Prorokinie, sekty i wolna miłość. Religijne eksperymenty Ameryki

W XIX-wiecznej Ameryce powstawały liczne wspólnoty religijne, które eksperymentowały z rodziną, płcią i małżeństwem. Niektórzy prorocy uważali się za mesjasza.
Czyta się kilka minut
Ekstatyczne tańce szejkersów. Kadr z filmu „Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, 2025 r. // materiały prasowe
Ekstatyczne tańce szejkersów. Kadr z filmu „Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, 2025 r. // materiały prasowe

Jezus wrócił na ziemię pod koniec XVIII stulecia, a stało się to w stanie Nowy Jork. Wrócił jako kobieta: Ann Lee, córka kowala, która do Stanów przypłynęła z Anglii. Tak przynajmniej wierzyli szejkersi (ang. Shakers). Bo dla innych Ann Lee była czarownicą.

Do dziś Ann i jej wspólnota religijna, znana z ekstatycznych tańców i odrzucenia tradycyjnego modelu rodziny, budzą ciekawość. Film „Testament Ann Lee”, opowiadający o tej charyzmatycznej kaznodziejce, wszedł do kin w USA rok temu (jego polska premiera odbyła się kilka tygodni temu).

Szejkersi nie byli jednak sami. Przeciwnie: była to jedna z wielu eksperymentalnych wspólnot religijnych, które pączkowały w USA pod koniec wieku XVIII i na początku XIX. Szukały one nowych odpowiedzi teologicznych i testowały nowe modele życia – zwłaszcza kobiet, małżeństwa i rodziny.

Ameryka czasów religijnego przebudzenia

Koniec wieku XVIII i początek XIX to w Stanach czas intensywnego religijnego ożywienia, które historycy określają jako Drugie Wielkie Przebudzenie. Drugie, gdyż to wcześniejsze miało miejsce w latach 30. XVIII w. w ówczesnych brytyjskich koloniach w Ameryce Północnej (później przyjdą jeszcze dwa kolejne, w wieku XIX i XX). 

U źródeł Drugiego Wielkiego Przebudzenia leżał optymizm młodego, dopiero co powstałego państwa, a także osłabienie pozycji Kościoła anglikańskiego. Otworzyło to przestrzeń dla nowych grup wyznaniowych. 

W ruchu tym uczestniczyły wówczas dziesiątki protestanckich ugrupowań, wiele świeżo powstałych. Ich charakterystycznym rysem było zaangażowanie kobiet – nie tylko jako wiernych, ale także jako kaznodziejek.

Dlaczego USA stały się laboratorium nowych religii

Poglądy wspólnot bywały wzajemnie sprzeczne. Łączyło je jednak odrzucenie kalwińskiej doktryny predestynacji – zrywały z przekonaniem, że człowiek jest z góry przeznaczony do zbawienia lub potępienia. Wspólna była im także wiara w rychłe ponowne nadejście Jezusa. Oraz silny imperatyw nawracania.

Kaznodzieje proponowali teraz wiernym odnowę duchową. W tworzonych wspólnotach próbowano też eksperymentować z budowaniem nowego społeczeństwa i nowego modelu rodziny. 

Skąd właśnie w Stanach brała się chęć takich poszukiwań? Historycy wskazują kilka

czynników. Stany były państwem politycznie młodym, o rodzącej się tożsamości, do tego naznaczonej duchem rewolucji. 

W tych czasach rodzi się również amerykański mit self-made mana: wzór człowieka, który sam jest dla siebie autorytetem i decyduje o tym, co słuszne. Ponadto w Stanach panowała duża mobilność, a młodzi ludzie rzadko mieszkali tam, gdzie ich rodziny, przez co byli mniej związani z istniejącymi już układami społecznymi. 

Wszystko to sprawiało, że stworzenie zupełnie nowego układu społecznego wydawało się bardzo realne.

Szejkersi: celibat, taniec i duchowa równość kobiet

Zacznijmy od dwóch grup, którymi kierowały postacie podważające przyjęty porządek płci i rodziny: szejkersów oraz Public Universal Friends.

Przewodniczką szejkersów była wspomniana już Ann Lee. Wspólnota istniała wcześniej w Anglii, ale nie zdobyła tam wielu wyznawców (i od początku wywoływała kontrowersje ze względu na ekstatyczne tańce). Dopiero przybycie Lee do Ameryki oraz nadanie ruchowi jego definiującego rysu uczyniły z szejkersów siłę religijną.

