Maria Hawranek: W ramach The Thenmala Macaque Project obserwujesz ze współpracownikami 80 osobników. To wszystko jedna rodzina?
Małgorzata Arlet: Nie. Populacja z Thenmali, regionu położonego w stanie Kerala na południu Indii, składa się z ośmiu grup. Aktualnie obserwujemy dwie. Staramy się rozpoznawać wszystkie osobniki, które do niej należą, i badać interakcje między nimi. Dla ułatwienia nadajemy im imiona.
W zakładce „Poznaj naszą rodzinę” są m.in.: Czarna Pantera, Lisa, Złe Oko czy Blondie.
Na konferencjach naukowych czasem słyszę zarzuty, że w ten sposób antropomorfizuję. Niektórzy badacze nadają obserwowanym zwierzętom numery. Dla mnie imiona są naturalne. Ze względu na bliskość, jaką z nimi czuję, a także zwykłą wygodę. Imiona korespondują z osobowością poszczególnych makaków albo ich wyglądem.
Przeczytałam, że Blondie jest opiekuńczą mamą i kiedy urodziła martwe niemowlę, przez kilka dni nosiła je ze sobą. Z kolei Yoda – nazwana tak od odstających uszu – jest tak beztroską matką, że żadne z jej dzieci nie przeżyło dłużej niż trzy miesiące. Co wpływa na to, jaką mamą jest dana osobniczka?
Właśnie to badamy – jakie cechy osobników mają wpływ na wypełnianie roli rodzicielskiej. Staramy się porównać osobowość samic ze stylem opieki. Blondie rzeczywiście była dobrą matką i było to spójne z jej rolą w stadzie – jej interakcje z innymi osobnikami były bardzo pozytywne i oparte na szacunku. Była samicą alfa i dlatego też pozwalała swoim dzieciakom na więcej – nie bała się, że ktoś je skrzywdzi.
W przypadku Yody żadne z jej dzieci nie przeżyło trzech miesięcy. Ona nie potrafi się nimi dobrze opiekować. Zwykle nosi je głową w dół i taki mały próbuje się wspinać z powrotem na jej ciało, a ona go ciągle przekręca. Nie wiemy, z czego to wynika. Efekt jest jednak taki, że młode umierają, a po ich śmierci Yoda próbuje kraść młode innym samicom. Jeżeli jej się uda, to taka samica musi przez pewien czas pilnować Yody, czekając na sposobność, by odebrać swoje dziecko.
Nie może po prostu podejść i go zabrać?
Niestety nie, bo Yoda jest samicą wysokiej rangi. Odebranie siłą nie wchodzi w grę. Hierarchia u samic makaków przypomina trochę system kastowy w Indiach – pozycja dominująca i podporządkowana nie podlegają negocjacji, a każda płeć ma swoją własną układankę. Podobnie jest zresztą u większości naczelnych żyjących w stadach.
Hierarchia samców jest zwykle związana z tym, jak osobnik sobie radzi w życiu: czy jest silny i mądry, sprytny, czy potrafi nawiązywać relacje i wchodzić w kooperacje z innymi samcami. Samice zaś dziedziczą rangę po matkach. Te rangi są dziedziczone od pokoleń, to są bardzo stare historie.
Co ciekawe, pierwsza córka samicy dominującej ma wyższą rangę niż matka, natomiast uzyskuje ją dopiero, gdy wchodzi w dorosłość. Zatem rodząc, matka jakby sama się detronizuje. Wśród samic nie ma szans na mobilność społeczną. Jedyna możliwość na zmianę hierarchii to podział grupy – i w tej nowej grupie samice o dotychczasowej średniej randze mogą awansować.
Kiedy dochodzi do podziału?
Gdy samice uznają, że konkurencja o jedzenie jest zbyt duża. Zawsze odchodzą matki z córkami. Najczęściej jest tak, że dominujące przepędzają te podległe, a wśród nich tworzy się nowy układ. Czasem zabierają ze sobą samców, których lubią – ale to samice o tym decydują.
Czy pozycja w grupie wpływa na osobowość?
