Dlaczego świat chciał bomby atomowej. Historie krajów, które próbowały

Tajwan, RPA i Australia, a nawet Szwajcaria i Szwecja: po 1945 r., w czasie globalnej konfrontacji z komunizmem, wiele krajów świata przymierzało się do pozyskania bomby atomowej. Dlaczego im się nie udało?
Czyta się kilka minut
Test amerykańskiej bomby atomowej na poligonie w stanie Newada. Strzał Grable, który odbył się 25 maja 1953 r. // Domena Publiczna
Test amerykańskiej bomby atomowej na poligonie w stanie Newada. Strzał Grable, który odbył się 25 maja 1953 r. // Domena Publiczna

Wszystko zaczęło się w roku 1945. Wraz z końcem II wojny światowej ruszył globalny wyścig o to, który kraj – prócz Stanów Zjednoczonych – będzie posiadać broń atomową. Już pod koniec lat 40. miał ją Związek Sowiecki. Wielka Brytania stała się mocarstwem atomowym w 1952 r., Francja w 1960 r., a komunistyczne Chiny w 1964 r.

W roku 1968 tych pięć państw podpisało traktat ONZ o nierozprzestrzenianiu broni atomowej (zwany traktatem NPT). Zakładał, że inne kraje nie mogą wejść w posiadanie broni atomowej, zaś kraje już ją posiadające zobowiązują się, że nie zaatakują państw, które jej nie mają. Jak wiele takich umów, także traktat NPT okazał się pobożnym życzeniem. 

Indie przeprowadziły pierwszy test nuklearny w 1974 r., Pakistan w 1998 r., a Korea Północna w 2006 r. Izrael jest powszechnie uznawany za państwo posiadające broń jądrową, choć nigdy tego oficjalnie nie potwierdził.

Nie znaczy to jednak, że inne państwa nie próbowały – traktując posiadanie bomby atomowej jako najlepszy sposób na odstraszanie możliwych agresorów, zwłaszcza Moskwy i Pekinu. 

Rząd Szwajcarii za posiadaniem „najskuteczniejszej broni”

Dziś może brzmieć zaskakująco: w tamtym czasie, w apogeum zimnej wojny, wysiłki na rzecz zdobycia bomby atomowej podjęły kraje, których byśmy o to raczej nie podejrzewali: Szwecja i Szwajcaria. Oba kulturowo i gospodarczo związane z Zachodem, ale neutralne (poza NATO), postrzegały Moskwę jako zagrożenie.

Test amerykańskiej bomby atomowej na poligonie w stanie Newada, 1958 r. // Domena publiczna

Tymczasem przekonanie o rychłym wybuchu nowej wojny w Europie rosło już w latach 50. XX w. Konfrontacja stawała się coraz bardziej namacalna i USA zdecydowały się rozmieścić swoją broń atomową w Europie Zachodniej. Dla Szwajcarii był to ważny sygnał.

Uruchamianie odtwarzacza...

– W latach 50. dowództwo armii szwajcarskiej było przekonane, że taktyczna broń jądrowa wkrótce stanie się częścią standardowego arsenału wojsk na całym świecie, i że rozprzestrzenianie broni atomowej na całym świecie stało się niemożliwe do zatrzymania – mówi „Tygodnikowi” szwajcarski historyk Michael Fischer.

W końcu dekady lat 50. rząd Szwajcarii, chcąc osłonić kraj przed inwazją ze strony komunistycznego imperium, opowiedział się za posiadaniem „najskuteczniejszej broni, aby zachować naszą niepodległość”. Wszystko oficjalnie pod hasłem obrony neutralności.

Fischer podkreśla w rozmowie z „Tygodnikiem”, że choć Szwajcaria zachowywała neutralność, to potajemnie współpracowała z USA i innymi krajami Zachodu – na wypadek gorącej wojny między NATO a blokiem wschodnim.

Szwajcarski tajny program zbrojeniowy

Szwajcarskie władze i wojskowi rozważali nawet zakup broni nuklearnej. Lotnictwo szwajcarskie miało zostać wyposażone we francuskie samoloty Mirage, zdolne dolecieć do Moskwy i zrzucić bomby atomowe na terytorium Układu Warszawskiego – sojuszu krajów Europy Wschodniej podporządkowanych Moskwie.

Plany te nie zostały zrealizowane. W końcu lat 60. Szwajcaria podpisała traktat NPT (choć ratyfikacja nastąpiła dopiero w 1977 r.). Fischer podkreśla, że przystąpienie do NPT postrzegano jako wymuszone, pod naciskiem. Jednak tajny program zbrojeniowy prowadzono dalej i zakończono go dopiero w 1988 r., gdy zimna wojna zaczęła dobiegać końca.

