Pokolenie Z na całym świecie coraz częściej wybiera hazard zamiast tradycyjnych używek, alkoholu czy tytoniu. W Europie i poza Starym Kontynentem spożycie alkoholu w najniższych grupach wiekowych sukcesywnie spada. Według amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention w 2024 r. tylko 5,4 proc. gimnazjalistów i 10,1 proc. licealistów w USA sięgało po produkty tytoniowe. Imprezowanie nie jest już widziane jako nieodłączny sposób spędzania czasu. Młodzi wolą socjalizować się przez media społecznościowe. Także w Polsce widać spadek w zakresie używania alkoholu i wyrobów tytoniowych przez niepełnoletnich.
Jednocześnie aż jedna czwarta polskich licealistów przynajmniej raz w życiu grała w gry hazardowe na pieniądze. W poprzednim badaniu, z 2019 r., było to 18 proc. Wygląda na to, że przedstawiciele pokolenia Z robią zakłady online dużo częściej niż poprzednie generacje.
Ma to skutki uboczne. Szacuje się, że 2-3 proc. młodzieży może być zagrożonych tzw. hazardem problemowym, który może prowadzić do uzależnienia. Uzależnienie z kolei oznacza problemy finansowe, emocjonalne, społeczne. Wszystko zaczyna się, gdy hazard staje się rodzajem eskapizmu i sposobem na trudne sytuacje życiowe.
Trading jak ruletka
Według badań IBRIS najczęściej uprawianą aktywnością hazardową jest gra na giełdzie. Co trzeci z badanych młodych grał przynajmniej trzy razy w tygodniu, co „może wskazywać na spekulacyjny, a nie inwestycyjny charakter tego typu działań” (z badania z 2022 r.).
Według badań instytutu Charles Schwab w Wielkiej Brytanii, przedstawiciele pokolenia Z i milenialsi inwestują bardziej dynamicznie. 58 proc. młodych wprowadza zmiany w swoich inwestycjach przynajmniej raz w miesiącu, w porównaniu do 31 proc. wśród pokolenia Z i boomerów. Z kolei 8 proc. grających na giełdzie milenialsów i zetek sprawdza swoje akcje codziennie – to dwa razy więcej niż wśród starszych pokoleń.
Daniel McGrath – kanadyjski psycholog i specjalista od uzależnień behawioralnych oraz kryptowalut – twierdzi, że handel akcjami (trading) i hazard mają wiele cech wspólnych.
– Nazywamy to spekulacyjnymi działaniami finansowymi – mówi McGrath w rozmowie z „Tygodnikiem”. – To coś innego niż inwestowanie. Każdy z nas słyszał w młodości, że ważne jest, by inwestować swoje pieniądze. Inwestowanie to taka bardziej tradycyjna forma: kupujesz aktywa, trzymasz i liczysz, że ich wartość wzrośnie. Trading tak nie działa.
Trading to dynamiczne inwestowanie w akcje z zamierzeniem wygenerowania dużego zysku w krótkim czasie. Odbywa się głównie online – do uczestnictwa w życiu giełdy wystarczy telefon i aplikacje.
Nie masz kontroli nad ceną
McGrath rozróżnia trzy główne rodzaje tradingu. I tak, scalper kupuje i sprzedaje akcje lub kryptowaluty w ciągu kilku sekund lub minut. Próbuje wykorzystać bardzo szybki ruch cen aktywów. Day trader kupuje i sprzedaje tego samego dnia, w ramach jednej sesji. Z kolei swing trader zawiera transakcje w nieco dłuższych ramach czasowych, ale wciąż najwyżej na przestrzeni paru dni lub tygodni.

– Według badań prowadzonych przez nasz instytut osoby, które uprawiają trading, mają podobne motywacje jak hazardziści – mówi McGrath. – Szukają emocji, chcą osiągnąć szybkie zyski. To rodzaj adrenaliny. Nawet jeśli myślisz, że wiesz, co stanie się z jakąś firmą, to nie masz kontroli nad ceną z godziny na godzinę.
