Jakiż to świetny pisarz! Po tomie krótkich próz, których jest mistrzem („Oto początek naszej historii”, w serii „Opowiadania amerykańskie”), wydawca i tłumacz Krzysztof Umiński ofiarowali nam jego powieść. Wciągającą od pierwszej strony. Śmieszną i mądrą.
W bogatym życiorysie urodzonego w 1945 r. Tobiasa Wolffa – służył w armii, z czego rok w Wietnamie, pracował jako majtek na statku, reporter, kelner, stróż nocny, nauczyciel, ukończył anglistykę w Oksfordzie i studia pisarskie na uniwersytecie Stanforda – ważne miejsce zajmują następne dekady, w których sam uczył młodych pisarzy. Na Uniwersytecie Syracuse znalazł się wśród nich George Saunders, młodszy od Wolffa o ponad dziesięć lat.
W swoim eseju „Moja edukacja pisarska” (przekład Macieja Stroińskiego, „Literatura na Świecie” nr 5-6/2024) wspomina, jak podczas spotkania autorskiego zagrypiony Wolff zamiast swojej prozy przeczytał „małą trylogię” Czechowa. „I nagle dociera do nas, o co chodzi z tym Czechowem. Czechow jest śmieszny. Można pisać rzeczy ważne, a jednocześnie zabawne”. Interpretacja Wolffa przypomina, że „literatura to jedna z form uwielbienia życia. Miłość do życia przeobrażona w słowa”.
Akcja „Starej szkoły” zaczyna się w listopadzie 1960, tuż po wyborach prezydenckich wygranych przez Kennedy’ego. Za ponad pół roku zginie z własnej ręki Ernest Hemingway – postać dla tej książki bardzo istotna, choć wątek z nią związany znajdzie finał znacznie później.
Na razie Hemingway żyje i ma być trzecim ze znanych pisarzy, którzy zgodnie z tradycją odwiedzą szkołę, wybierając najlepszy z utworów napisanych z tej okazji przez uczniów i spotykając się na indywidualnej rozmowie z autorem. Opowiada nam o tym jeden z owych aspirujących przyszłych twórców.
Śmieszne? Proszę bardzo. Relacje z wizyt w szkole poety Roberta Frosta oraz powieściopisarki i filozofki Ayn Rand to piękne studium min i póz, przybieranych przez obie strony „spotkania z ciekawym człowiekiem” (słowo „wielkim” w przypadku Ayn Rand byłoby chyba na wyrost, zresztą została ona przez Wolffa dość okrutnie skarykaturowana).
Ale i poważne, a nawet straszne – bo cała książka traktuje o tym, co literatura jednocześnie odkrywa i zakrywa, o przemilczeniach, wyparciach, ale i niebezpieczeństwie pełnej szczerości.
Także o potrzebie przynależności, z nawiązaniem do przypowieści o synu marnotrawnym. Więc śmiejemy się, ale i wzruszamy, a czasem przerywamy na chwilę lekturę, bo właśnie w jakiejś scenie czy refleksji rozpoznaliśmy siebie.
Tobias Wolff, STARA SZKOŁA, tłum. Krzysztof Umiński, Czarne, Wołowiec 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















