Wypadki samochodowe, utonięcia, bójki, gwałty, próby samobójcze – alkohol jest przyczyną wielu traumatycznych doświadczeń w życiu tysięcy nastolatków. Wszyscy o tym wiemy, ale traktujemy podobne zdania jak komunały, za którymi nic więcej nie idzie. Pewnie dlatego ubiegłoroczne badanie ankietowe ESPAD, powtarzane co cztery lata od 1996 r. na losowych próbach uczniów klas I i II szkół średnich (15-16, 17-18 lat), przyniosło kolejny wyraźny regres.
Pijana młodzież
Średnia wieku inicjacji alkoholowej w Polsce waha się dziś w granicach 12-16 lat, ale coraz więcej dzieci sięga po ten najpopularniejszy i akceptowany społecznie środek odurzający jeszcze przed 10. rokiem życia. W niektórych klasach doświadczenie z alkoholem ma już ponad 90 proc. uczniów, a w porównaniu z poprzednim badaniem odnotowano też dwukrotnie więcej (5,1 proc.) tych, którzy w ciągu miesiąca upili się więcej niż 10 razy. Symptomatyczne jest zarazem to, że tyle samo, bo 39 proc. dziewczyn i chłopców, sięgnęło po alkohol w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem. Ankiety w poprzednich latach wykazywały, że znacznie częściej robili to chłopcy.
– Kiedyś dziewczynkom nie wypadało robić wielu rzeczy, w ostatnich latach dominuje jednak tendencja, by nie dzielić czynności na dziewczęce i chłopięce, co ma swoje pozytywne i negatywne skutki. Z jednej strony dziewczyny są wychowywane w przekonaniu, że mogą robić to samo, co chłopcy, być np. tak samo dobre z matematyki, ale z drugiej strony tak jak oni zaczynają testować własne granice w stosowaniu używek. Alkohol traktują jak narzędzie do regulacji emocji, ale nie mają świadomości, jakie spustoszenie powoduje w ich organizmach – opisuje Kaja Romanowicz, psycholog kliniczny i psychoterapeutka, która współpracuje z Fundacją „Nie widać po mnie”, zajmującą się m.in. profilaktyką antyalkoholową dzieci i młodzieży.
Romanowicz podkreśla, że rozregulowanie emocjonalne spowodowane odurzaniem się prowadzi u dzieci do utraty kontroli nad własnymi działaniami, rodząc poważne konsekwencje, także prawne. Alkohol uszkadza również układ nerwowy, co szybko widać – pogorszają się wyniki w nauce.
Dostępność alkoholu w Polsce
„Pierwszy raz spróbowałem alkoholu mając 8 lat – zanurzyłem palce w kieliszku z nalewką wiśniową i oblizałem. Spodobało mi się i powtarzałem to kilka razy. Później, jakoś po rodzinnej imprezie, mój kuzyn i ja przelewaliśmy alkohol (wino, wódkę, koniak) z ich niedopitych kieliszków do jednego kubka, a potem piliśmy z niego na zmianę.
Ciekawiło nas – co dorośli piją i dobrze się bawią po tym, ale nam, dzieciom, nie wolno tego robić. Miałem wtedy 10 lat.
Trochę później w podstawówce zaprzyjaźniłem się z towarzystwem »odważnych« chłopaków, którzy regularnie bawili się przy piwie i winie. Była to dla mnie niesamowita frajda. A od 15. roku życia piłem już jak dorosły, każdego wieczoru” (historia Marcina, spisana podczas leczenia w ośrodku terapeutycznym)
Z raportu OECD opublikowanego w lutym 2025 r. wynika, że Polacy wypijają co roku średnio 11 litrów czystego etanolu na osobę. Nic dziwnego, alkohol jest w naszym kraju tani i wyjątkowo łatwo dostępny – jeden punkt sprzedaży przypada na 299 mieszkańców, choć według WHO wystarczyłby jeden na 1000 osób.
Interesujące dane pochodzą z 2020 r. Wynika z nich, że przychody do budżetu z podatku akcyzowego wyniosły wówczas 13,4 mld zł, jednak społeczno-ekonomiczne koszty picia oszacowano na 93,3 mld zł. Wśród informacji jest m.in. bardzo niepokojący fakt: ponad jedna trzecia pacjentów trafiających na SOR-y to ludzie „pod wpływem”.
