informacją o korzystaniu z pornografii nie jest tak silnie powiązane z lękiem przed oceną czyjegoś życia seksualnego czy powodzenia w intymnych relacjach.

W starszych grupach to się zmienia?

W grupie osób po trzydziestym roku życia wciąż mocne jest poczucie, że oglądanie pornografii wśród mężczyzn jest czymś powszechnym, a wśród kobiet – wstydliwym. Przyznanie się do zaglądania na strony z pornografią jest też silniej łączone z negatywną oceną relacji partnerskich. Mężczyźni z „pokolenia milenialsów” częściej niż ich młodsi koledzy mają przekonanie, że jeśli oglądają porno, to znaczy, że nie układa im się seks partnerski, a kobiety częściej traktują korzystanie z pornografii przez partnera na równi ze zdradą.   

Różnice między kobietami i mężczyznami widać też w badaniach, w których pytano osoby w stałych związkach o zadowolenie z życia seksualnego. Ok. 57 proc. kobiet w stałych związkach partnerskich jest zadowolona z częstotliwości życia seksualnego, 28 proc. twierdzi, że seksu jest za mało, a 14 proc. – że za dużo. Gdy zadamy to samo pytanie mężczyznom, 57 proc. twierdzi, że seksu w ich związku jest za mało. I zaledwie 4 proc. – że za dużo.

Pytano też o bliskość – choćby o przytulanie?

Bliskość fizyczna dla wielu osób jest jednym z głównych języków miłości. Możemy komunikować się na różne sposoby: poprzez wysokiej jakości czas, który spędzamy razem, komplementy, różnego rodzaju przysługi, prezenty lub właśnie poprzez bliskość fizyczną.

Jeśli dla kogoś ten aspekt bliskości fizycznej jest głównym sposobem doświadczania miłości i z jakiegoś powodu zaczyna być go nagle mniej, pojawia się odczucie bycia nieszanowanym, niepożądanym, a ostatecznie – niekochanym.

Bliskość seksualna jest jedną z nielicznych potrzeb w naszym życiu, której nie możemy zaspokoić w pełni samodzielnie. Gdy jesteśmy w związku, w bliskiej relacji, potrzebujemy otworzyć się na drugą osobę – zaufać i powierzyć jej naszą potrzebę seksualną. Licząc na to, że nie zostaniemy wyśmiani ani odrzuceni, a nasza potrzeba nie zostanie zbagatelizowana.

A jeśli właśnie tak się dzieje?

Jeśli pojawiają się rozbieżności – inne zapotrzebowanie na bliskość i seks, albo diametralnie odmienne rozumienie potrzeb seksualnych, warto próbować znaleźć jakiś konsensus, pokazać drugiej stronie, jak my to odczuwamy, jak wiele znaczeń ta seksualność dla nas ma. Ale jeśli ktoś nas odrzuca zupełnie, trudno mówić o satysfakcjonującym związku. Gdy osoba, dla której potrzeba intymnej fizycznej bliskości jest głównym językiem doświadczania miłości, notorycznie spotyka się z odmową, to jest to nie tylko odmowa seksu, lecz także odmowa uznania, że jestem dla kogoś ważny, doceniany, kochany, że moje potrzeby się liczą, że druga strona chce się o nie zatroszczyć.

Zajrzyjmy, co dzieje się wtedy w mózgu.

Bliskość fizyczna – przytulanie, czułość, seksualna bliskość, wiąże się z dużą ilością wydzielanej oksytocyny. Oksytocyna ma duże znaczenie dla budowania relacji. Badania pokazują, że jeśli źródłem oksytocyny jest nasz partner lub partnerka, dużo łatwiej jest nam przebaczać, rozumieć błędy, poświęcać się dla tej osoby, od której doświadczamy czułości. Oksytocyna uwrażliwia nas na ważne społecznie sygnały i w takim kontekście jest podstawowym budulcem tego uczucia wspólnoty, poczucia, że to już nie „ja” i „ona”, ale „my”.

Jeśli brakuje bliskości fizycznej, to przekłada się to na relację również z neurobiologicznego punktu widzenia. Łatwiej nam wtedy gromadzić urazy, walczyć ze sobą na różnych frontach, podchodzić do związku jak do transakcji.

U osób, które nałogowo korzystają z pornografii i masturbują się, poziom oksytocyny też jest wysoki. Na czym polega różnica?

