Kurdowie na zakręcie historii. Czy mają szansę na pokój z Turcją?

Samorozwiązanie Partii Pracujących Kurdystanu kończy trwającą prawie pół wieku epokę w dziejach tego narodu – nazywanego największym narodem bez własnego państwa – i Bliskiego Wschodu. Ale historia Kurdów toczy się nadal. Dokąd ich zaprowadzi?
Czyta się kilka minut
Obchody święta Nowruz - perskiego Nowego Roku i pierwszego dnia wiosny - w Diyarbakir, nieformalnym centrum kurdyjskicm w Turcji. Mężczyzna trzyma portret uwięzionego założyciela PKK Abdullaha Öcalana. // Fot. Ilyas Akengin / AFP / East News
Obchody święta Nowruz - perskiego Nowego Roku i pierwszego dnia wiosny - w Diyarbakir, nieformalnym centrum kurdyjskicm w Turcji. Mężczyzna trzyma portret uwięzionego założyciela PKK Abdullaha Öcalana. // Fot. Ilyas Akengin / AFP / East News

Uznali, że swoją misję dziejową wypełnili. 12 maja XII Kongres Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) – najbardziej wpływowego kurdyjskiego ugrupowania, poważnego gracza na Bliskim Wschodzie i jednocześnie organizacji terrorystycznej – ogłosił samorozwiązanie partii i złożenie broni. PKK uznała, że dalsza walka o prawa Kurdów, prawa robotników i chłopów, młodych i kobiet, ma toczyć się na drodze politycznej, z nadzieją na demokratyczną Turcję oraz na braterstwo Turków i Kurdów.

Decyzja ta zapowiada koniec trwającej blisko pół wieku wojny między Republiką Turcji a PKK. Zapowiada też potężne przewartościowania w świecie kurdyjskim, w samej Turcji, a także w Syrii i Iraku. Nadzieje są ogromne – ogromna jest również niepewność.

Jak powstała i czym była PKK?

Partia Pracujących Kurdystanu powstała w 1978 r. – w apogeum burzliwego kryzysu politycznego trawiącego Turcję, który zakończył się w 1980 r. przewrotem wojskowym. Powstała jako jedna z licznych wtedy w świecie radykalnych organizacji marksistowskich, z silnym rysem kurdyjskim. Na czele stanął charyzmatyczny, 30-letni wtedy Abdullah Öcalan, zwany „Apo”. Wprawdzie od 1999 r. przebywa on w tureckim więzieniu o zaostrzonym reżimie, ale nadal jest traktowany jako lider partii i ruchu.

Przez kolejne dekady swojego istnienia PKK występowała – i występuje – w różnych rolach, ale zawsze wyrazistych, skrajnie polaryzujących i kontrowersyjnych. Mieniła się więc rzeczniczką praw ludności kurdyjskiej, poddanej brutalnej polityce wynaradawiania przez Republikę Turcji. Była samozwańczą przedstawicielką i obrończynią kurdyjskich chłopów, poddanych wszechwładzy urzędników i wojska. A także patronką zagubionych Kurdów migrujących za pracą do miast tureckich czy do Niemiec.

Bojowniczki PKK w Irackim Kurdystanie, 1991 r. // Fot. Guenay Ulutuncok / AKG Images / Forum

Była zarazem radykalną organizacją zbrojną i rewolucyjną, która od 1984 r. prowadziła otwartą wojnę z Republiką Turcji. Ale nie tylko: prowadziła też brutalną rewolucję społeczną, wymierzoną w „feudalne” elity kurdyjskie czy lojalistów, zbrojnie broniących dobytku i życia.

Gorąca faza konfliktu w Turcji (lata 80. i 90. XX w.) kosztowała życie 40 tys. ludzi – głównie cywilów, ofiar represji zarówno rządowych, jak i wojny rewolucyjnej.

2024 rok: ostatni duży zamach PKK

PKK była typową dla tamtego czasu organizacją terrorystyczną. W początku lat 80. XX w. jej główną bazą był Liban, z czasem Syria, od co najmniej ćwierćwiecza Irak (góry Kandil na granicy z Iranem). W tym okresie PKK współpracowała z Palestyńczykami, Ormianami z organizacji ASALA (w latach 70. i 80. walczyła ona z Turcją), baskijską ETA czy irlandzką IRA. A wszystko to pod patronatem Związku Sowieckiego i jego klientów (zwłaszcza Syrii).