Na pewno po części jest to kwestia genetyki, podobnie jak u ludzi, a po części będzie wynikała z otoczenia. Jeżeli maluch rodzi się z niską rangą i widzi, że jego mama jest przeganiana przez cały czas i nie ma dostępu do jedzenia, to będzie zachowywał się inaczej niż samiec, który jest synem samicy dominującej i któremu wszystko wolno.
Taki uprzywilejowany maluch może nawet odgonić od jedzenia dorosłą samicę czy samca i nie spotkają go negatywne konsekwencje. Te sytuacje będą go kształtować w inny sposób.
Jak orientujecie się, kto ma jaką rangę w stadzie?
Obserwujemy interakcje. Np. co się dzieje, gdy dwa osobniki walczą o jedzenie: który z nich wygrywa? Zwykle jest to osobnik dominujący, chociaż może się zdarzyć, że osobnik niższy rangą będzie miał przyjaciół, zawiąże koalicję i grupa go wesprze. Obserwacja konfliktów i tego, kto komu ustępuje, to jedno źródło informacji.
Kolejnym są powitania. Samiec niższy rangą pierwszy podchodzi do samca wyższego rangą i go wita. To są skomplikowane rytuały. Zwykle podchodzą do siebie i albo chwytają się za łapki, albo kładą sobie ręce na ramionach i mlaskają ustami. Czasami się obłapiają, czasami cmokają się w szyję, a czasami uprawiają coś w rodzaju udawanej kopulacji, czasem też wydają określone dźwięki.
Dotychczas nie przeprowadzono badań, które wyjaśniłyby, czy długość trwania powitania jest związana z rangą samca, czy z tym, że samce się lubią.
Wiem, że Ty i pozostali badacze też macie swoją rangę. Skąd wiecie jaką? Bo chyba się tak z Wami nie witają?
Witają, ale te powitania wyglądają w naszym przypadku tak, że na nas popatrzą, zwrócą na nas uwagę – „jesteście zauważeni”. Uważamy, że nasza ranga jest niska, bo nawet kilkumiesięczne maluchy przeganiają nas, jeśli staniemy zbyt blisko. Podchodzą do nas i pokazują nam ząbki. Wtedy wiemy, że musimy odejść, bo inaczej podejdzie jakiś starszy samiec i zrobi z nami porządek.

W miejscu, gdzie prowadzicie badania, pojawiają się turyści?
Pojawiają. Rankiem grupy makaków schodzą z gór, z lasów, gdzie nie mają kontaktu z ludźmi. Idą w stronę wiosek, tam często szukają jedzenia. Z tym, że makaki czepkowe nie zachowują się tak jak np. makaki królewskie (rezusy), które są bardzo agresywne – wiele jest filmików, jak rezusy kradną turystom okulary czy telefony i oddają w zamian za jedzenie. Makaki czepkowe bardziej boją się ludzi i raczej starają się ich omijać, natomiast dla lodów na patyku zrobią wszystko. Zwłaszcza starsze osobniki!
Mamy takiego samca Wincenta, który uwielbia lody na patyku w polewie czekoladowej i jak tylko widzi z nimi turystę, to wręcz tańczy wokół tej osoby! Drepcze wokół z łapkami wyciągniętymi do przodu i niestety turystkom mięknie serce, wracają do sklepu i mu je kupują. A to oczywiście jest dla małp nieodpowiednie i zachęca je, by próbowały zdobyć słodycze ze sklepu na własną rękę. Wincent jest już uzależniony od cukru.
Opowiedz, jak wygląda dzień obserwacyjny w Indiach.
Nasz dzień w terenie zaczyna się koło godz. 8.00, zwykle dojeżdżamy na miejsce autobusem, który przyjeżdża, kiedy chce, bo nie ma rozkładu jazdy. Kierujemy się w okolicę, w której poprzedniego dnia widzieliśmy nasze grupy. To miejsca, gdzie są owocujące drzewa – owoce to główny składnik diety makaków, najbardziej lubią owoce fikusa. Jak już zlokalizujemy grupę, to za nią podążamy do wieczora, kiedy zawracają w kierunku lasu i gór, do swoich miejsc noclegowych.
Co wieczór tych samych?
Nie, wygląda na to, że co noc wybierają inne drzewa. Prawdopodobnie w ten sposób zmniejszają szansę na zarażenie się pasożytami – małpy przecież załatwiają się na drzewach.
