Na ich uścisk dłoni czekano w napięciu. Spotkanie Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, przywódców dwóch największych potęg świata, miało miejsce – na gościnnym gruncie Korei Południowej – po kilku miesiącach zaostrzającego się konfliktu handlowego.
Konfliktu, który miał być pokazem siły gospodarki USA, ale do którego – jak się szybko okazało – Trump raczej nie był przygotowany. Nie dostrzegł, jak bardzo od jego pierwszej kadencji zmienił się układ sił między Stanami a Chinami – na korzyść tych drugich.
Spotkanie, którego wynik Trump nader entuzjastycznie ocenił jako „12 na 10”, nie oznacza zakopania topora wojennego. Żadna ze stron nie zrezygnuje bowiem z wyścigu o technologiczną dominację, która dla obu mocarstw jest kwestią „być albo nie być”. Rozmowa w Pusan dała jednak chwilowe wytchnienie obu rywalom – i w efekcie również reszcie świata, która w ostatnich miesiącach znalazła się w gospodarczym potrzasku.
Pekin zawiesza część restrykcji na metale ziem rzadkich
Xi i Trump uzgodnili, że w kwietniu 2026 r. spotkają się ponownie, tym razem w Pekinie. Na razie zaś każda ze stron uzyskała pewne ustępstwa.
Pekin otrzymał więc obniżkę amerykańskich taryf celnych o 10 punktów procentowych – w zamian za obietnicę powstrzymania przepływu do USA półproduktów do produkcji fentanylu, narkotyku, któremu Trump wytoczył wojnę już w kampanii wyborczej. Prezydent USA wywalczył z kolei wznowienie przez Chiny zakupów amerykańskiej soi, której produkcja jest kluczowym źródłem utrzymania dla bazy wyborczej Trumpa na amerykańskim Środkowym Zachodzie.
Największą ulgę na światowych rynkach przyniosła jednak decyzja Pekinu o czasowym zawieszeniu części restrykcji eksportowych na metale ziem rzadkich (to w zamian za analogiczną koncesję USA w obszarze technologii). Zaostrzenie tych ograniczeń na początku października wzbudziło poważne obawy na całym świecie o dostęp do surowców, gdyż Chiny kontrolują ok. 70 proc. ich wydobycia i 90 proc. obróbki.
Tymczasem bez nich trudno uczestniczyć we współczesnej gospodarce, bo metale te używane są do produkcji wszelkich nowoczesnych urządzeń: od smartfonów, przez samochody elektryczne i turbiny wiatrowe, aż po nowoczesne samoloty i drony bojowe.
Chiny pokazały, że mogą wymuszać ustępstwa na Zachodzie
Choć decyzja Pekinu o zawieszeniu restrykcji uspokoiła sytuację, groźba ich ponownego wprowadzenia pozostaje realna.
– Restrykcje okazały się potężnym środkiem nacisku i stanowią swoistą polisę ubezpieczeniową na wypadek amerykańskiego odwrotu – ocenia w rozmowie z „Tygodnikiem” Feng Chucheng z firmy doradczej Hutong Research. – Dlatego jeśli USA zdecydują się na eskalację, ten zakaz może wrócić w każdej chwili.
Z kolei zdaniem Rusha Doshiego, analityka ds. Chin i byłego doradcy Joego Bidena, kwestia uzależnienia świata od chińskich metali ziem rzadkich to fragment szerszego problemu. Przez dekady globalizacji Zachód w dużej mierze „odpuścił” przemysł, ustępując niemal całkowicie miejsca Chinom, nie tylko w sektorze surowcowym, ale też bateryjnym czy farmaceutycznym. „Dziś wiemy, i oni też to wiedzą, że mają narzędzia, by wymuszać na nas ustępstwa. To daje im władzę” – uważa Doshi.
Do kogo Trump adresuje zapowiedź wznowienia testów jądrowych?
Być może właśnie z powodu bezsilności Trump zdecydował się na zaskakujący pokaz siły – i to tuż przed spotkaniem z Xi Jinpingiem. We wpisie na swojej platformie Truth Social ogłosił, że po ponad 30 latach USA wznowią testy broni jądrowej. Uzasadnił to tym, że takie testy przeprowadzają inne mocarstwa nuklearne i wymienił tutaj Rosję oraz Chiny.
Pytanie o konkrety – np. czy ma to oznaczać, że USA będą na nowo prowadzić testowe eksplozje bomb atomowych (ostatni taki test, amerykańsko-brytyjski, miał miejsce w 1991 r.) – pozostaje otwarte, jak często w przypadku Trumpa.
Otwarta jest też kwestia, kto jest adresatem tej deklaracji: Pekin czy Moskwa. Nie mogąc pokonać Ukrainy ani zniechęcić Zachodu do pomagania Ukraińcom, Putin ostatnio znów sięgał po atomowy „straszak”, chwaląc się rzekomo nowymi rodzajami superbroni. W takiej perspektywie zapowiedź Trumpa można by uznać za odpowiedź Putinowi: że USA są gotowe stawić czoło jego groźbom, a doktryna odstraszania (amerykański „parasol” nad Europą) pozostaje aktualna.
Trudno jednak nie mieć poczucia, że technologiczna rywalizacja mocarstw może małymi kroczkami zamienić się też w nowy wyścig zbrojeń.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















