Reklama

Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara

Urodził się w 1960 roku w Warszawie. Mieszka w Beskidzie Niskim. Prozaik i eseista. Autor Murów Hebronu, Dukli, Opowieści galicyjskich, Dziewięciu, Jadąc do Babadag, Taksimu, Dziennika pisanego później, Grochowa, Nie ma ekspresów przy żółtych drogach, Wschodu, Osiołkiem, i kilku innych książek. Ostatnio opublikował Kroniki beskidzkie i światowe (Wołowiec 2018). Laureat paru nagród, m.in. Nagrody im. Samuela Bogumiła Lindego 2002, Nagrody im. Adalberta Stiftera 2005, Nagrody Literackiej Nike 2005, Międzynarodowej Nagrody Literackiej Vilenica 2008, Nagrody Literackiej Gdynia 2010, Nagrody Forum Ekonomicznego i Miasta Krakowa "Nowa Kultura Nowej Europy" im. Stanisława Vincenza 2011, Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 2011 w dziedzinie literatury, Nagrody Literackiej m. st. Warszawy 2015 i Austriackiej Nagrody Państwowej w dziedzinie literatury europejskiej 2016. Jego książki są tłumaczone na niemal wszystkie języki europejskie, a także na koreański.

Artykuły

10.11.2019
Panie, w takie piękne dni jak ten (koniec października, słońce, błękit, trochę przy tym mgliście) myślę, że powinieneś się objawić. Tak jak robiłeś to na początku.
28.10.2019
Nie wiem, dlaczego zapamiętałem akurat ten widok. Może dlatego, że oglądałem go przynajmniej sześć razy, jadąc z zachodu na wschód i ze wschodu na zachód.
14.10.2019
Tydzień temu siedziałem przy ognisku. Była już noc, powietrze nieruchome i zimne. W zupełnej ciszy słyszałem odgłosy rykowiska.
30.09.2019
To musi być jesienny, pogodny świt. W nocy był przymrozek i trawa w plamach cienia jest jeszcze srebrzysta. I musi być bezwietrznie.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
16.09.2019
Panie, a może byś odłożył na chwilę swoje bieżące zajęcia i wejrzał na mój kraj? Wiem, że masz mało czasu, chociaż jesteś wiekuisty.
03.09.2019
Coś nie tak było z tym pejzażem.
22.07.2019
Spotkałem go w sklepie. Znaliśmy się od wielu lat. Często pracował u mnie. Robił porządki, rąbał drewno, kosił trawę, czasem pomagał przy różnych budowach. Mówił do mnie „prezesie”.
08.07.2019
Nigdzie nie jadę. Żadnych wakacji. Żadnych pustyń ani stepów. Najwyżej będę tęsknił. Najwyżej będzie mi się śniła spalona słońcem ziemia i niebieskawe jak woda fatamorgany.
24.06.2019
Wielki jest widok na południe. Hen w oddali i w pogodny dzień zamyka go Laborecka Vrchovina po słowackiej stronie.
10.06.2019
Prawie przeoczyłem zjazd, bo znak był brązowy i niewielki, ale autostrada w sobotę rano pusta, więc zahamowałem i zdążyłem skręcić.

Strony