Maria zapytała, czy wszystko jest jak trzeba. 85-letnia Ukrainka stała przed blaszakiem, który służył jej jako tymczasowa chata. Posad-Pokrowśke, jej rodzinną wieś w obwodzie chersońskim, armia ukraińska odbiła z rąk Rosjan pod koniec 2022 r.
Amerykański profesor historii, do którego Maria zwróciła się z tym pytaniem, rozejrzał się wokół. „Ułożone w eleganckie, geometryczne wzory dywaniki i koce przywodziły na myśl ukraiński futuryzm” – zanotował później.
Maria cieszyła się, że ma dach nad głową. Jej sytuacja była i tak o niebo lepsza niż kilka miesięcy wcześniej. Czy „wyzwolenie” przyniosło jej jednak wolność? Jeszcze nie w pełni. „Wolność to nie tylko nieobecność zła – stwierdził profesor – lecz także obecność dobra”.
Timothy Snyder: historyk w terenie
Od tej sytuacji i refleksji Timothy Snyder zaczyna swą najnowszą książkę, zatytułowaną „O wolności. Przewodnik po świecie, który można ocalić”. 56-letni amerykański historyk tym różni się od wielu kolegów po fachu, że lubi być w terenie. Kiedyś badał, jak rodziły się współczesne narody w Europie Środkowo-Wschodniej, stąd mieszkał m.in. w Polsce, zawiązał tu liczne przyjaźnie, nauczył się języków.
Od jakiegoś czasu jego znakiem rozpoznawczym jest tradycyjna ukraińska koszula, zwana wyszywanką. Występuje w niej na prestiżowych konferencjach. Choć gdy zjawił się przed Radą Bezpieczeństwa ONZ, by tłumaczyć, że termin „rusofobia” stał się usprawiedliwieniem dla zbrodni wojennych Rosji, założył krawat i marynarkę.
Na uczelniach w USA i Kanadzie wykłada historię. Jego cykl „Powstanie współczesnej Ukrainy”, wygłoszony dla studentów Yale i transmitowany na YouTubie, wciąż jest popularny.
Jak rodzą się współczesne autorytaryzmy
Jednak jego ostatnie trzy książki opowiadają nie o odległej przeszłości, lecz o czasach, w których żyjemy.
„O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku” (2017 r.) oraz „Droga do niewolności. Rosja, Europa, Ameryka” (2019 r.) analizowały, jak rodzą się współczesne autorytaryzmy w tej części świata, która zdawała się zanurzona w wolnościowej demokracji.
Najnowsza, „O wolności” (2025 r.), zaczyna się od wspomnianej sceny z Ukrainy, a skierowana jest do czytelników z USA i w ogóle Zachodu. Podtytuł do polskiego wydania brzmi „Przewodnik po świecie, który możemy ocalić”. Nie chodzi tu jednak o ocalenie rzeczywistości, w której dobrze czuli się profesorowie amerykańskich uczelni, lecz o radykalne przedefiniowanie naszego stosunku do siebie i innych.
„Wolności nie możesz osiągnąć samemu” – stwierdził Snyder w dyskusji w ramach projektu UkraineWorld. „Bycie wolnym oznacza wiedzieć, kim jesteś. Żeby wiedzieć, kim jesteś, musisz słuchać innych” – wyjaśniał.
Wolność pozytywna i wolność negatywna
W 1958 r. Isaiah Berlin, brytyjski filozof wywodzący się z rodziny rosyjskich Żydów, wygłosił na Oxfordzie wykład zatytułowany „Dwie koncepcje wolności”. Wyróżnił wolność negatywną i pozytywną. Pierwszą, nazywaną też „wolnością od”, wiązał z brakiem ograniczeń, przeszkód czy przymusu. Druga, zwana „wolnością do”, oznacza zdolność do działania i realizacji własnych celów.
Berlin wykazywał, jak niebezpieczne jest przywiązanie do tej drugiej. Wolność pozytywna oznacza, jego zdaniem, dążenie do władzy. Pokazywał, że do tej koncepcji odwoływały się totalitaryzmy nazistowski i sowiecki. Wykładnia Berlina o dwóch koncepcjach wolności stała się klasyką i jednym z filarów współczesnego liberalizmu.
