Zgadza się tu od biedy jedno: rachunek politycznych zysków i strat w nabierającej tempa prezydenckiej kampanii. Ale nawet to nie jest pewne: czy Rafał Trzaskowski, proponując odebranie 800 plus niepracującym Ukraińcom, na pewno zyska więcej niż straci? Czy antyukraiński – albo jak chcą inni: racjonalny, patrzący na interes i bezpieczeństwo Polski – elektorat rzuci się teraz do poparcia kandydata KO, mając „w ofercie” grających znacznie sprawniej na tej strunie polityków? I czy nie odwróci się odeń – np. na rzecz krytycznego wobec tej propozycji Szymona Hołowni – część wyborców, których zwyczajnie rażą tego rodzaju przedwyborcze wolty?
Propozycja Trzaskowskiego sprzeczna z koncepcją 800 plus
Zostawmy jednak twardą politykę, spoglądając na nową propozycję nie oczami rozgorączkowanych spin doktorów, tylko chłodnych obserwatorów polskiej polityki społecznej. 500 plus, program PiS-owski, w rozszerzonej wersji przechwycony przez nową ekipę rządzącą, miał od początku dwa deklarowane cele.
Pierwszy, który zdążyliśmy już włożyć między bajki, spoglądając z coraz większą zgrozą na GUS-owskie tabelki demograficzne, sprowadzał się do wzrostu dzietności.
Drugi, przynajmniej do czasu realizowany skutecznie, miał charakter socjalny: obniżał – i do pewnego stopnia zapewne obniża nadal – skalę ubóstwa.
W tym świetle propozycja Trzaskowskiego jest doskonałym zaprzeczeniem pierwotnej idei 500/800 plus: kandydat KO chce przecież odcinać od świadczenia tych, którzy radzą sobie gorzej, a pozostawiać wsparcie dla tych, którzy mają się lepiej.
– Czy zasada „nie pracujesz, to nie jesz” jest nową filozofią kandydata na prezydenta oraz polskiego rządu? – pyta retorycznie w rozmowie z „Tygodnikiem” prof. Paweł Kubicki, ekonomista z SGH, ekspert ds. polityki społecznej. I dodaje: – Bo jeśli tak, to bądźmy konsekwentni i zastosujmy tę zasadę dla wszystkich, nie tylko dla Ukraińców.
Koncepcja Trzaskowskiego uderza w dzieci
Trudno też pojąć, dlaczego najpoważniejszy (wedle sondaży) kandydat na prezydenta Polski chce, by odpowiedzialność za opiekunów ponosiły dzieci. 800 plus to świadczenie nie „dla rodzica”, tylko „na dziecko” – w związku z tym proponowanie rynkowego kryterium przy jego przyznawaniu nie wydaje się adekwatne. Istnieje zresztą inne, wprowadzone przez rząd Donalda Tuska – tego samego Tuska, który zdążył już podchwycić na platformie X propozycję Trzaskowskiego – obostrzenie dotyczące tego świadczenia dla Ukraińców.
Chodzi o powiązanie 800 plus z twardym obowiązkiem szkolnym, wprowadzone przez nowy rząd po latach udawania przez PiS-owską władzę, że tysiące dzieci poza systemem oświaty to nie nasz problem. Teraz polskie państwo dało sygnał: chcemy, by uchodźcze dzieci chodziły do naszych szkół, bierzemy za nie wszystkie odpowiedzialność.
Po co psuć tę dobrą zmianę? Zwłaszcza że trudno sobie wyobrazić większy dowód na związek ukraińskiej rodziny z Polską niż dziecko integrujące się przez kilka godzin dziennie z tutejszymi rówieśnikami i uczące się naszego języka. Takie doświadczenie zwiększa szanse pozostania rodziny w naszym kraju – tym samym zwiększając sensowność inwestowania w tę rodzinę i jej kapitał ludzki. Co ma do tego bieżąca sytuacja zawodowa matki? – doprawdy trudno pojąć.
Konsekwencje społeczne cięć w programie 800 plus
Podchwycona przez polski rząd propozycja Trzaskowskiego to też niejasny sygnał strategiczny.
– Jeśli chcemy naruszać dotychczasowe zasady wypłacania 800 plus, to ja bym chciał wiedzieć, jak ta zmiana się wpisuje w polską politykę rodzinną – mówi prof. Paweł Kubicki. – Mamy niewaloryzowane od lat głodowe zasiłki pomocy społecznej, tymczasem jedyny pomysł na zmianę, autorstwa poważnego kandydata na prezydenta, to hasło „odbierzmy pieniądze niepracującym Ukraińcom”, w dodatku w sytuacji, gdy dane pokazują bezprecedensowo wysoką aktywność zawodową Ukraińców w Polsce. Chciałbym też wiedzieć, jak ta propozycja wpisuje się w polską strategię migracyjną: kogo chcemy do Polski przyciągać i w jakim celu.
Koncepcja Trzaskowskiego, uważa prof. Kubicki, to wytwór pracy politycznych marketingowców, a nie ekspertów od polityki społecznej. – Propozycja ryzykowna, bo mogąca podsycić istniejące już nastroje antyukraińskie – podsumowuje ekonomista SGH. – Tym dziwniejsza, że „wrzucona” dla krótkotrwałego, a w dodatkowo niepewnego politycznego zysku.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















