Historia Snowballa: tańczącej papugi
Jego życiorys jest znany badaczom tylko częściowo – kiedy go poznali, miał 11 lat i za sprawą filmiku umieszczonego na YouTubie właśnie stawał się gwiazdą. W tle nagrania słychać przebój „Another One Bites The Dust”, a na pierwszym planie Snowball prezentuje swoje taneczne umiejętności.
Tupie w rytm muzyki i z wyczuciem kiwa głową, na której sterczy żółty grzebień przypominający irokeza – cecha charakterystyczna kakadu żółtoczubej, papugi w naturze zamieszkującej Australię i okolice. Snowball należy do podgatunku Eleonora, a jego prezencja przydaje mu popularności. Jedno z nagrań zdobyło 8,5 mln wyświetleń.
Kiedy poprzedni właściciel oddawał papugę do ptasiego azylu, przekazał nowym opiekunom, że Snowball lubi tańczyć. Zauważył to tuż po kupnie ptaka, kiedy Snowball miał około sześciu lat i kiwał głową w rytm piosenek Backstreet Boys.
Repertuar Snowballa
Właściciel razem z córką zaczęli regularnie tańczyć z papugą. Naukowcy spekulują, że ich ruchy rękami mogły zainspirować Snowballa do włączenia unoszenia stóp do repertuaru swoich rytmicznych ruchów.
Jeszcze zanim około 2007 r. w sieci pojawił się filmik ukazujący intrygujące zdolności Snowballa, psycholog Aniruddh Patel z Tufts University zwracał uwagę, że choć przetestowaliśmy różnorakie umiejętności zwierząt w wielu badaniach, to nadal zbyt mało wiemy o tym, czy potrafią synchronizować swoje ruchy z rytmem muzyki.
Potem Patel wraz ze współpracownikami zobaczyli nagranie popularnej papugi – i postanowili przeprowadzić eksperymenty. Aby przekonać naukowców, Snowball musiał pokazać, że potrafi dopasować ruchy do rytmu utworów o różnym tempie.
Bo może w czasie nagrania tylko naśladuje rytmiczne ruchy kogoś, kto stoi za kamerą? A może autorzy nagrania dobrali piosenkę na tyle zręcznie, że ruchy papugi po prostu wyglądają na zsynchronizowane?
W ściśle kontrolowanych warunkach badacze odtwarzali Snowballowi 11 wersji fragmentu piosenki Backstreet Boys „Everybody”, którą Snowball dobrze znał. Każda wersja miała nieco inne tempo. Snowball pomyślnie przeszedł test – badacze ustalili, że potrafił dostosować ruchy do 9 fragmentów o różnym tempie – wyłączając dwa najwolniejsze.
Podkreślili także, że kiedy Snowball już zsynchronizował swoje ruchy z rytmem muzyki, to robił to z dużą precyzją – moment najniższego wychylenia głowy przypadał dokładnie na uderzenia rytmiczne.
Również zainspirowani popisami Snowballa Adena Schachner ze współpracownikami na podstawie własnych eksperymentów z ptakami oraz systematycznego przeglądu filmów z YouTube’a udokumentowowali zdolność do tańca w rytm muzyki u 14 gatunków papug i jednego słonia. Ich artykuł ukazał się w tym samym numerze czasopisma „Current Biology” z 2009 r., co publikacja zespołu Petela. Pląsający Snowball zdobił okładkę.
Wokalne uczenie się: klucz do poczucia rytmu i mowy
Z jednej strony umiejętność Snowballa ludziom może wydawać się niezbyt imponująca – w końcu swoje ruchy z rytmem potrafi zsynchronizować większość z nas. Z drugiej – to zdolność, która wielu badaczom wydawała się wyróżniać nas w królestwie zwierząt i zdecydowanie nie jest w nim powszechna.
Dopasowanie ruchu do rytmu muzyki wymaga wyekstrahowania go ze złożonego bodźca słuchowego, przewidzenia, jak będzie przebiegał w przyszłości, i dostosowania ruchów do tych przewidywań – to złożony proces.