Tymczasem po doświadczeniach ostatnich lat – takich jak kryzys zachodniej demokracji, trumpizm w USA i inwazja Rosji na Ukrainę – Snyder sprzeciwia się Berlinowi. To właśnie zawężanie się do wolności negatywnej, która każe skupiać się na znoszeniu ograniczeń i skrajnym indywidualizmie, postrzega jako przyczynę nierówności społecznych oraz tyranii i oligarchii, które bazują na tych nierównościach.
Między amerykańską oligarchią a rosyjskim reżimem
Wolność negatywna nie jest więc pełną, prawdziwą wolnością, lecz pierwszym krokiem – warunkiem koniecznym do jej osiągnięcia. Tu znów Snyder przywołuje przykład z obecnej Ukrainy: deokupacja, czyli odbicie terenów zajętych przez Rosję, jest potrzebna, by przynieść koniec represjom. Daje wolność od rosyjskiego terroru.
Jednak to właśnie dopiero pierwszy krok. Mieszkańcy wsi Posad-Pokrowśke będą w pełni wolni, gdy zamieszkają w normalnych domach, z prądem i ciepłą wodą, gdy ich dzieci pójdą bezpiecznie do szkoły, gdy dorośli zajmą się realizacją innych celów niż samo przetrwanie. A nawet dalej: gdy uczciwe państwo zapewni im szansę na rozwój.

Tymczasem koncepcja wolności negatywnej, zdaniem Snydera, zaprowadziła nas do rzeczywistości rozpiętej między bezwzględną amerykańską oligarchią a zbrodniczym reżimem rosyjskim.
„Ta koncepcja utrudniła dostrzeżenie, że oligarchia jest antytezą wolności (nie zaś jej efektem ubocznym), lub że Putin jest faszystą (a nie tylko pragnącym bogactw technokratą)”.
W samych Stanach wolność negatywna zrodziła przekonanie, że drogą do rozwiązania powszechnych problemów jest ich prywatyzacja. W Rosji zaś problemem było mierzenie tamtejszej elity jej własną miarą: „zakładano, że bogactwo przyniesie racjonalność, a racjonalność – demokrację”. Tymczasem Putin i jego otoczenie postrzegali świat w zupełnie innych kategoriach.
„Polityka wieczności” w Rosji Putina
Dla lepszego zrozumienia tego wywodu trzeba cofnąć się do poprzedniej książki Snydera. W „Drodze do niewolności” wskazał on dwa rodzaje myślenia w polityce: w kategoriach nieuchronności i wieczności.
Ten pierwszy był typowy dla drugiej połowy XX w. Zakładał, że prawa postępu są rozpisane, a przyszłość określona. W Związku Sowieckim wierzono, że ludzkość zmierza nieuchronnie ku socjalizmowi. Na Zachodzie zaś, że jedyną drogą rozwoju jest liberalna demokracja. Po zimnej wojnie na Zachodzie umocniła się jeszcze wiara, iż jedyne prawa postępu to wolny rynek i demokracja. Wolność miała polegać na znoszeniu kolejnych barier i ograniczaniu roli rządu.
Tymczasem w Rosji Putina zapanowała polityka wieczności. Punktem odniesienia dla niej nie jest przyszłość, lecz naród, który jest „w centrum cyklicznie powracającej historii męczeństwa”. Biegu historii nie postrzega się tu jako linii prowadzącej w przyszłość, lecz jako krąg, w którym stale wracają te same zagrożenia z przeszłości.
Dla Kremla i podporządkowanego mu społeczeństwa walka z nazizmem nie była ofiarą, na gruncie której można zbudować nowy świat, lecz odwiecznym wyzwaniem, na które znów trzeba się przygotować. Wolność jest tu drugorzędna wobec wiecznego zagrożenia.
Co ciekawe, oba sposoby myślenia ignorują fakty.
Snyder stwierdza: „Ci, którzy wierzą w nieuchronność, widzą każdy fakt jako epizod niemogący zmienić ogólnego kierunku postępu; ci, którzy opowiedzieli się za wiecznością, klasyfikują każde nowe zdarzenie jako kolejny przejaw nieustającego zagrożenia”.
Myślenie w kategoriach katastrofy w USA Trumpa
Rzecz w tym, że Zachód, skupiony na własnej wolności negatywnej, nie dostrzegał tego, co się dzieje w Rosji. Jednocześnie wiara w nieuchronny rozwój zdejmowała z zachodnich elit odpowiedzialność za wszelkie kryzysy – wszak te powinny zostać rozwiązane przez nieuchronne prawa postępu.