Wyniki badań dotyczących oksytocyny u osób kompulsywnie korzystających z porno są intrygujące i bardzo ciekawe.

Jak przed chwilą wspomniałem, oksytocyna to nie „magiczna cząsteczka miłości”, jak często jest przedstawiana w popularnonaukowych przekazach, ale substancja, która uwrażliwia nas na istotne społecznie informacje. Jeśli źródłem oksytocyny jest bliska osoba, a oksytocyna wydziela się w sytuacji bezpieczeństwa, intymności i zaufania, to jej działanie w mózgu polega na tym, że stajemy się wrażliwsi na sygnały związane z bliskością.

Jeśli jednak ktoś czuje się odrzucony, zagrożony, nie czuje się bezpiecznie w relacji i poprzez pornografię i masturbację próbuje zredukować stres, oksytocyna, której sam sobie dostarcza, zaczyna uwrażliwiać go na sygnały odrzucenia, zagrożenia, niebezpieczeństwa.

Czyli podnosi poziom lęku?

Początkowo redukuje go, ponieważ wyrzut oksytocyny na chwilę niweluje efekty kortyzolu, czyli substancji związanej z uczuciem napięcia podczas stresu, ale w perspektywie kolejnych godzin i dni, poprzez uwrażliwienie na sygnały zagrożenia i odrzucenia, podnosi lęk. I powstaje błędne koło.

Pan X, którego historię opisuje Pan w książce, osoba korzystająca problemowo z pornografii, opowiada o poczuciu pustki, którego doświadczył, gdy partnerka poinformowała go, że odchodzi.

Bardzo wiele osób, które ma doświadczenia ciągów pornograficzno-masturbacyjnych, czyli takich wielogodzinnych sesji powtarzanych przez kilka dni z rzędu, przeżywa wyjałowienie z emocji – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Zostają tylko skrajne: skrajna ekscytacja bądź skrajny niepokój. Nierzadko są one połączone ze stanami depresyjnymi albo silnymi stanami lękowymi. Widać to bardzo wyraźnie w historii Pana X.

Czy możliwe jest bezpieczne korzystanie z pornografii?

Nie nazwałbym żadnego korzystania z pornografii „bezpiecznym”, raczej „rekreacyjnym”, czyli takim, które nie stwarza problemów.

Sięganie po pornografię w czasach bezprzewodowego internetu i potężnych algorytmów mających za zadanie przykuć nas do ekranu na jak najdłuższy czas zawsze kryje jakiś rodzaj ryzyka. W przypadku większości użytkowników te ryzyka nie materializują się, ale zawsze istnieje pewne prawdopodobieństwo, że to nas wciągnie, a nawet – że przerodzi się w nałóg. Algorytmy szybko wyłapują to, czego szukamy w sieci, i zaczynają podsuwać więcej podobnych treści. Tworzy się wokół nas bańka, z której coraz trudniej wyjść.

Ludzie korzystają z pornografii masowo, bo jest dostępna i darmowa. Rekreacyjne korzystanie z pornografii od problemowego różni się tym, że mogę zdecydować – czy, jak długo i jaką pornografię oglądam.

Od czego zaczyna się problemowe korzystanie z pornografii?

Pierwszym subtelnym sygnałem alarmowym jest to, że zaczynamy oglądać pornografię z nudów.

Groźnie robi się wtedy, gdy pornografia zaczyna pełnić funkcje autoregulacyjne. Staje się sposobem na regulację trudnych stanów emocjonalnych: lęku, frustracji, stresu. Czyli wtedy, gdy robimy coś nie tylko dlatego, że jest przyjemne, lecz także dlatego, że to pozwala nam uciec od trudnych emocji. Wtedy też zwykle tracimy nad tym kontrolę. I to już jest sygnał oglądania problemowego. Oglądamy dłużej i częściej, niż chcemy, i nie potrafimy nad tym zapanować.

Co dzieje się wtedy w mózgu?

Układ związany z dopaminą, który odpowiada za motywację i za wiązanie różnego rodzaju wskazówek z nagrodami, zaczyna się zmieniać.

Pornografia pobudza seksualnie i pozwala osiągnąć orgazm – szybciej albo mocniejszy niż wyobraźnia czy seks partnerski. Mamy więc wskazówkę: pornografia – i nagrodę: orgazm.