Jako młoda kobieta Ann straciła czworo dzieci podczas porodów, w czym widziała Bożą karę za pożądanie. W swoich mistycznych wizjach widziała też seks jako przyczynę wygnania Adama i Ewy z raju. Ogłosiła więc, że prawdziwą drogą do zbawienia jest celibat. Tak też zaczęli żyć jej zwolennicy.

Celibat szejkersów szybko stał się źródłem kontrowersji, gdyż w oczach wielu podważał tradycyjny model rodziny i rolę kobiet jako matek. Rzeczywiście, wspólnota dawała kobietom więcej swobody. Nie pozostawały pod władzą konkretnego mężczyzny; ich „mężem” był sam Bóg, a więc podlegały mu bezpośrednio. Nie były też tak obciążone obowiązkami macierzyństwa, bo adoptowane dzieci wychowywała cała wspólnota

Głoszona przez szejkersów duchowa równość kobiet miała odbicie w ich teologii: Bóg miał wedle nich podwójną naturę: męską i żeńską.

Public Universal Friends i religia poza płcią

Podobnie rzeczy się miały we wspólnocie Public Universal Friends, a jej mit założycielski był jeszcze bardziej niezwykły. 

W 1776 r. niejaka Jemima Wilkinson, pochodząca z niezamożnej rodziny z Rhode Island, zapadła na ciężką chorobę. Przeżyła, choć nie do końca, bo po ozdrowieniu ogłosiła, że Jemima umarła, a w jej ciało wstąpił duch Public Universal Friend – bezpłciowy wysłannik Boga, mający przygotować ludzi na drugie nadejście Chrystusa.

Jemima/Friend ubierał(a) się podobnie do męskich kwakrów, a najbliżsi wyznawcy zwracali się doń w rodzaju męskim. Aby wyjaśnić swoją tożsamość, Jemima/Friend przywoływał(a) słowa z Listu do Galatów: „Nie masz mężczyzny ani niewiasty; albowiem wszyscy wy jednym jesteście w Chrystusie Jezusie”. A czasem po prostu: „I am what I am” (jestem, kim jestem).

Także ta wspólnota przyciągała kobiety i przypisywała im wysoką – jak na ówczesne społeczeństwo – pozycję. Celibat nie był tu obowiązkowy, ale zarząd nad wspólnotą sprawowały niezamężne kobiety zwane Faithful Sisterhood (Wierne Siostry). 

Równość w obu wspólnotach miała ograniczenia. Choć najbliższe współpracowniczki Jemimy/Frienda zajmowały się majątkiem i sprawami prawnymi, większość prac była podzielona według płci – obowiązki domowe dla kobiet, handel i kontakt ze światem zewnętrznym dla mężczyzn. U szejkersów podział ten uzasadniono praktycznie: mieszanie obowiązków miałoby utrudniać zachowanie celibatu. 

Mimo to w wymiarze duchowym i w kontekście tamtych czasów był to model rewolucyjny.

Oneida: wolna miłość w religijnym eksperymencie

W innych grupach pomysły na reformę małżeństwa były jeszcze radykalniejsze – jak we wspólnocie Oneida, założonej przez Johna Noyesa, gdzie praktykowano „wolną miłość”.

Noyes, urodzony w 1811 r. w stanie Vermont, był wyznawcą perfekcjonizmu: wiary w możliwość osiągnięcia moralnej doskonałości za życia. Pragnął przekształcić społeczeństwo tak, by odbijało doskonałość nieba. Odwołując się do biblijnego fragmentu, że w niebie „nie będą się żenić ani za mąż wychodzić”, uznał, że tradycyjne małżeństwo należy znieść.

W zamian wprowadził w Oneidzie „małżeństwo złożone”, w ramach którego wszyscy wyznawcy mogli wchodzić w relacje romantyczne i seksualne z pozostałymi. Porównywał ten model do Uczty Pańskiej, na której biesiadnicy nie muszą ograniczać się do spożywania jednej potrawy.

Także w tej wspólnocie panowała spora swoboda kobiet, mimo że Noyes podkreślał hierarchię płci. Wierne mogły nosić krótkie włosy i spodnie, a także pracować w takich zawodach jak księgowość czy dziennikarstwo. Noyes zwracał uwagę na seksualną satysfakcję kobiet i wprowadził praktykę male continence (powstrzymywania się mężczyzn od ejakulacji, by uniknąć niechcianych ciąż).

