W erze mediów społecznościowych karierę trzeba robić szybko. W zeszłym roku nieco wstawiona Haliey Welch, wówczas zatrudniona w fabryce materacy w Tennessee, odpowiadała na intymne pytania youtubera podczas ulicznej sondy. W pewnym momencie użyła wulgarnego zwrotu „hawk tuah”, który stał się internetowym memem. Trzy miesiące później Welch była prowadzącą piątego najpopularniejszego podkastu w USA („Talk Tuah”). A potem – jak przystało celebrytce – stworzyła własną kryptowalutę.
Welch ogłosiła debiut $HAWK 4 grudnia. W mgnieniu oka waluta osiągnęła kapitalizację rynkową wynoszącą 490 mln dolarów. Jej wartość wytrzymała na tym szczycie zaledwie trzy godziny, po czym runęła o 91 proc. Szybko się okazało, że za błyskawicznym wzrostem i równie szybkim spadkiem stali twórcy kryptowaluty, którzy najpierw zaczęli skupować tokeny, windując ich cenę, a gdy ta odpowiednio wzrosła – wyprzedali je. Tak działa oszustwo znane jako „pump and dump” (pompuj i porzuć). Welch zaprzecza, by stała za tą manipulacją. W styczniu przeciwko twórcom $HAWK złożono w Nowym Jorku pozew. Welch, która nie została pozwana, „w pełni współpracuje” z prawnikami stron.
Ot, kolejna afera z kryptowalutami. Widzieliśmy już znacznie większe. W 2022 r. megagwiazda tego rynku, Sam Bankman-Fried, został skazany na 25 lat więzienia za kradzież ponad 1,7 mld dolarów inwestorów. Rok później Changpeng Zhao, założyciel i dyrektor generalny Binance, największej na świecie giełdy kryptowalut, usłyszał wyrok za naruszenie amerykańskich przepisów dotyczących prania pieniędzy. FBI szacuje, że tylko w 2023 r. na rozmaitych oszustwach opartych na kryptowalutach ofiary straciły 5,6 mld dolarów – o 45 proc. więcej niż rok wcześniej, a wszystko wskazuje na to, że rok 2024 pobije i ten rekord.
W błędzie byłby jednak ten, kto by uznał, że pod lawiną skandali i pozwów „branża krypto” złoży się jak domek z kart. Dziś ten biznes jest wart łącznie 3,7 bln dolarów (mniej więcej 20 proc. PKB Unii Europejskiej), a ludzie, którzy dorobili się na wirtualnych pieniądzach, przekuwają swoje dochody na potężne polityczne wpływy.
Bitcoin i inne: skąd się wzięły kryptowaluty
3 stycznia 2009 r. osoba lub grupa osób posługująca się pseudonimem Satoshi Nakamoto stworzyła bitcoina (BTC), pierwszą całkowicie zdecentralizowaną kryptowalutę. To miał być nowy rodzaj pieniądza. Bez banków, rządów, centralnego nadzoru, bez czyjejkolwiek kontroli. Ta cyfrowa waluta miała umożliwiać użytkownikom całkowitą swobodę w wysyłaniu pieniędzy – taniej, szybciej i bardziej anonimowo niż kiedykolwiek wcześniej.
Bitcoin początkowo był wart jedną dziesiątą amerykańskiego centa. Oparty na technologii blockchain, zdecentralizowanej i rozproszonej bazie danych, miał być gwarancją bezpieczeństwa i transparentności. Taka wizja wydawała się kusząca, szczególnie że kilka miesięcy wcześniej wybuchł globalny kryzys finansowy spowodowany przez załamanie rynku kredytów hipotecznych w USA i nieodpowiedzialne spekulacje banków. Gdy o bitcoinie zaczynało się robić głośno, na topie był też temat prywatności w sieci. Do opinii publicznej zaczęło docierać, jak wiele danych o użytkownikach zbierają strony i wyszukiwarki.
Mimo wielkich obietnic, bitcoin ani podobne mu kryptowaluty nie stały się nigdy (nie)oficjalną walutą internetu. Ich skoki wartości dyskwalifikowały je jako bezpieczny sposób płacenia za cokolwiek (choć w praktyce można nimi płacić za wszystko), ale tym, którzy weszli w ten biznes wystarczająco wcześnie, a do tego mieli – jak w kasynie – trochę szczęścia i sporo sprytu, dawały nadzieję na krociowe zyski.
