Skąd się wzięła Kamala Harris?

Wychowała się w kalifornijskim Berkeley, które jest symbolem młodzieżowego buntu lat 60. XX wieku. Dla centrowych wyborców, którzy wahają się między nią a Trumpem, to może być przeszkoda, aby oddać na nią głos. Ale czy z radykalnej tradycji Berkeley coś dziś zostało? Nasz autor postanowił poszukać jej śladów.
z Berkeley (Kalifornia, USA)
Czyta się kilka minut
Martin Luther King, Barack Obama i Kamala Harris na muralu artysty 4eene Vision. Los Angeles, 19 sierpnia 2024 r. // Fot. Agustin Paullier / AFP / East News
Martin Luther King, Barack Obama i Kamala Harris na muralu artysty 4eene Vision. Los Angeles, 19 sierpnia 2024 r. // Fot. Agustin Paullier / AFP / East News

Zaskoczenia nie było: reprezentanci stanów i terytoriów, głosując w alfabetycznej kolejności, nominowali 59-letnią Kamalę Harris na kandydatkę Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich. Jej awans dokonał się w wyjątkowych okolicznościach: w ciągu niecałego miesiąca doszło do kompromitacji urzędującego prezydenta w telewizyjnej debacie, próby zamachu na jego oponenta i wycofania się tego pierwszego z walki o reelekcję.

Kamala Harris z Berkeley

Naturalnym jest, że wielu analityków i dziennikarzy zadaje dziś sobie pytanie o źródła jej postaw i poglądów. Pierwsze 12 lat życia, z małymi przerwami, Harris spędziła w Berkeley. To 120-tysięczne miasto, położone na wschodnim brzegu Zatoki San Francisco, jest siedzibą jednej z najlepszych uczelni świata, Uniwersytetu Kalifornijskiego. Ale, z drugiej strony, jest też epicentrum kontrkultury i młodzieżowego buntu końca lat 60. i lat 70. XX stulecia.

Gdy jej przeciwnicy z obozu Republikanów określają dziś Kamalę Harris mianem marksistki i komunistki, często mają na myśli właśnie tę wyjątkową dla Stanów kulturę polityczną północnej Kalifornii. Miejsca, które reprezentowała ona jako stanowy prokurator generalny i następnie członkini Senatu USA.

Kamala Harirs, zdjęcie z okresu studiów na Uniwersytecie Howarda w Waszyngtonie, 1986 r. // Fot. Archivio GBB / Alamy / Be&W

Kamala Harris w tyglu etnicznym

Idąc w gorący sierpniowy dzień Telegraph Avenue, główną ulicą śródmieścia Berkeley, czuć w powietrzu zapach marihuany – w Kalifornii palonej legalnie już od prawie 10 lat. Słychać też muzykę dochodzącą z ustawionych na ulicy głośników.

Telegraph Avenue pełna jest sklepów muzycznych, second-handów oraz handlarzy biżuterią, obrazami i hinduskim kadzidełkami. Między rozstawionymi na chodniku stolikami przechodzą tłumy turystów, mieszkańców miasta i studentów. Wraz z sąsiadującym z nim od południa Oakland, Berkeley to jedno z najbardziej zróżnicowanych kulturowo i etnicznie miast w USA.

Berkeley z lat 60. i 70. XX w. – czasów dzieciństwa Kamali Harris, urodzonej w 1964 r. właśnie w Oakland – dopiero rozpoczynało tę drogę.

– Gdy zaczynałem pracę w Berkeley, wśród studentów i studentek dominowały swobodne ubiory. Mężczyźni zazwyczaj nosili długie włosy i brody – opowiada mi George Breslauer. Ten 78-letni dziś politolog i specjalista od Rosji wie, o czym mówi. Profesorem na Uniwersytecie Kalifornijskim został w 1971 r. i pracował tu aż do przejścia na emeryturę dekadę temu. Dodatkowo przez 15 lat sprawował wysokie funkcje w uczelnianej administracji, gdzie doszedł do stanowiska wicerektora do spraw naukowych. Dziś wciąż prowadzi zajęcia; wciąż też, już od pół wieku, obserwuje zmiany w mieście i na uczelni.

– W tamtych czasach atmosfera była naelektryzowana. Na kampusie nigdy nie było ciszy. Jeżeli nie odbywały się protesty antywojenne, słychać był śpiewy ruchu Hare Kryszna. W moim biurze często nie dało się pracować – wspomina Breslauer.

Prestiż uniwersytetu przyciągał wówczas talenty z całej Ameryki i ze świata – jest tak do dziś. Tak trafiła tutaj pochodząca z urzędniczej rodziny z południowych Indii Shyamala Gopalan, matka późniejszej wiceprezydent. Na początku lat 60. XX w. zaczęła studia doktoranckie z żywienia i endokrynologii.

