100 dni Leona XIV: największe zaskoczenia i rozczarowania pierwszych miesięcy pontyfikatu

Papież Leon przywraca „absolutny prymat Chrystusa” zarówno wewnątrz Kościoła, jak i w jego misji na zewnątrz. W przeciwieństwie do Franciszka, dla którego ważniejsze były kwestie społeczne.
Czyta się kilka minut
Papież Leon XIV podczas Jubileuszu Młodych w Rzymie. Watykan, 29 lipca 2025 r. // Fot. Francesco Sforza / Vatican Media / Getty Images
Papież Leon XIV podczas Jubileuszu Młodych w Rzymie. Watykan, 29 lipca 2025 r. // Fot. Francesco Sforza / Vatican Media / Getty Images

Sto dni pontyfikatu Leona XIV, zainaugurowanego 18 maja, jest okazją do postawienia pytań o najważniejsze decyzje podjęte w tym okresie, największe zaskoczenie lub rozczarowanie, a także mocne i słabe strony amerykańskiego papieża. Na poważne analizy i oceny jest oczywiście jeszcze za wcześnie. Papież to nie prezydent czy premier, których można po trzech miesiącach rozliczać z realizacji przedwyborczych obietnic. 

Pontyfikat nie jest kadencyjny, nie trwa cztery lata. A ten rozpoczęty 100 dni temu może być wręcz wyjątkowo długi, nawet ponad dwudziestoletni – Robert Prevost jest „młodym papieżem” (za miesiąc skończy 70 lat).

Siłą Leona XIV jest spokój i normalność

– Myślę, że jest nawet zbyt wcześnie, by mówić o niespodziankach i rozczarowaniach – pisze mi Andrea Gagliarducci z Catholic News Agency. – Zresztą, sam wybór papieża z USA był już zaskoczeniem.

Watykanista przypomina pierwsze drobne, ale symboliczne kroki papieża: założenie „stroju chórowego” z czerwonym mucetem, plan zamieszkania w Pałacu Apostolskim, wyjazd na urlop do Castel Gandolfo.

– Ciekawie było patrzeć, jak Leon XIV wraca do tradycji, których jego poprzednik nie lubił. Choć przecież wcale się od Franciszka nie odciął – dodaje dziennikarz. Ale, jak zauważa, różnią się nie tylko stylem.

– Przemówienia Leona są bardziej przemyślane i rozważne. Papież Prevost nie improwizuje, rzadko dodaje coś spoza wcześniej przygotowanego tekstu. Jego siłą jest spokój i normalność – zauważa. – A słabością brak zdecydowanych decyzji w kwestii zarządzania kurią. W niektórych jej organizmach wciąż panuje stan zawieszenia między starym a nowym pontyfikatem.

Niedecyzyjność papieża może być co prawda pozorna – o wielu już podjętych krokach (jak choćby w kwestii nieprawidłowości w episkopacie peruwiańskim, którego przez ostatnią dekadę był częścią) opinia publiczna nie jest informowana. Ale nawet gdyby była faktem – niepodejmowanie istotnych decyzji w pierwszych miesiącach wcale nie musi obciążać konta Leona.

–  Prevost nie chce działać w pośpiechu – mówi mi Iacopo Scaramuzzi z dziennika „La Repubblica”. – Jest człowiekiem ostrożnym, działa metodycznie. Przez pierwsze trzy miesiące spotykał się kolejno ze wszystkimi współpracownikami, zbierał informacje, jak działa kuria. Najpierw uważnie obserwuje i rozważa, potem podejmuje decyzje.

Scaramuzzi nie uważa też, by pontyfikat Franciszka miał bardziej spektakularny początek. – Może w sferze słów i gestów, ale nie w kwestii decyzji i nominacji – mówi, podając przykłady: –  Franciszek zmienił sekretarza stanu pięć miesięcy po konklawe, radę kardynałów C9 stworzył po pół roku, przez trzy lata miał rzecznika prasowego odziedziczonego po Benedykcie XVI, przez cztery lata tego samego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, przez pięć lat dyrektora „L’Osservatore Romano”.

Scaramuzzi przestrzega jednak, by nie dać się zmylić takim cechom nowego papieża, jak umiarkowanie czy łagodność. –  Leon XIV jest człowiekiem spokojnym, nie tak wybuchowym jak Franciszek. Dla nas, dziennikarzy, może nawet „nudnym”. Ale dzięki takim cechom, a także dzięki wykształceniu (prawnik i matematyk) oraz zakonnej proweniencji (augustianin) może okazać się nawet bardziej radykalny niż Franciszek.

