Szkocja i jej niezwykłe drzewa. Jesiony, cisy i sekwoje pełne historii

Samotny jesion w Glasgow, cisowe gaje starsze od średniowiecznych zamków i sekwoje z królewską historią. W Szkocji drzewa przechowują pamięć miejsc, ludzi i całych wspólnot.
z Ellon i Haddo House (Szkocja)
Czyta się kilka minut
Jesion z Glasgow od ok. 170 lat trwa samotnie przy Argyle Street // Fot. Talesfromthecanopy / CC BY-SA 4
Jesion z Glasgow od ok. 170 lat trwa samotnie przy Argyle Street // Fot. Talesfromthecanopy / CC BY-SA 4

Zwycięzcą tegorocznego konkursu został dąb z Litwy, liczący sobie 400 lat. Wygrał ze znaczną przewagą nad słowacką 150-letnią jabłonią i niezwykle ukształtowanym ponad stuletnim wiązem z Polski, z Szydłowca, który zajął miejsce trzecie. 

Zwycięzca nosi miano Dębu Laukiai – od nazwiska rodziny, która posadziła go kilkaset lat temu i przez sześć pokoleń nim się zajmowała. Rośnie we wsi Rukai w rejonie szkudzkim, ma 27 metrów wysokości i ponad pięć metrów w obwodzie pnia.

Jeszcze rok temu był zapomniany. Jednak ludzie z Rukai przypomnieli sobie o nim (i przy okazji o własnej historii). Uporządkowali jego otoczenie, nagłośnili. Znów jest ważny, znów chłonie i chroni w sobie dzieje wsi i jej mieszkańców.

Przeszłość jest tu istotna. Bo w konkursie, organizowanym od 2011 r. przez międzynarodowe konsorcjum Environmental Partnership Association (Stowarzyszenie na rzecz Partnerstwa Ekologicznego), nie chodzi o drzewo największe czy najstarsze. Chodzi o takie zakorzenione w społeczności, którego losy splotły się z dziejami ludzi i opowiadają coś istotnego.

Udajmy się tym tropem przez Szkocję.

Jesion z Glasgow

Z finałowej dwunastki drzew – są to zwycięzcy konkursów w poszczególnych krajach – on uplasował się na ostatniej pozycji. Choć nie rośnie na górskiej łące czy w urokliwej dolinie, jego historia porusza: od ok. 170 lat trwa samotnie przy Argyle Street, jednej z głównej ulic Glasgow, największego miasta Szkocji. Ten jesion towarzyszy ludziom i ich wielkomiejskiej historii, z dala od zielonych przestrzeni.

Argyle Street to długa ulica, wzdłuż której ciągnie się zwarta zabudowa tzw. tenement houses – najbliższy polski odpowiednik to kamienice czynszowe. Budowane w czasach rewolucji przemysłowej, gdy Glasgow rozwijało się intensywnie, były potrzebne dla mas robotników (populacja miasta przekroczyła wtedy milion). Warunki w nich były bardzo skromne. Dziś te kamienice, które przetrwały, mieszczą przestronne mieszkania, ale wtedy liczył się zysk i praktyczność.

Jesionu nikt świadomie nie zasadził. Wyrósł przypadkowo z nasionka, które się tam zaplątało z sadzonkami pierwiosnków, posadzonych na skrawku gruntu przed kamienicą. Rósł, bo mu pozwolono. 

Przetrwał boom przemysłowy, naloty na Glasgow w czasie II wojny światowej, a nawet tzw. zamieranie jesionu – chorobę tych drzew wywołaną przez pewien gatunek grzyba, która rozprzestrzeniła się w latach 90. XX w. w Europie (są obawy, że epidemia może finalnie wyniszczyć nawet 50-75 proc. jesionów w Wielkiej Brytanii).

Dziś jest jedynym drzewem na tej ulicy. 

Samotne drzewo na Argyle Street

Zielona korona jesionu na Argyle Street sięga ponad dachy kamienic, drzewo ma ok. 25 metrów. Już w 1951 r. dziennikarz James Cowan porównał jego smukły pień do masztu statku. W swojej książce „From Glasgow’s Treasure Chest” („Ze skrzyni skarbów Glasgow”) przytacza opowieść o nasionku jesionu i pierwiosnkach.

Strzelistą sylwetkę drzewa Cowan tłumaczył tym, że rosnąc w cieniu kamienic, ze wszystkich sił pnie się ku słońcu. „To najwspanialszy jesion, jaki widziałem” – pisał.