Jeszcze zanim Patel zobaczył filmik tańczącego Snowballa, spekulował, że jednym z czynników, które mogły sprzyjać pojawieniu się u ludzi tak rozwiniętej zdolności dotrzymywania muzyce rytmu, może być umiejętność tzw. wokalnego uczenia – czyli naśladowania nowych, zasłyszanych dźwięków. Bez tej umiejętności nie moglibyśmy się uczyć mówić ani śpiewać – moglibyśmy generować jedynie wrodzone dla naszego gatunku repertuary dźwięków.
Opanowanie tej umiejętności wymaga słuchania dźwięków i modyfikowania ich artykulacji na bieżąco w taki sposób, by rozbieżności pomiędzy tym, jak brzmimy, a tym, ja powinniśmy brzmieć, stawały się coraz mniejsze. Według Patela ten proces u ludzi (np. dzieci uczących się mówić) jest możliwy lub łatwiejszy dzięki połączeniom w mózgu obwodów neuronalnych odpowiedzialnych za wykonywanie ruchu z obwodami odpowiedzialnymi za przetwarzanie dźwięków.
Zdaniem badacza to samo przystosowanie umożliwia zsynchronizowanie swoich ruchów z rytmem muzyki – dlatego Patel postawił hipotezę, że tylko gatunki, które opanowały zdolność wokalnego uczenia się, będą w stanie poruszać się w rytm muzyki.
To zawęża grono kandydatów na rytmicznie tańczące zwierzęta do niektórych ptaków (ptaków śpiewających, papug, kolibrów) i nielicznych ssaków (człowiek, walenie, niektóre płetwonogie).
Udokumentowanie tej zdolności u papug w 2009 r. wspierało hipotezę Patela. Ale wtedy pojawiła się Ronan.
Ronan: tańczący lew morski
Lwy morskie są chętne do współpracy, łase na przysmaki otrzymywane za wykonanie zadania i... nie papugują. Dotychczas nie udowodniono, że są zdolne do wokalnego naśladowania zasłyszanych dźwięków. Stąd Ronan, samica lwa morskiego, wydała się badaczom z zespołu Petera Cooka odpowiednią kandydatką do badań – gdyby udało się wykazać, że jest ona zdolna do kiwania głową w rytm muzyki, hipoteza Patela zostałaby podważona.
Ronan najpierw była nagradzana rybą za kiwanie głową podczas prezentacji bodźców wizualnych, a następnie odtwarzano jej proste dźwięki (jeszcze nie piosenki). W ten sposób mogła się nauczyć, jakiej reakcji się od niej oczekuje. Później dostawała smakołyk za reakcje jak najbardziej zsynchronizowane z uderzeniami rytmicznymi, a następnie stopniowo podwyższano oczekiwania – otrzymywała rybę dopiero za 20 rytmicznych kiwnięć z rzędu.
Samica robiła systematyczne postępy. Po półrocznym treningu (90 sesjach treningowych) nauczyła się synchronizować swoje ruchy nawet z nowym, niećwiczonym wcześniej rytmem. W końcu wzięła udział w sesjach, które miały przygotować ją do poruszania się w rytm piosenek. W fazie testowej usłyszała lubianą przez Snowballa „Everybody” oraz „Boogie Wonderland” (zespołu Earth Wind and Fire).
Choć wyniki Ronan nie dorównywały ludziom pod względem precyzji czy stabilności, to zdaniem autorów spełniają kryteria zsynchronizowania ruchu z rytmem muzyki.
W jaki sposób rozwijamy poczucie rytmu?
Poza sukcesami Ronan na niekorzyść hipotezy Patela działały także m.in. ptaki śpiewające. Mimo posiadania zdolności do uczenia wokalnego, nie prezentują one umiejętności zsynchronizowania ruchu z rytmem, nawet jeśli miały dużą styczność z muzyką.