Według badania portalu Accelerated, wśród inwestorów zetek i milenialsów korzystających z tej platformy aż 55 proc. sprawdzało stan swoich aktywów codziennie, 30 proc. przynajmniej raz w tygodniu, a 10 proc. – co godzinę.
Mówi się już o tym, że inwestowanie przechodzi w „hazardyzację”, a aplikacje telefoniczne sprawiają, że możliwość obracania dużymi sumami jest równie łatwa jak dostęp do kasyn online.
Pogoń za kryptowalutą
Także handel coraz modniejszymi kryptowalutami bazuje na mechanizmach przypominających hazard. Opiera się na ryzyku i oczekiwaniu dużych zysków w krótkim czasie. Wiąże się z takimi zachowaniami jak pożyczanie pieniędzy czy „pogoń za stratami” – gdy osoba uzależniona gra, próbując odzyskać utracone pieniądze, co prowadzi do jeszcze większych strat.
Kryptowalutami handlują najchętniej osoby z grupy najczęściej reprezentowanej wśród osób uzależnionych od hazardu: młodzi mężczyźni.
Według badania warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, już 18,4 proc. Polaków inwestuje w kryptowaluty. Najczęściej to osoby w wieku 25-34 lat. Ważnym mechanizmem popychającym młodych do takiego inwestowania jest tzw. efekt FOMO – obawa przed przegapieniem czegoś ważnego.
McGrath tłumaczy: – To działa tak: słyszysz, że influencer mówi o konkretnych akcjach online albo o jakiejś nowej kryptowalucie, że coraz więcej osób powtarza, że chce w nie zainwestować. Nie chcesz więc przegapić czegoś ekscytującego.
Inne zachowanie, na które zwraca uwagę McGrath, to patologiczne sprawdzanie cen i aktywów: – Tym, co odróżnia trading od tradycyjnego hazardu, jest konieczność ciągłego sprawdzania. Jeśli handlujesz na przestrzeni jednego dnia, to z rana kupujesz kryptowalutę, przez cały dzień sprawdzasz zmiany w jej cenie, a kończysz sesję dopiero wieczorem, naciskając przycisk sprzedaży.
Czy hazard online jest tak popularny wśród tych przedstawicieli pokolenia Z, dla których odruch ciągłego sprawdzania telefonu jest już czymś naturalnym? McGrath: – Skoro i tak sprawdzasz media społecznościowe, to dlaczego nie sprawdzić przy okazji cen swoich aktywów, prawda? W Kanadzie widzę wiele reklam aplikacji, które mówią: po co korzystać z tradycyjnego banku, skoro możesz pobrać naszą aplikację. Te reklamy podkreślają wolność finansową i możliwość inwestowania. Mamy więc pod ręką urządzenie, z pomocą którego możemy łatwo wpłacać pieniądze, inwestować i przez cały czas sprawdzać ceny.
Kasyna z bitcoinem
McGrath zwraca też uwagę na inne zjawisko, które łączy w sobie elementy tradycyjnego hazardu z kryptowalutami: – To pojawienie się kasyn kryptowalutowych. W większości krajów są one nielegalne. Ale jedno z badań, do którego zbierałem dane półtora roku temu, pokazało, że sporo osób gra już w kasynach kryptowalutowych. Logując się do takiego kasyna, możesz kupić kryptowaluty, a następnie używać ich do gry. W ten sposób podwajasz ryzyko obecne przy zakupie kryptowalut.
Podwojenie ryzyka polega na tym, że grając w kasynie, już uprawiamy jeden rodzaj hazardu. Używając zaś do tego kryptowaluty, której wartość sama w sobie jest elementem gry spekulacyjnej, uprawiamy hazard podwójny. McGrath przewiduje, że z czasem kasyna kryptowalutowe będą wypuszczały własne kryptowaluty.
W Polsce działa jedno kasyno online, którego operatorem jest jednostka rządowa. Jednak w szarej strefie można już korzystać z kryptokasyn. Dzięki użyciu kryptowalut oferują większą anonimowość, bardziej dynamiczne transakcje i mniej regulacji. Podobnie jak w przypadku innych rodzajów nielegalnego hazardu, tak i tutaj nie ma mechanizmu sprawdzania wieku gracza.