Z kolei Donald Harris nad Zatokę San Francisco przybył z Jamajki, by studiować ekonomię. Harris zastanawiał się, jak gospodarcze planowanie może pozwolić postkolonialnym krajom, takim jak jego rodzinna wyspa, wyrównać różnice w rozwoju z bogatą Północą globu. Inspirował się także teoriami polskiego ekonomisty Michała Kaleckiego (ten zajmował się m.in. wpływem globalnej koniunktury na dochód narodowy).

Przyszli rodzice Kamali Harris poznali się, gdy oboje zaangażowali się w radykalne grupy dyskusyjne i ruch na rzecz praw obywatelskich.

Kamala Harris z kontrkulturowego Berkeley

Dlaczego to właśnie Berkeley stało się centrum studenckich i młodzieżowych protestów tamtej epoki? Kluczowy jest rok 1964 – rok urodzenia Kamali Harris (imię, jakie nadali jej rodzice, w sanskrycie znaczy „kwiat lotosu”).

Wtedy to właśnie uniwersytet wydał zakaz rozpowszechniania politycznych tekstów na swoim terenie. Część studentów odebrała to jako zamach na gwarantowane przez konstytucję USA prawo do wolności słowa. Na zasadzie akcji i reakcji – z jednej strony radykalnych grup studenckich, a władz uczelni i sił porządkowych z drugiej – protesty eskalowały. Dochodziło do przemocy.

Do obrońców swobody politycznej agitacji na uniwersytecie dołączyły grupy reprezentujące inne kwestie, w tym ruch przeciw prowadzonej przez USA wojnie w Wietnamie, Partia Czarnych Panter (promująca separatyzm Afroamerykanów), a także domagający się równych praw latynoscy pracownicy sezonowi. Działania wszystkich tych środowisk wiele różniło. Ale łączyło je odrzucenie ślepego poparcia dla „amerykańskiego projektu” jako, ich zdaniem, niesprawiedliwego i opartego na wyzysku biednych oraz mniejszości.

Zachęceni liberalną atmosferą i początkowymi sukcesami protestujących, do Berkeley zaczęli zjeżdżać młodzi ludzie z innych miast Kalifornii i kraju. Z drugiego brzegu Zatoki San Francisco przybyli hipisi, ubiorem i zwyczajami odrzucający etos poprzedniego pokolenia. Narodziła się „Ludowa Republika Berkeley”, mająca realizować alternatywne idee.

Czas emancypacji

Tymczasem także w życiu rodziny Harrisów następowały duże zmiany. Gdy Kamala miała siedem lat, rodzice się rozwiedli; prawo do opieki nad nią i jej młodszą o dwa lata siostrą Mayą otrzymała matka.

Shyamala zamieszkała z dziewczynkami w domu w robotniczej dzielnicy Berkeley (dziś lokalni politycy chcą wpisać go do rejestru zabytków). Marsze i protesty miały być jej doświadczeniem codziennym – tak pisała Kamala w wydanej w 2019 r. książce. Na niektóre demonstracje rodzice mieli zabierać ją jeszcze w wózku. „Jako dziecko pamiętam morze poruszających się nóg, energii, krzyków i śpiewów. Sprawiedliwość społeczna była głównym tematem rodzinnych dyskusji” – wspominała.

Jej Berkley to przede wszystkim miejsce emancypacji ciemnoskórej społeczności, która dla Shyamali stała się podstawą tożsamości, i do której została przyjęta z otwartymi rękoma. Kamala należała do Kościoła baptystycznego, służącego czarnej społeczności. Jako drugi rocznik dowożona była autobusem z biedniejszej południowej części Berkeley do bogatszej północnej jego części, aby zdesegregować podzielone rasowo szkoły i zwiększyć szanse dla uboższych uczniów. Po szkole uczęszczała na zajęcia do domu kultury Rainbow Sign, gdzie zbierały się dzieci czarnoskórej inteligencji, i gdzie spotkać można było lokalnych polityków, poetów, artystów i muzyków.

Po przenosinach do Montrealu w Kanadzie w 1977 r. (matka otrzymała pracę na tamtejszym uniwersytecie), Kamala wraz z siostrą – kontynuując niejako kalifornijską tradycję – zorganizowały protest przeciw zakazowi grania w piłkę na trawniku pod ich budynkiem. Do Kalifornii powróciła po 10 latach – najpierw studiowała tu prawo (w San Francisco), potem rozpoczęła prokuratorską i polityczną karierę.

Czas radykalizacji

Gdy dla jednych naelektryzowana atmosfera Berkeley była okazją do samorealizacji, inni patrzyli na nią ze sceptycyzmem.

