Reklama

Ładowanie...

Rosja zaatakowała Ukrainę

Rosja zaatakowała Ukrainę

z Charkowa
24.02.2022
Czyta się kilka minut
Obudziły mnie huki. Usłyszany raz dźwięk jest nie do pomylenia z niczym innym. Wiedziałem, że się zaczęło. KORESPONDENCJA I NAGRANIE PAWŁA PIENIĄŻKA Z CHARKOWA
Atak na Ukrainę rankiem, Charków, 24 lutego 2022 r. Fot. Twitter
T

Tetiana, kobieta w średnim wieku, sama zagaduje mnie w metrze. Już drugą godzinę próbuje dostać się na prospekt Gagarina w południowym Charkowie.

– W marszrutkach nie ma miejsca. Wszystkie pełne. Ludzie z torbami, psami – mówi.

Wczoraj znajomi, u których się zatrzymałem, oddali bilety do Lwowa. Myśleli, że na razie pewnie nic się nie wydarzy, ile tam można siedzieć i co tam robić. Wieczorem usiedliśmy do naszej ulubionej gry planszowej. Żartując, że być może to ostatnia okazja, by w nią zagrać. Po północy obejrzałem jeszcze przemówienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, w którym zwracał się do Rosjan, bo – jak mówił – to oni mogą powstrzymać agresję.

O piątej rano obudziły mnie huki. Usłyszany raz dźwięk jest nie do pomylenia z niczym innym. Wiedziałem, że się zaczęło. Tetiana z metra miała takie same odczucia. W 2014 r. w Słowiańsku, w którym mieszkała, rozpoczęła się trwająca od ośmiu lat wojna, w rezultacie której zginęło przynajmniej 13 tys. osób. Zerwałem się z łóżka. Pokój, w którym spali moi znajomi, miał okna na inną stronę ulicy. Nie było praktycznie nic słychać.

– Zaczęło się! – krzyknąłem od razu wyrywając ich ze snu.

– Mówisz serio? – odpowiedział z niedowierzaniem kolega.

O piątej rano kijowskiego czasu w wielu ukraińskich miastach rozległy się wybuchy po tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił przeprowadzenie specjalnej operacji w Donbasie. Państwowa Służba Graniczna Ukrainy poinformowała, że ukraińska granica została zaatakowana w pięciu obwodach: ługańskim, sumskim, charkowskim, czernihowskim i żytomirskim, a także z Krymu.


CODZIENNIE NOWE KORESPONDENCJE I ZDJĘCIA PAWŁA PIENIĄŻKA Z UKRAINY – CZYTAJ W AKTUALIZOWANYM SERWISIE SPECJALNYM tygodnikpowszechny.pl/atak-na-ukraine >>>


W mieście jednak nie czuć atmosfery paniki, raczej napięcia. Niedługo po tym, jak ucichły odgłosy starć, niektórzy ludzie pakowali samochody, wywozili rodziny. Przed bankomatami ustawiały się coraz dłuższe kolejki. W metrze pojawiło się wyjątkowo dużo ludzi z bagażami (od razu nad ranem wszystkie bilety na pociągi zostały wyprzedane) – torby, walizki i plecaki. Największą zmianą jest to, że niemal każdy trzyma telefon przy uchu. Mówią: „Swieta jest w histerii. Jej mąż jest wojskowym”, „Może chleb weźmiesz, jak jeszcze jest”, „Nie rozumiem, jak oni tę ścianę na granicy zbudowali, skoro czołgi przejeżdżają”.


Przed bankomatem w Kijowie, 24 lutego 2022 r. / FOT. Efrem Lukatsky/AP/Associated Press/East News

Na jednej ze stacji kobieta stoi z dzieckiem i mówi do kogoś przez telefon. Głos w słuchawce musiał ją zapytać o to, czy wyjeżdża.

– Dokąd? Cały Charków nie wyjedzie, przecież wszystkich nie zabiją – mówi.

Wracam do mieszkania moich znajomych. Jak pewnie wielu dzisiaj, nie wiedzą, co robić – jechać czy czekać. Wszelkie plany i nadzieje jednego dnia rozpadły się w pył.


Relacje Pawła Pieniążka, korespondenta wojennego "Tygodnika", codziennie w serwisie specjalnym >>>


https://www.tygodnikpowszechny.pl/atak-na-ukraine

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego". Relacjonował wydarzenia m.in. z Afganistanu, Górskiego Karabachu, Iraku, Syrii i Ukrainy. Autor książek „Po kalifacie. Nowa wojna...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]