W 2012 r. cena bitcoina po raz pierwszy przekroczyła tysiąc dolarów. Pod koniec 2017 r. dobiła do niemal 20 tys.; w połowie kwietnia 2021 r. do blisko 65 tysięcy. Ktoś, kto parę lat wcześniej zainwestował kilkaset dolarów, mógł się już przymierzać do kupowania własnej wyspy na Oceanie Indyjskim. Potem jednak nastąpiło gwałtowne załamanie i w latach 2021-2022 wartość bitcoina spadła o prawie dwie trzecie.
Gdyby do takiego krachu doszło na jakimkolwiek innym rynku – nieruchomości, ropy, złota czy walut – byłoby to najpewniej początkiem globalnego kryzysu. „To wszystko natychmiast wpłynęłoby na bilanse banków. Znaleźlibyśmy się znowu w sytuacji jak z 2008 roku” – mówił magazynowi „The New Yorker” Dennis Kelleher, prezes organizacji zajmującej się bezpieczeństwem rynków Better Markets.
Do niczego takiego w przypadku bitcoina nie doszło. Głównie dlatego, że organy regulujące rynki finansowe bacznie pilnowały, by tradycyjne instytucje finansowe trzymały swoje inwestycje z dala od kryptowalut.
Ale dziś świat wygląda już inaczej. Wartość kryptowalut znowu pędzi w stronę stratosfery, branża dąży zaś do tego, by wszelkie ograniczenia zdjąć raz na zawsze. I dzięki zręcznym inwestycjom w polityków już dostaje to, czego chce. Przynajmniej w Stanach Zjednoczonych.
Jak branża krypto kupuje polityków
W lipcu 2024 r. na poświęconej bitcoinowi konferencji w amerykańskim Nashville był tylko jeden liczący się mówca – Donald Trump. W blisko godzinnym przemówieniu, wygłoszonym przed 20 tysiącami uczestników, zapowiedział, że zmieni USA w bitcoinowe supermocarstwo zbudowane na fundamencie „strategicznej rezerwy bitcoinów”. „Nasz naród nigdy nie rozkwitał przez cenzurowanie nowych idei i zabijanie marzeń ludzi” – mówił.
Entuzjazmu uczestników nie gasiło to, że ten sam Donald Trump, gdy był prezydentem, twierdził, iż wartość bitcoina „bierze się z powietrza”, a rynek kryptowalut wiązał z „handlem narkotykami i innymi przestępstwami” oraz nazywał „nadchodzącą katastrofą”. Zmiana poglądów Donalda Trumpa jest jednak zrozumiała. Gdy był prezydentem, „kryptoziomale”, jak sami siebie nazywają, nie mogli mu zaoferować wielomilionowych datków na kampanię.
Według danych firmy konsultingowej Henley & Partners, na świecie jest obecnie ponad 172 tys. ludzi, którzy mają ponad milion dolarów w kryptowalutach. To o 95 proc. więcej niż w 2023 r. Według magazynu „Forbes” co najmniej 17 osób zarobiło na kryptowalutach co najmniej miliard. Tylko ta siedemnastka dysponuje w sumie majątkiem przekraczającym 93 mld dolarów. I choć kryptowaluty są niestabilne, kryptomiliarderzy robią, co mogą, by ich fortuna rosła. A gwarancją tego mają być politycy.
Z raportu organizacji non-profit Public Citizen wynika, że korporacyjni i indywidualni darczyńcy związani z tą branżą przeznaczyli na amerykańską kampanię wyborczą w 2023 r. co najmniej 245 mln dolarów (żaden inny sektor nie zbliżył się nawet do tej kwoty). Te fundusze nie poszły jednak tylko na promowanie Donalda Trumpa. Branża krypto postawiła także na Kongres. Grupa lobbystyczna Stand with Crypto po wyborach ogłosiła, że wszyscy kandydaci, którzy byli popierani i finansowani przez „kryptoziomali”, wygrali w swoich okręgach i teraz w Izbie Reprezentantów będzie 274 polityków „pro-krypto”, w Senacie zaś – 20.
Wróg numer jeden
Udział branży nie ograniczał się jednak tylko do sponsorowania pozytywnych spotów. Każdy kandydat, który choćby delikatnie wyraził sceptycyzm wobec kryptowalut, mógł się spodziewać zalewu negatywnych reklam pod swoim adresem, choć, co ciekawe, zazwyczaj nie miały one żadnego związku z tym rynkiem (to akurat nie powinno dziwić, bo według badań Pew Research aż 63 proc. Amerykanów nie ufa kryptowalutom).