Dane te nie robią od lat wrażenia na żadnej władzy. W samej Warszawie jest dziś więcej punktów oferujących alkohol niż w całej Szwecji, na dodatek napoje wysokoprocentowe można kupić u nas przez całą dobę. Jesteśmy pod tym względem światowym wzorem „liberalizmu”.
– Sejm, Senat i prezydent RP oddali zupełnie pole koncernom alkoholowym. To marketingowcy z tej branży kreują narrację dotyczącą picia alkoholu i zawłaszczają przestrzeń publiczną oraz reklamową, państwo zaś nie wykreowało żadnej strategii, która mogłaby się przeciwstawić wszechobecnej kulturze picia – mówi Alan Wysocki, dyrektor PR i komunikacji Fundacji GrowSPACE.
Wysocki ma za sobą doświadczenie nałogu, a dziś jest koordynatorem kampanii „Zero procent prawdy”, która uświadamia nie tylko szkodliwość picia, ale też nieskuteczność przepisów dotyczących zasad nabywania trunków. Z sondażu wykonanego na zlecenie GrowSPACE wynika, że aż 44,7 proc. Polek i Polaków w wieku 18-26 lat przyznało, że w przeszłości bez trudu zdobyli alkohol mimo niepełnoletniości.
Polacy tresowani do picia
„Byłam wzorową uczennicą i nikt by w szkole nie pomyślał, że każdy tydzień kończę alkoholowym zgonem. W sobotę doprowadzałam się do ładu, w niedzielę uczyłam się, bo moi rodzice nie kochali Ani, tylko jej stopnie i świadectwa z czerwonym paskiem.
Pierwszy alkohol? Mogłam mieć 13 lat, to było na szkolnej wycieczce. Poczułam się lekka, ładna i zabawna. To było piwo. Miało gorzki smak.
W liceum piłam bardzo regularnie. Tato był lekarzem, dostawał od pacjentów mnóstwo koniaków i dobrych wódek. Rodzice nie zauważali, że regularnie podbieram butelki z barku. Na terapię trafiłam, kiedy dobijałam do trzydziestki, wtedy każdy dzień zaczynałam od »małpki«, a kończyłam na butelce wina. Wszystko straciłam. Mąż odszedł z dziećmi. Wylali mnie z pracy. Przepiłam mieszkanie, które dostałam po babci. Wylądowałam na ulicy” (historia Anny spisana w trakcie leczenia)
Działania w ramach kampanii „Zero procent prawdy” mają na celu doprowadzenie do całkowitego zakazu reklamy alkoholu. Obecna ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie jest wystarczająca. Zakazuje ona reklamy i promocji napojów alkoholowych, ale wyjątkiem jest piwo.
Co prawda promowanie jego zakupu nie powinno być kojarzone z dobrą zabawą, rekreacją czy przygodą, ale w praktyce niemal wszystkie spoty reklamowe i bilbordy zachęcające do zakupu piwa sugerują, że dzięki niemu osiągniemy relaks, zyskamy znajomych, a nawet spełnimy marzenia. Ważne są też reklamy piwa bezalkoholowego, świetnie gaszącego pragnienie, wielosmakowego – symbolicznie „otwierają drzwi” w umyśle i oswajają go z kolejnym etapem wtajemniczenia – już procentowym.
– Musi w końcu nastąpić kulturowa zmiana w podejściu do alkoholu, przecież palenie i picie jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród mężczyzn. W Polsce obserwujemy jednak implozję państwa w tym zakresie. Jako strona społeczna rozmawialiśmy nieraz z politykami i postulowaliśmy zmiany: zakaz reklamy piwa, zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, wprowadzenie ograniczeń w obrocie nim nocą. Żadnego z naszych postulatów nie udało się wprowadzić – przyznaje Jan Śpiewak, socjolog, działacz społeczny i publicysta, który wytoczył wojnę celebrytom reklamującym wino i wódkę w mediach społecznościowych. – Przez reklamy, łatwą dostępność i niską cenę jesteśmy wprost tresowani do picia. Tymczasem wystarczy spojrzeć na Litwę, która była typowym rozpitym krajem bloku wschodniego, by uwierzyć, że zmiany są możliwe. Po wprowadzeniu licznych obostrzeń spożycie alkoholu spadło tam w ciągu kilku lat o 30 proc.
Co zrobiły władze w Wilnie? Podwyższyły wiek uprawniający do kupna alkoholu do 20 lat, usunęły go ze stacji benzynowych, ograniczyły sprzedaż w sklepach do godz. 20. Alkoholu nie można spożywać publicznie, reklamować go pod żadną postacią ani sprzedawać w promocji.
