Amerykański papież zaczyna od nowa. Jaki był pierwszy rok Leona XIV

Wkraczając w 2026 rok wiemy już, że Leon XIV okazał się bardziej amerykański, niż wydawało się w dniu wyboru. Czego możemy się po nim spodziewać w nowym roku?
Czyta się kilka minut
Papież Leon XIV poczas wizyty apostolskiej w Libanie. Bejrut, 30 listopada 2025 r. // Fot. Simone Risoluti / Vatican Media / Getty Images
Papież Leon XIV poczas wizyty apostolskiej w Libanie. Bejrut, 30 listopada 2025 r. // Fot. Simone Risoluti / Vatican Media / Getty Images

Gdy 16 grudnia Leon XIV znalazł się na liście „Best Dressed” magazynu „Vogue,” można było odnieść wrażenie, że symbolicznie domyka się jedno z przewidywań towarzyszących jego wyborowi na Stolicę Piotrową: Amerykanin wyniesie urząd papieża na poziom dotąd nieznany. 

Ale nie dlatego, że tradycyjny mucet (papieska pelerynka) zacznie teraz robić karierę w świecie mody. Ani nawet, że katolicyzm nagle stał się cool. Chodzi bardziej o to, że w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy Leon XIV zdołał na nowo ustawić papiestwo jako punkt odniesienia dla świata rządzonego przez ekscentrycznych przywódców, sterowanego algorytmami i rozdzieranego przez wojny.

I choć zainteresowanie „Vogue’a” świadczy o tym, że popkultura znów spogląda w stronę Watykanu z zaciekawieniem, znacznie więcej mówi inna lista, na którą trafił papież – zestawienie magazynuTime” poświęcone liderom sztucznej inteligencji, którzy mają zmienić świat. Leon XIV znalazł się na niej zaledwie trzy i pół miesiąca po wyborze. Jako człowiek z wizją stawienia czoła rewolucji.

Papież Leon bardziej amerykański niż kard. Prevost

Wkraczając w 2026 r. wiemy już, że Papa Americano okazał się bardziej amerykański, niż wydawało się w dniu wyboru, 8 maja, gdy z loggii Bazyliki św. Piotra nie powiedział ani słowa w ojczystym języku angielskim, mówił natomiast po hiszpańsku, pozdrawiając „jego” peruwiańską diecezję Chiclayo.

Ale gdy pierwszy kalendarzowy rok Leona dobiega końca, widać wyraźnie, jak amerykańskie cechy kard. Roberta Prevosta wpłynęły na jego urząd: papież biegle porusza się w świecie mediów, ze swobodą odpowiadając na pytania dziennikarzy co wtorek w Castel Gandolfo, angielski uczynił oficjalnym językiem pierwszej apostolskiej podróży do Turcji i Libanu, rzuca rękawicę przywódcom, którzy mają wpływ na losy świata.

W dodatku jako człowiek obsługujący na co dzień smartfona, świat internetu i social mediów (cechy wcale nieoczywiste dla dotychczasowych papieży) – zmusza tech gigantów do myślenia o dobru człowieka. Już w pierwszym wystąpieniu do kardynałów dwa dni po wyborze papież zaznaczył, że w dziedzinie sztucznej inteligencji ma miejsce kolejna rewolucja przemysłowa, która „stanowi nowe wyzwania dla obrony godności człowieka, sprawiedliwości i pracy”.

Magazyn „Time” potrzebował jedynie trzech miesięcy od tych słów, by umieścić Leona na swojej liście jako jednego z czołowych myślicieli, którzy kształtują nasze podejście do sztucznej inteligencji. 

„Wybór imienia jest hołdem dla Leona XIII, który służył w okresie rewolucji przemysłowej pod koniec XIX wieku i sprzeciwiał się nowym, napędzanym maszynami systemom gospodarczym, przekształcającym pracowników w towary” – napisał „Time”.

Tamten Leon zmagał się z demonami rewolucji przemysłowej i praw człowieka zmiażdżonych przez maszyny. Jeśli ten obecny będzie mobilizował katolików na całym świecie do walki z alienującym potencjałem sztucznej inteligencji, pisze „Time”, „Dolina Krzemowa stanie w obliczu potężnej – i nieoczekiwanej – duchowej przeciwwagi”.

Technologia AI i boski akt stworzenia

W tamtym pierwszym wystąpieniu Leon XIV przypominał, że w odpowiedzi na wyzwania rewolucji przemysłowej Kościół „oferuje wszystkim skarbiec swojej nauki społecznej”.

Pół roku później, 7 listopada, napisał: „Innowacje technologiczne mogą być formą uczestnictwa w boskim akcie stworzenia. Mają one etyczny i duchowy ciężar, ponieważ każdy wybór projektowy wyraża wizję człowieczeństwa”.