Zamachy przeprowadzano zarówno na terenie Turcji, jak też w miastach europejskich, gdzie celem byli np. tureccy dyplomaci.

Upadek Związku Sowieckiego i koniec zimnej wojny, z czasem skuteczna presja militarna Turcji na Syrię (efektem było aresztowanie „Apo” w Kenii, gdzie się schronił), spowodowały relatywne wyciszenie działalności, kryzys ideowy i reorganizację. PKK dwukrotnie de iure samorozwiązywała się (zmieniała nazwę) i wielokrotnie wyrzekała się walki zbrojnej. Pozostawała jednak na zachodnich listach terrorystycznych, oskarżana przy tym o zaangażowanie w przestępczość zorganizowaną (narkotyki, handel, przemyt ludzi).

Do otwartej aktywności terrorystycznej i zbrojnej w Turcji PKK wróciła w 2015 r. – po tym, jak załamała się próba politycznego rozwiązania sporu turecko-kurdyjskiego. Jej ostatni duży zamach miał miejsce w październiku 2024 r. – był to atak na siedzibę tureckiego koncernu zbrojeniowego.

Kurdyjskie państwo podziemne. A właściwie państwa

PKK – tj. ona sama lub organizacje z nią związane, programowo i personalnie – była też w stanie tworzyć instytucje parapaństwowe. W samej Turcji to rozbudowana sieć państwa podziemnego z własnym aparatem rewolucyjnej sprawiedliwości czy podatkowym, a także z silnymi powiązaniami z legalnymi partiami politycznymi (zdaniem służb tureckich – powiązaniami organicznymi). Podobny system funkcjonuje w diasporze kurdyjskiej. Z kolei w irackim Kurdystanie PKK zbudowała niezależne parapaństwo z centrum w górach Kandilu.

Jednak największym sukcesem tego środowiska – a dokładnie: Partii Unii Demokratycznej (PYD), powołanej jako syryjskie odgałęzienie PKK – było przejęcie w czasie wojny domowej w Syrii kontroli nad prawie jedną trzecią terytorium kraju i stworzenie tam w 2014 r. Autonomicznej Administracji Północnej i Wschodniej Syrii, z własnymi urzędami, armią, szkołami, gospodarką. Zarządzanymi twardą ręką według wojenno-rewolucyjnych standardów, pod szyldem Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF).

Syryjscy Kurdowie stali się najważniejszym sojusznikiem USA w walce z Państwem Islamskim, kurdyjskie bojowniczki ikoną tej wojny i – na Zachodzie – nadzieją na postępowy Bliski Wschód. Wszelako, kontynuując poniekąd tradycję swego ruchu, tę przyjaźń z USA Kurdowie z Syrii zabezpieczali sojuszem z Rosją, a także współpracą z Iranem i Izraelem.

PKK i „sprawę kurdyjska” na całym świecie

Ale to nie wszystko. Niebagatelnym skutkiem aktywności PKK było stworzenie swego rodzaju platformy instytucjonalnej i programowej, organizującej „sprawę kurdyjską”. Platformy rozbudowanej i elastycznej.

Gdy idzie o ideologię, PKK i osobiście sam „Apo” wychodzili od marksizmu o maoistowskiej charakterystyce, przechodząc następnie do konglomeratu demokratycznego konfederalizmu, wolnościowego socjalizmu, progresywizmu i feminizmu, z silnym rysem laickim i modernizacyjnym. Postępowość była zresztą jedną z podstaw sympatii, jaką Kurdowie cieszą się na Zachodzie.

Jednocześnie PKK była w stanie zbudować nieprzejrzystą sieć organizacji-córek, sympatyków ideowych, sponsorów i klientów, z rozbudowanym arsenałem narzędzi oddziaływania na Kurdów w Turcji i za granicą. Ankarę długo oskarżano o obsesję na tym punkcie – ostatecznie nawet pryncypialnie liberalne Finlandia i Szwecja przyznały, że problem ten lekceważyły (co prawda uczyniły to pod presją, wchodząc do NATO – co zależało też od decyzji Turcji – ale jednak).

Kurdowie: największy na świecie naród bez państwa

Dzieje PKK dają doskonałą perspektywę spojrzenia na szerszy problem kurdyjski.