Istnienie kryptokasyn ma jeszcze jeden skutek: może wpływać na zatarcie w oczach graczy granicy między inwestowaniem a grą hazardową.
Labubu na ślepo
Niektóre formy hazardu są naprawdę nieoczywiste. W 2015 r. Kasing Lung, obywatel Belgii pochodzący z Hongkongu, stworzył postać włochatego stworka z króliczymi uszami. Inspirował się, jak mówił, nordycką mitologią. Nazwał go Labubu.
Labubu podchwycił chiński producent Pop Mart. Na podstawie rysunków Lunga stworzono serię kolorowych laleczek, które można przyczepiać do torebki czy paska. W Azji zaczęły pojawiać się w 2020 r., a cały już świat dowiedział się o nich w kwietniu 2024 r., gdy Lisa – członkini Blackpink, jednego z najpopularniejszych zespołów k-popowych – wrzuciła na swój profil na Instagramie zdjęcie stworka. Po niej z Labubu pokazały się m.in. Rihanna, Dua Lipa czy Kim Kardashian.
Dziś Labubu to cała społeczność. Można kupować im ciuszki, nawet od największych designerów, a także je personalizować. Na TikToku jest już 1,7 mln postów z hasztagiem Labubu. W pierwszej połowie 2024 r. firma Pop Mart sprzedała Labubu o wartości miliarda dolarów.
Ale na jej stronie internetowej zabawki są zawsze wyprzedane, często na wiele miesięcy przed ich premierą. Nie kupisz ich w sklepie, lecz od osób, które specjalizują się w ich odsprzedaży. Za najrzadsze Labubu trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy dolarów.
Co jest w pudełku? Hazard w marketingu
Tymczasem, choć Labubu to pluszowy stworek-zabawka, chińskie dzieci nie kupią jej w sklepie. Dlaczego? Z powodu prawa, które nie pozwala na uprawianie hazardu osobom poniżej 18. roku życia. Bo kupowanie Labubu to hazard.
Sprzedawane są one w tzw. blind boxach, „ślepych pudełkach”. Na opakowaniu widnieją zdjęcia stworków z danej serii, które mogą być w środku. Ale dopiero po odpakowaniu dowiemy się, który nam się trafił. Jeśli trafimy na rzadki egzemplarz, możemy go odsprzedać z zyskiem.
To sprawia, że otwieranie pudełek kreuje emocje przypominające hazard: ekscytację, wyrzut dopaminy. Rezultat jest nieprzewidywalny, co podwyższa stawkę emocjonalną. Nawet oglądając filmiki osób otwierających paczki ze stworkami, udzielają się nam emocje – czy tym razem trafi się rzadki szary Labubu?
Na odsprzedaży można zrobić biznes – i firma Pop Mart od początku nastawiała się na to, że jej produkty będą odsprzedawane. Ale żeby naprawdę zarobić, trzeba inwestować coraz więcej. Czym natomiast kupowanie Labubu różni się od hazardu, to fakt, że nigdy nie osiągamy zera: nawet po wydaniu wszystkich pieniędzy zostajemy z produktami, które mają wartość rynkową.
Ten nowy sposób marketingu przejmują już inne marki. Nike promuje „ślepe pudełka” z butami: zamawiasz, podając rozmiar stopy, ale dopiero po otwarciu paczki dowiesz się, jaki produkt ci się trafił. Masz szansę trafić na buty warte nawet tysiąc dolarów.
Nauka hazardu w grach komputerowych
Daniel McGrath zwraca uwagę na podobne mechanizmy działające w świecie wirtualnym: – Co przychodzi mi tu na myśl, to loot boxy, „skrzynki z łupami” w grach komputerowych. Kupujesz loot box w ciemno, płacąc pewną sumę i dopiero potem dowiadujesz się, co jest w środku. To jeszcze nie jest hazard, ale istnieje obawa, że w ten sposób angażujesz dzieci w zachowania przypominające hazard.
