Szokujące jest to, że milionom jego wyborców nie przeszkadzały ciemne karty w życiorysie kandydata PiS. Podobnie jak w przypadku Donalda Trumpa w USA, odsłanianie przez media kompromitujących elementów biografii Nawrockiego najwyraźniej bardziej mu pomagało, niż szkodziło.
Karol Nawrocki prezydentem. Co nas czeka?
Prezydentura Nawrockiego jest zagadką dla Polski, ale dotychczasowe działania kandydata PiS nie pozwalają patrzeć na nią optymistycznie. Każdy zwycięzca stanąłby przecież wobec konieczności przekonania do siebie tej połowy Polski, która na niego nie głosowała. Rafał Trzaskowski, gdy jeszcze mogło się wydawać, że to on wygrał, zadeklarował gotowość godzenia dwóch zwaśnionych obozów.
Ze strony Karola Nawrockiego nigdy nie padła deklaracja, że będzie chciał być prezydentem wszystkich Polaków. Należy się więc spodziewać raczej zaostrzenia konfliktu społecznego. A także wojny z rządem i zapewne działań bardziej zdecydowanych niż te w wykonaniu Andrzeja Dudy.
Trzaskowski przegrał. Czy był właściwym kandydatem?
Sztab Rafała Trzaskowskiego będzie musiał wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Było ich sporo – niemrawa kampania w pierwszych miesiącach, brak wyrazistości programowej, błędy w debatach, absencja w debatach organizowanych przez telewizje prawicowe. Przed Koalicją Obywatelską stanie także zapewne odpowiedź na pytanie, czy akurat prezydent Warszawy był tym razem najlepszym kandydatem, skoro już raz przegrał wybory prezydenckie.
Największym przegranym jest jednak rząd Donalda Tuska. To jego zaniechania i niskie notowania miały największy wpływ na porażkę kandydata na prezydenta. Osobisty w tym udział miał także sam premier, który w ostatnich dniach kampanii bardzo aktywnie i nie zawsze fortunnie się w nią włączał.
Rachunek dla Tuska. Największy przegrany tych wyborów?
Sądzę też, że błędem była nieco zbyt konfrontacyjna polityka wobec prezydenta Andrzeja Dudy. „Odliczanie dni” do końca jego kadencji i rezygnacja z prób porozumienia się w tych sprawach, w których ewentualnie byłoby to możliwe. Nawet jeśli za cenę daleko idących kompromisów rządowi udałoby się zrealizować choćby część zmian w takich sferach jak wymiar sprawiedliwości czy media publiczne, byłoby to jakąś wartością. Choć trzeba przyznać, że i Duda nie wykazywał wielkiej woli kompromisu. Z Karolem Nawrockim będzie zapewne jeszcze trudniej porozumieć się w czymkolwiek.
Rząd w tej sytuacji powinien, moim zdaniem, wyciągnąć jak najdalej idący wniosek. Najbardziej honorowym wyjściem byłoby podanie się gabinetu Donalda Tuska do dymisji i wyłonienie innego rządu przez cztery ugrupowania koalicyjne. Mogłoby to się okazać jakąś ucieczką do przodu. Wątpię jednak, że koalicję rządzącą będzie stać na tak zdecydowany ruch.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