Liczebność Kurdów na Bliskim Wschodzie zwykło się szacować (wiarygodnych badań nie prowadzi się z powodów politycznych) na 30-40 mln, z czego połowa ma mieszkać w Turcji (stanowiliby więc jedną czwartą jej ludności). Dziś Kurdystan – jak zwykło się nazywać tereny przez nich zamieszkane – jest podzielony przez Turcję, Iran, Irak i Syrię.

Ich historia sięga głęboko w starożytność, ale nigdy nie stworzyli w pełni suwerennego państwa. Najwięcej, na co mogli liczyć, to faktyczna autonomia pogranicza imperiów osmańskiego i perskiego. Wprawdzie po I wojnie światowej Anglia i Francja miały plan utworzenia państwa kurdyjskiego na „trupie” imperium Osmanów, ale on upadł. Powstania kurdyjskich plemion i „królestw” były brutalnie tłumione – przez Turków czy Brytyjczyków.

Sami Kurdowie – uznając się za Kurdów, ale mówiąc różnymi kurdyjskimi dialektami/językami, wyznając różne religie, żyjąc przez wieki w różnych kontekstach politycznych i państwowych – w XX w. zostali poddani szczególnej presji powstających organizmów państwowych i nacjonalizmów (szczególnie efektywnych w przypadku Turcji).

Próby budowy państwa podejmowali Kurdowie iraccy i irańscy: w 1946 r. przy wsparciu Związku Sowieckiego, a kilka dekad później przez poszerzanie faktycznej autonomii w Iraku (dzięki obecności USA). Z tego nurtu wyrasta obecna autonomia kurdyjska w północnym Iraku, rządzona przez „dynastię” Barzanich. Próba ogłoszenia przez nią niepodległości w 2017 r. została zduszona w zarodku przez Irak i Iran, ale ograniczona lokalna autonomia funkcjonuje tam do tej pory.

PKK zbudowała model kurdyjskości czytelny dla Zachodu

Dla większości (prawdopodobnie dla większości) Kurdów tożsamość etniczna nie stała w konflikcie z przynależnością państwową i równoważona była tożsamością islamską. W przypadku Turcji państwo, będąc w konflikcie z PKK, mogło skutecznie odwoływać się do konserwatyzmu kurdyjskiego, w który wymierzona była rewolucja PKK, do islamu oraz – już w czasach rządów Erdoğana i jego AKP – do ponadnarodowych idei neoosmańskich.

Dopełnieniem tych procesów były migracje do miast oraz procesy asymilacyjne i modernizacyjne – nawet dziś, przy wysokim stopniu autoidentyfikacji kurdyjskiej, większość Kurdów identyfikuje się z państwem tureckim albo samookreśla w kategoriach innych niż etniczna.

I tu zasadza się znaczenie PKK i Öcalana: zbudowali wyrazistą bazę ideową dla nacjonalizmu pankurdyjskiego i atrakcyjną dla wielu wizję nowoczesności (z silnym rysem lewicowym), która to wizja pomagała w promowaniu „sprawy kurdyjskiej” na Zachodzie. Choć PKK zdecydowanie nie reprezentuje większości Kurdów, wypracowała najbardziej zaawansowany model kurdyjskości, czytelny dla Zachodu – twarzą Kurdystanu są tu dziś syryjscy Kurdowie (i Kurdyjki!) oraz lewicowo-liberalna opozycja kurdyjska w Turcji.

Dlaczego Kurdowie byli dla Turcji problemem egzystencjalnym?

Od momentu powołania Republiki Turcji (1924 r.), Kurdowie byli dla niej problemem.

Postimperialna Republika miała być państwem scentralizowanym i spójnym, z silnym rysem nacjonalistycznym, nowoczesnym i odpornym. Powracające powstania kurdyjskie były problemem tyleż narodowościowym, co paroksyzmem archaicznego, feudalnego, religianckiego świata, z którym Republika walczyła, a także były postrzegane jako „dywersja” europejskich imperializmów.

Natomiast PKK, powstała w półwiecze istnienia Republiki Turcji, niosła ze sobą nowy poziom zagrożeń: nowoczesny nacjonalizm kurdyjski, rewolucyjny program (w społeczeństwie targanym konfliktami) i ciężki zimnowojenny oddech Moskwy. Dla rządzonej de facto przez armię oblężonej twierdzy, jaką była Turcja, reakcja mogła być tylko jedna.