Zwykle wybierają duże drzewa z grubymi konarami, a kto z kim śpi, zależy od upodobań – zwykle maluchy z mamami, czasem siostry razem, samce w parze z innym, którego lubią, albo ojciec z dzieciakiem. Bardzo rzadko widzimy, by jakiś osobnik spał sam.
Ochrona przed drapieżnikiem? Utrzymanie ciepła? Czy upodobanie do przytulanek?
U makaków japońskich osobniki śpią ze sobą, by utrzymać ciepło – ten, który jest w środku, ma najcieplej. Ale w Kerali nie jest zimno nawet w nocy, bo panuje temperatura ok. 20 stopni, więc myślę, że to ma głównie związek z okazywaniem przyjaźni czy przywiązania, co jest dla nich bardzo ważne.
Jak nadążacie za makakami w ciągu dnia? One poruszają się po drzewach, a Wy? Brniecie poniżej z maczetą jak Jane Goodall?
Nie, to nie jest taki pierwotny las. Zwykle możemy iść normalnie, a jak natrafiamy na miejsce nie do przejścia, to szukamy alternatyw – np. przeciskamy się pod krzakami. Czasem niestety gubimy grupę i wtedy musimy czekać na ich odgłosy kontaktowe.
Jak wygląda obserwacja? Zapisujecie w notesach, co makaki robią co 15 minut?
Mamy ze sobą tablety z odpowiednią aplikacją. Załóżmy, że obserwujemy samca alfa przez kwadrans. Notujemy wszystko, co dany osobnik robi – śpi, idzie, wchodzi w interakcję, np. iskanie innego osobnika. Zapisujemy też, kto jest w pobliżu. Te obserwacje są związane z naszymi projektami, a jeden z nich dotyczy właśnie zachowań pomiędzy samcami.
U makaków czepkowych samce wykazują bardzo dużo interakcji pozytywnych między sobą, co jest rzadko spotykane u innych gatunków.
Zwykle interakcje samców opierają się na konkurencji, walce o samicę, zwłaszcza w okresie godowym. Natomiast w tym gatunku samce często ze sobą współpracują, i to nie tylko te, które są spokrewnione – bracia czy kuzyni, ale też po prostu przyjaciele. Z naszych badań wynika, że te przyjaźnie zawiązują się już w dzieciństwie i mogą trwać do dorosłości.
I jak ta przyjaźń się objawia?
Np. pomocą w zdobyciu samicy – są dla siebie „skrzydłowymi”. Samice mają dużo do powiedzenia i to one wybierają samca, który je zaciekawi. Inne badania, które prowadzimy, dotyczą relacji między samcami i samicami. I one pokazują, że połowa samic i samców tworzy relacje na długie lata, nie tylko w okresie godowym są ze sobą czy koło siebie, ale też poza nim – np. śpią blisko siebie, przytulają się, iskają.
Czego chcecie się o tych relacjach dowiedzieć?
Np. czy samce wiedzą, że są ojcami swojego potomstwa. Jedna samica może kopulować z wieloma samcami, natomiast tylko niektóre samce opiekują się potomstwem. Wydaje nam się, że te osobniki, które się opiekują, to te, które wiedzą, że to ich dzieci. U pawianów przeprowadzono badania, z których wynika, że samce pawianów wiedzą, że są ojcami – najprawdopodobniej jest to związane z zapachem. Być może u makaków czepkowych jest podobnie. Wśród makaków, które tworzą trwałe, wieloletnie relacje, więcej jest opiekuńczych samców.
Jak przejawia się opieka taty makaka?
Ojcowie chodzą obwieszeni małymi – przenoszą maluchy tak jak samice. Częściej się bawią z małymi i zwracają uwagę, żeby im nic się nie stało. Weźmy taką sytuację: maluchy się bawią, do grupy dołącza silniejszy nastolatek i zabawa robi się trochę bardziej agresywna. Może popchnąć malucha, ugryźć go i mały zaczyna płakać. Wtedy tata wkracza do akcji i przegania nastolatka albo sprawia mu lanie.
