Samara

Nie wiem, dlaczego zapamiętałem akurat ten widok. Może dlatego, że oglądałem go przynajmniej sześć razy, jadąc z zachodu na wschód i ze wschodu na zachód.

Reklama

Samara

Samara

28.10.2019
Czyta się kilka minut
Nie wiem, dlaczego zapamiętałem akurat ten widok. Może dlatego, że oglądałem go przynajmniej sześć razy, jadąc z zachodu na wschód i ze wschodu na zachód.
Gdzieś w Rosji, 2019 r.
D

Drogą od Saratowa, lewym brzegiem Wołgi, przez miejscowości Engels i Marks. Engels z jakiegoś powodu jest większy. W każdym razie potem jest Samara i ten widok, którego nie mogę zapomnieć.

Miasto omija się obwodnicą i ze wzniesień widać ją samą oraz Żiguliewsk, Nowokujbyszewsk, a chyba nawet Togliatti, gdy jest dobra pogoda. To znaczy nie same miasta, tylko rozciągniętą na dziesiątki kilometrów przemysłową zonę. Jakby ktoś na horyzoncie rozwinął gigantyczną panoramę z tysiącami kominów, zbiorników, wież rektyfikacyjnych, wielkich metalowych sześcianów, pordzewiałych urwisk i żelaznych wzgórz. I wstęgi dymów wleczone przez wiatr. Poziome, rozciągnięte, kryjące krajobraz jak industrialne chmury. Wyobrażałem sobie, że cała ta maszyneria, ten monstrualny twór wysysa wnętrze ziemi. Wyrywa, wydobywa, wypompowuje pierwiastki i związki, wyrzuca je na powierzchnię pozostawiając tam, w...

7912

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ładę samarę, moje drugie w kolejności auto - jeśli do tej kategorii można zaliczyć pierwszego fiata 126p - kupiłem po powrocie ze Stanów w 1990 r. w Peweksie za 3800 zarobionych na Forest Hills, NY dolarów - jeździłem nią jakieś 10 lat, potem były już tylko służbowe nówki zmieniane co 3-4 lata, citroen xsara, ford mondeo, dwa vw passaty - od tamtego czasu wiem, że najlepsze auto to s ł u ż b o w e właśnie - ale wracając do samary, to też było autko na medal: nieciężkie, nieduży ale dynamiczny silnik zaprojektowany we współpracy z porsche, wygodne półsportowe fotele, świetnie się prowadziło i trzymało jezdni - znajoma z pracy, która mijałem codziennie rano stojącą na przystanku autobusowym w Cieszynie powiedziała kiedyś, że wszystkie samochody jeden za drugim po prostu jechały, a ja moją samarą f r u n ą ł e m... no tak to było - kiedy już się trochę zużyła, a ja dostałem to z firmy, dałem ją starszemu synowi, ale ten nie palił się do jeżdżenia, stała więc samara rok, może dwa w stodole, na koniec podarowałem ją jednemu z moich chrześniaków +++ "Czasami wsiadamy do wielkich samolotów i lecimy odpocząć wśród biedaków, zostawiając im śmieci i napiwki. A potem ogłaszamy, że nadszedł czas oszczędności" - Stasiuk ma dużo racji, ma rację po p r o s t u

Pierwszy raz zero hejtu. Brawo. A czy znajomą czasem Pan podwiózł?

dziękuję za uwagę i zachęcam do lektury moich postów

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]