W mózgu osób korzystających „rekreacyjnie” z pornografii działa tzw. pętla wzmocnień pozytywnych – mamy wskazówkę, z której możemy skorzystać, by zdobyć nagrodę. Wiemy, jak osiągnąć przyjemność. Nasz mózg koduje tę możliwość i zaczyna podpowiadać nam ją coraz częściej.

Wypierając lub zastępując inne drogi do osiągnięcia przyjemności?

Na początku nie, pornografia jest wciąż jedną z wielu możliwości.

Z czasem u części osób pojawia się jednak tzw. pętla wzmocnienia negatywnego. Odkrywamy, że pornografia nie tylko może doprowadzić nas do nagrody, lecz także potrafi sprawić, że unikniemy nieprzyjemności. Zaczynamy traktować pornografię instrumentalnie. Jeśli czujemy napięcie, lęk, obawiamy się czegoś, sięgamy po pornografię, by od tego uciec.

O ile w pierwszej pętli, pozytywnej, mieliśmy impuls, akcję i przyjemność, a droga do niej była krótka, o tyle w pętli negatywnej mamy sytuację bardziej złożoną. Pornografią zagłuszamy poczucie, że coś nam się nie udało, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy albo kochani. A ponieważ te myśli mogą w naszej głowie dawać o sobie znać ciągle, również ciągle zagłuszamy je pornografią. Coraz częściej i podczas coraz dłuższych sesji. Przestaje nam zależeć na orgazmie, chodzi o samą pornografię – czyli o ucieczkę. Wtedy pornografia zaczyna być sama w sobie nagrodą.

Jak w przypadku innych nałogów: jemy, mimo że nie jesteśmy głodni, ale dopamina pojawiająca się podczas jedzenia sprawia, że czujemy się przez chwilę dobrze, zapominając o stresie?

Tak, zaczyna się nieustanna pogoń za króliczkiem. Każdy, kto poczuł, że od godziny przegląda media społecznościowe, mimo że miał zajrzeć tylko na 5 minut, doświadczył namiastki czegoś podobnego. Czynność ta nie prowadzi nas do nagrody, nie osiągamy żadnego celu. Dopamina jednak w reakcji na miniaturkę każdego kolejnego filmiku jest wydzielana i motywuje nas, żeby kontynuować przeglądanie, a dzięki temu nie myśleć o trudnej rzeczywistości. Stan ten może trwać godzinami.

Mózg szybko się uczy. Jeśli korzystaliśmy z tego zachowania, by odciąć się od trudnych emocji, i poczujemy znów frustrację, napięcie, poczucie bycia niedocenionym przez partnera czy partnerkę, wstyd – to te wszystkie stany emocjonalne zaczynają być wskazówkami, które momentalnie motywują nas do tego, by się wyłączyć.

Jedni uzależniają się od pornografii, inni nie. Dlaczego?

Na podstawie badań mózgu możemy powiedzieć, czy ktoś ma silniejsze predyspozycje do wejścia w nałogi, czy słabsze.

Patrzymy na korę czołową, o której już wspominaliśmy. Dokładniej: na grzbietowo-boczną korę czołową, która odpowiada za kontrolę zachowań, przewidywanie długofalowych konsekwencji naszego zachowania, umiejętność realizowania długofalowych celów.

Weźmy przykład kaloryfera na brzuchu.

Idziemy do cioci na urodziny, a ona podaje torcik. Mamy strzał dopaminy, żeby po niego sięgnąć. Musi być pyszny, przewidujemy przyjemność. Wtedy do akcji wchodzi wspomniany obszar kory czołowej i mówi nam: „ej, jeśli chcesz mieć kaloryfer, to trzymaj kalorie w dziennym bilansie, a poza tym pamiętaj, ile ćwiczeń i potu kosztowało cię spalenie tych 500 kalorii wczoraj, nie chcesz tego zmarnować kawałkiem tortu”.

U osób, które uzależniają się szybciej, kora czołowa będzie miała mniejszą liczbę neuronów, a sygnał po wystawieniu przez ciotkę tortu na stół będzie słabszy.

Albo spójrzmy na inny obszar kory czołowej – korę brzuszno-przyśrodkową, która zajmuje się regulacją emocji. Z naszych najnowszych, jeszcze nie opublikowanych, ale już przyjętych do druku badań wynika, że kora brzuszno-przyśrodkowa reaguje w sytuacjach silnych emocji.

Co robi, jeśli działa sprawnie?

