43 lata z ETA

Gdy w styczniu tego roku baskijska organizacja terrorystyczna ETA ogłosiła bezterminowe zawieszenie broni, potraktowano tę deklarację nieufnie.
Czyta się kilka minut

ETA ogłaszała już wcześniej rozejmy, a bomby wybuchały. Dlatego hiszpańscy politycy nie wpadli w entuzjazm, lecz postanowili czekać. "To niewystarczające" - kwitował tamtą deklarację socjalistyczny premier rządu Kraju Basków, Patxi López. Ale uznał ją za sygnał, iż ETA zaczęła dopuszczać myśl, że "jej koniec jest nieunikniony". Wiadomo było, że ETA się wykrwawia, traci kolejnych przywódców, kolejne kryjówki, kolejne magazyny broni.

Choć teraz oświadczenie ETA pojawia się w kilka dni po międzynarodowej konferencji pokojowej w San Sebastian (w Kraju Basków) - jej uczestnicy zaapelowali do ETA o zaprzestanie przemocy i rozmowy z rządami w Madrycie i Paryżu - to do podjęcia takiej decyzji baskijscy terroryści przygotowywali się zapewne od dawna. A bardziej niż kolejne aresztowania wpłynąć mogło na nią spadające poparcie dla ETA wśród samych Basków. Tylko jedna trzecia z nich chciałaby dziś niepodległości i to raczej nie drogą walki zbrojnej. Jasno pokazały to regionalne wybory w maju: drugie miejsce zajęła Bildu, nowo utworzona koalicja baskijska, która opowiada się za działaniami tylko politycznymi. A zatem to właśnie walka polityczna, a nie terroryzm, okazała się wyborem Basków, pragnących narodowej odrębności i zachowania tożsamości.

43 lata walki ETA przyniosły ponad 800 ofiar śmiertelnych, ale jej postulaty nadal były dalekie od spełnienia. Co więcej, po złamaniu ostatniego zawieszenia broni (zamachem bombowym na lotnisku Barajas w Madrycie) nikt już z ETA nie chciał rozmawiać. Dziś w hiszpańskich więzieniach siedzi ponad 500 więźniów z ETA (plus 200 we francuskich), organizacja słabła, zaplecze społeczne się kurczyło, na negocjacje z rządem nie było szans - w tej sytuacji deklaracja o zaprzestaniu przemocy jest wręcz zdroworozsądkowa. Pozostaje pytanie, jak Madryt będzie sobie radzić z aspiracjami Basków - a także np. Katalończyków - bo one przecież nie znikną. A także, co z członkami ETA i ich magazynami broni; one też nie znikną, a raczej pojawią się zupełnie gdzie indziej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2011