Teraz, gdy drzewo wygrało konkurs krajowy i weszło do europejskiego finału, ludzie pospieszyli ze swoimi opowieściami o nim, dzieląc się nimi w mediach społecznościowych. Pewna kobieta wspominała, że w latach 60. XX. jako studentka była zaproszona na imprezę w tamtej kamienicy i podano jej właśnie taki adres: wejście jest tam, gdzie rośnie jedyne drzewo na tej ulicy. Przyznała, że z imprezy nic nie pamięta, ale „adresu” nie zapomniała. 

Ktoś inny jako dziecko mijał jesion codziennie w drodze do szkoły. „Mam 84 lata i drzewo było już duże, kiedy ja byłem mały” – pisał ktoś inny. „Też mam tam moje korzenie, na zachodnim krańcu Argyle Street” – stwierdził pewien mężczyzna. 

Potwierdzając to, co o jesionie napisano w konkursowej prezentacji: że jest symbolem odporności, cierpliwości i współistnienia drzew i ludzi. Choć nazywany czasem „samotnym drzewem”, samotny nie jest – mocno wpisał się w ludzką pamięć.

Cisy z Ellon

O ile jesion wyrósł już po tym, jak powstała Argyle Street, o tyle cisy z Ellon są starsze niż kamienne mury XVIII-wiecznego ogrodu, który je dziś otacza. One były pierwsze, mają kilkaset lat, może nawet osiemset. Były już, gdy w pierwszej połowie XV w. zbudowano tutaj warownię (są hipotezy, że może wtedy je posadzono). 

Zamek rozbudowywano, przebudowywano, zburzono, w końcu obok zbudowano nowy, który też zburzono. Dziś są tu resztki pierwszej warowni i stajnie, przebudowane na dom mieszkalny. Przez te wszystkie wieki zamętu, wojen, bankructw i rodzinnych dramatów grupa kilkunastu cisów rosła i rosła. Wielometrowe powyginane gałęzie tworzą dziś zwartą zieloną kopułę. Znalazły się w centrum ogrodu, który powstał wokół nich – i w centrum wydarzeń.

Sekwoja olbrzymia zasadzona przez księcia Alberta w Haddo House w 1857 roku. Szkocja, marzec 2026 r. // Fot. Wicek Sosna

Kiedy wchodzę do cisowego gaju, zaczyna padać lekki deszcz, ale krople nie przedostają się przez iglastą gęstwinę. Siadam na jednej z kilku ławek, czekam, aż deszcz ustanie. Cisy są olbrzymie, pękate. Ich grube konary opadają ku ziemi jak potężne węże. 

Każde drzewo jest tu inne, każde ma własny charakter. Ich konary wydają się zastygłe w połowie ruchu, trwają w swoim odrębnym świecie. Na niektórych zawieszono karmniki dla ptaków i wiewiórek. Ziemię pokrywa bluszcz, gdzieniegdzie kwitną ostatnie przebiśniegi

Jest cicho i spokojnie. Trudno znaleźć słowa oddające niezwykłość tego miejsca.

Święte gaje Szkocji

Paul Greenwood uśmiecha się ze zrozumieniem, gdy opowiadam mu o wizycie w Ellon i kłopocie ze znalezieniem sposobu na opis cisowego gaju. 

Od 34 lat Greenwood zajmuje się cisami. Dokumentuje najważniejsze okazy w Szkocji, tworzy ich mapę. Jest współzałożycielem Scotland’s Yew Tree Heritage Initiative (Inicjatywa na rzecz dziedzictwa cisów w Szkocji).

– Takie gaje nie są rzadkością – mówi. – Jeden cis potrafi stworzyć cały gaj, jeśli tylko mu się na to pozwoli. Cisy mogą rosnąć w poprzek terenu, nie wzwyż, zataczać koła wokół własnego pnia, jak kręgi na wodzie.

Greenwood podaje przykład cisu z Ormiston koło Edynburga, który może mieć tysiąc lat. Podobno w jego cieniu nauczał John Knox, XVI-wieczny kaznodzieja, przywódca ruchu reformacyjnego w Szkocji. Ten cis i dwa inne pnie tworzą zagajnik o promieniu 27 metrów.

Cisy i klanowe rytuały

W przeszłości cisowe gaje były miejscem rytuałów i ważnych spotkań. W trudno dostępnym miejscu, na zboczach nad brzegami Loch Ness, znajduje się gaj klanu Fraser (tego z serialu „Outlander”).