Sądzono, że Rosja i Chiny wejdą w końcu na dobrą drogę, odpowiedzią na kryzys klimatyczny będzie rozwój technologii, a pogłębiające się nierówności społeczne to tylko wypadek przy pracy.
Wyzwolenie się z ograniczeń przerodziło się też w uwolnienie od odpowiedzialności. W rezultacie społeczeństwa Zachodu znalazły się w sytuacji, w której polityka wieczności – oparta na przywoływaniu dawnych zagrożeń i chwil triumfu – zaczęła przemawiać do szerokich grup obywateli także tutaj.
W „Drodze do niewolności” Snyder pokazuje, jak Rosja dokładała starań, by jej sposób rozumienia rzeczywistości upowszechnił się na Zachodzie.
W Stanach połączenie nieuchronności i wieczności wykształciło trzecią formę, dziś reprezentowaną przez ruch MAGA i technologicznych oligarchów. Snyder nazywa ją myśleniem w kategoriach katastrofy.
Bieg dziejów jest tu postrzegany jako zmierzający do nieuchronnej tragedii: klimatycznej, demograficznej, załamania społecznego lub wojny. Jedyną drogą, by ocaleć, jest tu odcięcie się od świata, zawierzenie liderowi i obrona wąsko rozumianej wspólnoty, bez względu na koszty i cierpienia innych.
Czego wymaga wolność według Snydera
Z tej równi pochyłej może nas wyrwać, zdaniem Snydera, radykalny zwrot ku pełnej wolności, rozumianej jako idea i praktyka. Wyraża się ona w pięciu formach. To suwerenność, nieprzewidywalność, mobilność, fakty i solidarność.
Pierwsza jest fundamentem, od niej zaczyna się tworzenie wolności. Bycie suwerennym to rozpoznanie własnej odrębności od innych i zdolność podejmowania decyzji. Dotyczy to państw i jednostek.
Snyder pisze, za Edytą Stein, że wiedzę o sobie zdobywamy, uznając istnienie innych. W pełni suwerenny nie będzie człowiek (lub społeczeństwo), który nie będzie postrzegać innych jak równoprawnych podmiotów. Tylko wtedy mamy bowiem szansę dostrzec, „co musimy wspólnie zbudować, aby stać się wolnymi”.
Wychodzenie poza schematy
Nieprzewidywalność to wychodzenie poza schemat i podejmowanie ryzyka. Jednostka buduje swą wolność, zaskakując rodziców, nauczycieli i otoczenie – od doboru fryzury po decyzję o kierunku studiów. Społeczeństwo nabiera tej cechy, gdy nie godzi się na jedyną słuszną wersję historii, z której ma wynikać jedyna możliwa droga rozwoju.
Nieprzewidywalność to też wyzwanie, gdy nasze myślenie jest poddawane manipulacjom przez algorytmy mediów społecznościowych. Już sama skala ich wpływu jest według Snydera elementem kontroli: zabierają nam czas, który moglibyśmy poświęcić na refleksję i działanie.
Mobilność fizyczna i mobilność społeczna
Kolejna, trzecia forma wolności to mobilność. To prawo do przemieszczania się – w przestrzeni i strukturach społecznych. Mobilność fizyczna daje nam szansę na obcowanie z różnorodnością i lepsze rozumienie świata. Ta społeczna uwalnia z pułapki biedy i zastoju. Nie bez przyczyny systemy autorytarne dążą do ograniczenia możliwości podróży i do zachowania struktur społecznych.
W tym wypadku ogromne znaczenie ma zarówno znoszenie barier fizycznych (do nich należy też np. brak transportu publicznego), jak i strukturalnych (dostęp do edukacji i awansu). Dlatego wolność negatywna tu nie wystarcza. Potrzebne jest wspólne działanie i rząd, który doprowadzi autobus do wsi i zadba o szkoły.
Fakty kontra manipulacje i dezinformacja
Dochodzimy do czwartej formy, w której wyraża się wolność – do faktów. Świadome podejmowanie wspólnych decyzji nie jest możliwe bez zgody co do faktów, na których można opierać działania.