Demokratyczny alkoholizm
„Do bycia alkoholikiem przyznałem się przed sobą podczas pobytu na terapii. Od czasu liceum (w wieku 16 lat) lubiłem pić piwo i towarzyszyło mi ono przez kolejnych 27 lat.
Piłem na imprezach, gdy fetowałem sukcesy, gdy przeżywałem porażki, gdy chciałem pobudzić się do działania, zneutralizować napięcie, i coraz częściej by snuć wizje wspaniałej przyszłości.
W ciągu kilku ostatnich lat piłem już tak dużo, że zacząłem kupować piwo skrzynkami” (historia Kuby spisana podczas terapii)
Maria Migdał prowadzi w Krakowie prywatny ośrodek leczenia uzależnień Tu i Teraz, gdzie leczy się Kuba. Choć trafiają tam osoby, które ukończyły już osiemnasty rok życia, to pierwszy kontakt z alkoholem miały najczęściej pod koniec szkoły podstawowej albo w gimnazjum.
– Alkoholizm „staje się coraz młodszy”. W naszej placówce spotykaliśmy pacjentów, którzy pierwszy kieliszek wypili w wieku 10 lat, a potem pili do osiągnięcia pełnoletniości. W tak młodym wieku uzależnienie rozwija się błyskawicznie – tłumaczy Maria Migdał.
Zanim zaczęła pomagać innym, Maria musiała uporać się z własnym uzależnieniem, gdyż alkohol zawładnął dużą częścią jej życia i wystawił na próbę relacje rodzinne. Choć nie przynosiła wstydu, bo piła sama w zaciszu domowym, w pewnym momencie usłyszała od męża: „Albo coś z tym zrobimy, albo już tego nie wytrzymam”.
Maria jest trzeźwa od 17 lat. Do dziś dziękuje bliskim, że odebrali jej komfort picia i postawili jasne granice. Na początku terapii unikała nawet tankowania samochodu, bo nie chciała patrzeć na alkohol tuż za plecami sprzedawcy, gdy płaciła za benzynę. Ten obrazek ukazuje, na jak wiele bodźców mogących obudzić nałóg natykają się osoby, które wychodzą z uzależnienia.
W spożywczym regały z alkoholem są niemal zawsze niedaleko kasy, kusząc ludzi stojących w kolejce. Łatwo więc chwycić ofertę specjalną w formie „czteropaka” albo niewinną z pozoru „małpkę”. One są idealne przy maskowaniu nałogu, można je schować do małej torebki, wypić niepostrzeżenie w toalecie, a nawet przy biurku.
– W mojej rodzinie jestem pierwszą osobą, która zmaga się z tą chorobą. Mama piła sporadycznie, tato wiedział, kiedy przestać, nigdy nie było w domu awantur. Jednak dobre wzorce to nie wszystko. Alkoholizm jest chorobą bardzo „demokratyczną”, on nie wybiera, z jakiej rodziny pochodzisz: zamożnej czy biednej. Nie interesuje go, jakie masz wykształcenie ani czy w ogóle je masz. Nie obchodzą go twoje wartości moralne i zasady – podsumowuje Maria Migdał.
Piwo to nie alkohol?
Najczęściej wybieranym trunkiem w Polsce jest piwo. 78 proc. nastolatków badanych w ramach ESPAD wskazało, że od niego rozpoczęła się ich inicjacja alkoholowa. Aż 77 proc. zauważyło liczne reklamy piwa przed osiągnięciem pełnoletniości. One nie tylko promowały produkt, ale też kreowały w młodych umysłach pozytywne emocje związane ze stylem życia i atrakcyjnymi doświadczeniami, zbieranymi zazwyczaj w licznym, dobrym towarzystwie. Piwo zaś było głównym spoiwem tego przyjemnego obrazu. Jest tańsze od czekolady, uważa się je za mało szkodliwe, choćby w porównaniu do wódki. Z ankiet zebranych w ubiegłorocznym badaniu ESPAD wynika, że niejedna ekspedientka, która sprawdziłaby dowód przy prośbie o sprzedaż mocnego trunku, w przypadku piwa traci czujność.