Kupując skrzynkę z losowymi nagrodami, możesz trafić na rzadki rodzaj uzbrojenia, nową „skórkę” (czyli świeży wygląd dla naszej postaci) albo inne przydatne w trakcie gry przedmioty. Gracze mogą wielokrotnie kupować loot boxy, licząc na zdobycie w końcu rzadkiego przedmiotu. Przedmioty te mogą być też odsprzedawane innym graczom, można więc podejrzewać, że istnieją osoby, które inwestują w nie, licząc na szybki zysk – tak jak w przypadku Labubu.
Aby uczynić kupowanie skrzynek bardziej transparentnym, w Chinach i Korei Południowej wprowadzono przepisy, według których wydawcy gier muszą ujawniać szanse na wygraną i procentowe prawdopodobieństwo otrzymania wybranych przedmiotów. W Chinach ograniczono też liczbę skrzynek, które gracze mogą kupić jednego dnia.
Mikrozakłady na meczach
Także zakłady sportowe różnią się dziś od tych tradycyjnych, składanych u bukmachera. W rodzinnej Kanadzie profesora McGratha do 2021 r. legalne były tylko zakłady kumulowane: aby zagrać, trzeba było obstawić wynik przynajmniej trzech meczy. Odkąd zalegalizowano tam zakłady sportowe w każdej formie, zmienił się sposób uprawiania hazardu w sporcie.
McGrath: – Dawniej musiałabyś wybrać trzy mecze hokeja i wskazać zwycięzcę każdego. I tylko jeśli twój wynik zgadzałby się we wszystkich trzech, wygrałabyś zakład. Teraz mamy zakłady w trakcie meczy. Obstawia się nie tylko pojedyncze wydarzenia sportowe, ale stawia się nawet mikrozakłady rozgrywające się podczas jednego meczu.
– To ciągła forma hazardu – dodaje psycholog. – W trakcie jednego meczu możesz przegrać wielokrotnie, a potem obstawiać dalej. Załóżmy, że obstawiasz, że twoja drużyna strzeli pierwszego gola. A jeśli nie strzelą, możesz założyć, że strzelą drugiego albo postawić na drugą drużynę. Możesz obstawić, że twoja drużyna będzie prowadzić w drugiej tercji, a potem anulować te zakłady. Jest znacznie więcej możliwości obstawiania pojedynczych zakładów w ramach jednej sesji.
Zauważam, że w trakcie meczy piłki nożnej czy koszykówki, które oglądam, na ekranie często pojawiają się dziwne statystyki – np. dotyczące tego, która drużyna dłużej utrzymywała się przy piłce, na której połowie częściej jest piłka albo który zawodnik wykonał najwięcej strzałów w tym sezonie. Zaczynam podejrzewać, że nie służą one sportowym pasjonatom, lecz tym, którzy na podstawie takich statystyk ustawiają zakłady sportowe.
McGrath: – Mam wrażenie, że ludzie zwracają teraz większą uwagę na te mikrowydarzenia, zamiast cieszyć się samą grą. Że nastąpiła zmiana w sposobie, w jaki mówimy o sporcie. Zamiast mówić o samej grze, komentatorzy mówią w trakcie meczu o szansach i statystykach. Tego wcześniej nie było. Hazard został znormalizowany w trakcie transmisji sportowych.
McGrath zwraca uwagę, że zakłady sportowe stają się większym problemem społecznym: – Istnieją infolinie, na które mogą dzwonić osoby zmagające się z problemami z hazardem. Jest co najmniej jedno badanie, które wykazuje, że obecnie więcej osób niż kiedyś dzwoni w sprawie zakładów sportowych.
Abstynencja? Niekoniecznie
Gdy hazard zamienia się w nałóg, osobom grającym problematycznie zaleca się zwykle abstynencję – jak przy innych uzależnieniach. Jednak w przypadku hazardu sposobem na wyjście z problemu może być też tzw. odpowiedzialne granie. To granie świadome i kontrolowane – hazard jako rozrywka, a nie sposób na radzenie sobie z emocjami. Grający ustawia sobie sztywne limity czasowe i pieniężne.
McGrath: – Abstynencja jest jedną z opcji. Inną jest minimalizacja szkód związanych z grą. To osobista decyzja. Niektórzy mogą ograniczyć grę problemową. Inni mogą spróbować i stwierdzić: nie, nie mogę, muszę w ogóle przestać. I to też jest całkowicie w porządku.