– Członkowie klanu zbierali się tam w czasie kryzysów, np. zanim ruszyli pod Culloden – mówi Greenwood. W 1746 r. miała tam miejsce bitwa, podczas której jakobici – czyli szkoccy powstańcy, zwolennicy księcia Karola z dynastii Stuartów – zostali rozbici w starciu z armią brytyjską.

Dlaczego wybrali to miejsce na zgrupowanie? Dlaczego np. składanie przysięgi pod cisem jest częścią szkockiej tradycji? Paul wyjaśnia, że w kulturze gaelickiej cis to ważny symbol, często widniejący przy centrum władzy.

Dlatego w Szkocji cisy często można znaleźć w pobliżu zamków, podczas gdy w Anglii rosną raczej przy kościołach. Tu i tam jest to jednak drzewo głęboko zakorzenione w przeszłości, w dawnych rytuałach. Czasem to kościół czy twierdzę budowano przy cisach, a czasem sadzono je tam celowo po zakończeniu budowy.

Najstarszy cis w Szkocji

Najbardziej wiekowy cis w Szkocji rośnie na niewielkim cmentarzu przy kościele w wiosce Fortingall.

– Większość ekspertów ocenia jego wiek na dwa-trzy tysiące lat. Zważywszy, że ślady ludzi pochodzą tam z czasów neolitu, epoki żelaza itd., możliwe, że ktoś zobaczył drzewo i postanowił się przy nim osiedlić ze względu na ówczesny system wierzeń – mówi mi Paul.

Dwa-trzy tysiące lat – to robi wrażenie. Choć są opinie, że cis z Fortingall może być jeszcze starszy.

Czy cisy to najstarsze drzewa na Wyspach Brytyjskich? – Tak! – Greenwood odpowiada zdecydowanie. Choć zaraz dodaje: – Dokładne określenie ich wieku jest bardzo trudne. To, co widzimy jako jeden pień, może być nawet trzema-czterema mniejszymi trzonami. Upewnić można by się dopiero, analizując przekrój pnia, ale przecież nie będziemy ścinać drzewa...

Określenie wieku na podstawie próbek z pnia drzewa też bywa skomplikowane. W swojej pracy dokumentującej cisy Paul stara się więc znaleźć dane historyczne, które mogą potwierdzić, z jakiego czasu pochodzą drzewa. To też jednak jest trudne, bo podczas konfliktów i wojen w Szkocji archiwa klasztorów i zamków przepadły.

Paul Greenwood mówi, że stara się zwiększyć społeczną świadomość znaczenia cisów w tym kraju: – Nie tylko z naukowego punktu widzenia, lecz także kulturowego. Są związane z tyloma historycznymi postaciami i tradycjami!

Szkockie sekwoje

O ile cisy są najstarszymi drzewami w Szkocji, to sekwoje olbrzymie – lub wellingtonie, jak się je powszechnie nazywa w Wielkiej Brytanii – trafiły tu dopiero w połowie XIX w.

Czasy wiktoriańskie sprzyjały dalekim wyprawom, z których podróżnicy przywozili rzadkie gatunki roślin. Te poszukiwania wzbudzały zainteresowanie ówczesnej prasy i emocje naukowców. Czasem też wiązały się z ostrą rywalizacją tzw. łowców roślin [pisaliśmy o tym w „TP” 1/2013 – red.]. 

Nie inaczej było z sekwojami. Nasiona tych gigantycznych drzew wysłał swojemu ojcu Patrickowi, szkockiemu kupcowi i zapalonemu ogrodnikowi, John Matthew. Ten inżynier górnictwa zawędrował do Ameryki podczas kalifornijskiej gorączki złota. 

Patrick Matthew otrzymał nasiona w sierpniu 1853 r. Traf chciał, że do znanej firmy ogrodniczej Veitch w Anglii dotarły one w grudniu tego samego roku – wysłane przez niejakiego Williama Lobba, łowcę roślin. I to firma Veitch wprowadziła sekwoje na brytyjski rynek komercyjny. Przez jakiś czas dzierżyła palmę pierwszeństwa co do tego, kto pierwszy wprowadził ten gatunek drzew na Wyspy Brytyjskie. 

Tymczasem Patrick Matthew nasiona i wyhodowane z nich sadzonki miał podobno po prostu rozdać przyjaciołom i znajomym. 

