Gdy płoną kanadyjskie sosny, popiół wygląda jak śnieg. Korespondencja z Kanady

Czy to zmiany klimatu, czy czynnik ludzki – zastanawiają się Kanadyjczycy, patrząc, jak ich lasy są niszczone przez ogromne pożary. Płonie już obszar wielkości jednej ósmej Polski.
z Edmonton (prowincja Alberta, Kanada)
Czyta się kilka minut
Pożar w okolicy miasta Flin Flon, prowincja Manitoba, 28 maja 2025 r. // Fot. Manitoba Government / AFP / East News
Pożar w okolicy miasta Flin Flon, prowincja Manitoba, 28 maja 2025 r. // Fot. Manitoba Government / AFP / East News

Trwają od maja, a ich końca nie widać: pożary lasów w prowincjach Alberta, Saskatchewan, Manitoba i w Kolumbii Brytyjskiej. Na części z nich ogłoszono stan wyjątkowy, ewakuowano kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Ich skutki są odczuwalne nawet w Europie: dymy, dotąd przesuwające się na dużych wysokościach, opadają. Za ich sprawą gorszą jakość powietrza notowano w połowie czerwca we Francji, Włoszech czy Szwajcarii.

W Kanadzie płonie obszar wielkości jednej ósmej Polski

Lasy pokrywają 40 proc. powierzchni tego drugiego największego kraju świata; to 3,47 mln km kw. Ich pożary nie są czymś niezwykłym. Są nawet pożyteczne: naturalne ekosystemy potrzebują ich, by pozbyć się martwych roślin i zrobić miejsce dla nowych. Kanadyjskie sosny świetnie rosną na ziemi bogatej w popiół. Ale gdy pożary trwają za długo i na zbyt dużych obszarach, nie dają naturze czasu na odrodzenie się.

Tegoroczne zaś są wyjątkowe. Zanotowano ich już ponad 220, większość na zachodzie kraju. Codziennie odkrywa się tuzin nowych. Obejmują ponad 37 tys. km kw. – to tak, jakby płonęła jedna ósma powierzchni Polski. Część wciąż jest poza kontrolą, a premier Mark Carney posyła armię do pomocy strażakom.

Pożary są wynikiem przeciągającej się suszy, wysokich temperatur i braku naturalnej ochrony w postaci śniegu, który w tym roku zniknął szybko. Już w kwietniu notowano fale gorąca – utrzymujące się przez tydzień temperatury rzędu 25-30 stopni Celsjusza.

Dzikie zwierzęta, skołowane, szukają schronienia w mieście. W Edmonton, leżącym daleko od płonących lasów, odłowiono trójkę młodych łosi.

W Edmonton wyjście z domu tylko w maseczce

W środę 11 czerwca indeks zanieczyszczeń w Edmonton wynosi 8 (bardzo duże zagrożenie dla zdrowia), rząd prosi nas o pozostawanie w domu przynajmniej do godziny 20.30. Niebo pokrywa szara mgła, budynki na horyzoncie mają niebieską aurę.

Wychodzę z psem i od razu się krztuszę. Powietrze, zawsze czyste, jest inne. Ale to nie zapach spalin, jak w wielkim polskim mieście. Czuję się, jakbym siedziała przy ognisku i wdychała gorący dym. Oddech gryzie w gardle, doprowadza do kaszlu. Kto musi wyjść, zakłada maseczkę.

Przy jednej z głównych ulic Edmonton pracownicy wymieniają rury kanalizacyjne. Mówią, że przywykli do takich warunków, do dymu. Jeden wspomina, jak w 2016 r. pracował w Fort McMurray, na północy prowincji Alberta, gdy trwały wielkie pożary: – Przez cały dzień niebo miało pomarańczowy kolor, jakby panował wieczny poranek. Spadały na mnie maleńkie kawałki popiołu, przypominające śnieg.

Pożar w Fort McMurray zniszczył 6 tys. km kw. lasu i kilka tysięcy budynków. Był jak dotąd najbardziej kosztownym w historii kraju, straty wyniosły 9 mld dolarów kanadyjskich. Ewakuowano 88 tys. ludzi, wstrzymano pracę w kopalniach bitumenu.

