Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rożawa: między rewolucją a tradycją

Rożawa: między rewolucją a tradycją

04.06.2018
Czyta się kilka minut
Młodzi ludzie z syryjskiego Kurdystanu powoli rozstają się z zasadami, które określały dotąd rodzina, religia i reżim. W cieniu wojny dokonuje się przemiana kulturowa.
Kurdyjskie policjantki na demonstracji w Kobane, wiosna 2018 r. PAWEŁ PIENIĄŻEK
W

W połowie maja zaczął się ramadan, święty miesiąc dla muzułmanów. Przez 29 dni poszczą od wschodu do zachodu słońca. W tym czasie nie mogą wziąć do ust nawet kropli wody. Ramadan to także czas intensywnych modlitw.

Do meczetu w Kobane po południu schodzą się wierni, robi się tłoczono. Po modlitwach imam Azad Sufin mówi, że meczet trzeba powiększyć, bo ludzie ledwie się mieszczą. – Dużo czasu zajęło mi, żeby mieszkańcy Kobane znowu zaufali islamowi – tłumaczy 66-letni imam.

W 2014 r. ekstremiści z tzw. Państwa Islamskiego zaatakowali Kobane (w pisowni kurdyjskiej: Kobanê) – miasto w północnej Syrii, przy granicy z Turcją. Mieszkańcy musieli uciekać do Turcji. Po takich przeżyciach trudno było kogoś przekonać, że islam to coś innego niż – jak słyszał często imam – „obcinanie głów”.

– Po powrocie z Turcji modliliśmy się w pięć-sześć osób, a teraz meczet jest pełny...

14667

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Większość poruszanych kwestii to pobożne życzenia, nie wątpię, że osoby przedstawione w artykule, bardzo by chciały żyć na wzór europejek kobiet zachodu. Mark Twain swego czasu napisał, że religia zaczyna się w miejscu, gdzie cwaniak spotyka idiotę. Te wszystkie aluzję o zwiększającej się liczbie ateistów to zwyczajna bzdura. Ateizm to stan umysłu, pewna anomalia, odstępstwo od reguły. Jesteśmy istotami zakodowanymi genetycznie na religię, na tłumaczenie sobie spraw dla nas niezrozumiałych boskimi odniesieniami. Ten element naszej społecznej osobowości, jest niczym nieograniczonym polem działania dla wszelkiej maści szarlatanów, sekciarzy, kombinatorów. Jesteśmy prawie zupełnie bezbronni w stosunku do ich perfidii. Dla przykładu odniosę się do przekrętów „na wnuczka” To nie jest takie proste, aby za sprawą jednego czy dwóch pokoleń zmienić mentalność zakorzenioną od stuleci. Jest jeszcze coś, przepaść cywilizacyjna, kulturowa i majątkowa, dzieląca tych ludzi od świata zachodu. Oni tam oglądają telewizję, korzystają z internetu i są coraz bardziej sfrustrowani. Tylko elita pragnie żyć tak jak my, reszta się utwierdza w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości. Tak czy inaczej zwrócą się do Allacha o pomoc w unicestwieniu niewiernych. Może gdyby stać ich było na bombę atomową, ale im pozostał tylko islam. Nasi duchowni dawno zauważyli, że dobrobyt czyni człowieka leniwym, pozbawia go religijności i dążenia do realizacji wyższych celów, takich jak zbawienie. Dlatego robią co mogą, aby wyhamować postęp, pogłębiać animozje społeczne, siać ziarno fermentu. Starają się jak mogą wyhamować wszelkie trendy postępowe, ochrzcili je nawet genderyzmem. Szukają wroga i z nim walczą, najczęściej jest on specjalnie wymyślany i kreowany. Musi się dziać, bo zastój dla religii to katastrofa. Szkoda tych wyemancypowanych bohaterek artykułu, bo jeśli są to autentyczne postacie, niestety świetlanej przyszłości im nie wróżę - całe szczęście, że wróż ze mnie jak z koziej d… trąbka.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]