Szwajcarski rozdział w tej historii nie został jednak całkiem zamknięty. W 2017 r. w ONZ podpisano nowy traktat o zakazie broni atomowej. Ma on znaczenie symboliczne – nie przystąpiły do niego kraje oficjalnie mające tę broń (USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania), jak też te faktycznie ją posiadające (Izrael, Pakistan, Indie, Północna Korea).

Nie podpisała go także Szwajcaria. W grudniu 2025 r. grupa 130 tys. Szwajcarów sygnowała petycję, domagającą się od swojego rządu przystąpienia do tego układu. Jednak rząd federalny jest temu przeciwny. Oficjalnie argumentuje, że zobowiązania w ramach traktatu NPT i tak nie pozwalają na podjęcie wysiłków na rzecz uzyskania broni nuklearnej.

Szwedzka broń nuklearna

Także rząd w Sztokholmie rozważał budowę własnej broni atomowej, już od lat 40. XX w. Władze cywilne i armia zlecały studia o warunkach technologicznych i finansowych budowy takiego arsenału wobec zagrożenia z Moskwy.

Również Szwecja, mimo neutralności, w czasie zimnej wojny współpracowała w sprawach wojskowych z USA i NATO. Amerykanie byli świadomi, że Szwecja może zdobyć broń nuklearną, co – jak pisze historyk Thomas Jonter z Uniwersytetu w Sztokholmie – byłoby zachętą dla innych państw, by zbudować własny arsenał atomowy, choćby minimalny.

Spodziewając się wojny atomowej w Europie, Szwedzi pracowali nad własną bombą i równocześnie budowali system ochrony dla ludności. Na zdjęciu: schron przeciwatomowy przeznaczony dla 20 tys. ludzi. Okolice Sztokholmu, 1955 r. // Fot. Evans / Three Lions / Getty Images

Waszyngton liczył się z tym, że skoro nawet pokojowa Szwecja, otwarta na współpracę poza blokami wojskowymi, rozważa zabezpieczenie się w tak radykalny sposób, to inne kraje mogą nie mieć skrupułów.

W pewnym momencie zimnej wojny szwedzkie analizy zakładały, że na wyposażeniu armii będzie nawet 100 taktycznych głowic jądrowych. Jednak w dekadzie lat 60., gdy mocarstwa posiadające broń atomową zaczęły uszczelniać system jej rozprzestrzeniania i rosła niechęć opinii publicznej do atomu, naciski USA na Szwecję sprawiły, iż jej rząd podpisał traktat NPT.

Czy neutralność gwarantuje dziś bezpieczeństwo?

Z sytuacji, która powstała w Europie po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r., Szwecja i Szwajcaria wyciągnęły odmienne konkluzje. Szwedzi porzucili neutralność i zdecydowali się, wraz z Finlandią, na wstąpienie do NATO. Obecność w Sojuszu daje im – jak na razie – protekcję nuklearną ze strony Stanów. Natomiast Szwajcaria pozostaje neutralna i nie zamierza integrować się z NATO.

Taką postawę popiera prawie 90 proc. Szwajcarów. Mimo to w kraju wyczuwa się atmosferę niepewności i zagrożenia. W ostatnich dniach 2025 r. szef sztabu armii Thomas Suessli powiedział, że neutralność nie gwarantuje dziś Szwajcarii bezpieczeństwa. Neutralność musi – jego zdaniem – być oparta na zdolności do obrony.

Tymczasem, dowodził Suessli, dziś kraj nie byłby zdolny do odparcia dużej agresji i dlatego konieczne jest znaczące podniesienie wydatków na armię.

Zdrajca torpeduje tajwański program atomowy

W przeszłości broń atomową usiłowały zdobyć (bądź to rozważały) także kraje spoza kontynentu europejskiego – w tym Tajwan, Australia i Południowa Afryka.

Na Tajwanie prace takie były wręcz zaawansowane, co niepokoiło Amerykanów. Wiedzieli o nich, gdyż jeden z głównych tajwańskich ekspertów atomowych Czang Hsien Ji podjął współpracę z CIA i w latach 80. ujawnił sekrety programu nuklearnego. Potajemnie wywieziony z Tajwanu przez CIA, osiadł w USA. W 2025 r. mówił w wywiadzie dla CNN, że nie czuje się zdrajcą, i że postąpił słusznie.