Pytam, czy jest zaniepokojony. – Pożary lasów nie są czymś niezwykłym. Nowe są ich skala, częstość, dotkliwość skutków. Mamy więcej suszy i pożarów, a także więcej powodzi.

Kanadyjska przyroda i zmiany klimatu

Wyższe temperatury, dłuższe susze, a także silniejsze wiatry – w wyniku zmian klimatu Kanada ogrzewa się dwa razy szybciej niż reszta świata. Ale jest tu też czynnik ludzki: straż pożarna szacuje, że w tym roku 90 proc. pożarów lasów w Manitobie miało początek w ludzkiej nieostrożności. Zmiany klimatu sprawiają zaś, że te zapoczątkowane przez człowieka pożary mają idealne warunki, by się rozprzestrzeniać.

Powodzie to druga strona medalu. Ciepłe powietrze trzyma więcej wilgoci, co prowadzi do bardziej intensywnych deszczy. W 2023 r. na prowincję Nowa Szkocja w 24 godziny spadło 250 mililitrów deszczu, powodując straty rzędu 200 mln dolarów. Jesienią 2024 r. dwa dni deszczu w Kolumbii Brytyjskiej doprowadziły do serii powodzi, lawin błotnych i 110 mln dolarów strat.

Pożar Parku Narodowego Jasper

Kanada chwali się zjawiskową przyrodą i wyjątkowymi w skali świata parkami narodowymi. Obok wodospadu Niagara to parki narodowe Banff i Jasper, położone w prowincji Alberta, są najczęściej odwiedzanymi naturalnymi atrakcjami.

W 2024 r. zapłonął park narodowy Jasper. Wystarczyły trzy błyskawice, by lokalny pożar rozprzestrzenił się i dotarł do miasteczka Jasper. Ewakuowano mieszkańców i 5 tys. turystów. Płomienie sięgały 50 metrów wysokości i dopiero deszcz pomógł je zagasić. Jedna trzecia miasteczka spłonęła, straty wyniosły 1,23 mld dolarów.

Pożary 2023: najgorszy rok w historii Kanady

Do tej pory to rok 2023 był pod względem pożarów lasów najgorszym w historii Kanady. Spłonęło 185 tys. km kw., obszar wielkości dwóch trzecich Polski. Zanotowano też wtedy od maja do lipca najwyższe od 80 lat temperatury.

W sierpniu 2023 r. spotykałam osoby ewakuowane z Yellowknife na Terytoriach Północno-Zachodnich, prawie 1,5 tys. km na północ od Edmonton. W całym tym regionie ewakuowano wtedy 45 tys. osób, dwie trzecie populacji (Terytoria są słabo zaludnione). W tym prawie wszystkich mieszkańców stolicy prowincji, 22-tysięcznego Yellowknife. Niektóre miasteczka na Terytoriach spłonęły całkowicie.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Większość ludzi ewakuowała się własnymi autami. Ci, których nie było stać na paliwo na 15 godzin jazdy, chorzy i niepełnosprawni, musieli zdać się na pomoc rządu i agencji pozarządowych.

Tysiąc ludzi w Yellowknife postanowiło zostać. Bali się, że będzie jak w Fort McMurray, gdzie w 2016 r. na jedyną autostradę wychodzącą z miasta ruszyło tak dużo aut, że wielu pożar złapał, gdy stali w korku (na szczęście teraz nie było tak źle). Ci, którzy zostali, zbierali warzywa i owoce z ogródków sąsiadów i zajmowali się porzuconymi zwierzętami. Miasteczko ocalało.

Kanadyjczycy mają nadzieję na deszcz

Powtórki z tragicznego roku 2023 teraz raczej nie będzie – satelity pokazują 15 tys. miejsc zagrożonych pożarem, gdy dwa lata temu o tej porze liczba ta sięgała 30 tysięcy. Co nie znaczy, że jest dobrze – lato roku 2025 może być drugim najgorszym pod względem skali pożarów od 2012 r., gdy ruszył program satelitarny badania punktów zapalnych.

Czerwiec jest zaś najważniejszym miesiącem dla przewidywania dalszych pożarów: to w czerwcu zachód kraju otrzymuje największe opady w roku. Kanadyjczycy mają nadzieję, że deszcze pomogą w gaszeniu ognia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Popiół jak śnieg