Fundamentalną – obok końca zimnej wojny – zmianą w relacjach turecko-kurdyjskich było dojście do władzy Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) na początku XXI stulecia. AKP była budowana w opozycji do nacjonalistycznych elit i armii, a konserwatywni i religijni Kurdowie byli potencjalnym sojusznikiem.

W tym kontekście państwo rządzone przez AKP mogło przywracać Kurdom podstawowe prawa, a proces pokojowy z osłabioną PKK był możliwy – i taką próbę podjęto.

W walce z PKK Turcy stawiali na brutalną strategię

O fiasku tego procesu pokojowego zadecydowały – obok obopólnej nieufności i tryumfalizmu – umocnienie się PYD w Syrii na fali powstrzymania Państwa Islamskiego (a z czasem także poszerzanie tam stanu posiadania), logika wewnątrzpolityczna (dobry wynik wyborczy partii kurdyjskiej, który „wepchnął” AKP w sojusz z partią nacjonalistyczną), wreszcie seria ataków terrorystycznych, rewolt w miastach na południowym wschodzie i brutalnej pacyfikacji przez władze Turcji.

Dopełnieniem tureckich frustracji były szkolenie, dozbrajanie i ochrona syryjskich Kurdów przez USA i Rosję. Do Ankary wróciły najczarniejsze koszmary i odżyły sprawdzone schematy. Turcja przyjęła więc długofalową strategię rozbijana syryjskiego parapaństwa w Syrii (przeprowadziła cztery większe ofensywy) oraz PKK w Iraku (naloty i operacje specjalne).

Elementem tej strategii stało się też brutalne dyscyplinowanie opozycji – uwięzienie działaczy oskarżanych o związki z PKK (według szerokiej tu interpretacji). W tym uwięzienie Selahatinna Demirtaşa, charyzmatycznego szefa kurdyjskiej Demokratycznej Partii Ludów HDP, zasiadającej w parlamencie.

Sygnały o testowaniu możliwości dialogu z Kurdami pojawiły się latem 2024 r. Przy czym, rzecz charakterystyczna, PKK nie miała tu być partnerem w procesie – PKK miała złożyć broń.

Dlaczego PKK rozwiązała się właśnie teraz?

Jak doszło do decyzji o samorozwiązaniu PKK, można tylko spekulować. Wezwanie do takiego kroku ze strony Öcalana, przebywającego od 26 lat w więzieniu, jest ważne – jego status w PKK jest niemal sakralny – ale na pewno niewystarczające.

Dużo ważniejsza jest niewątpliwie zła koniunktura międzynarodowa: w grudniu 2024 r. opozycja, wspierana przez Turcję, przejęła władzę w Syrii. Syryjscy Kurdowie i SDF są pod silną presją militarną i polityczną Turcji i jej klientów. Eroduje zaplecze (m.in. buntują się arabskie oddziały w SDF i ludność cywilna na terenach kontrolowanych przez PYD).

Dalej: Donald Trump wydaje się dziś bardziej potrzebować Turcji niż Kurdów w swoich bliskowschodnich rozgrywkach, a Rosja wyparowała jako sojusznik. W Iraku skutki zdają się przynosić wieloletnie operacje wojskowe Turcji i zaangażowanie Bagdadu w likwidację PKK. Gwałtowne pogorszenie sytuacji militarnej i politycznej zdaje się podpowiadać irackim Kurdom konieczność rewizji dotychczasowego sposobu działania.

Kurdyjskie przesilenie w Turcji

Można spekulować, że kolejnym kluczowym momentem są nastroje wśród Kurdów w Turcji. Choć Öcalanowi i PKK udało się sformatować „kurdyjskość”, jeśli nie dla większości, to na pewno dla najbardziej świadomej i aktywnej części społeczności tureckich Kurdów, to nic nie wskazuje, żeby poparciem i zrozumieniem cieszyła się dziś tam walka zbrojna.

