To było naprawdę trudne – powiedział Keir Starmer po tym, jak obejrzał serial wraz ze swymi dziećmi: 14-letnią córką i 16-letnim synem. Premier podkreślił, że mówi to jako ojciec. Zaprosił też do swojej siedziby na Downing Street twórców filmu, a także organizacje charytatywne wspierające dzieci i młodzież.
Przypomnijmy: serial „Dojrzewanie”, o którym pisaliśmy już w „Tygodniku”, opowiada historię 13-letniego chłopca; będąc pod wpływem toksycznych mizoginicznych treści z internetu, zabija on swoją koleżankę. W ciągu dwóch tygodni po premierze na świecie obejrzało go 66 mln widzów – został uznany za ważny przekaz o problemach dorastających dzieci i ich rodziców w epoce mediów społecznościowych.
Jednak w Wielkiej Brytanii rezonuje on wyjątkowo mocno – nie tylko dlatego, że dzieje się w brytyjskiej szkole.
Rówieśnicza agresja to coraz większy problem w brytyjskich szkołach
Radykalizacja pod wpływem sieci, nękanie w szkole, przemoc między rówieśnikami: nie są to tematy na Wyspach nowe. Tak jak zabójstwa z użyciem noża – media używają tu już nawet zwrotu „epidemia”.
Pomiędzy marcem 2023 a marcem 2024 r. aż 83 proc. zabójstw, których ofiary miały 13-19 lat, popełniono z użyciem ostrego narzędzia (dane z Anglii i Walii). To więcej niż 10 lat wcześniej: w okresie 2013-23 takie zabójstwa stanowiły 56 proc. We wrześniu 2024 r. rząd zakazał sprzedaży tzw. noży zombie: długich noży z ząbkowaną krawędzią tnącą. Jednak, jak się okazuje, narzędziem zabójstwa najczęściej jest zwykły nóż kuchenny.
Co jest przyczyną narastającej rówieśniczej agresji? Odpowiedzi na to pytanie szuka Stephen Graham, współautor scenariusza i aktor, który w serialu wcielił się w ojca głównego bohatera. W wywiadach mówi, że do zajęcia się tym tematem pchnął go szereg incydentów, gdy nastoletni chłopcy atakowali nożem dziewczęta (serial nie jest jednak oparty na jakiejś konkretnej historii).
„Moim celem było po prostu zapytać: co się dzieje, dlaczego to się dzieje? Czy możemy się temu przyjrzeć? Bo takie rzeczy nie zdarzały się, gdy ja byłem młodym chłopakiem” – mówił Graham.
Jak sprawić, aby dzieci były bezpieczne w sieci?
Serial nie przynosi jasnych odpowiedzi na te pytania. Wskazuje jednak na zagrożenia, jak toksyczne treści online, wpływ radykalnych idei tzw. manosfery (blogów czy forów zajmujących się męskością) na chłopców, prześladowanie słabszych. Skłania do dyskusji, ale sprawia też, że rosną oczekiwania, iż władze podejmą konkretne kroki. Stąd ponawiane apele o zakaz używania telefonów w szkole i ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 16. roku życia.
Zwolennikiem usunięcia smartfonów ze szkół jest scenarzysta serialu Jack Thorne. To jednak i bez odgórnego zakazu staje się faktem – premier podkreśla, że niemal wszystkie szkoły zakazały już uczniom przynoszenia telefonów. Starmer uważa jednak, że bardziej istotne jest to, co dzieci znajdują w sieci, a nie to, gdzie mają do niej dostęp: w domu czy szkole.
Tę sprawę ma rozwiązać przyjęta w 2023 r. ustawa o bezpieczeństwie w internecie (Online Safety Act), która w tym roku wchodzi w życie (wprowadzana jest stopniowo). Nakłada na platformy cyfrowe, wyszukiwarki i media społecznościowe obowiązek ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami, w tym pornografią, treściami promującymi samookaleczenie, zastraszanie itd.
W daleko idących założeniach ustawa miała sprawić, że Wyspy będą dla dzieci najbezpieczniejszym miejscem na świecie, gdy idzie o korzystanie z sieci. Ale zdaniem części rodziców, w tym tych, którzy stracili dzieci np. w wyniku samobójstwa, to za mało.
