Reklama

Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara

Urodził się w 1960 roku w Warszawie. Mieszka w Beskidzie Niskim. Prozaik i eseista. Autor Murów Hebronu, Dukli, Opowieści galicyjskich, Dziewięciu, Jadąc do Babadag, Taksimu, Dziennika pisanego później, Grochowa, Nie ma ekspresów przy żółtych drogach, Wschodu, Osiołkiem, i kilku innych książek. Ostatnio opublikował Kroniki beskidzkie i światowe (Wołowiec 2018). Laureat paru nagród, m.in. Nagrody im. Samuela Bogumiła Lindego 2002, Nagrody im. Adalberta Stiftera 2005, Nagrody Literackiej Nike 2005, Międzynarodowej Nagrody Literackiej Vilenica 2008, Nagrody Literackiej Gdynia 2010, Nagrody Forum Ekonomicznego i Miasta Krakowa "Nowa Kultura Nowej Europy" im. Stanisława Vincenza 2011, Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 2011 w dziedzinie literatury, Nagrody Literackiej m. st. Warszawy 2015 i Austriackiej Nagrody Państwowej w dziedzinie literatury europejskiej 2016. Jego książki są tłumaczone na niemal wszystkie języki europejskie, a także na koreański.

Artykuły

Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
23.03.2020
Zostań w domu, zostań w domu – proszę bardzo. Akurat ta obywatelska czynność przychodzi mi z łatwością.
17.03.2020
Powinienem coś napisać o zarazie. Tak mi się wydaje. Takie są obowiązki felietonisty. Ale jest piąta i zaczyna świtać.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
02.03.2020
To są Antydziady dziejące się w jasnym świetle dnia. Lud idzie za wieś w miejsce ponure i odludne, by odprawiać rytuały. Jakieś antynabożeństwo starsze od pogaństwa.
18.02.2020
Czasami jeżdżę tamtędy do Warszawy. Kończy się las, zaczyna miasteczko.
03.02.2020
Obiecałem Redaktorowi, że napiszę coś o kulturze. Że w końcu zajmę się jakimś porządnym kulturalnym wydarzeniem, bo ostatnio zrobiłem to długie lata temu, opisując obraz Ilii Repina pod...
20.01.2020
Było zimno, mokro, dopiero świtało, ale pojechałem w pierwszy dzień Bożego Narodzenia popatrzeć, jak wygląda mój kraj. Kraj, który się dobrze zna, lepiej oglądać, gdy jest pusty.
28.12.2019
Siedemnaście kilometrów, dwadzieścia minut. Najpierw pod górę z Mareszką po prawej, która poleguje sobie niczym wieloryb pośród beskidzkich szczytów.
09.12.2019
Pada czarny deszcz. Wieje z północnego zachodu. Gdzieś z ciemności.
25.11.2019
Na rogu Freie Strasse i Kaufhausgasse obracał się diabelski młyn. Siąpił deszcz i było rano. Faceci w kapturach sprawdzali urządzenia. Kręciła się pusta karuzela. Patrzyłem na to z okna...
10.11.2019
Panie, w takie piękne dni jak ten (koniec października, słońce, błękit, trochę przy tym mgliście) myślę, że powinieneś się objawić. Tak jak robiłeś to na początku.

Strony