Przekaz branży trafił do adresatów. Jeszcze latem kilkunastu członków Izby Reprezentantów z Partii Demokratycznej podpisało list do Jaimego Harrisona, przewodniczącego Demokratycznego Komitetu Narodowego, wzywając, by partia przyjęła „nowoczesne podejście do cyfrowych aktywów i technologii blockchain”. Wiceprezydent Kamala Harris, która należała do administracji starającej się uregulować dziki zachód rynku kryptowalut, przez całą kampanię stanowczo milczała na ich temat. To jednak nie wystarczyło.
Czego od zwycięzców po wyborach oczekuje branża krypto w ramach spłaty długu? Przede wszystkim głowy jednego człowieka – Gary’ego Gensera, szefa amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC), którego od lat uważała za wroga numer jeden. Od objęcia urzędu w 2021 r. starał się zmusić kryptowaluciarzy, by stosowali się do takich samych zasad, jakie obowiązują instytucje emitujące m.in. obligacje i akcje. A to oznacza konieczność prowadzenia szczegółowej dokumentacji, drobiazgowe audyty czy wdrażanie procedur zapobiegających m.in. praniu brudnych pieniędzy. To wszystko pozwala chronić inwestorów przed oszustwami i ograniczać liczbę nielegalnych transakcji. Branża (której dotyczy jedna piąta wszystkich skarg do SEC, choć stanowi ona jedynie jedną setną wartości rynku finansowego USA) odpowiada jednak z uporem: wszelkie regulacje to nadmierna rządowa ingerencja w wolność gospodarczą, której celem jest zaduszenie konkurencji dla tradycyjnych finansów.
Kryptowaluty po zmianach w Białym Domu
Kryptowaluciarze głowę Gensera już w zasadzie dostali – choć jego kadencja miała się skończyć dopiero w przyszłym roku, po wygranej Trumpa złożył dymisję i zapowiedział odejście z urzędu w dniu inauguracji nowego prezydenta.
Zastąpić ma go Paul Atkins, który ma doświadczenie w SEC i dał się poznać jako zwolennik wolnego rynku. W ostatnich latach stał się gorącym orędownikiem kryptowalut, stając na czele grupy lobbującej Token Alliance. „Apeluję, by SEC nie regulowała tego obszaru, dopóki nie będziemy mieli lepszego zrozumienia produktów i usług dostarczanych przez te firmy, ich modeli biznesowych i rynków, na których działają” – mówił przed Izbą Reprezentantów w 2015 r.
Czego można się teraz po nim spodziewać? Zapewne znikną przepisy ograniczające bankom możliwość zakupu kryptowalut (republikański Kongres próbował znieść je już rok temu, ale ustawę zawetował Joe Biden). „Prawdopodobnie uzna, że kryptowaluty nie są papierami wartościowymi, i dlatego giełdy, na których się nimi handluje, nie są giełdami papierów wartościowych. A to stworzy okazję do oszukiwania inwestorów na wielką skalę” – mówił Associated Press kongresmen Partii Demokratycznej Brad Sherman, który zasiada w komisji usług finansowych.
Eksperci spodziewają się, że nadzór nad rynkiem kryptowalut może zostać przeniesiony do słabszej od SEC agencji Commodity Futures Trading Commission, która zajmuje się dziś wyłącznie tzw. rynkami futures. Wreszcie rozwiązane lub pozbawione zębów może zostać Biuro Ochrony Finansowej Konsumentów – agencja utworzona po kryzysie z 2008 r. w celu ochrony obywateli przed skutkami nadużyć branży finansowej.
Wszystko to ma służyć jednemu: ułatwić całkowitą integrację branży krypto z tradycyjnymi bankami i funduszami szukającymi zysków. „Wielką ironią jest to, że ta branża chce połączyć się z resztą systemu finansowego tak, by wspierały ją te same banki centralne, a to je kryptowaluty pierwotnie miały kwestionować” – mówiła Bloombergowi prof. Hilary Allen z American University i autorka książki „Driverless Finance”. W tym kontekście warto także zauważyć, że nad bitcoinami de facto kontrolę mają osoby lub organizacje, które posiadają ich największą liczbę. Obecnie najwięcej bitcoinów (ok. 1 mln BTC) znajduje się w cyfrowym portfelu należącym do Satoshiego Nakamoto. Kim jest? Nie wiemy.