Teraz pojawiają się obawy, czy pod presją administracji Trumpa ustawa – wpływająca na działalność wielkich firm technologicznych – nie zostanie rozwodniona.
Czy serial „Dojrzewanie” powinien być pokazywany w szkołach?
Być może kierowany emocjami ojca, a może atmosferą wokół serialu, premier zaproponował, by „Dojrzewanie” pokazywać w szkołach średnich. Plaftorma Netflix, producent serialu, zgodziła się, by był udostępniany za darmo. Pomysł spotkał się z uznaniem Thorne’a: scenarzysta ma nadzieję, że pokazy sprawią, iż nauczyciele będą rozmawiać z uczniami oraz uczniowie będą rozmawiać między sobą.
Jednak nie wszyscy podzielają tę opinię. Ponad 1800 osób – nauczyciele, psycholodzy, rodzice – podpisało list otwarty, apelując o wycofanie się z pomysłu, by serial był materiałem dydaktycznym.
Podają listę powodów, dla których serial, mimo wartości dramatycznej, nie może być tak traktowany. To aspekty etyczne (jest dozwolony od 15. roku życia, gdy część uczniów byłaby młodsza), obawy o powtórną traumę dla uczniów, którzy mają za sobą podobne doświadczenia jak pokazane w filmie (znęcanie, udostępnianie w sieci kompromitujących zdjęć, odrzucenie). „Ryzyko dalszej wiktymizacji jest bardzo realne i nie wolno go lekceważyć” – twierdzą autorzy listu.
Jego sygnatariusze uważają też, że ponieważ kwestie mizoginii i tzw. ideologii incel (subkultury, której członkowie uważają, że mimo chęci nie znajdą partnerki) są wspomniane w serialu, ale bez ich krytycznej analizy, mogą prowadzić do ich normalizacji w oczach niektórych uczniów.
Zastrzeżenia budzi też fakt, że nauczyciele pokazani są w serialu jako pasywni i niekompetentni; zamiast uczyć, puszczają uczniom materiały wideo. Paradoksalnie projekcje byłyby – uważają krytycy – lustrzanym odbiciem tej krytykowanej przez serial praktyki.
„Materiały oparte na szoku nie działają dobrze w szkołach” – uważa były nauczyciel
O opinię na temat planowanych pokazów serialu w szkołach pytam Michaela Conroya, byłego nauczyciela i założyciela firmy treningowej Men at Work, która prowadzi szkolenia dla osób pracujących z chłopcami i młodymi mężczyznami.
– Za szybko, za płytko. Ten pomysł pokazuje brak zrozumienia tego, jak działa szkoła. To czterogodzinny serial: jak, kiedy miałby być pokazywany? Na matematyce? – Conroy wskazuje na wyzwanie logistyczne.
Ważniejsze jest jednak coś innego. – Materiały oparte na strachu czy szoku nie działają dobrze w szkołach. A szczególnie już nie działają w rękach nieprzeszkolonych ludzi. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nauczyciel matematyki czy geografii jest oczywiście specjalistą w swojej dziedzinie. Ale nie jest psychologiem. Skutki takich działań mogą być katastrofalne – uważa Conroy.
– Problem może się pogłębić. Jaką puszkę Pandory to otworzy? Gdzie jest struktura, która miałaby sobie z tym poradzić? No i to dodatkowa presja na i tak przeciążonych nauczycieli – przekonuje.
Co zatem robić? – To tylko serial, nawet jeśli opowiada o ciekawych sprawach. Wróćmy do rzeczywistości – uważa Michael Conroy.
Jak rozmawiać z młodymi mężczyznami?
Ta rzeczywistość to dla Conroya praca na rzecz chłopców i młodych mężczyzn. Zanim w 2019 r. założył organizację Men at Work, przez kilkanaście lat pracował jako nauczyciel w szkole średniej.
– Organizowałem tam grupy dyskusyjne dla chłopców. Chodziło o tworzenie przestrzeni do ciekawej rozmowy, np. o tym, co oznacza słowo „szacunek”. Ważne, by nie zaczynać od czegoś, co może być odebrane jako oskarżenie czy atak. Punktem wyjścia musi być oparta na szacunku współpraca i ciekawość, pytanie i słuchanie, a nie mówienie im, jak ma być – Conroy mówi to z pasją. – Jest deficyt mężczyzn do takich rozmów z chłopcami. Chciałbym, aby było ich więcej, stąd nazwa: Men at Work, mężczyźni przy pracy.