Młodzieżową rewoltę w Berkeley na co dzień obserwował Czesław Miłosz. Tego przybyłego na uczelnię w 1960 r. wykładowcę slawistyki raził – jak pisał – niedojrzały i niepoważny charakter ruchu. Gdy w 1964 r. studenci zwrócili się przeciw rektorowi i zakłócali jego wystąpienie ze względu na zakaz agitacji na terenie kampusu, Miłosz zapisał, że „potęga zbiorowej emocji była nieproporcjonalna do błahych, racjonalnie rzecz biorąc, powodów”. „Władza, wyłoniona przez zły porządek i chroniąca tego porządku, jest czystym złem” – rekonstruował myślenie lewicowych buntowników.

W istocie, ruch się wówczas radykalizował, sięgał po okupację budynków, padały nawet ofiary śmiertelne. W 1974 r. porwana została Patty Hearst, wnuczka magnata prasowego. Berkeley znów znalazło się w centrum uwagi świata.

USA od hipisów do japiszonów

Jednak koniec końców wyczekiwana przez wielu rewolucja nigdy nie nadeszła. Już na początku lat 80. XX w. lokalni reporterzy zaczęli zauważać, że hipisów i yippisów (członków radykalnych grup młodzieżowych) zaczęła zastępować inna grupa: yuppies, japiszoni, czyli nastawieni na karierę i konsumpcję przedstawiciele wolnych zawodów. Dla tych młodych ludzi, którym zaawansowana technologicznie gospodarka północnej Kalifornii oferowała wysoko płatne posady, radykalna tradycja miasta mogła być atrakcyjnym dodatkiem, ale nie determinowała ich życiowych i politycznych wyborów.

Ponadto wielu niedawnych działaczy młodzieżowych weszło z czasem do oficjalnej polityki i pogodziło się z Partią Demokratyczną, dominującą w Kalifornii. Inni wybrali biznes. I tak, niegdysiejsza aktywistka Alice Waters otworzyła restaurację Chez Panisse, która wymagającej klienteli oferowała dania z organicznych lokalnych produktów i z czasem rozpowszechniła ideę slow food w całych Stanach. Z kolei byli pracownicy założonej w Berkeley kawiarni Peet’s odpowiedzialni byli za sukces sieci Starbucks, korporacyjnego giganta, który kontroluje obecnie 80 tys. kawiarni na całym świecie.

Dawny protest przeciw plastikowej, konformistycznej kulturze powojennych Stanów sam stał się więc kolejnym produktem na sprzedaż.

Kamala Harris jak Barack Obama

Podobną ewolucję widzimy także w późniejszej biografii i karierze Kamali Harris.

Dziś jej sztab usiłuje odtwarzać – na razie z dużym sukcesem – optymistyczną atmosferę z pierwszej kampanii prezydenckiej Baracka Obamy z 2008 r. Wtedy to ów mało znany czarnoskóry senator ze stanu Illinois, występujący z hasłem „Zmiana!”, wywołał entuzjazm i nadzieję wśród zmęczonych wojną w Iraku i globalną recesją wyborców – i został 44. prezydentem USA.

Podobieństw między Kamalą Harris a Barackiem Obamą jest więcej. Trzy lata od niej starszy, Obama jest – tak jak ona – dzieckiem radykalnych intelektualistów. Pochodzący z Kenii jego ojciec, Barack Obama Senior, to – podobnie jak ojciec Harris – krytyczny ekonomista wywodzący się z globalnego Południa, który dzięki wiedzy i doświadczeniu, zdobytych na najlepszych uczelniach USA, pragnął polepszyć położenie swojego rodzinnego kraju w stosunku do światowego centrum.

Jednak, mimo okazjonalnych wspomnień, oboje – i Obama, i Harris – w ich dorosłym życiu dystansowali się od radykalnej przeszłości rodziców. Zamiast kontynuować walkę jako aktywistka, zaraz po studiach Kamala Harris została prokuratorem. Zamiast szukać politycznego określenia na lewicy, związała się z maszyną Partii Demokratycznej, która rządzi Kalifornią nieprzerwanie od ponad 30 lat.

Lekcją, jaką zdała się wyciągnąć z doświadczeń swego rodzinnego miasta, było to, że zmian dokonywać można tylko, gdy jest się w środku systemu, a także dostosowując się do większych trendów i społecznych nastrojów.

Zamieszki w People's Park w Berkeley. Kalifornia, 1 czerwca 1969 r. // Fot. Ted Streshinsky / Corbis / Getty Images

Park Ludowy: legenda i życie

Wróćmy na ulice Berkeley. Opisanych powyżej zmian nigdzie nie widać tak dobrze, jak w położonym w centrum miasta People’s Park, Parku Ludowym.