W świetle tych wszystkich doniesień psycholog z Tufts University osłabił swoją hipotezę – przyjął, że przystosowanie mózgu do uczenia się wokalnego jest konieczne (choć niewystarczające), by pojawiła się spontaniczna zdolność wyczuwania rytmu w dźwiękach i poruszania się zgodnie z nim.
Zatem niektóre gatunki nieuczące się wokalnie mogą nauczyć się trafiania w rytm – ale nie będą skłonne do robienia tego spontanicznie, jak np. ludzie i papugi.
Przez dwanaście lat, które upłynęły od pierwszego eksperymentu, Ronan wciąż (choć nieregularnie) uczestniczyła w treningu poruszania głową do rytmu. W tym czasie rozwinęła się także metodologia badań nad zwierzętami.
Pojawiły się np. sugestie, że jeśli chcemy porównywać wyniki zwierząt i ludzi, to powinniśmy lepiej dobierać ruchy, którym się przyglądamy.
Osoby badane zwykle prosi się, by wystukiwały rytm palcami – a to dla ludzi ruchy mniej podatne na zaburzenia i łatwiejsze w kontroli niż np. ruchy szyi i głowy o dużym zakresie, wykonywane przez lwa morskiego. Zaproponowano więc, że porównanie byłoby bardziej sprawiedliwe, gdyby ludzie odmierzali rytm poprzez ruch przedramienia.
Wiosną 2025 r. w „Scientific Reports” ukazał się artykuł opisujący wyniki starcia Ronan i kilku osób, które miały swoimi ruchami wyznaczać rytm prostych rytmicznych dźwięków przypominających uderzenia metronomu. Ronan wypadła co najmniej tak dobrze jak większość badanych. Od poprzednich doniesień poprawiła się zarówno stabilność dopasowania jej ruchów do rytmu, jak i precyzja trafiania w uderzenia rytmiczne.
Czy porównywanie wyuczonych umiejętności Ronan do umiejętności ludzi, którzy wydają się naturalnie wyłapywać rytm, ma sens? Zdaniem autorów badania tak – bo nasze „naturalne” poczucie rytmu jest efektem dorastania w kulturze, w której dzieci są powszechnie poddawane treningowi. To doświadczenie niemal uniwersalne na całym świecie.
Nawet jeśli dzieci nie uczestniczą w formalnej edukacji muzycznej, to nie tylko otaczają je dźwięki, ale także są zachęcane, żeby na nie reagować, np. angażując się w różnego rodzaju gry rytmiczne. Ich umiejętności też rozwijają się z czasem – stopniowo uczą się zgrywać ruchy z rytmem, i poprawia się ich precyzja.
Około ósmego roku nieźle sobie radzą, ale nawet w wieku dwunastu lat mogą nie osiągać w tym zadaniu stabilności i elastyczności typowej dla dorosłych.
Jak tańczą małpy
Naturalnymi podejrzanymi o zdolność do uczenia się wokalnego i posiadanie poczucia rytmu są także nasi najbliżsi krewni – szympansy. Chociaż nie są znane z wokalnego uczenia się, to komunikują się za pomocą wokalizacji i przejawiają pewne zachowania rytmiczne, jak dudnienie o konary drzew.
W obszernym podsumowaniu dotychczasowych badań, opublikowanym w 2025 r. w „American Journal of Primatology”, zespół Jamesa Brooksa pisze jednak, że wciąż brakuje solidnych dowodów na to, że szympansy potrafią zsynchronizować ruchy z zewnętrznym rytmem. By to rozstrzygnąć, potrzeba więcej badań.
Natomiast makaki, choć nasze linie ewolucyjne rozdzieliły się przeszło 25 mln lat temu (a nie zaledwie 6-8 mln lat temu, jak z szympansami), często są wykorzystywane w badaniach ze względu na ich podobieństwo do ludzi w zakresie neuroanatomii i działania układu ruchowego.
Są ciekawym obiektem badań związanych z synchronizacją z rytmem, bo są inteligentne, ale nie uchodzą za gatunek zdolny do wokalnego uczenia się.
