Cóż, niestety cały świat stał się swego rodzaju kasynem – stwierdził Donald Trump, gdy dziennikarze dopytywali go o ryzyko wykorzystania poufnych informacji przez pracowników federalnych na tzw. rynkach predykcyjnych. Chodzi o zakłady hazardowe, których uczestnicy mogą obstawiać także prawdopodobieństwo wydarzeń ze sfery polityki.
Kilka godzin później rzecz wyszła poza sferę spekulacji. Żołnierzowi sił specjalnych postawiono zarzut wykorzystania tajnych informacji dla osobistych korzyści. Wiedział o planowanej operacji pojmania prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, bo uczestniczył w jej przygotowaniu. Obstawił wynik i zarobił na tym ponad 400 tys. dolarów.
Trump podkreślał potem, że nie akceptuje tego, gdy dostęp do informacji rządowych przekuwany jest w prywatny zysk. Tyle że to właśnie jego polityka stworzyła warunki dla rozwoju branży takich zakładów, a jego rodzina na tym korzysta. I jest to zaledwie wierzchołek problemu.
Rynki predykcyjne: hazard udający prognozę
Na rynkach predykcyjnych można obstawiać – czytaj: monetyzować – i wyniki sportowe, i datę zamążpójścia Taylor Swift, a nawet to, czy Rosjanie zdobędą jakąś wieś w Ukrainie. Starczy obstawić „tak” lub „nie”. Użytkownicy wygrywają pieniądze od innych uczestników zakładu, a platforma pobiera niewielką prowizję. Im więcej osób się pomyli, tym więcej zarobią ci, którzy trafili.
To hazard. Ale nie dla twórców platform. Według nich to nie jest uzależniające kasyno online – choć każdy, kto założy tam konto, może być pewien zalewu maili o fascynujących wydarzeniach, które koniecznie musi obstawić. Twórcy tego rynku i jego zwolennicy twierdzą, że chodzi o „mądrość ludu”, dzięki której świat dostaje narzędzie analityczne, lepsze od ekspertów i sondaży, o „stronniczych mediach” nie wspominając.
Poufne informacje jako sposób na zysk
Dla tych, którzy mają dostęp do poufnych informacji – jak sierżant sztabowy Gannon Ken Van Dyke, który w Dowództwie Operacji Specjalnych planował operację w Caracas – platformy predykcyjne to okazja na zysk. Sierżant nie był jedynym, który się na nie połasił.
27 lutego, na dzień przed atakiem USA i Izraela na Iran, ponad 150 anonimowych kont zawarło na platformie Polymarket wysokie zakłady, przewidując trafnie moment rozpoczęcia nalotów. Agencja Associated Press podała, że 7 kwietnia, wkrótce po tym, jak Trump ostrzegł w mediach społecznościowych, że „cała cywilizacja zginie tej nocy”, jeśli Iran nie otworzy cieśniny Ormuz, na Polymarket pojawiły się konta, które „zawarły precyzyjne i idealnie dobrane w czasie zakłady dotyczące tego, że USA i Iran osiągną zawieszenie broni”. Przyniosło to ich posiadaczom setki tysięcy dolarów.
Jaki był komentarz Polymarket? „Dokładne, obiektywne prognozy” o wydarzeniach na Bliskim Wschodzie są „szczególnie bezcenne w tak trudnych czasach, jak obecnie”.
Jak Trump otworzył drogę politycznym zakładom
Władze USA od lat ścierały się z takimi firmami. W 2022 r. Polymarket ukarano grzywną 1,4 mln dolarów za oferowanie niezarejestrowanych instrumentów finansowych i firma musiała wycofać się z rynku w USA. Problemy miała też jej rywalka, firma Kalshi, która – poddając się nadzorowi finansowemu – mogła oferować zakłady tylko na te zdarzenia, które regulator uznał za mające wartość gospodarczą lub informacyjną.
Wszystko zmieniło się w 2024 r., gdy Kalshi wygrała batalię sądową z Komisją Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary (CFTC) o prawo do oferowania kontraktów na zdarzenia polityczne. Choć sprawa miała trafić do sądu apelacyjnego, nadało to impetu całemu rynkowi.
W tym samym czasie Donald Trump, kandydujący w wyborach, zaczął publikować kursy zakładów na swojej platformie Truth Social, a Elon Musk, wówczas jego sojusznik, obstawiał je na platformie X. Już wtedy budziło to kontrowersje. Pojawiały się pytania, czy takie zakłady mogą wpływać na kampanię i na decyzje wyborców przy urnach.
Trump, CFTC i spór o regulacje hazardu
Wkrótce po objęciu urzędu Trump mianował nowego szefa CFTC, a ten wycofał apelację przeciw Kalshi. Choć niektóre stany próbują blokować działalność takich platform, Biały Dom stanął po ich stronie. W kwietniu administracja Trumpa pozwała stany Illinois, Connecticut i Arizonę, argumentując, że podmioty rynku predykcyjnego podlegają tylko jurysdykcji federalnej, a stany nie mogą im zakazywać działalności, powołując się na prawo hazardowe.
Efekt? W styczniu 2024 r. miesięczna wartość obrotów na Polymarket wynosiła 54 mln, w lipcu 2024 r. już 400 mln, a obecnie obroty sięgają co najmniej 200 mln dolarów dzienne. Rekord padł 28 lutego, gdy Polymarket osiągnął 425 mln, głównie dzięki zakładom związanym z atakiem na Iran.
„Nie ma przesłanek świadczących o tym, że syn prezydenta, Donald Trump Jr., zamierzał wpływać na stanowisko ojca w sprawie rynków predykcyjnych” – pisał „New York Times” pod koniec kwietnia. Dyskutowano wtedy ponadpartyjny projekt ustawy zakazującej urzędnikom publicznym wykorzystania niejawnych informacji do zawierania zakładów. Nie było jednak nawet jasne, czy Kongres się nim zajmie.