Kościół wzywa zatem „wszystkich twórców sztucznej inteligencji do pielęgnowania rozeznania moralnego jako fundamentalnego elementu swojej pracy – do tworzenia systemów, które odzwierciedlają sprawiedliwość, solidarność i autentyczny szacunek dla życia”.

Słowa te wywołały oburzenie i szydercze kpiny niektórych gigantów Doliny Krzemowej, ale Leon XIV doskonale wie, że podkreślając potrzebę moralności działań branży technologicznej wkłada kij w mrowisko.

– Papież wyłania się jako wybitny przywódca na arenie międzynarodowej, wywierając wpływ znacznie wykraczający poza to, czego moglibyśmy oczekiwać od kogoś o tak spokojnym i zdyscyplinowanym usposobieniu – mówi „Tygodnikowi Powszechnemu” Kim Daniels, dyrektorka Initiative on Catholic Social Thought and Public Life na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. 

– Jednocześnie fakt, że często przemawia po angielsku, to duża zmiana. I przynajmniej tutaj, w Stanach Zjednoczonych, ma to realny wpływ na to, jak bardzo jego przesłanie dociera do odbiorców – dodaje Daniels.

Tak jak Leon XIII „wyniósł katolicką myśl społeczną na pozycję, jaką zajmuje w epoce nowożytnej, stając się ważnym filarem zaangażowania i życia publicznego Kościoła”, tak Leon XIV ma za zadanie „utrzymać tę pozycję w kwestii współczesnych technologii” – mówi Daniels.

Co wnosi Kościół do dyskusji o AI

Rok 2026 przyniesie z pewnością pierwszą w pełni Leonową encyklikę (po „Dilexi te”, której pisanie rozpoczął Franciszek, a dokończył amerykański pontifex), która prawdopodobnie mówić będzie właśnie o technologiach i sztucznej inteligencji.

Według Daniels, Leon podkreśli jeszcze nieraz „zasady i przekonania, które są nam drogie – godność człowieka, godność pracy i prawa pracowników, wyzwania ekologiczne spowodowane pojawieniem się dużych centrów danych potrzebujących ogromnych zasobów”.

– Ale ostatecznie – mówi profesor z Georgetown – jest to pytanie antropologiczne. Kościół wnosi do dyskusji o AI swoje rozumienie tego, co znaczy być człowiekiem, co znaczy kochać i okazywać miłosierdzie, co znaczy modlić się i rozpoznawać świętość.

Papież z rodziną Sewella, nastoletniej ofiary chatbota

Najbardziej wyraźnym obrazem konfrontacji człowieczeństwa z AI stało się w ostatnich miesiącach zdjęcie papieża Leona z matką Sewella Setzera III, 14-latka z Florydy, który odebrał sobie życie wskutek zachęty ze strony chatbota AI

Megan Garcia znalazła syna w łazience niedługo po tym, jak Character.AI powiedziało Sewellowi: „Obiecaj mi, że znajdziesz sposób, żeby wrócić do mnie do domu, tak szybko, jak to możliwe”. Matka, modląc się, próbowała ratować życie chłopca, który jednak zmarł chwilę później w karetce.

To wydarzyło się w lutym 2024 r. Po roku walki matki Sewella i innych rodziców, którzy oddali podobne sprawy swoich dzieci do sądu, Character.AI zakazało korzystania ze swej platformy użytkownikom poniżej 18. roku życia.

„Trzymałam małe zdjęcie mojego syna i zapytałam papieża, czy mógłby pamiętać o modlitwie za Sewella – powiedziała Megan Garcia po audiencji. – Bardzo mnie cieszy, że poświęca tej sprawie tyle uwagi”.

Podróżnicze plany Leona na nadchodzący rok

Choć Rok Jubileuszowy zatrzymał papieża w Rzymie – podczas Jubileuszu to on, jako gospodarz, wita przybywających pielgrzymów – Leon XIV z pewnością nie będzie strażnikiem watykańskich żyrandoli. 

Wszystko wskazuje, że w 2026 r. pokaże swój prawdziwy charakter – byłego augustiańskiego generała. Pełniąc tę funkcję w latach 2001-2013, przemierzył cały świat. Spotkanie z drugim człowiekiem w najdalszych zakątkach globu jest dla niego zupełnie normalną formą zarządzania, a przede wszystkim ewangelizacji.

Na początku grudnia, pytany przez dziennikarzy na pokładzie papieskiego samolotu z Libanu o plany na nadchodzący rok, powiedział, że chciałby pojechać do Afryki, zastrzegając, że „nic nie jest jeszcze przesądzone”. 