– Specjaliści od marketingu wykreowali obraz piwa jako napoju, który wspiera relaks i dobrą zabawę. Podczas sondy ulicznej przeprowadzanej na zlecenie naszej fundacji niektórzy badani nie uznawali go nawet za alkohol. Odpowiadali na przykład: „Ja nie używam alkoholu, ale piwo po pracy wypiję”– mówi Alan Wysocki.
Według danych KRRiT za rok 2022, w różnych stacjach telewizyjnych wyemitowano łącznie 2972 godziny reklam piwa. Gdyby wszystkie miał nadać jeden kanał, robiłby to nieprzerwanie przez cztery miesiące, dokładnie 124 dni. Ale to nie koniec. Koncerny piwowarskie dbające o ciągłą obecność w głowach konsumentów sponsorują też wydarzenia sportowe, muzyczne i filmowe. Starają się też przywiązać do marki osoby, które wybierają zdrowy styl życia, wypuszczają więc na rynek piwa „zero”, których butelki czy puszki w niczym nie różnią się od odpowiedników z procentami.
Kryzys rodziny
Przygotowany pod patronatem resortu zdrowia raport „Uzależnienia w Polsce” z 2023 r. podaje, że mężczyźni piją średnio 106 dni w roku – kobiety zaś 37. Postępowanie dorosłych odbija się oczywiście na wyborach dzieci – ośmiu na dziesięciu nastolatków w wieku 15-16 lat spróbowało wódki, wina lub piwa (co koresponduje z danymi ESPAD). Tymczasem prawdopodobieństwo uzależnienia w dorosłym życiu maleje o 14 proc. z każdym rokiem opóźnienia wieku inicjacji alkoholowej.
– Współczesny model wychowywania dzieci nie zaspakaja ich potrzeb rozwojowych, i to w jakimś sensie tłumaczy zaburzenia osobowości oraz rozwój depresji, w których pojawia się chęć sięgania po ratunek w postaci środków uzależniających. Nie są temu winne dzieci, ale rodzice, bo albo są skupieni na samorealizacji i nie zajmują się swoim potomstwem, albo zajmują się dziećmi za bardzo i nie wychowują ich, tylko projektują przyszłą karierę. Zamiast spędzać z nimi czas, zawożą je i odwożą na zajęcia pozalekcyjne. Katują nauką języków, grą na kliku instrumentach, jazdą konną, nie po to jednak, by zaszczepić jakieś zainteresowania, ale po to, by „wyhodować” pracownika najbardziej pożądanego na rynku pracy. Dziecko nie ma więc czasu na dzieciństwo, obserwowanie rodziców i uczenie się tego, jak radzić sobie z rozwiązywaniem konfliktów i przeżywaniem emocji – wyjaśnia prof. Marek Krzystanek, kierownik Kliniki Rehabilitacji Psychiatrycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, autor m.in. „Kosmetologii psychiatrycznej w praktyce”.
Profesor Krzystanek podkreśla, że problem jest bardziej złożony, bo łączy się ze zmianami społecznymi, jakie zaszły w ostatnich 30 latach w Polsce. Wielopokoleniowe rodziny żyjące blisko siebie i związane siecią głębokich relacji odeszły w przeszłość. Dzieci nie tylko straciły kontakt z dziadkami, ale też z grupą rówieśniczą, bo przestały uczestniczyć w zabawach na podwórku. To odebrało im częściowo szansę na nabywanie ważnych kompetencji społecznych.
– Komunikowanie się poprzez media społecznościowe, bez obcowania z żywym człowiekiem, ma swoje konsekwencje i prowadzi do zaburzenia regulacji emocji, z czego bierze się agresja albo ucieczka. „Rynek ucieczki” zaś, tak jak inne sfery życia, został świetnie zagospodarowany i zmonetyzowany. Oferuje nam cały wachlarz środków, które nie tyle pozwalają mierzyć się z negatywnymi emocjami, co ich unikać. Tymczasem zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje są nam bardzo potrzebne, bez nich nie ma dojrzałości w dorosłym życiu.
Gdzie szukać pomocy?
800 199 990 Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia; oferuje wsparcie psychologa oraz informacje na temat leczenia i innych form pomocy dla rodzin i osób bezpośrednio zainteresowanych problemem.
801 140 068 Pomarańczowa Linia; umożliwia konsultacje dla rodziców dzieci pijących alkohol i zażywających narkotyki.
116 111 Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży; pozwala w przyjaznej atmosferze opowiedzieć o problemie, zapewnia pomoc psychologa.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