Dostajemy od niej sygnał: „wystraszyłeś się, ale nie masz czego, z takimi rzeczami już sobie radziłeś”. Albo: „czujesz stres przed tym egzaminem, ale spokojnie, poradzisz sobie, to nie podstawówka, kiedy nie wiedziałeś jak, tylko studia, które sam wybrałeś i nieźle ogarniasz”.

Wiemy na pewno, że u osób, które korzystają nałogowo z pornografii, te połączenia działają mniej efektywnie, a więc tym osobom trudniej opanować emocje. Więc ten racjonalny sygnał nie dochodzi. Emocje kipią i zamiast radzić sobie z wyzwaniem – na przykład nauką do egzaminu, trzeba sobie radzić z trudnymi emocjami.

I tu warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden obszar – korę przedniego zakrętu obręczy, która pomaga nam uczyć się na własnych błędach. Ciągnąc powyższy przykład, zamiast uczyć się do egzaminów, z którymi związany jest stres, zacznę oglądać pornografię, by uciec od tego stresu. Nie rozwiąże to problemu z egzaminami, przeciwnie – tylko je pogorszy, pogłębiając też stres. Po całej tej sytuacji moja kora zakrętu obręczy nie wyśle odpowiednio silnego sygnału, że był to błąd, gdyż podobnie jak w korze grzbietowo-bocznej, jest tam mniej neuronów i przy kolejnym egzaminie powtórzę tę samą strategię, bo zabraknie refleksji, by ją zmienić.

Niełatwe to musi być, zwłaszcza z perspektywy psychoterapeuty, rozmawiać o tym, że jedne mózgi trochę gorzej będą radziły sobie z nałogami, a inne – lepiej.

To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie sobie zadaję, ponieważ dotyczy tego, na ile mamy wolną wolę. Z perspektywy naukowca obserwuję determinizm w wielu obszarach badań nad mózgiem. Z perspektywy psychologa klinicznego i psychoterapeuty, czyli osoby, która pomaga wychodzić z nałogów, wiem, że nad wieloma rzeczami możemy pracować.

Zdarza się, że powiedzenie pacjentowi o aspekcie neurobiologicznym, a więc przyznanie, że w jego mózgu coś działa gorzej niż w mózgach innych, bywa pomocne, uwalniające. Osoby w nałogu przez lata borykają się z poczuciem braku sprawczości w swoim życiu, obniżonym poczuciem wartości i olbrzymim wstydem: „nie potrafię czegoś odstawić, z czegoś zrezygnować, a więc jestem słaby, mniej wartościowy”.

Pokazanie machinerii neurobiologicznej może ściągnąć z nas wstyd i pozwala powiedzieć: „okej, nie jestem zły czy beznadziejny, po prostu mój mózg działa inaczej. Zobaczmy jak. Sprawdźmy, co można zmienić i jak działać z tym, co w nim jest, i podejdźmy do tego realistycznie”.

Czyli jak?

Na przykład jeśli niezliczoną ilość razy obiecywałem sobie, że od jutra już nigdy nie będę oglądał porno, a po kilku dniach, lub nawet już jutro, oglądałem dalej, to prawdopodobnie kolejna taka obietnica nie będzie w stanie zmienić mojej sytuacji z dnia na dzień. Ale jeśli podejdę do tematu w sensowny sposób, rozpoznam mechanizmy, zacznę pracować dzień po dniu nad ich zmianą, mam szansę zmienić także mój mózg i to, jak działa.

Pornografia zmienia mózg, ale część z tych zmian jest odwracalna.

W jednym z naszych badań sprawdzaliśmy, co dzieje się w mózgu osób korzystających z pornografii nałogowo przed podjęciem terapii i pięć miesięcy później.

U tych osób, które były w stanie odstawić pornografię na pięć miesięcy – nie korzystały z niej albo robiły to sporadycznie – zmiany były odwracalne. Nie wszystkie od razu po pięciu miesiącach, ale te najbardziej kluczowe, związane z układem motywacji, z głodami nałogowymi, czyli z wewnętrznym przymusem i poczuciem utraty kontroli nad własnym życiem – tak. Patrząc na aktywność mózgu, po pięciu miesiącach trudno jest odróżnić wyniki badań tzw. „rekreacyjnego” użytkownika pornografii i problemowego.

Jednak dla wielu osób odstawianie pornografii to bardzo trudny proces.

Jak on przebiega?