„Mam nadzieję pojechać do Algierii, by odwiedzić miejsca związane z życiem św. Augustyna, ale także kontynuować dialog, budując mosty między światem chrześcijańskim a muzułmańskim” – mówił papież. 

Jako generał zakonu Afrykę odwiedzał często. Dziewięć razy był w Nigerii – kraju, który dziś bardzo potrzebowałby papieskich odwiedzin.

Leon dodał też, że „pracuje nad kilkoma innymi krajami”. „Oczywiście, bardzo chciałbym odwiedzić Amerykę Łacińską. Argentyna i Urugwaj czekają na wizytę papieża. Myślę, że w Peru też mnie przyjmą” – żartował, mówiąc o kraju, w którym nazywa się go „naszym papieżem”.

W planach papieża może znaleźć się też Hiszpania, która przez 12 lat bezskutecznie zapraszała do siebie Franciszka. Argentyński papież całe serce wkładał jednak w wyjazdy na peryferie – świata i Kościoła.

Budowniczy mostów między państwami i religiami

Wybiegając w niedaleką przyszłość, warto jednak zatrzymać się na chwilę na pierwszej, zakończonej na początku grudnia, podróży papieża. Nawet jeśli zaczęła się frywolnie w atmosferze amerykańskiego Święta Dziękczynienia, a Leon został obdarowany zarówno kijem baseballowym, jak i tradycyjnym pumpkin pie, czyli słodką dyniową specjalnością Amerykanów, to przecież miała bardzo poważny wymiar. 

„Na szali jest przyszłość ludzkości” – mówił Leon w Turcji, stojąc przed przywódcą, który ma realny wpływ na przebieg procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Ale nie wskazywał winnych konfliktu.

W obecności dyplomatów w Ankarze dodał: „Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy ludzi, którzy będą promować dialog i praktykować go z silną wolą i cierpliwą determinacją”. 

W Stambule wezwał niewielką społeczność katolicką do życia w pokoju i tolerancji w świecie, „gdzie religia jest zbyt często wykorzystywana do usprawiedliwiania wojen i okrucieństw”. 

W czasie tej podróży dał się też poznać jako budowniczy mostów z innymi przywódcami chrześcijańskimi, z którymi modlił się w ruinach kościoła pamiętającego Sobór Nicejski.

Czy papież Leon pojedzie do Kijowa

W Libanie, zwracając się do narodu wyczerpanego konfliktem, apelował: „Bądźcie twórcami pokoju. Heroldami pokoju. Świadkami pokoju”. Podkreślił, że Bliski Wschód musi „odrzucić mentalność zemsty i przemocy,” przezwyciężyć podziały i „otworzyć nowe rozdziały w imię pojednania i pokoju”. I wzywał do „zmiany kursu”.

– Wnosi do papiestwa misyjny zapał, przywództwo, służbę ubogim, a także prawdziwe wezwanie do działania, by wcielić naszą wiarę w życie, budując mosty, a nie mury, służąc potrzebującym i pracując na rzecz pokoju – mówi prof. Daniels, przypominając pierwsze słowa Leona podczas błogosławieństwa Urbi et Orbi 8 maja: „Pokój z wami”.

Wyraźnym znakiem tego przesłania były aż dwie audiencje dla Wołodymyra Zełenskiego. Po ostatniej Leon zaznaczył, że chciałby pojechać na Ukrainę. 

„Mam nadzieję, że to się stanie, ale nie wiem kiedy. W takich sprawach trzeba być realistą” – powiedział papież.

Kard. Prevost w pokoju łez

W filmowym dokumencie „Leo from Chicago” dziennikarze Vatican News przypominają historię rodziny i przyjaciół Roberta Prevosta, wychowanego w skromnym domu, w którym regularnie odmawiało się różaniec.

Przyjaciele papieża opowiadają historię, że gdy Prevost był już kardynałem, latali do Rzymu, gdzie „Father Bob” (jak go nazywali) wciąż chętnie towarzyszył im w zwiedzaniu Wiecznego Miasta, a nawet wprowadzał ich, innym niż turystyczne wejście, prosto do Kaplicy Sykstyńskiej.

„A to jest pokój łez” – powiedział przyjaciołom, pokazując przylegającą do kaplicy salę. – „Tutaj przyprowadzają papieża po wyborze”. 

Gdy sam znalazł się w tym pomieszczeniu, przygotowując swoje pierwsze przemówienia z loggi Bazyliki św. Piotra, musiał zdawać sobie sprawę, jak wiele kwestii czeka na jego decyzję i jak wiele spraw wymaga w Watykanie reformy.