Istnieją ponadto poważne przesłanki, że do przesilenia dochodzi także w najważniejszej partii kurdyjskiej w Turcji, tj. Partii Równości i Demokracji Ludów (DEM; to sukcesorka HDP). Zdobyła ona blisko 9 proc. w wyborach w 2023 r., ale już tylko 5,8 proc. w wyborach lokalnych w 2024 r. Podobnie jak niegdyś HDP, znajduje się dziś w klinczu między starymi bojowcami z PKK a obozem AKP.

Ostry kryzys i polaryzacja, wywołane aresztowaniem prezydenta Stambułu Ekrema İmamoğlu, faktycznego lidera opozycji, grożą jej dalszym uprzedmiotowieniem lub odpływem elektoratu. Tymczasem przestrzeń, jaką dla Partii Równości i Demokracji Ludów stworzył obóz rządzący – bo to z nią, a nie z PKK prowadzone były bezpośrednie rozmowy – oraz kryzys w PKK są szansą na jej upodmiotowienie.

Z perspektywy Erdoğana

Z kolei ze strony władz Turcji obecna sytuacja wydaje się być ukoronowaniem wieloletnich operacji militarnych, w tym sukcesu, jakim było przejęcie władzy w Syrii przez swoich podopiecznych. A szerzej: konsumpcją konsekwentnego wzrostu pozycji międzynarodowej Turcji – zarówno wobec Damaszku, Bagdadu i osaczonego Teheranu, jak też wobec USA. Dążenie do rozładowania „kwestii kurdyjskiej” na poziomie społeczno-politycznym wydaje się być stałym celem Erdoğana i AKP. Prezydent Turcji może dziś realizować ten cel z pozycji siły.

Wreszcie dochodzi czynnik bieżący: doprowadzając po pół wieku do pokonania PKK, obóz Erdoğana dostaje potężny argument w polityce wewnętrznej; inicjując nowe otwarcie z Kurdami i DEM, ma szansę odciągnąć Kurdów od swojej opozycji (ta skądinąd jest tradycyjnie antykurdyjska) – i to w chwili, gdy w Turcji trwają protesty po aresztowaniu İmamoğlu i możliwe są przyspieszone wybory. W dalszej perspektywie Erdoğan liczy też zapewne na poparcie Kurdów przy uchwalaniu nowej konstytucji.

Ostrożne nadzieje Kurdów i Turcji

Otwartą kwestią pozostaje, jak będą wyglądać samorozwiązanie i dalsza postawa Turcji. Teoretycznie broń powinna być zdawana władzom irackim i syryjskim, co nadzorować ma turecki wywiad. Dyskusyjna pozostaje kwestia SDF/PYD w Syrii, które nie uznają się za część PKK (możliwe są pozorowane samorozwiązanie lub „bunt” lokalnych oddziałów). Z kolei Kurdowie w Iraku traktują uwolnienie Öcalana jako warunek wstępny.

Trwa gra. Turcja jest przekonana, że może dyktować warunki PKK (w jej odsłonie militarnej i politycznej poza granicami Turcji) z pozycji siły, a czas gra na jej korzyść. Wciąż wszystkie opcje są na stole.

W samej Turcji fundamentalne znaczenie ma teraz pytanie, w jakim zakresie nastąpi rewizja polityki państwa wobec Kurdów i DEM. Intencje władz będą oceniane na podstawie gotowości do amnestii lub łagodzenia wyroków (dla „Apo”, Demirtaşa i innych). W szerszym planie konieczne byłoby wsparcie dla kulturalnej infrastruktury kurdyjskiej (szkoły, media).

Z kolei po stronie Partii Równości i Demokracji Ludów (albo jej części, albo elektoratu) należałoby oczekiwać twardego odcięcia się od związków z PKK (i z tym, co po niej zostanie) i zaniechania udziału w obecnym sporze władz z nacjonalistyczną opozycją. A szerzej – zaangażowania w przebudowę Turcji według wizji Erdoğana. Wyzwanie jest karkołomne, różnice ideowe i brak zaufania ogromne, ale ostrożne nadzieje i gotowość do podjęcia ryzyka są po obu stronach.

Zarówno dla Kurdów, jak i dla Turcji oraz jej sąsiadów pewna epoka się kończy. Nowe nie jest jasne. Ale przecież zwykle tak jest w momentach zwrotnych.

KRZYSZTOF STRACHOTA jest koordynatorem projektu „Środkowy Wschód” w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie i wykładowcą w Studium Europy Wschodniej UW. Stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kurdowie na zakręcie historii