Dla wielu osób wiąże się on najpierw z dziesiątkami czy setkami niepowodzeń. Ze względu na mechanizmy, o których już wspomniałem, pojawiają się silne głody nałogowe, trudny do odparcia przymus oglądania porno. Kiedyś prowadziłem badania dotyczące osób uzależnionych od stymulantów, konkretnie kokainy. W mózgu możemy wyodrębnić dwie sieci: jedną, która przewiduje przyjemność związaną z użyciem kokainy, drugą, która przewiduje konsekwencje, zagrożenia. Okazało się, że sieć, która ma przewidywać zagrożenia, w ogóle tego nie robi, tylko też została zaabsorbowana przewidywaniem przyjemności. Czyli obydwie sieci przewidują przyjemność, nic nie przewiduje zagrożeń. Nie wiemy jeszcze, czy do podobnego mechanizmu dochodzi w mózgach osób nałogowo uzależnionych od pornografii, ale wiemy, że gdy przychodzi głód nałogowy, przestaje mieć znaczenie to, jakie będą konsekwencje kolejnych wielogodzinnych sesji z pornografią.  

Co bywa wtedy pomocne?

Najczęściej po pomoc profesjonalną zgłaszają się osoby, które mają za sobą wiele samodzielnych i nieudanych prób. Często czynnikami, które silnie motywują do zmiany, są trudności: epizod depresji w związku z bezsilnością lub rozpad bliskiej relacji, kryzys małżeński czy utrata pracy. Zdarza się, że są to także silne motywacje pozytywne: chęć wejścia w związek, narodziny dziecka czy przykład kogoś, kto z powodzeniem zmienił swoje życie na lepsze.

Mateusz Gola // Fot. Ewa Piekut / Archiwum prywatne

Prof. dr hab. Mateusz Gola jest psychoterapeutą i neuronaukowcem, pracownikiem Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk oraz Institute for Neural Computation na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego. Specjalista w zakresie uzależnień behawioralnych, autor ponad 130 publikacji naukowych oraz popularnonaukowej książki „Gdy porno przestaje być sexy” (CCPress 2025).

Informacje o badaniach prowadzonych przez prof. Golę, w których aktualnie można wziąć udział, znajdują się na www.mateuszgola.pl

Screen popularnej strony pornograficznej

Pornografia w liczbach

  • Ok. 70 proc. mężczyzn i 30 proc. kobiet oglądało pornografię w ostatnim miesiącu.
  • W USA ok. 11 proc. osób korzysta z pornografii codziennie.
  • Tylko w tym kraju przemysł pornograficzny wart jest ponad miliard dolarów rocznie.
  • Najpopularniejszy na świecie serwis pornograficzny notuje dziennie przeszło 100 mln odwiedzin.
  • W wielu krajach na świecie ten serwis ustępuje pod względem popularności wyłącznie Facebookowi, Google’owi i YouTube’owi.
  • Obecnie większość osób ogląda pornografię na smartfonach i tabletach (93 proc. wyświetleń).
  • Dane zebrane w ciągu ostatnich dwóch dekad wskazują, że liczba osób regularnie oglądających pornografię stale rośnie.
  • Oprócz pojawienia się urządzeń mobilnych, na wzrost liczby konsumentów pornografii miało wpływ wprowadzenie trybu incognito w przeglądarkach.
  • Średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią wypada między 9. a 10. rokiem życia.
  • Ponad połowa dzieci w tym wieku styka się z pornografią przypadkowo i wskazuje ją jako najczęściej widziany w internecie rodzaj niechcianej treści.
  • Co dziesiąte dziecko w tym wieku szuka pornografii celowo, podobny odsetek dzieci miał styczność z pornografią pod wpływem rówieśników.
  • 40 proc. młodszych nastolatków (12-14 lat) ogląda pornografię kilka razy w tygodniu lub codziennie.
  • Połowa nastolatków, którzy mieli styczność z pornografią, wskazuje, że oglądało sceny seksu zawierające przemoc – m.in. gwałt, duszenie, zadawanie bólu.
  • W 2021 r. najpopularniejszy serwis pornograficzny usunął 80 proc. materiałów po śledztwie dziennikarskim wskazującym, że roi się w nim od scen prawdziwych gwałtów, dziecięcej pornografii czy filmów udostępnionych bez zgody osób, które widnieją na nagraniu.
  • Liczba osób, które deklarują, że są uzależnione od oglądania pornografii, waha się od kilku do kilkunastu procent.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Pornografia zmienia mózg