Zabawy makaków są podobne jak u innych małp – zapasy, przeganianie, zabawa w chowanego – i są związane z ćwiczeniem sposobów walki. Zauważyliśmy, że małe makaki często wykorzystują suszące się pranie – np. zakładają koszulki na głowę i biegają za kimś albo biorą kobiece sari i przeciągają je między sobą. Używają w zabawie znalezionych przedmiotów.
Obserwacja interakcji polega też na przyglądaniu się mimice makaków. Czy macie jakiś katalog podstawowych min, ekspresji emocji?
Katalogu nie mamy, ale jesteśmy w stanie określić stan emocjonalny, bo ekspresja twarzy makaków czepkowych jest podobna do innych gatunków makaków czy nawet pawianów. Jest też jedna ekspresja bardzo podobna do ludzkiej, polega na tym, że osobnik odsłania wargi i pokazuje zęby – to coś w rodzaju uśmiechu.
Występuje u wielu gatunków małp i generalnie sygnalizuje przyjazne nastawienie, brak złych zamiarów. Pokazywana jest np. w sytuacji, gdy ktoś komuś pogrozi, wtedy ten drugi robi tę minę, pokazując: „spoko, wyluzuj, jestem twoim kumplem”. Uśmiech to informacja: „nie zagrażam ci”. Dzielimy to, jak widać, z innymi naczelnymi.
Jakaś inna ekspresja przypomina Ci ludzką?
Czasami np. można zauważyć u dorosłych takie charakterystyczne spojrzenie, które ja osobiście pamiętam u mojej mamy i myślę, że wielu z nas go doświadczyło. Takie jedno spojrzenie, które wystarcza, żeby dziecko wiedziało, że coś jest nie tak. Spojrzenie dyscyplinujące. Czasami samiec tak spojrzy na malucha, czasami samica.
Co makaki robią przez cały dzień? Schodzą z gór o poranku, szukają jedzenia. A potem?
Potem śpią, a potem znowu jedzą. Wiemy, że między 11.00 a 12.00 będą spały – wtedy w Kerali jest bardzo wysoka temperatura. Każdy dzień ma swój rytm, ale jeśli pada deszcz, trochę się zmienia. Przypuszczam, że zakłóca im sen i rano są jeszcze niewyspane, znajdujemy je więc w głębi lasu. Nie chce im się wstawać, podobnie jak nam w deszczowe poranki.
Czy badałaś komunikaty między makakami?
Potrafimy rozpoznać kilka rodzajów odgłosów. To są np. zawołania kontaktowe, wymieniane często między osobnikami, które, mam wrażenie, się lubią, bo częściej się iskają czy śpią przytulone. Prawdopodobnie ma to takie znaczenie: „Jestem tutaj”, „Ok. A ja jestem tutaj, spotkamy się później”.
Inne specyficzne odgłosy grupa wydaje po przebudzeniu się – to z kolei zwykle jest związane z tym, że grupa decyduje się na wyjście – czy w prawo, czy w lewo. Nie wiemy, co dokładnie mówią, ale brzmi to jak żwawa dyskusja, w której często biorą udział wszystkie osobniki. Czasem przypomina to kłótnie.
Np. część grupy zaczyna iść w jedną stronę, część zostaje, potem tamta grupa wraca, znowu dyskutują, idą w tę samą stronę albo nie dochodzą do porozumienia. No i oczywiście są też głosy wydawane przez maluchy, jest ich kilka i to też jest jeden z tematów naszych badań. Chcemy się dowiedzieć, czy kontakt z mamą ma wpływ na późniejszą socjalizację. Np. jeżeli mama nie utrzymuje kontaktu wzrokowego lub się nie komunikuje, to czy później taki osobnik ma większe problemy w grupie, bo nie potrafi się z nią dogadać, jest w jakiś sposób społecznie upośledzony.
Chyba możemy mówić o języku w kontekście naczelnych, prawda?
Sądzę, że tak. Wiemy, że naczelne zwracają się do siebie „pozdrowieniami”, a każde takie zawołanie ma na końcu jakiś dźwięk, który jest charakterystyczny dla danego osobnika. A to by oznaczało, że one po prostu nadają sobie imiona. Prawda jest jednak taka, że wiemy jeszcze bardzo niewiele o tym, w jaki sposób się komunikują. Przed nami wielkie odkrycia.