W 1969 r. grupa studentów i aktywistów zajęła niezagospodarowany plac w centrum i ogłosili go dostępnym dla wszystkich parkiem. Tego samego roku w starciach w jego obronie i przeciw planom uczelnianej administracji zginął student postrzelony przez policjantów. Ówczesny gubernator Kalifornii, Republikanin Ronald Reagan, raz po raz wysyłał tu stanową Gwardię Narodową (myślący już wtedy o prezydenturze, Reagan określał to miasto jako „azyl dla sympatyków komunizmu, demonstrantów i seksualnych dewiantów”).

W końcu, po trwających 10 lat próbach zagospodarowania tego terenu, podczas których dochodziło do starć ulicznych, w 1979 r. działka przy głównej handlowej ulicy oficjalnie została parkiem. Był to wielki sukces aktywistów. Park, wraz ze Sceną Wolnego Słowa (na wzór londyńskiego Hyde Parku), stał się miejscem spotkań, demonstracji i koncertów.

Z czasem jednak w tę przestrzeń, niekontrolowaną przez policję, wnikać zaczęli inni. Już w latach 70. pojawili się bezdomni. Problem narastał, z każdym rokiem rosło obozowisko namiotów i drewnianych domków. Informacje o popełnianych tam przestępstwach i handlu narkotykami niezbyt pasowały do legendy świętego dla wielu skrawka ziemi, wywalczonego od uniwersytetu.

Wreszcie, na początku 2024 r., w asyście policjantów i ochroniarzy usunięto przebywających w parku. Teren zastawiono kontenerami transportowymi. Dziś wejścia do niego strzeże wysoki drut kolczasty. Niedługo zacznie się tu budowa nowych akademików.

Bez napięcia

– Ta hippisowska utopia skończyła się jako opanowana przez dilerów melina – mówi mi ochroniarz, który pilnuje terenu dawnego parku. – Teraz protestować przeciw budowie przychodzi kilkanaście osób, stale tych samych. Nie mogą pogodzić się, że ich lata świetności skończyły się 50 lat temu – dodaje. Na oko pięćdziesięcioletni, krępy mężczyzna w mundurze nie ukrywa niechęci do oponentów zamknięcia parku i tego, co reprezentują.

Budująca swoją kampanię na autorytecie byłej prokurator stanowej Kamala Harris nie wystąpiła oczywiście w obronie Parku Ludowego. Kolejna instytucja z heroicznych czasów Berkeley odchodzi do historii.

– Gdy dziś patrzę na moich studentów, są oni dużo poważniejsi, dużo bardziej skupieni na nauce i karierze – uważa George Breslauer.

W 2020 r. ponad jedną trzecią z nich stanowili Azjaci, a większość kobiety. Zamiast radykalizmu i marzeń o rewolucji, dominują wśród nich poglądy centrowe, liberalne. Wśród obecnych studentów Uniwersytetu Kalifornijskiego nie widać też jakiegoś wielkiego napięcia politycznego. – Największe protesty w najnowszej historii Berkeley, w roku 2009 i 2011, nie dotyczyły bezpośrednio polityki – dodaje Breslauer. – Głównym powodem były podwyżki opłat za studia.

Jedno się nie zmieniło – Berkeley nadal przyciąga talenty z całego świata. Jednym z nich jest Katarzyna Uniewicz, biolożka z Warszawy. Katarzyna mieszka nad Zatoką San Francisco od roku. – To nadal jest jedno z najbardziej ekscytujących miejsc do życia, jakie można sobie wyobrazić – mówi. Oglądając ze wzgórz spowite mgłą miasto, trudno się z tym nie zgodzić.

Ameryka Kamali Harris

Kamala Harris zapewne jest świadoma, że mimo jej starań może być identyfikowana z tamtym dawnym rewolucyjnym Berkeley. Oraz że może zaszkodzić jej to w wyborach wśród wyborców o umiarkowanych, centrowych poglądach. Zapewne także dlatego jej kandydatem na wiceprezydenta został gubernator Minnesoty Tim Walz: przedstawiciel Ameryki środka.

„Te rzeczy są dziwne – mówił Walz w wywiadzie dla stacji MSBC, komentując poczynania republikańskich przeciwników. – To wydaje się po prostu dziwne”. Aby krytykować rywali, Walz użył tu słowa „dziwne”. W złotych latach Berkeley bycie „dziwakiem” było cnotą. Dziś, za Walzem, amerykańscy Demokraci i ich kandydatka chcą przekonać wyborców, że reprezentują normalność.

Berkeley chyba też musi więc trochę znormalnieć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Korzenie Kamali