Jednak część Tajwańczyków uważa, że Czang Hsien Ji zdradził swój kraj i pozbawił go najlepszego sposobu na obronę przed inwazją Pekinu. Naciski USA w końcu zimnej wojny wymusiły bowiem na Tajwanie zakończenie programu nuklearnego. Pamięć o nim jest jednak żywa, a dyskusja o nim wraca dzisiaj – w obliczu narastającego zagrożenia ze strony Chin.

Republika Południowej Afryki i jej niewielki arsenał atomowy

Po II wojnie światowej Republika Południowej Afryki była wprawdzie krajem zorientowanym politycznie i gospodarczo na Zachód, ale od lat 60. znajdowała się w coraz większej izolacji – za sprawą systemu apartheidu. Zakładał on, że władza zawsze będzie w rękach białej mniejszości kosztem czarnej większości.

Zarazem RPA bała się komunizmu – wpływy Moskwy rosły w wielu krajach Afryki, wybijających się na niepodległość po czasach kolonializmu – i czuła potrzebę zapewnienia sobie bezpieczeństwa na własną rękę. Zwłaszcza od lat 70. zagrożenie to było realne: w krajach otaczających RPA, Angoli czy Mozambiku, władzę objęły siły prosowieckie.

Rząd w Pretorii pracował więc potajemnie nad budową broni atomowej, prawdopodobnie wspólnie z Izraelem. Są przesłanki, że oba kraje przeprowadziły w 1979 r. próbę atomową na południowym Atlantyku (historycy nie są pewni, czyja to była próba – czy wspólna, czy też izraelska, a wsparta logistycznie przez RPA).

Po zakończeniu zimnej wojny i rozpoczęciu przemian demokratycznych w RPA, prezydent Frederik de Klerk, inicjator odejścia od systemu segregacji rasowej, potwierdził istnienie niewielkiego arsenału atomowego i jego likwidację. RPA stała się przykładem państwa, które odeszło od broni atomowej. Od 1991 r. kraj jest sygnatariuszem układu NPT.

Na antypodach: Australia w poszukiwaniu parasola bezpieczeństwa

 Po 1945 r. Australia znalazła się w trudnym położeniu. Wcześniej silnie związana z Wielką Brytanią, czuła się bezpieczna. Jednak z II wojny światowej Londyn wyszedł osłabiony, brytyjskie imperium się rozpadało – i Australia stała się zależna w kwestiach bezpieczeństwa od USA. Nie nastąpiło to jednak od razu.

Zagrożeniem dla kraju-kontynentu była ekspansja komunizmu w Azji i na Dalekim Wschodzie. Australijska historyczka Christine Leah mówi „Tygodnikowi”, że po 1945 r. w kraju panował pogląd, iż powinien on mieć zdolności odstraszania atomowego. W tej kwestii Canberra współpracowała z Londynem, ale Brytyjczycy korzystali tu ze wsparcia Amerykanów. Stany zaś zablokowały im możliwość przekazywania dalej wrażliwych danych.

Christine Leah zauważa też, że w początkach zimnej wojny broń atomowa była postrzegana inaczej niż dziś – traktowano ją jako rozszerzoną broń konwencjonalną (zmieniło się to w latach 60.).

Prowadząc badania nad bronią nuklearną, Australijczycy jednocześnie zacieśniali relacje w sferze bezpieczeństwa z USA. Ostatecznie w latach 70., po amerykańskich naciskach, zrezygnowali z tych prac. W australijskiej doktrynie strategicznej wygrała opinia, że Australia powinna polegać na parasolu nuklearnym USA. – Australia tak deklaruje, a Amerykanie temu nie zaprzeczają – mówi Leah.

Dziś broń atomowa znów jest polisą ubezpieczeniową

Dziś, w sytuacji niestabilności w świecie i zmieniających się sojuszy, wiele krajów, które boją się o swoje bezpieczeństwo, może odczuwać pokusę zdobycia dla siebie broni atomowej – jako najmocniejszej „polisy ubezpieczeniowej”.

Najbardziej drastycznym dla nich przykładem jest los Ukrainy. Po rozpadzie Związku Sowieckiego odziedziczyła ona część jego arsenału atomowego, po czym oddała go Rosji – w zamian za gwarancje bezpieczeństwa od zachodnich mocarstw atomowych i od Moskwy. Rosyjska agresja – najpierw od 2014 r. na Krymie i w Donbasie, a od lutego 2022 r. już przeciwko całej Ukrainie – pokazała papierowy charakter tych gwarancji.

Można sądzić, że wiele państw wyciąga dziś własne wnioski z tej sytuacji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Atomowa polisa