Dopiero w 1966 r. prestiżowy magazyn ogrodniczy „The Gardeners’ chronicle” rozstrzygnął spór w tym wyścigu na korzyść Szkota. Niektóre z drzew, które wyrosły z jego puli nasion, nadal można oglądać w szkockim Perthshire.

Królewskie drzewa w Haddo House

Królowa Wiktoria i książę Albert odwiedzili Haddo House, piękną posiadłość w północno-wschodniej części Szkocji, w 1857 r. (turyści, którzy dziś ją zwiedzają, mogą zobaczyć sypialnię, w której spała monarchini).

W tym czasie sekwoje, których nasiona sprowadzono z Kalifornii ledwie kilka lat wcześniej, były wciąż drzewami rzadkimi i budzącymi zainteresowanie. Być może dlatego to właśnie ich sadzonki zostały wybrane, aby zasadziła je na terenie Haddo House królewska para. Dziś są atrakcją dla wielbicieli historii i ogrodów

Odwiedzam Haddo House w marcu, w wietrzny dzień. Sekwoje, rosnące blisko rezydencji z XVIII w., są olbrzymie. Aby je objąć, potrzeba by kilku osób. Ich gałęzie łagodnie bujają się na wietrze, wykonują jakiś sobie jedynie znany taniec.

Wokół rosną żonkile, które powinny zakwitnąć lada dzień. Grunt pokrywają szyszki i miękkie gąbczaste fragmenty kory. Pachnie ziemią, w ogrodzie trwają prace porządkowe, przygotowujące go na nadejście wiosny. Za kilka miesięcy zakwitną lipy rosnące wzdłuż długiej i spektakularnej alei, prowadzącej do budynku mieszkalnego. 

Pamięć miejsca

W listopadzie 2021 r. tę część Szkocji zdewastowała wichura. Tylko w okolicy Haddo House cyklon Arwen powalił około stu tysięcy drzew. W wielu miejscach hrabstwa Aberdeenshire nadal można zobaczyć całe hektary brutalnie połamanych pni. 

Sekwoje Wiktorii i Alberta jednak ocalały. Drzewo Alberta wydaje się wyższe, co z całą pewnością jest przypadkiem, choć Albert rzeczywiście uchodził za bardzo wysokiego, a Wiktoria wręcz przeciwnie, miała jedynie ok. 150 cm wzrostu. 

Ich sekwoje w Haddo House mają prawie 170 lat, zatem są już drzewami w pełni dojrzałymi. Nadal będą jednak piąć się w górę w sprzyjającym im najwyraźniej szkockim klimacie. Niedaleko rosną inne drzewa, buki i jawory. Przed niektórymi – tymi, które również posadzono, by upamiętnić jakieś wydarzenie – stoją pamiątkowe tabliczki. 

Pod drzewami chowano też psy należące do rodu Gordonów, właścicieli posiadłości. One też są upamiętnione, stały się częścią historii tego miejsca.

W 2022 r., na tzw. platynowy jubileusz królowej Elżbiety II (70-lecie objęcia przez nią tronu), posadzono tutaj dąb. Na razie jest malutki, o tej porze roku łysy i bez liści. Nie może równać się z sekwojami. Za kilkadziesiąt lat też stanie się jednak potężny – w życiu drzewa to tylko chwila.

Europejskie Drzewo Roku

W 2021 r. w konkursie na Europejskie Drzewo Roku też brało udział drzewo ze Szkocji – około stuletnia jarzębina, rosnąca na stromym zboczu nad strumieniem w dolinie Carrifran. Dzięki grupie pasjonatów w 2000 r. rozpoczęto tam szeroką akcję regeneracji, starając się przywrócić dolinę do stanu, w jakim była przed tysiącami lat. Zasadzono setki tysięcy rodzimych drzew, krzewów i innych roślin. Jarzębinie w konkursie towarzyszyło hasło: „Gdzie przetrwa jedno drzewo, urośnie milion drzew”. 

Historia tej jarzębiny pokazuje, że drzewo może wiele przetrwać, ale że czasem trzeba też mu pomóc, otoczyć go ochroną. 

Jesion z Argyle Street otrzymał taką ochronę ze strony władz lokalnych jako pierwsze drzewo w Glasgow. 

Paul Greenwood chciałby, aby lepszą ochronę zapewniono cisom, aby wprowadzono surowsze kary za ich wycinanie. – Są narodowym skarbem, dziedzictwem Szkocji – mówi Paul. – Choć sam jestem z Newcastle w północnej Anglii, to chcę rozpalić ogień w szkockich sercach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Skrzynia skarbów