Reklama

Przyroda

Przyroda

13.04.2020
Czyta się kilka minut
Przyszła przyroda i nas zagoniła do ciemnego kąta. Jak kiedyś. W półmrok ciasnego życia.
D

Do jaskiń, gdzie kryliśmy się przed obcym, nieznanym i dzikim. Od zmierzchu do świtu. Złe się czaiło w mroku zaraz za progiem. Wtuleni w siebie dla ciepła i ze strachu, zanim wynaleźliśmy ogień. Jak niespodziewanie następują nieoczekiwane powroty. Kto by się spodziewał? I jakie nieepickie. Żadnej apokalipsy, żadnego wysychania wód. Żadnych pustynnych piasków zawiewających ślady cywilizacji. Ani barbarzyńskich hord na horyzoncie. Żadnego spektaklu. Po prostu siedzimy w domach i boimy się wyjść. Boimy się niewidzialnego, które przyjdzie i nas zabije. Żeby chociaż wyglądało jak potwór. Żeby dało się przynajmniej zrobić zdjęcie. Ale możemy fotografować jedynie swój strach. Opustoszałe miasta. Wiatr na ulicach. Postacie jak duchy.

Przyszła przyroda i nie możemy zrobić jej zdjęcia. Do tej pory było to proste. Wychodziliśmy, wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy z fotografiami i filmami: oto my...

3652

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wirusa stworzył jakiś pyszałek co przyrodę miał dupie.

O ile pamiętam to wirus przeskoczył ze zwierząt na ludzi na targu zwierząt w Wuhan. https://www.youtube.com/watch?v=Ff8NibPU6cY (film dla osób o "najbardziej pojemnym sercu" albo odwrotnie - najbardziej stwardniałym...)

jeśli już to podobne jak Pański opinie wygłaszają pyszałkowate okazy co naukę mają... no właśnie tam

obawiam się, że i my i witus to przyroda...

Jeśli wirus ulotnił się z laboratorium, powyższe proroctwa są rzeczywiście cokolwiek przestrzelone. Mimo że literacko robią wrażenie.

...i majtki kazali jeszcze na gola morde ubierac

Jako dziecko rolnika, myśliwego i żeglarza też znam taką "nieromantyczną" przyrodę, o której Pan napisał. Niestety, mało kto w mieście ma taką perspektywę. Od lat mieszkam w Wawie i wiem, jak łatwo jest się tu "odrealnić". Podobno w tym roku przyroda zafunduje nam jeszcze potężną suszę... Trzymajcie się tam dzielnie Rolnicy, Ogrodnicy, Sadownicy, Leśnicy i Strażacy - [ja, mała pchełka,] myślę o Was z troską i miłością, bezpieczna w biurowej pracy w swojej betonowej jaskini.

I, wszyscy się zjednoczyli w walce z niewidocznym wirusem.Arsenały broni, nawet nuklearnej, są bezużyteczne. Wróg czyha niewidoczny.Przycichli stratedzy wojenni wrogich sobie nieprzyjaciół. Opróżniły się kościoły.Nie ma publicznych modłów i błagalnych procesji.Wszyscy się pokryli przed zarazą,która skrycie opanowała Ziemię.Arcybiskup zwraca się do premiera, a nie do Boga.Człowiek stał się bezbronny przed siłą przyrody.

celna uwaga - ale dla mnie nic w tym dziwnego, cała ta konsekrowana ekipa, choćby podwójnie i potrójnie nawet wyświęcana, to w moich oczach faryzeusze, obłudnicy, hipokryci, dawno już wiarę ewangeliczną w nauczanie Jezusowe i wole jego naśladowania utracili na rzecz pychy i chciwości, te jedna przez drugą na wyścigi z nich wyłażą przy byle okazji - zdają sobie także sprawę, że lud do kościołów przychodzi też z tej wiary wyzuty i co najwyżej uśmiech politowania by ich oracje do pana stworzenia mogły wywołać, w sumie wybierają więc o niebo lepsze rozwiązanie

Zastyglam jak inni. Wyostrzyły się moje zmysły. Paradoksalnie widzę i czuję więcej. Z mojego kuchennego okna mam surrealistyczne obrazki. W tym bezdotykowym świecie z dotykowym ekranem przy nosie,ludzie jawią mi się jak postaci bez twarzy, bez pragnień, bez duszy. I nie chcę w to wierzyć. I nie wierzę. Czekam na ruch właśnie przyrody. Na deszcz, grzmoty, wiatry coby zle przepędzić i dobre ukazać. To jak czekanie na znak niebios, który pozwoli mi z zastygnięcia powstać. Nakładka wirusa na moje życie zdeformowała wiele ale nie zmieniła moich marzeń. I tego się mocno trzymam.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]