Fenomen Leona XIV: augustianin w roli Chrystusowego Namiestnika

Obaj moi rozmówcy przyznają, że oczekiwania wobec papieża Prevosta są spore. Scaramuzzi wymienia kilka najważniejszych: opanowanie deficytu strukturalnego Watykanu, zatrzymanie spadku powołań, dokończenie procesów kard. Becciu (druga instancja) i o. Rupnika, rewizja stanowiska wobec „mszy łacińskiej” i błogosławieństwa par homoseksualnych, rozstrzygnięcie kwestii otwartych na synodzie (diakonat kobiet, formacja seminarzystów, rola świeckich w parafiach i diecezjach), odzyskanie autorytetu na arenie międzynarodowej.

Ale gdy te same pytania zadaję dwóm kardynałom, uważanym za najpoważniejszych rywali Roberta Prevosta na konklawe, koncentrują się nie na podjętych lub nie decyzjach, ale na nauczaniu i ewangelizacji.

– Ostatnie wydarzenia pokazały, że papież potrafi przyciągnąć młodych ludzi i zasiać w ich sercach głębokie pragnienie wiary – odpisuje kard. Charles Bo z Mjanmy, nawiązując do Jubileuszu Młodych, na który przyjechało do Rzymu prawie milion osób. – Doceniam też bardzo regularnie powtarzane apele o pokój w świecie i ograniczenie zbrojeń. I to, że papież zdecydowanie wzywa do zaprzestania barbarzyństwa w Strefie Gazy. Jest odważny, nie boi się mówić tego, co myśli, gdy to jest konieczne.

Z kolei kard. Anders Arborelius ze Sztokholmu przyznaje, że zaskoczyło go szybkie „wejście w rolę” Roberta Prevosta.

– Znałem go jako prefekta Dykasterii ds. Biskupów – pisze w odpowiedzi na mojego maila. – A potem zobaczyłem, jak wchodzi od razu w rolę papieża, tak jakby nim był od dawna. Jest człowiekiem skromnym i pokornym, a mimo to potrafił od razu przemawiać i działać z duchową mocą Namiestnika Chrystusa. Umiejętność łączenia tych aspektów to jego siła. A największa słabość? Być może to, czego doświadczają wszyscy biskupi: że nie potrafimy dotrzeć z Ewangelią do większej liczby ludzi.

Radykalny chrystocentryzm Leona XIV

Na nowy styl wypowiedzi – prosty, pozbawiony retorycznych ozdobników – zwraca uwagę ks. Robert Imbelli z Nowego Jorku, emerytowany profesor teologii w Boston College. Na łamach „The Journal of the Witherspoon Institute” pisze: „Franciszek dostosowywał urząd do swojej osoby. Leon wydaje się dostosowywać siebie samego do urzędu, który objął”. Imbelli widzi w tym realizację programowej deklaracji, złożonej podczas inauguracji pontyfikatu: „mam znikać, aby Chrystus pozostał, pomniejszać się, by Jego poznano i uwielbiono”.

Analiza Imbellego jest jedną z ciekawszych, jakie ukazały się z okazji papieskiej studniówki. Teolog zauważa, że amerykańskiego papieża odróżnia od poprzednika także konsekwentny chrystocentryzm. W przemówieniach i homiliach Leona XIV odniesienia do Chrystusa nie są „mechanicznie powielaną kościelną retoryką”, ale autentycznym cantus firmus (melodią przewodnią) nauczania. Co zresztą wyraża też motto pontyfikatu, zaczerpnięte z pism św. Augustyna: „W Nim jednym jesteśmy jedno”.

Imbelli widzi w tym reakcję na „chrystologiczną amnezję” współczesnego Kościoła i na liberalizm teologiczny, próbujący wyjść „ponad Chrystusa”. Papież Prevost przywraca – zdaniem teologa – „absolutny prymat Chrystusa” zarówno wewnątrz Kościoła, jak i w jego misji na zewnątrz. W przeciwieństwie do Franciszka, dla którego ważniejsze były kwestie społeczne (choćby i rozumiane jako konsekwencja głoszenia Chrystusowej ewangelii).

Papież argentyński dużo częściej odwoływał się do Ducha Świętego, co można rozpatrywać w kontekście wielowiekowego sporu chrystologicznego i trynitarnego: kto z kogo pochodzi (czy Duch Święty ma być rozumiany jako „funkcja” Chrystusa, czy odwrotnie). Papież z USA odwołuje się do tradycyjnego nauczania, że to Chrystus jest „najwyższą nowością, której nie da się przewyższyć”. A to przecież doktryna sięgająca Soboru Nicejskiego, którego jubileusz (1700-lecie) będzie najprawdopodobniej okazją do pierwszej zagranicznej wizyty Leona XIV.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Studniówka Leona