Dążenie do doskonałości w Oneidzie miało też mroczne strony, także w wymiarze rodzinnym. Chcąc stworzyć doskonalszego człowieka, Noyes rozwijał plany eugeniczne, a inicjację młodych powierzano starszym członkom wspólnoty. 

W 1879 r. Noyes został oskarżony o seks z nieletnią, co zmusiło go do ucieczki do Kanady i przyczyniło się do rozpadu wspólnoty.

Mormoni: wielożeństwo, władza i rola kobiet

Nie wszystkie eksperymenty szły w stronę większej wolności kobiet. Tak było w przypadku mormonów – najsłynniejszej wspólnoty powstałej na fali Drugiego Przebudzenia.

W 1830 r. Joseph Smith założył Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Swoje przywództwo opierał na objawieniu: anioł miał wskazać mu miejsce ukrycia tabliczek z zapisem historii starożytnych ludów Ameryki Północnej i przybycia Jezusa do Stanów po zmartwychwstaniu.

Kolejne objawienia, jakich miał doświadczać, przyniosły szereg zasad regulujących życie codzienne – jak zakaz spożywania alkoholu, kawy i herbaty. W końcu dotknęły też modelu rodziny.

Około roku 1840 Bóg miał przekazać Smithowi, że mormoni powinni żyć na wzór biblijnych patriarchów, i że w niebie będą istnieć „wieczne rodziny”. Z tego objawienia wyrosła praktyka „małżeństw pluralnych”: jeden mężczyzna mógł, a nawet powinien mieć wiele żon. Sam Smith zawarł wiele takich związków, początkowo w ukryciu przed swoją żoną, w tym z bardzo młodymi dziewczętami i kobietami już zamężnymi (co budziło opór wśród części wyznawców).

W 1844 r. Smith zginął z rąk tłumu oburzonego jego naukami. Jednak idea poligamii była rozwijana przez jego następcę Brighama Younga, szczególnie w stanie Utah, gdzie mormoni opanowali lokalne władze. Choć pod presją rządu USA w 1890 r. główny nurt mormonów porzucił tę praktykę, niektóre fundamentalistyczne odłamy stosują ją do dziś.

„Pluralne małżeństwa” mormonów często sprowadzały kobiety do roli podporządkowanej. Sprzyjały mocnej hierarchizacji: to mężczyzna miał decydujący głos, a życie kobiet było regulowane nakazami religijnymi. 

Co przetrwało z amerykańskich sekt XIX wieku

Ferwor religijny wielu wspólnot Drugiego Przebudzenia nie trwał długo. Spośród tych, którym się przyglądaliśmy, dwie nie przetrwały swoich założycieli. Dwie jednak, szejkersi i mormoni, istnieją do dziś. Tych pierwszych jest obecnie 3 mln, tych drugich ponad 17 milionów.

Skąd ta duża dziś różnica w liczebności obu wspólnot? Praktycznym czynnikiem był z pewnością szejkerski celibat. W latach 60. XX w. w USA ograniczono adopcje przez wspólnoty religijne, co wpłynęło na zmniejszenie się ich liczebności. Z kolei poligamia mormonów sprzyjała szybkiemu wzrostowi liczby wyznawców.

Znaczenie miały też czynniki kulturowe. Ze swoją wiarą, że po zmartwychwstaniu Jezus przybył do USA, mormoni to religia na wskroś amerykańska, która świetnie wypełniała symboliczną lukę młodego narodu szukającego własnej „historii świętej”.

Nie znaczy to jednak, że mniej trwałe wspólnoty zniknęły bez śladu. Przeciwnie: wiele ich idei wyprzedzało swoją epokę. Równość kobiet głoszona przez szejkersów i Public Universal Friends czy eksperymenty Oneidy stały się częścią szerszego amerykańskiego poszukiwania nowego społeczeństwa.

Z podobnego fermentu, religijnego i społecznego, wyrosły późniejsze ruchy reformatorskie wieku XIX: abolicjonizm, walczący o zniesienie niewolnictwa, a także kampanie na rzecz praw kobiet, na końcu z sufrażyzmem. Ale to już osobna historia.

KATARZYNA KOSTECKA jest historyczką i edukatorką.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Stany pobudzone