W tym wypadku propaganda i dezinformacja niszczą wolność, gdyż tworzą fałszywą rzeczywistość i uniemożliwiają skuteczną komunikację.
Bez faktów społeczeństwo demokratyczne rozpada się na narracyjne „plemiona”, którymi łatwo manipulować. Snyder oddaje tu hołd niezależnemu dziennikarstwu, także o charakterze lokalnym. Analizuje, jak upadek lokalnych mediów stworzył w USA „informacyjne pustynie”, które sprzyjały korupcji.
Wolność słowa – ta rozumiana w sensie negatywnym, oparta wyłącznie na idei wolnego rynku – zniosła zaś bariery chroniące jednostki przed silniejszymi graczami, którzy mają środki do promowania swoich narracji.
Wolność w solidarności
Solidarność – ona stanowi „domknięcie kręgu”. Snyder pisze: „Żadnej rzeczy, których potrzebujemy, by stać się wolnymi – w tym wiedzy – nie możemy wytworzyć sami”. Gotowość do wspierania słabszych, uznania cudzej godności i wspólnego kształtowania przestrzeni publicznej powodują, że nie jesteśmy bezbronni wobec tyranii.
Rozumienie wolności i solidarności jako dwóch idei wzajemnie powiązanych nie jest dla polskiego czytelnika czymś nowym. Książka Snydera jest zresztą pełna odniesień do dorobku intelektualnego opozycjonistów z Europy Środkowej, którzy – stawiając opór wobec autorytarnych reżimów socjalistycznych – rozwinęli ideę społeczeństwa obywatelskiego.
W tym miejscu Snyder formułuje też jednak zarzut: stwierdza, że ta idea rozmyła się po roku 1989. Uważa, że jej twórcy dali sobie wmówić, iż „odegrali już swoją historyczną rolę, a wydarzenia potoczą się dalej swym nieuchronnym rytmem”.
„O wolności” Timothy'ego Snydera
Mimo że Timothy Snyder przeszedł drogę od klasycznego historyka do filozofującego komentatora współczesności, to książka „O wolności” jest również hołdem dla historii jako nauki. Rzetelną znajomość przeszłości, niepodporządkowaną mitom i narracjom, postrzega jako fundament dla każdej z pięciu opisanych tutaj form wolności.
Ma to szczególne znaczenie w przypadku suwerenności, nieprzewidywalności i faktów. Bez historii nie zrozumiemy samych siebie i innych, nie będziemy w stanie podejmować ryzykownych decyzji oraz komunikować się.

„Czujemy się wolni, gdy sens danej chwili nadają nasze wcześniejsze wybory. Nasze działania są wtedy przewidywalne dla nas, choć nieprzewidywalne dla świata” – pisze.
Snyder przestrzega zarazem przed nadmierną fiksacją na tym, co było: „Nie dotrzemy jednak do upragnionej przyszłości, jeśli będziemy błędnie rozumieć przeszłość lub topić ją w mitach niewinności”. Mówi nam w ten sposób, że przeszłość musi być naszym świadomym punktem wyjścia, a nie drogowskazem.
Wolność kochać i rozumieć
Snyder zwraca przy tym uwagę na często powtarzany błąd, którym jest, jego zdaniem, skupienie się na jednej wartości – ten fałszywy dylemat każe nam np. rezygnować z wolności na rzecz bezpieczeństwa. Tymczasem jedno nie jest możliwe bez drugiego.
Przez lata przekonywano nas, że najważniejsze jest znoszenie ograniczeń dla wolności jednostki. W reakcji na to otrzymaliśmy alternatywną wizję, która na pierwszym planie postawiła bezpieczeństwo narodu, fałszywie rozumiane, a także tzw. politykę godnościową.
Tymczasem oba warianty rozmontowują naszą wolność. A to właśnie ona jest szansą na ucieczkę z potrzasku między nieuchronnością a wiecznością, który jest źródłem dzisiejszego kryzysu zachodniej demokracji.
Timothy Snyder przekonuje, że aby móc kochać i rozumieć wolność, należy na jej rzecz nieustannie pracować – dostrzec drugiego człowieka, rozwijać naukę, ustalać fakty i wzmacniać instytucje. Bo wolność potrzebuje solidarnej wspólnoty. Oraz odwrotnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