World Liberty Financial Donalda Trumpa
Na ulicach Abu Dhabi ryczącego głośnym silnikiem żółtego lamborghini nie dało się przegapić. Jeździł nim Eric Trump, syn prezydenta elekta. Gdy 10 grudnia wysiadł z luksusowego auta w czapeczce z napisem „BTC 100K THANKS TRUMP” przed centrum, gdzie miała się odbyć konferencja Bitcoin Mena, tłum wył, jakby zobaczył zmartwychwstałą Marilyn Monroe. Donald Trump wygrał wybory 5 listopada. Dokładnie miesiąc później bitcoin po raz pierwszy w swojej historii przebił poziom 100 tys. dolarów.
„Gdyby nie ataki rządu USA na krypto, nie sądzę, by moje oczy były tak otwarte na ten przemysł. Widziałem, jak was ścigają. Widziałem, jak okradają wasze konta” – mówił syn przyszłego prezydenta, nakreślając wyraźny związek między zwolennikami kryptowalut a zwolennikami jego ojca. I obiecał złote czasy dla jednych i drugich, gdy Trump obejmie urząd.
Na pewno jest spora szansa, że będą to bardzo dobre czasy dla jego rodziny. Jeszcze podczas kampanii Donald Trump ogłosił rozpoczęcie rodzinnego projektu kryptowalutowego, World Liberty Financial, który ma oferować usługi pożyczkowe i handlowe. Jego najstarszy syn, Don Jr, przekonywał wówczas, że to alternatywa dla systemu bankowego, który jest „tradycyjnie wrogi konserwatystom”. Oczywiście natychmiast pojawiły się wątpliwości, czy takie działania kandydata na prezydenta są etyczne. A wątpliwości stały się jeszcze większe, gdy już po wyborach okazało się, że największym inwestorem w rodzinny projekt Trumpów (30 mln dolarów) jest pochodzący z Chin Justin Sun oskarżony w USA o manipulacje i oszustwa… na rynku kryptowalutowym. Nikt nie zadał sobie jednak trudu, by wątpliwości w jakikolwiek sposób rozwiać.
Jak na świecie reguluje się kryptowaluty
Ameryka pod rządami Donalda Trumpa i jego „krypto-sojuszników” może wkrótce znieść zabezpieczenia wybudowane wokół rynku kryptowalut, ale reszta świata raczej nie zamierza iść tą ścieżką. W Unii Europejskiej z początkiem tego roku weszły w życie wszystkie postanowienia Rozporządzenia MiCAR (część z nich obowiązywała już w 2024 r.). Nakładają one na firmy obracające kryptowalutami obowiązek uzyskania licencji, posiadanie dostatecznych rezerw kapitałowych chroniących środki klientów czy publikowania podczas emisji aktywów „białej księgi”, zawierającej kluczowe informacje dotyczące m.in. ryzyka związanego z inwestycją. Wreszcie, firmy takie są zobowiązane do monitorowania podejrzanych transakcji i identyfikacji użytkowników w celu przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Karą za niestosowanie się do tych reguł może być zakaz działalności w UE.
Jeszcze dalej idące ograniczenia wprowadziły Kanada, Argentyna, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Tajlandia zakazała handlu dobrami cyfrowymi „nieposiadającymi jasnego celu czy wartości”. Trzy lata temu Chiny zdelegalizowały na swoim terytorium handel kryptowalutami, tłumacząc to „praniem pieniędzy, nielegalnym zbieraniem środków, oszustwami, piramidami finansowymi oraz innym nielegalnym i kryminalnym działaniem” (co nie znaczy, że Chińczycy w kryptowaluty nie inwestują – traktują je jako bezpieczniejszą i bardziej dochodową alternatywę dla coraz bardziej chwiejnych chińskich banków i giełd; Reuters podaje, że między rokiem 2022 a 2023 chiński rynek kryptowalut zarejestrował transakcje na łączną kwotę 86 mld dolarów).