O potrzebie męskich wzorców mówił ostatnio trener piłkarski i były selekcjoner angielskiej reprezentacji Gareth Southgate. Obawia się, że nie mając ich, a szukając wsparcia, młodzi mężczyźni trafiają w sieci na manipulatorów i toksycznych influencerów.
„Zbyt wielu młodych mężczyzn jest wyizolowanych. Zbyt wielu czuje się niekomfortowo, otwierając się przed przyjaciółmi lub rodziną. Wielu nie ma mentorów – nauczycieli, trenerów, szefów – którzy rozumieją, jak ich zmotywować do rozwoju” – mówił Southgate. W efekcie „wycofują się, niechętnie rozmawiają lub wyrażają swe emocje”, zaczynają spędzać więcej czasu w sieci, szukając tam wskazówek.
Takich opinii – wskazujących na konieczność umożliwienia chłopcom normalnej rozmowy – po tym serialu pojawia się więcej. „Młodzi ludzie nie rozmawiają już ze sobą, a zamiast tego zwracają się do internetu. Ale oni naprawdę chcą rozmawiać i chcą się wyrażać – mówił Martin Bisp, współzałożyciel fundacji Empire Fighting Chance z Bristolu. – To nasza odpowiedzialność jako społeczeństwa”.
Relacje nastolatków z dorastaniem w świecie online
Roxy Longworth miała 13 lat, gdy kolega starszy o kilka lat skłonił ją, by wysłała mu swoje nagie zdjęcie. Potem szantażował ją i zmuszał do wysyłania kolejnych. W końcu trafiły do wszystkich w szkole. Roxy załamała się, trafiła do szpitala psychiatrycznego.
Dziś jako dorosła kobieta prowadzi kampanię na rzecz bezpieczeństwa w sieci. Gdy zauważyła, że podczas tych dyskusji zwykle brakuje punktu widzenia młodych ludzi, postanowiła dać im głos: zbiera relacje nastolatków o ich doświadczeniach z dorastaniem w świecie online. Publikowane są na stronie Behind Our Screens.
Teraz, podczas debaty wywołanej serialem, Roxy Longworth zwraca uwagę na przepaść międzypokoleniową w sferze mediów społecznościowych. „Wielu młodych ludzi, z którymi rozmawiałam, mówiło, że boją się powiedzieć rodzicom o czymkolwiek, co zobaczą w internecie, bo boją się, że w ramach kary zostaną im odebrane telefony” – mówi w wywiadzie dla BBC.
Jej zdaniem potrzebna jest przestrzeń do takich rozmów – nie od razu o rzeczach strasznych, ale czasem po prostu niepokojących czy zastanawiających. Ponadto realia online zmieniają się tak szybko, że – twierdzi Longworth – bez udziału nastolatków, których to dotyczy, nie uda się znaleźć efektywnych rozwiązań.
„Potrzebujemy odpowiedzialnych dorosłych”
Tak czy inaczej: efekt serialu na Wyspach przerasta wszelkie oczekiwania. Okazuje się on, jak mówi premier, katalizatorem publicznej debaty.
W przeszłości zdarzało się już w Wielkiej Brytanii, że jakiś film skłonił rządzących do działania. Tak było niedawno z produkcją „Mr Bates vs Post Office” (Pan Bates kontra Poczta), który opowiada o nieprawidłowościach finansowych, za które płacili niewinni.
W przypadku „Dojrzewania” sprawa jest jednak trudniejsza, także gdy idzie o skalę.
– Potrzebujemy rozmowy, która będzie opierać się na tym, co dobre, która będzie się rozwijać przez dialog, a nie mówienie chłopcom, że są potencjalnymi mordercami – mówi Michael Conroy. – Potrzebujemy odpowiedzialnych dorosłych, którzy skupią się na psychologicznym samopoczuciu dzieci. I działań może powolnych, mało efektownych, niehasztagowych, ale mądrych i poważnych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















