Czy rząd Tuska podniesie zasiłki i wprowadzi asystencję osobistą?

Z PiS-owskim prezydentem na karku koalicja nie spełni wielu obietnic, na czele ze związkami partnerskimi i liberalizacją aborcji. Jej szansą stają się projekty społeczne: trudne do wetowania, ale i trudne do przełknięcia dla rządowych księgowych.
Czyta się kilka minut
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Wrocław, 1 sierpnia 2024 r. // Fot. Magdalena Pasiewicz / East News
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Wrocław, 1 sierpnia 2024 r. // Fot. Magdalena Pasiewicz / East News

Ani się obejrzeliśmy, a z będących na czołówkach wszystkich portali „100 dni rządu Tuska” zrobiło się (mniej więcej na przełomie kwietnia i maja) – dni pięćset. W dodatku przypieczętowanych przegranymi wyborami i ucieczką premiera do przodu, czyli skierowaną do parlamentu prośbą o wotum zaufania.

Odpowiedź na pytanie o bilans tego półtorarocza w kwestiach społecznych jest znacznie bardziej skomplikowana, niż chciałby Donald Tusk, przypisujący swojemu gabinetowi w trwającym niemal godzinę exposé nadzwyczajną wrażliwość na wykluczone grupy. Jest też ona mniej więcej tak samo pogmatwana, jak słynna lista „stu konkretów” Koalicji Obywatelskiej. Lista na bieżąco aktualizowana, tzn. oznaczana na zielono w punktach, które sami autorzy obietnic uznali arbitralnie za „dowiezione”. 

Obietnice rządu Tuska po 500 dniach władzy

Faktycznie, są tam zapowiedzi ważne i spełnione z korzyścią dla obywateli, jak państwowe finansowanie in vitro, program „Aktywny rodzic” z tzw. babciowym, renta wdowia czy 30-procentowe podwyżki dla nauczycieli (na razie bez obiecanego mechanizmu stałej waloryzacji). Są tu rzeczy „dowiezione”, ale różnie oceniane, jak krytykowane przez oświatowych ekspertów zadekretowanie ulgi od szkolnych zadań domowych.

Mamy też na liście obietnice spełnione tylko w wyobrażeniu autorów (na jakiej podstawie zazieleniono uwolnienie „naszych dzieci od ciężkich plecaków”, pozostanie ich słodką tajemnicą), a także wielki pakiet obietnic niespełnionych – choćby tych zdrowotnych i gospodarczych – oraz kilka wypełnionych, ale marginalnych. Są również wśród „stu konkretów” postulaty doskonale sprzeczne, jak kaskada zapowiedzi zniesienia albo obniżenia niektórych składek i podatków, której towarzyszą obietnice poprawy stanu usług publicznych.

Te pięćset dni z hakiem stało pod znakiem tymczasowości – Tusk i jego ekipa czekali na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, dzięki któremu po czerwcu 2025 r. miało się stać możliwe „dowiezienie” rzeczy, które z Andrzejem Dudą były nierealne. Ale Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim to – by przywołać sformułowanie premiera z sejmowego exposé – człowiek „co najmniej równie niechętny” wobec najbardziej kontrowersyjnych planów koalicji. Tych obyczajowych, jak liberalizacja prawa antyaborcyjnego i ustawa o związkach partnerskich, a także tych związanych z wymiarem sprawiedliwości.

W tej trudnej sytuacji szansą dla rządu na nową agendę – pozwalającą mieć nadzieję na utrzymanie władzy i zapisanie się w dobrej pamięci Polaków – stają się ważne projekty społeczne. Bardziej lub mniej medialne, ale z pewnością, przynajmniej niektóre, kosztochłonne. Zarazem ciężkie do zawetowania, bo obyczajowo neutralne i ważne dla bardzo wielu ludzi.

Bieda korygowana przez inflację

W medialnej ciszy i – niestety – w dostojnie powolnym tempie toczą się od miesięcy prace nad założeniami prowadzącymi do zmiany polskiego systemu pomocy społecznej. Mają one iść dwutorowo. Pierwszy to radykalna korekta zasad, na jakich wypłacane będą zasiłki dla najuboższych. Dotychczasowe reguły doprowadziły – jeszcze za kadencji PiS – do spektakularnej kompromitacji systemu pomocy społecznej.

Jak bowiem inaczej nazwać sytuację, w której ludzie znajdujący się poniżej minimum egzystencji (a więc w położeniu zagrażającym życiu i zdrowiu) mają równocześnie dochody… zbyt wysokie, by otrzymać zasiłek? Spośród ok. 2,5 mln Polaków znajdujących się w 2023 r. w skrajnym ubóstwie nawet połowa mogła nie kwalifikować się do zasiłków – ten cokolwiek szeroki margines polskiej nędzy powinien spędzać sen z powiek każdemu politykowi odpowiedzialnemu za wielki kraj na ekonomicznym dorobku.