Pierwsze wyniki badań makaków sugerowały, że dopasowanie ruchów do prostego rytmu może być poza ich zasięgiem.
Jorge Gámez z zespołem postanowili jednak zmodyfikować metodę nauczania i podjąć kolejną próbę. Stwierdzili, że dotychczasowy sposób przyznawania małpom nagród skłaniał je do skoncentrowania się tylko na zachowaniu poprawnych odstępów pomiędzy uderzeniami, a nie trafianiu w beat.
Postanowili więc uzależnić przyznawanie nagród od tego, jak blisko uderzeń rytmicznych trafiały naciśnięcia przycisku przez makaka. Dodatkowo, opracowali system dostarczający makakom bieżącej informacji zwrotnej o ich skuteczności.
W artykule opublikowanym w 2018 r. w „Annals of the New York Academy of Sciences” badacze donoszą, że w ten sposób makak królewski nauczył się w miarę precyzyjnie dopasowywać swoje ruchy palca do prostych dźwięków przypominających uderzenia metronomu. Jego naciśnięcia odrobinę wyprzedzały uderzenia rytmiczne, więc nie pozostawił wątpliwości, że przewidywał czas jego wystąpienia.
Co równie istotne, makaki wykorzystywały nabyte zdolności także do dopasowywania się do nowego tempa, z którym nie miały okazji ćwiczyć. Zaś w listopadzie 2025 r. Vani G. Rajendran ze współpracownikami donieśli w „Science”, że nauczyli makaki wystukiwania rytmu piosenki!
Najnowsze doniesienie wydają się więc potwierdzać, że klucz do poznania zdolności rytmicznych zwierząt może tkwić w metodach nauczania, ale także ich testowania. Każde kolejne przybliża nas do zrozumienia fenomenu synchronizacji z rytmem muzyki, bez którego nie byłoby na przykład tańca.
Dlaczego tylko ludzie mają tak rozwinięty język
Wstępniak do numeru „Current Biology” ze Snowballem na okładce nieprzypadkowo napisał Tecumseh Fitch – jeden z czołowych badaczy w dziedzinie ewolucji języka naturalnego.
Wielu autorów (np. Patel, Fitch, a także Michael Arbib czy Steven Mithen) na różne sposoby wplata poczucie rytmu do swoich scenariuszy ewolucji języka, podkreślając m.in., że bez umiejętności precyzyjnej organizacji sygnałów dźwiękowych w czasie, jaką zapewnia poczucie rytmu, nie byłaby możliwa mowa, albo że poczucie rytmu jest warunkiem dobrej koordynacji wspólnych działań w grupie, które są naturalną przestrzenią dla rozwoju złożonej komunikacji.
W nieco innym podejściu do ewolucji języka podkreśla się jednak, że przynajmniej niektórym zwierzętom wcale nie brakuje umiejętności poznawczych, by rozwinąć język, tylko raczej naturalnych motywacji do bliskiej współpracy z członkami swojego gatunku. Przykładem takiego podejścia jest koncepcja Platformy Zaufania, rozwijana przez Sławomira Wacewicza i Przemysława Żywiczyńskiego z UMK w Toruniu.
Ich zdaniem język opiera się na „tanich” sygnałach (nie musimy się bardzo wysilić, by przekazywać informacje), a taki system nie mógłby wyewoluować nawet u najbardziej inteligentnych zwierząt w środowisku nastawionym na rywalizację, jaka cechuje np. stada małp.
Zwolenników koncepcji „motywacyjnych” nie dziwią więc coraz to nowe doniesienia o tym, że zwierzęta wykazują jakąś umiejętność poznawczą – np. takie jak to z początku stycznia, gdy Shany Dror i współpracownicy opisali w „Science” grupę kilkunastu psów (w większości: rasy border collie), które nauczyły się znaczeń nowych słów jedynie dzięki temu, że podsłuchiwały swoich opiekunów.
Autor: Łukasz Kwiatek
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















