Dobrnięcie do puenty tego krótkiego tekstu zajmie Państwu ok. 120 sekund. A to i tak czas zbyt długi dla przeciętnego użytkownika internetu, by być skoncentrowanym na jednym tekście bez odwracania swojej uwagi czymś innym. O ile jeszcze dwie dekady temu średni czas skupienia na dowolnym ekranie wynosił 150 sekund, w 2012 r. było to już sekund 75, a dwa lata temu – 47.
Warto podkreślić: ten proces gremialnego „odmóżdżania” ludzkości dotyczy nas wszystkich. Nas, którzy tak przyzwyczailiśmy się ograniczać to patozjawisko do nastolatków, pokolenia Z, „dzieci ekranów”, „cyfrowych tubylców”, „straconych generacji” – że przestaliśmy nawet zauważać, iż swe gorzkie diagnozy wygłaszamy znad ekranów.
Pozwólcie Państwo na garść scenek, zdarzeń bądź to zaobserwowanych, bądź zasłyszanych w trakcie rozmów z ekspertami od cyfrowej higieny. Miejski autobus: ojciec w średnim wieku żąda od dziecka, by odłożyło telefon – żąda ze smartfonem w ręku. Szkolna klasa: uczniowie dostrzegają w czasie testu otwartą na ekranie komputera nauczycielki aplikację randkową. Sala gimnastyczna: wuefista rzuca piłkę uczniom, by chwilę później przystąpić do grania w grę na swoim telefonie.
I zestaw danych:
97,5 proc. polskich dorosłych internautów używa telefonu zarówno w dni robocze, jak i te wolne, a co trzeci wykonuje tę czynność przez godzinę do trzech godzin dziennie (18 proc. więcej niż pięć godzin!).
Ponad połowa dorosłych Polaków (51,9 proc.) nie zna pojęcia „higiena cyfrowa”, a mniej niż co dwudziesty umiałby jego znaczenie wyjaśnić innym.
Znacznie ponad połowa rzadko, prawie nigdy lub nigdy nie sprawdza w statystykach telefonu, ile czasu w danym dniu spędzili nad ekranem.
Więcej niż co czwarty z nas (27,3 proc.) rzadko, prawie nigdy bądź nigdy nie rozstaje się z telefonem.
(Dane z raportu wydanego w ub. roku przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa).
No i wreszcie obiecana 120 sekund temu puenta. Kto z Państwa nadal wierzy, że problem dotyczy tylko młodych Polaków, a rozwiąże go jednym machnięciem swego analogowego pióra ministra Nowacka, niech przeczyta okładkowy tekst Martyny Pietrzak-Sikorskiej. Lektura zajmie prawie tysiąc sekund, ale będzie to kwadrans spędzony sensownie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