Dla niektórych odpowiedzialna gra to etap, który prowadzi do całkowitej rezygnacji z hazardu, krok ku abstynencji. McGrath: – Może tak być dla niektórych. Większość osób z problemem hazardowym wchodzi i wychodzi z tej kategorii. Nie zawsze będą mieć problem z hazardem, niektóre lata mogą być dla nich lepsze. Możesz ograniczyć hazard, możesz do niego wrócić, w zależności od tego, co dzieje się w twoim życiu. Są ludzie, którzy próbują minimalizacji, a potem zdają sobie sprawę, że muszą całkowicie się powstrzymywać. Tak jak z paleniem.
– Jedna ze statystyk pokazuje, że większość osób, które wyszły z problemu hazardu, w ogóle nie poddawały się terapii – mówi psycholog. – Pewnego dnia po prostu postanowili, że nie chcą tego robić. Ludzie muszą być zmotywowani, aby chcieć przestać. To klucz.
McGrath zwraca uwagę, że hazard jest często ukrytym uzależnieniem. Możemy grać przez długi czas, zanim wpadniemy w poważne kłopoty finansowe. – Łatwiej ukrywać ten problem w porównaniu np. z problemem alkoholowym, gdzie występują oczywiste objawy fizyczne. Ludzie podejmują decyzję, aby przestać, zanim sytuacja się pogorszy, np. zanim dowie się współmałżonek.
McGrath podkreśla, że należy znaleźć równowagę między tym, że ludzie dobrze bawią się, uprawiając hazard, a pomaganiem tym, dla których ma on tragiczne skutki: – Spotykam ludzi, których krewni popełnili samobójstwo z powodu hazardu. Widzę te najgorsze scenariusze. Jeśli mówimy o 1-2 procentach osób uzależnionych od hazardu, to mnożąc to przez populację Kanady czy Polski, mówimy o setkach tysięcy osób.
Jak grać z głową
Według instytutu IPIN (International Positive Impact Network), jeśli już ktoś bardzo chce grać, może grać odpowiedzialnie.
Po pierwsze, warto ustalić limity pieniężne i czasowe. Umówić się z samym sobą, jak często możemy grać i jak wiele możemy wydać, tak by nie zaszkodzić swojej sytuacji finansowej. Powiedzieć sobie: „wydam 500 złotych i nie więcej”, i być konsekwentnym.
Po drugie, unikać sytuacji ryzykownych. Nie powinno się grać, gdy czujemy się samotni lub w stresie. Lepiej znaleźć inne mechanizmy radzenia sobie w momentach trudnych emocjonalnie. Nie należy też odrabiać strat: jeśli już stracisz pieniądze, to jest statystycznie mało prawdopodobne, że uda ci się je odrobić.
Po trzecie, spróbuj znaleźć inny sposób przyjemnego spędzania czasu – sport, hobby, bliscy. A w razie potrzeby szukaj pomocy w terapii albo w prywatnej grupie wsparcia. Poświęć czas na zrozumienie mechanizmów uzależnienia, tak aby rozpoznać je u siebie.
McGrath dodaje: – Czasem dobrze ustawić sobie alarm w telefonie: przestanę grać po 30 minutach. Nawet jeśli zdecydujemy się wrócić, warto zrobić sobie psychiczną przerwę. I ograniczyć używki, bo wiele osób z problemem hazardowym pije, pali czy nawet zażywa narkotyki podczas gry. I jeszcze jedna ważna kwestia: motywacja do hazardu. Dlaczego grasz? Jeśli dla rozrywki ze znajomymi, to inna sytuacja, niż gdy czujesz się źle i przez grę chcesz się pozbyć tej emocji. Hazard nie powinien być ucieczką.
Na koniec pytam, czy McGrath sam uprawia hazard: – Nie. W szkole nauczyciel poprosił, aby każdy, kto obstawiał zakłady sportowe i przegrał, przyniósł swój przegrany los i przypiął do tablicy w klasie. Pod koniec roku cała tablica była pokryta losami. To była dla mnie dobra lekcja.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