Czy Leon XIV zreformuje Watykan

I choć wielu obserwatorów, w tym prof. Daniels, uważa za oczywiste, że na konklawe kardynałowie „poszukiwali papieża, który będzie realizował przesłanie i priorytety Franciszka w zakresie synodalności, służby ubogim oraz jedności i pokoju, a jednocześnie kontynuował prace nad reformą strukturalną Watykanu”, to są też tacy, którzy zapału do reform w Leonie XIV wciąż nie widzą.

„Ciągłość papieska jest ważna z wielu powodów, ponieważ Następca Piotra powinien dążyć do unikania polaryzacji i podziałów” – napisał Michael Heinlein w podsumowaniu roku dla amerykańskiej agencji OSV News.

„Wola kontynuacji może być jednak (i ​​była) wyolbrzymiana, zwłaszcza przez tych, którzy cenili awangardowy styl lub wspierali bardziej kontrowersyjne aspekty pontyfikatu Franciszka, i którzy nadal mają nadzieję, że głównym nurtem Kościoła pozostaną te same obszary zainteresowań”.

Po Trzech Królach nowy początek

Rzeczywiście, Leon ma wyraźnie inny od franciszkowego styl, który pokazał już w pierwszych miesiącach pontyfikatu. Papież Argentyńczyk lubił uruchamiać dyskusje nad kontrowersyjnymi tematami, choć ostatecznie na milimetr nie odchodził od nauki Kościoła, ale ta burzliwa dyskusja była dla niego katalizatorem opinii publicznej w Kościele i miejscem spotkania „zwaśnionych frakcji”.

Leon – przeciwnie – spokojnie obserwuje i miesiącami wręcz zastanawia się nad decyzjami w kluczowych sprawach. W kurii rzymskiej widzieliśmy dopiero jedną ważną nominację – na stanowisko prefekta dykasterii ds. biskupów, które kard. Prevost wcześniej sam sprawował. 

„Nominacja abp. Filippa Iannonego, doświadczonego działacza kurialnego, który nie ma w swej tece ideologii, również mówi o tym, że Leon woli nie podsycać podziałów” – pisze Heinlein.

Meblowanie kurii rzymskiej może przyspieszyć po styczniowym konsystorzu, który po zamknięciu Jubileuszowych Drzwi, co nastąpi 6 stycznia, ma na dobre rozpocząć jego pontyfikat – z czystą kartą audiencji i nominacji leonowych, a nie tych uważanych za schedę po Franciszku.

Leon XIV i nowe schematy myślenia

Nowy rok może także przynieść ważne rozstrzygnięcia w kwestii kryzysu wykorzystywania seksualnego w Kościele, a uwaga mediów i wiernych z pewnością zwrócona będzie w stronę Dykasterii Nauki Wiary, która pracuje od lipca nad sprawą byłego jezuity i artysty, Marka Rupnika, oskarżonego o skrzywdzenie ponad 20 kobiet.

– Myślę, że będziemy mogli zobaczyć postęp w tych sprawach i kontynuować reformy, które są niezbędne w Kościele – podkreśla Daniels, zaznaczając, że schemat myślenia papieża Leona na temat kryzysu może mieć „pokoleniowo” wymiar zupełnie inny niż u poprzedników.

Leon będzie miał także niebagatelny wpływ na swój rodzimy Kościół w Stanach Zjednoczonych, gdzie mocne przesłanie biskupów w obronie migrantów odbiło się w listopadzie szerokim echem jako najsilniejszy głos hierarchów od lat.

– W tej chwili, gdy administracja traktuje migrantów jak ludzi gorszych od innych, odartych z ludzkiej godności i konstytucyjnej ochrony, z której korzystamy w Stanach Zjednoczonych, jestem dumna i wdzięczna za świadectwo biskupów w sprawie migracji, za wydane oświadczenie oraz za działania podejmowane przez biskupów i tak wielu świeckich w całym kraju, wspierające migrantów w obliczu deportacji czy aresztowania. To naprawdę trudny moment w Stanach Zjednoczonych i myślę, że moralne przywództwo Leona XIV było tu kluczowe – mówi „Tygodnikowi” Daniels.

Niezależnie jednak od palących spraw w papieskiej agendzie, to ewangelizacja pozostaje jego głównym „fokusem”. 

W wywiadzie dla watykańskiej korespondentki „Crux”, Elise Ann Allen, papież powiedział, że został powołany, aby „utwierdzać innych w wierze, ponieważ jest to fundamentalna rola następcy Piotra”. „Nie postrzegam swojej głównej roli jako próby rozwiązywania problemów świata – powiedział. – Moją rolą jest głoszenie Ewangelii”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Rok Leona