– Doprowadziliśmy do tej sytuacji, gdyż poprzednia weryfikacja dochodowych progów, które zgodnie z obecnymi przepisami zmieniają się co trzy lata, nastąpiła tuż przed początkiem fali wysokiej inflacji. W efekcie progi pozostawały przez trzy lata niezmienne, podczas gdy koszty życia drastycznie wzrosły – tłumaczy prof. Ryszard Szarfenberg, badacz zjawiska biedy, zasiadający w eksperckim zespole rekomendującym zmiany Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

– Niestety nowy rząd nie wyciągnął z tego wniosków, gdyż w 2024 r., a więc ustawowe trzy lata po poprzedniej weryfikacji, zadekretował nową zmianę, ale na podstawie propozycji uwzględniających warunki z 2022 r., a nie z kolejnego roku wysokiej inflacji. - kontynuuje politolog. - W konsekwencji podwyżka była nie tylko spóźniona, ale też zbyt niska.

Co chce teraz zrobić ministerstwo, kierowane przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy? Zamierza wprowadzić coroczny, obowiązkowy mechanizm weryfikacji kryteriów dochodowych, by polskie państwo przestało wreszcie – jak było przez lata – reakcję na biedę jedynie pozorować. Katarzyna Nowakowska, podsekretarz stanu w resorcie rodziny, zapewnia w rozmowie z „Tygodnikiem", że zmiany są gotowe i czekają tylko na wpisanie do wykazu prac rządu. 

– Wniosek o ten wpis wysłaliśmy już w styczniu. Obecna sytuacja jest niedopuszczalna. Bez tej zmiany trudno mówić o skutecznym działaniu systemu pomocy społecznej – przyznaje Nowakowska. 

Pytana o drugą część reformy pomocy społecznej, odpowiada: – Chcemy przekierować system wsparcia z opartego na całodobowych placówkach w stronę bardziej zróżnicowanego i bazującego też na wsparciu w miejscu zamieszkania osoby z niepełnosprawnością czy seniora. Zmienimy wkrótce przepisy dotyczące mieszkań wspomaganych, które odtąd będą przysługiwały także osobom wymagającym całodobowego wsparcia, a nie, jak było do tej pory, tylko kilkugodzinnego. Efektem powinno być to, że więcej osób zamiast skierowania do DPS otrzyma możliwość zamieszkania w lokalu wspomaganym. 

Polskie DPS-y

Domy pomocy również czekają zmiany: resort rodziny zapowiedział na przyszły rok audyty w każdym spośród ponad ośmiuset polskich DPS-ów. Finansowany ze środków unijnych projekt jest odpowiedzią na ujawniane w mediach skandale, jak choćby ten w małopolskim Jordanowie, gdzie prowadzące ośrodek zakonnice miały się znęcać nad młodymi mieszkańcami.

– Poza skuteczniejszym wychwytywaniem przypadków łamania praw człowieka, kontrole mają odpowiedzieć na pytanie, jaki odsetek mieszkańców całodobowych placówek nie musiałby tam przebywać, tzn. mógłby otrzymywać konieczną opiekę w miejscu zamieszkania – mówi prof. Szarfenberg.

Zmiany w pomocy społecznej to nie wszystko, co planuje resort rodziny. Na swój wielki projekt czeka od lat środowisko osób z niepełnosprawnościami. Ustawa o asystencji osobistej (zapewniająca ludziom wymagającym największego wsparcia bezpłatną pomoc asystenta w prowadzeniu niezależnej egzystencji) żyje co prawda medialnie od kilku lat, ale nadal pozostaje tylko w sferze rządowych planów. 

– Jesteśmy blisko realizacji tej ustawy i bardzo o nią zabiegamy – zapewnia ministra Nowakowska, jednak nie podaje konkretnej daty, od której osoby z niepełnosprawnościami mogłyby liczyć na wsparcie. Tymczasem również ta zmiana pozwoliłaby tysiącom ludzi odroczyć albo nawet odwrócić będący niestety polską normą „wyrok”: starość w domu pomocy społecznej. W Polsce jest nawet kilka milionów osób z niepełnosprawnościami, a na opłacaną przez państwo asystencję czeka ok. stu tysięcy tych najbardziej zależnych od wsparcia innych.