Kopanie kryptowalut
Oprócz pojawiania się (poza Ameryką) kolejnych zakazów i regulacji, za branżą ciągnie się jeszcze jeden problem, który może się przerodzić w potężny kryzys. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, „kopanie” kryptowalut (czyli wykorzystywanie mocy obliczeniowej komputerów do wykonywania obliczeń uwierzytelniających transakcje, w zamian za co użytkownicy są nagradzani nowo „wyprodukowanymi” pieniędzmi) odpowiada za 2 proc. globalnego zużycia energii oraz niemal 1 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych. Każda transakcja przeprowadzona za pomocą bitcoina wymaga ilości prądu, jaką statystyczny Pakistańczyk czy Ghańczyk zużywa w ciągu trzech lat. A prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej wskazują, że do 2027 r. zużycie energii całej branży kryptowalut wzrośnie niemal dwukrotnie i wówczas będzie ona odpowiedzialna za zużycie, jakie ma dziś Japonia, piąty najbardziej energochłonny kraj świata.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest podatek od kopania kryptowalut. Opłata, której wprowadzenie zaproponowano podczas ostatniego szczytu klimatycznego, miałaby wynosić 0,045 centa na zużytą kilowatogodzinę. Pomysłodawcy twierdzą, że zyski – szacowane na 5 mld dolarów rocznie – mogłyby pomóc w walce ze skutkami globalnego ocieplenia, jednocześnie motywując kryptoinwestorów do przerzucenia się na czystsze źródła energii.
W Ameryce Donalda Trumpa i Republikanów dominujących w Kongresie to oczywiście nie ma szansy przejść. I najmniejszą przeszkodą jest to, że nowy-stary prezydent chce wycofać Stany Zjednoczone z porozumienia klimatycznego. „Kiedy członkowie Kongresu boją się, że z dnia na dzień ktoś wyda dziesiątki milionów dolarów na wymierzone w nich kampanie, wola robienia tego, co słuszne, szybko znika” – mówiła magazynowi „The New Yorker” Katie Porter, kongresmenka z Kalifornii, która stała się podczas niedawnej kampanii celem ataków ze strony branży krypto. Skutecznych – straciła urząd. „To był pokaz nagiej politycznej siły, którego celem było wpływanie na decyzje podejmowane w Waszyngtonie” – twierdzi Porter. Inny rozmówca magazynu związany z branżą krypto podsumował to jeszcze dosadniej: „Jeśli jesteś pro-krypto, pomożemy ci. Jeśli jesteś przeciwko nam, rozerwiemy cię na strzępy”.
Kryptowaluty w rezerwie federalnej USA
Rząd Stanów Zjednoczonych posiada ponad 200 tys. BTC (ich wartość przekroczyła niedawno 2 mld dolarów). Zostały skonfiskowane w toku rozmaitych spraw karnych (dzięki względnej trudności w śledzeniu takich transakcji, od początku kryptowaluty stały się ulubionym środkiem płatniczym rozmaitych organizacji przestępczych). W Nashville Trump zapowiedział, że nie wyprzeda nic z tego majątku. Z otoczenia przyszłego prezydenta dobiegają także głosy, że USA w ciągu najbliższych pięciu lat powinny skupić z rynku kryptowaluty warte co najmniej 100 mld dolarów, a następnie przetrzymywać je przez co najmniej dwie dekady. To sprawiłoby, że amerykański rząd stałby się jednym z głównych graczy na tym rynku. Projekt takiej ustawy, przygotowany przez republikańską senator Cynthię Lummis, już czeka.
Ten pomysł, jak podkreśla w komentarzu redakcyjnym Bloomberg, „wygląda na największe kryptowalutowe oszustwo, jakie dotąd widziano”. Aby utworzyć rezerwę w zasadzie bezużytecznych dla państwa tokenów, rząd musiałby zadłużyć się bądź dodrukować dolary, napędzając inflację i osłabiając dolara. A rezerwa – dziś warta 100 mld, za 20 lat równie dobrze może być warta 100 bln, co 100 dolarów. Lummis zaproponowała, by projekt sfinansować sprzedając złoto z rezerw federalnych. A to sprowadza cały federalny rząd USA do roli nałogowego hazardzisty w kasynie.

Krótka historia kryptowalut
1983 – kryptograf David Chaum w ramach pracy doktorskiej tworzy założenia eCash – pierwszej anonimowej cyfrowej waluty. Pierwsza transakcja ma miejsce w 1994 r.
1998 – stworzenie terminu „kryptowaluta”.
1999 – powstaje Napster, pierwsza wielka sieć P2P. Takie sieci pozwalają tysiącom komputerów współpracować bez centralnego serwera. Napster służył głównie do piractwa, ale założenia P2P pozwoliły potem stworzyć sieci, na których opierają się kryptowaluty.
2008 – Satoshi Nakamoto publikuje dokument opisujący działanie systemu Bitcoin.
