Maciej Müller: Po raz kolejny słyszymy o homoseksualnych ekscesach na plebanii – tym razem w Drobinie pod Płockiem. Wobec nie tak dawnego przypadku z Dąbrowy Górniczej trudno nie spytać, na ile częste są takie zachowania wśród polskiego duchowieństwa?
Ks. Jacek Prusak SJ: Bardzo trudno jest ocenić liczbę aktywnych seksualnie księży homoseksualistów, więc trudno mówić o skali zjawiska. Doświadczenie pokazuje jednak, że do takich zdarzeń dochodziło i dochodzi.
To, co tak szokuje, to że mamy do czynienia z orgiami, których uczestnicy zażywają środki mogące skutkować zagrożeniem dla życia i zdrowia.
Chemseks, czyli zwiększanie doznań seksualnych za pomocą rozmaitych środków, nie jest rzadkością wśród osób homoseksualnych. Często towarzyszy tym, którzy zaprzeczają swojej orientacji.
Chodzi o jakąś formę skanalizowania agresji?
O intensyfikację doznań, które nie wynikają z więzi z drugą osobą – czyli przeżywania seksu rekreacyjnego, a nie relacyjnego. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie znamy motywów osoby, która wzięła owe środki, ani tego, czy za ich zażycie w jakikolwiek sposób odpowiedzialny był duchowny.
Niemniej trudno przyjmować, że ksiądz nie wiedział, co się dzieje w jego własnym domu.
Wiedział, w końcu zaprosił tego mężczyznę do siebie. Zapewne chodziło o seks, ale bez zobowiązań. I wygląda na to, że bez świadomości czynników ryzyka, jakim jest np. chemseks. Pytanie, czy dlatego, że osoby nie były świadome konsekwencji zażywania takich substancji, czy dlatego, że je zlekceważyły. Ale o duchownym możemy powiedzieć jedno na pewno: że nie tylko zachęcał drugą osobę do grzechu, ale nie liczył się z potencjalnym wywołanym zgorszeniem. Świadczy o tym choćby fakt, że do tego spotkania doszło na terenie plebanii, po wciąż przecież żywych w świadomości społecznej wydarzeniach z Dąbrowy Górniczej.
Ksiądz z Drobina podobno był bardzo lubiany w parafii i ludziom trudno uwierzyć w to, co się stało. Co pokazuje, jak wielkie jest rozszczepienie w życiu takich duchownych: to jak się prezentują wśród wiernych, nie pokrywa się z ich wewnętrzną rzeczywistością. Prowadzą podwójne życie, lekceważąc tego konsekwencje.
Jak uniknąć ofiar? Trudno sobie mimo wszystko wyobrazić akcję edukacyjną dla księży o tym, jakich substancji nie należy mieszać.
Tutaj mówimy o dojrzałości, a raczej jej braku. O kwestiach, w których dorosły człowiek powinien się orientować. To podobna sytuacja jak taka, w której ktoś uprawia seks bez zabezpieczeń, a potem się dziwi, że kobieta zaszła w ciążę.
Skoro mówimy o niedojrzałości osobistej i seksualnej księży, to stajemy tak naprawdę przed pytaniem o formację. Może ci ludzie w ogóle nie powinni zostać duchownymi.
Są głosy w Kościele, które uważają, że osoby o orientacji homoseksualnej nie mogą osiągnąć dojrzałości osobowej i dlatego nie mogą być duchownymi. Za tym idzie przekonanie, że osoby homoseksualne nie mają prawa wstępować do seminariów. A jeśli przyjmą święcenia, zatajając orientację, są one nieważne.
Inna grupa w Kościele, powołując się na wyniki badań naukowych, pokazuje, że kryterium wyłączenia z kapłaństwa nie może być orientacja seksualna, ponieważ bycie osobą niedojrzałą to coś innego niż posiadanie orientacji homoseksualnej. Akcent powinien być przeniesiony na kryterium dojrzałości, a nie samej orientacji. Tak jak nie wszyscy księża heteroseksualni zachowują celibat, tak również nie zachowują go wszyscy księża homoseksualni, ale w jednym i drugim przypadku łamanie celibatu wynika z niedojrzałości. Niesprawiedliwe byłoby traktowanie wszystkich homoseksualistów tak samo, a heteroseksualistów według dwóch kategorii: dojrzałych i niedojrzałych.
W czym się przejawia niedojrzałość?
M.in. w tym, że następuje rozszczepienie seksualności od reszty osobowości. I potem mamy takie skutki, jak wydarzenia w Dąbrowie Górniczej czy Drobinie. Osoby homoseksualne, które odrzucają swoją orientację, nie angażują się w relacje, tylko chcą kompulsywnie doświadczać satysfakcji seksualnej wynikającej z deprywacji (niezaspokojenia) potrzeb. Mamy wtedy do czynienia z kompulsywnym seksem, który prowadzi do problematycznych zachowań podwójnego życia i zgorszenia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