Na ile makaki czepkowe są świadome tego, że otaczające je istoty mogą inaczej postrzegać rzeczywistość?
Obserwujemy makaki w interakcjach z innymi gatunkami, np. z psami czy dużymi wiewiórkami, kotami albo ludźmi. I widzimy, że zachowują się wobec nich inaczej. Względem siebie też zachowują się w rozmaity sposób. W naszej grupie był taki samiec Neo, potomek samicy dominującej, który wydawał się troszeczkę opóźniony umysłowo. Neo został w grupie na całe życie, jako dorosły nie wyemigrował, i zawsze był pod opieką swojej matki. I mamy taką sytuację: samce wyższe rangą jedzą, a Neo do nich podchodzi.
Normalnie powinny być wobec niego agresywne i go przegonić, choćby pokazując zęby, a tymczasem samce mu ustępowały i nigdy nie wykazywały wobec niego agresji. Tak jakby wiedziały, że nie zna zasad panujących w grupie, bo nie jest zdolny ich zrozumieć. Grupa czmychnęła, a Neo sobie siedzi i drapie się po głowie. Pierwszy raz, gdy to widzieliśmy, spodziewaliśmy się, że zostanie przygnieciony do ziemi, a tymczasem samiec dominujący po prostu przeszedł koło niego, przywitał się z nim, jak gdyby nic się nie stało. Tak jakby grupa wiedziała, że nie ma się go co czepiać, bo jest inny, i one go w tej inności zaakceptowały.
Piękna historia.
Opowiem jeszcze jedną – samica Ofelia urodziła maluszka, który był niewidomy. Nazwaliśmy go Oreo. Bardzo szybko okazało się, że grupa zrozumiała, że małemu trzeba pomagać. Gdy makaki przechodziły przez jezdnię, a Oreo nagle się zatrzymał na środku drogi, to wtedy zawsze ktoś podbiegał i go z tej drogi ściągał. Wiedziały, że nie jest w stanie sobie sam poradzić. Pomagały mu nie tylko makaki spokrewnione, cała grupa wzięła za niego wspólnie odpowiedzialność.
Jak makaki zachowują się w obliczu straty najbliższych?
Napisałam pracę na ten temat i miałam ciężkie przejścia z recenzentami, którzy nie chcieli zaakceptować terminu „żałoba”, argumentując, że jest to termin zarezerwowany dla ludzi. W naszych badaniach okazało się, że mamy, które straciły swoje dzieciaki, przejawiały inne zachowania niż normalne nawet do pół roku później. Np. przestawały jeść, egzystowały na obrzeżach grupy, stawały się bardziej agresywne, nie iskały innych osobników ani nie były iskane.
Ostatecznie nazwaliśmy te zachowania „żałobnymi” – myślę, że są związane z przeżywaniem smutku. Jak maluch odchodzi, mama zwykle nosi go przez jakiś czas – czasem tydzień, czasem dwa lub trzy. Te zachowania mogą się bardzo różnić. Jedna samica straciła dwie córki, które zostały otrute, zajęła się więc swoją wnuczką. I ta wnuczka niestety została potrącona przez motocykl. Samica całkowicie przestała jeść i po trzech tygodniach zmarła. Trudno sobie wyobrazić, że to coś innego niż żałoba lub odpowiednik depresji po śmierci najbliższych.
A czy odprawiają jakiś odpowiednik rytuałów pogrzebowych?
Nie zaobserwowaliśmy nic poza tym, że osobniki podchodzą do zmarłego i go iskają. Większość grupy podchodzi, iska, przez moment dotyka i odchodzi. Nie wiem, czy możemy to nazwać rytuałem, bo może po prostu są zaciekawione i chcą sprawdzić, czy nie żyje. A może chcą się pożegnać? Tego nie wiemy.

MAŁGORZATA ARLET jest badaczką relacji społecznych wśród zwierząt. Profesorka Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Bada głównie naczelne – m.in. mangabki szare w Ugandzie w latach 1999-2014, a od 2019 r. kieruje badaniami makaków czepkowych w Thenmali na południu Indii. Była gościem tegorocznego Copernicus Festival.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