2009 – pierwszy przelew za pomocą bitcoina: Nakamoto przesyła kryptografowi Halowi Finneyowi 10 BTC.
2010 – pierwszy zakup za bitcoiny: Laszlo Hanyecz z Florydy kupuje za pośrednictwem forum internetowego 2 pizze z dostawą. Płaci 10 tys. bitcoinów (dziś byłyby warte miliard dolarów).
2011 – bitcoin osiąga wartość 1 USD. W tym samym roku działalność rozpoczyna Silk Road – anonimowe targowisko pozwalające użytkownikom kupować i sprzedawać niemal wszystko za pomocą kryptowalut. Szybko zmienia się w największy w sieci rynek narkotyków, broni i innych zakazanych towarów.
2011 – pojawia się pierwsza konkurencyjna kryptowaluta, litecoin.
2012 – rusza Coinbase, największa na świecie giełda kryptowalut.
2013 – pierwsza „bańka” bitcoinowa wywołana zamknięciem przez FBI serwisu Silk Road – wartość waluty spada o 83 proc. i nie wraca do poprzedniego poziomu przez dwa lata.
2015 – powstaje ethereum, dziś druga po bitcoinie najważniejsza kryptowaluta.
2017 – bitcoin osiąga wartość 20 tys. dolarów...
2018 – …po czym jego wartość spada o 80 proc. Zaczyna się „pierwsza zima krypto”.
2021 – dogecoin, waluta stworzona jako żart, zwiększa wartość o 20 tys. procent w ciągu roku. Bitcoin osiąga cenę 64 tys. dolarów. Bańka pęka w 2022 r. Wartość rynku kryptowalut spada z niemal 3 bilionów dolarów do 800 miliardów.
2022 – Bankructwo FTX, jednej z największych giełd kryptowalut. Śledczy ustalają, że założyciel, Sam Bankman-Fried, traktował ją jako osobistą skarbonkę. Zostaje skazany na 25 lat więzienia za kradzież ponad 1,7 mld dolarów inwestorów.
2024 – Donald Trump uruchamia własną firmę z branży krypto, World Liberty Financial.
2025 – cena bitcoina po raz pierwszy przebija 100 tys. dolarów.

Obiecana rewolucja
Blockchain – technologia stojąca u podstaw funkcjonowania kryptowalut – była przedstawiana jako rewolucja na miarę wynalezienia internetu.
Technologia ta umożliwia zapisywanie i przechowywanie danych w rozproszonej sieci tysięcy komputerów, co eliminuje potrzebę centralnego serwera. Działa na zasadzie łańcucha bloków, z których każdy zawiera zestaw danych oraz odniesienie do poprzedniego bloku. Dzięki temu tworzy chronologiczną, uporządkowaną strukturę odporną na manipulacje.
Początkowo wydawało się, że blockchain znajdzie szerokie zastosowanie w wielu dziedzinach, takich jak śledzenie pochodzenia produktów w łańcuchu dostaw, zarządzanie danymi pacjentów w służbie zdrowia czy systemy potwierdzania tożsamości online.
Mimo ponad dekady rozwoju, zastosowania blockchain na wielką skalę poza kryptowalutami pozostają ograniczone.

Kryptowaluty w Polsce
Jak podaje Narodowy Bank Polski, obrót kryptowalutami nie narusza polskiego prawa, chyba że służą do działalności przestępczej lub prania pieniędzy. Zgodnie z definicją zaproponowaną przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, kryptowaluty są „cyfrową reprezentacją wartości, nieemitowaną przez bank centralny ani organ publiczny, niekoniecznie powiązaną z walutą określonego kraju, lecz uznawaną przez osoby fizyczne i prawne za środek płatniczy”.
NBP informuje, że nie są one zatem pieniądzem, tj. prawnym środkiem płatniczym ani walutą. Nie mogą być wykorzystane do spłaty zobowiązań podatkowych oraz nie spełniają kryterium powszechnej akceptowalności w punktach handlowo-usługowych. Ich wartość nie jest gwarantowana przez żaden bank centralny na świecie ani przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny (gdyż nie są one depozytami bankowymi). Nie są też w rozumieniu prawa pieniądzem elektronicznym (nie mieszczą się one w zakresie ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych) i nie są nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego.
Od dochodu uzyskanego z odpłatnego zbycia walut wirtualnych należy zapłacić podatek dochodowy w wysokości 19 proc.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