Swoje chwile miało też w zeszłym tygodniu środowisko wspierania rodzinnej pieczy zastępczej – garstka działaczy walczących o los 75 tys. dzieci żyjących poza rodzinami biologicznymi usłyszała w Sejmie zapowiedzi, które wyglądają na przełomowe, choć są dopiero w fazie prekonsultacji zmian ustawowych. Kwoty mają być wyraźnie wyższe niż uwłaczające do tej pory ludzkiej godności pieniądze dla rodziców zastępczych; w planach są też bezterminowe umowy, a także gwarancje pierwszeństwa pomocy lekarskiej dla – zwykle straumatyzowanych i zaniedbanych – dzieci. 

„Pierwszy raz spotykam się oficjalnie w ministerstwie rodziny, słucham propozycji zmian, i nie czuję, że szlag mnie trafia” – napisała na Facebooku matka zastępcza i znana działaczka na rzecz dzieci Anna Krawczak. Inna aktywistka i matka, Beata Potocka, komentowała na początku czerwca w rozmowie z „Tygodnikiem”: „Sama miałam w czasie ministerialnego spotkania łzy w oczach – takich reform domagamy się od dekad”.

Koszty i zyski reform społecznych

I tak można by ciągnąć listę szlachetnych zamierzeń rządu w sprawach społecznych, dodając do niej choćby plany w dziedzinie zdrowia czy budownictwa społecznego, o którym premier mówił w swoim exposé, puszczając oko do podnoszących tę kwestię od miesięcy współkoalicjantów z Nowej Lewicy i Polski 2050. Przy każdym jednak punkcie uczciwość nakazywałaby dodanie rytualnej gwiazdki z przypisem: „jeśli zgodzi się ministerstwo finansów”.

– Resort ten blokuje w zasadzie każdą mniej lub bardziej kosztowną reformę społeczną, o ile nie została uzgodniona politycznie – mówi prof. Szarfenberg. – Z jednej strony to zrozumiałe, bo jesteśmy w procedurze nadmiernego deficytu, no i przed nami coraz większe wydatki na obronność. Z drugiej strony, trudno zaakceptować blokowanie czegoś, co ma poprawić nieco sytuację najbiedniejszym i nie jest zbyt kosztowne.

Prof. Szarfenberg zwraca uwagę, że 11 czerwca w Sejmie Donald Tusk odwoływał się do solidarności społecznej. Padło nawet zdanie: „Pamiętaliśmy dobrze, kto jest najbardziej poszkodowany”, a także przytoczono wyliczenia wskazujące na wielokrotnie większe wydatki obecnego rządu na Program 800 Plus niż koszty obowiązywania 500 Plus w epoce PiS. 

– Ale z nowych ważnych rzeczy, jeśli chodzi o reformy społeczne, można wymienić jedynie rentę wdowią – mówi prof. Szarfenberg. – Przypomnę, że decyzja o podwyżce 500 plus została przegłosowana przez poprzedni parlament. Zabrakło też w exposé konkretów w omawianych przez nas obszarach na lata 2026 i 2027. Nie spodziewam się więc zwrotu społecznego w 2026 r., za to przewiduję dalsze ciche lub otwarte cięcia socjalne.

Wśród nich prof. Szarfenberg wymienia zapowiadane przez polityków KO ograniczenia w 800 plus dla cudzoziemców. Plan, który w kampanii prezydenckiej miał wyglądać na (popieraną jakoby przez większość społeczeństwa) inicjatywę Rafała Trzaskowskiego, był od początku inicjatywą rządu, i wkrótce ma zostać wprowadzony w życie.

Na szkodę nie tylko naciągaczy, o których w oficjalnych uzasadnieniach mówią politycy, ale też być może samotnych, bezrobotnych matek z Ukrainy (choć ponad 70 proc. z nich pracuje i wzbogaca polskie PKB, te wychowujące najmniejsze dzieci często nie mają możliwości zarobkowania).

Jeśli ta oszczędnościowo-populistyczna opcja wygra, a w dodatku najbardziej kosztowne plany – jak asystencja osobista – zostaną zablokowane w rządzie, gabinet Tuska będzie miał problem. Flagowy program na rzecz osób z niepełnosprawnościami ma politycznych adwokatów i w koalicji, i opozycji – o asystencji osobistej mówią coraz głośniej Szymon Hołownia i Adrian Zandberg. Po cichu tego projektu uśmiercić się nie da.

Jeśli i on, i inne społeczne ustawy wylądują w koszu, nadana sobie samemu przez premiera etykieta „społecznej wrażliwości” straci uzasadnienie. A jego ekipa utraci jedną z być może ostatnich szans na nadanie reszcie swoich rządów głębszego sensu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Cóż szkodzi dowieźć