„Nie ma dziś ani jednej ważnej sprawy, przy której nie odczuwałabym cienia Trumpa i jego synów” – mówiła senator Elissa Slotkin z Michigan, inicjatorka ustawy z Partii Demokratycznej.
Donald Trump Jr. i biznes rynków predykcyjnych
Donald Trump Jr. jest powiązany z dwiema największymi spółkami rynków predykcyjnych. Jest doradcą Kalshi (w zakresie marketingu), a w Polymarket zainwestował fundusz venture capital, w którym jest on partnerem (w tej firmie Junior oficjalnie pełni funkcję nieodpłatnego doradcy).
Jednocześnie już w 2025 r. należąca do prezydenta spółka Trump Media & Technology Group zaprezentowała własną platformę predykcyjną Truth Predict, opartą na kryptowalutach. Ma umożliwiać użytkownikom zawieranie kontraktów predykcyjnych „związanych z ważnymi wydarzeniami i kamieniami milowymi, takimi jak wybory polityczne, zmiany stóp procentowych i inflacji”.
Produkt nie został jeszcze uruchomiony, a rzeczniczka spółki zapewnia, że syn prezydenta nie uczestniczył w decyzji o jego stworzeniu. Z kolei rzecznik Trumpa Juniora oświadczył, że nie zawierał on zakładów na tych platformach ani nie kontaktował się z rządem federalnym w ich imieniu.
Nie tylko rodzina Trumpów widzi w tym biznes. Intercontinental Exchange, właściciel Nowojorskiej Giełdy, zapowiedział inwestycję w wysokości 2 mld dolarów w Polymarket i zachęcanie inwestorów do podobnych kroków. Bank Goldman Sachs powoływał się w swoich newsletterach na kursy Polymarket dotyczące konfliktu USA-Iran. Nasdaq chce zatwierdzić zakłady typu „tak/nie” powiązane z jego indeksem opcji binarnych.
Zakłady na wojnę, Nobla i decyzje polityczne
26 grudnia prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że spotka się z Trumpem przed Nowym Rokiem. Pięciu nowych użytkowników Polymarketu zarobiło 154 tys. dolarów, obstawiając, że do tego spotkania dojdzie, choć nic wcześniej go nie zapowiadało. Założyli konta dzień wcześniej.
W listopadzie zakład o to, czy Rosjanie zajmą ukraińskie miasto Myrnohrad, doprowadził do skandalu w renomowanym amerykańskim Instytucie Badań nad Wojną. O rozstrzygnięciu miała decydować mapa generowana przez ten think tank. Jeden z analityków ją zmienił. Chwilę później aktualizacja zniknęła. Ktoś jednak zdążył zgarnąć prawie 10 tys. dolarów.
Także w listopadzie, tuż przed ogłoszeniem Pokojowej Nagrody Nobla, pojawiło się osiem kont, które obstawiły, że dostanie ją María Corina Machado Parisca (161 tys. dolarów zysku). Instytut Noblowski wszczął dochodzenie.
Dochodzenie prowadzi też armia Izraela po tym, jak ktoś obstawił sześć zakładów związanych z jej operacjami. Wygrał minimum 150 tys. dolarów. Trop prowadzi do kibucu na północy Izraela.
Kto naprawdę zarabia na rynkach predykcyjnych
„Nie chodzi o to, że ludzie wystarczająco głupi, by się zakładać, tracą pieniądze. Prawdziwe straty mogą powodować urzędnicy, którzy pod wpływem zakładu podejmują decyzję, której w innym przypadku by nie podjęli” – mówił brytyjskiemu dziennikowi „The Guardian” Richard Painter, prawnik Białego Domu ds. etyki za George’a W. Busha.
Painter wskazuje na taki scenariusz: „Jeśli wiesz, że za tydzień zbombardujemy Iran, i zaczynasz się o to zakładać, to rynek predykcyjny powie Irańczykom, że zaraz zostaną zbombardowani”.
Tak się składa, że coraz więcej kont na rynkach predykcyjnych ma albo nieprzyzwoite szczęście, albo wiedzę, która sprawia, że zakład przestaje być zakładem. Według danych firmy analitycznej DeFi Oasis, zaledwie 0,04 proc. wszystkich kont na platformie Polymarket zgarnęło 70 proc. wszystkich zysków. Łącznie: 3,7 mld dolarów.
Monetyzacja drugiej kadencji Trumpa
„To najdokładniejsze informacje, jakimi dysponujemy obecnie jako ludzkość” – mówił w telewizji dyrektor Polymarket, 28-letni Shayne Coplan. W 2025 r. został najmłodszym miliarderem na świecie, który majątku nie odziedziczył. Według niego Polymarket to nowe alternatywne źródło prawdy. Tarek Mansour, założycieli Kalshi, twierdzi z kolei, że jego celem jest „monetyzacja wszystkiego”. Dla niego każdą opinię i decyzję można zamienić w transakcję.
Starczy jednak rzucić okiem na zakłady, które pojawiają się na ich platformach. W znakomitej większości to czyste spekulacje. Ta „mądrość ludu” wyjątkowo często przypomina brednie wypisywane w mediach społecznościowych. Jeśli jest się dostatecznie cwanym i ma się dostęp do ważnych informacji, można na tym jednak świetnie zarobić.
Podczas swej pierwszej kadencji Trump zabrał nas do świata postprawdy, za sprawą mediów społecznościowych. Teraz idziemy krok dalej. I właśnie to – a nie, ile zgarną on i jego rodzina – oznacza monetyzacja jego drugiej kadencji.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















