Gen. Zygmunt Zieliński, komendant Legionów. Żołnierze zwali go „Dziadkiem”, tak jak Piłsudskiego

100 lat temu zmarł Zygmunt Zieliński. Był jednym z najlepszych dowódców Legionów Polskich podczas I wojny światowej. Odważny, ale i uważny: żołnierzy napominał, by nie szafowali „trudem, krwią i życiem”. Mimo to pozostaje w cieniu Józefa Piłsudskiego. Niesłusznie.
Czyta się kilka minut
Pułkownik Zygmunt Zieliński w okopie na froncie bukowińsko-besarabskim pod Rarańczą, czerwiec 1915 r. // Archiwum Andrzeja Mirockiego
Pułkownik Zygmunt Zieliński w okopie na froncie bukowińsko-besarabskim pod Rarańczą, czerwiec 1915 r. // Archiwum Andrzeja Mirockiego

Mało kto o nim dziś pamięta. Może dlatego, że gdy mowa o Legionach Polskich z czasów Wielkiej Wojny 1914-1918, w naszej narracji dominuje I Brygada i jej komendant Józef Piłsudski. O pozostałych dwóch brygadach legionowych i ludziach z nimi związanych pamiętamy mniej.

Kim był zatem Zieliński – ten dwukrotny kawaler Orderu Virtuti Militari, czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i jeden z nielicznych wojskowych, który otrzymał w okresie międzywojennym najwyższe odznaczenie, Order Orła Białego?

Zygmunt Zieliński zaczynał służbę w armii austriackiej

Urodził się w 1858 r. w podkrakowskich Rzeszotarach, w niezamożnej rodzinie szlacheckiej. Gdy miał pięć lat, ojciec poszedł na ochotnika za graniczną Wisłę – w zaborze rosyjskim wybuchło powstanie styczniowe, a austriacka Galicja stała się dlań zapleczem operacyjnym: stąd szli ochotnicy i materiały wojenne.

Ojciec przeżył i wrócił, a mały Zygmunt słuchał potem jego opowieści o ojcowskiej służbie pod komendą legendarnego Dionizego Czachowskiego, który dowodził oddziałem w Świętokrzyskiem (i zginął, w listopadzie 1863 r.).

Zygmunt kształcił się w gimnazjum w Nowym Sączu, po czym wstąpił do austriackiej armii. W tamtym czasie, w II połowie XIX w., w Galicji panowała coraz większa autonomia i postrzeganie państwa zaborczego było inne niż w Kongresówce. Korzystając z autonomii, także politycznej, galicyjscy Polacy coraz mniej widzieli w Austrii i jej cesarzu Franciszku Józefie władzę narzuconą, a coraz bardziej państwo i władcę, z którymi mogą się utożsamiać.

Szkołę kadetów piechoty w Wiedniu Zygmunt ukończył w 1878 r.; zdał egzamin oficerski. Przez kolejne lata służył w 20. Pułku Piechoty, którego żołnierzy zwano „Cwancygierami” lub „Dwudziestakami”; garnizonem pułku był Nowy Sącz. W 1910 r. otrzymał awans na pułkownika i krótko dowodził 13. Pułkiem Piechoty w Krakowie; jego żołnierzy zwano „Krakowskie Dzieci” (w obu pułkach większość żołnierzy stanowili Polacy).

Choć miał opinię solidnego oficera, nie zrobił kariery w c.k. armii. Po 36 latach służby, w 1911 r. przeszedł w stan spoczynku i osiadł w Krakowie.

Pułkownik Zygmunt Zieliński dekoruje ułanów po szarży pod Rokitną, 1915 r. // Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dowódca 2. Pułku Piechoty Legionów

Przed wybuchem I wojny światowej Zieliński, już jako cywil, wykorzystał swoje kwalifikacje: współtworzył organizacje strzeleckie – Polowe Drużyny Sokole.

Gdy zaczęła się Wielka Wojna, miał 56 lat i jako oficer rezerwy 22 sierpnia 1914 r. został zmobilizowany. Wystąpił jednak od razu z prośbą o przeniesienie do powstających Legionów Polskich. Otrzymał zgodę – i przystąpił do formowania 2. Pułku Piechoty, którego dowództwo objął 11 września.

Wbrew pragnieniu legionistów, którzy chcieli ruszyć na teren Królestwa Polskiego, jednostka Zielińskiego została skierowana na Węgry: do c.k. zgrupowania, które miało przeprowadzić kontrofensywę, by wyprzeć wojska carskie z regionu Marmaros-Sziget. Teren okazał się trudny, a jesienne walki wyczerpujące.

Po przejściu Karpat Wschodnich, już na terenie Galicji, legioniści podjęli ofensywę na Nadwórną (24 października), wypierając zaskoczonych Moskali. Pięć dni później brali udział w bitwie pod Mołotkowem, jednej z najkrwawszych w dziejach Legionów.

Następnie od grudnia 1914 r. do stycznia 1915 r. pułk Zielińskiego uczestniczył w walkach pod Ökörmező (dziś Miżhirja na ukraińskim Zakarpaciu), przyczyniając się do powstrzymania odwrotu sił austro-węgierskich.

Żelazna Brygada walczy w Karpatach Wschodnich

Potem grupa bojowa, którą dowodził Zieliński, zaczęła swój najdłuższy szlak, wiodący na wschód w kierunku Bukowiny. Polem walki stały się Alpy Rodniańskie, najwyższe pasmo Karpat Wschodnich (dziś w północnej Rumunii i na pograniczu z Ukrainą). Jeden z legionistów wspominał: „Gorszymi wrogami wówczas od Moskali były śniegi i mrozy”.

Po przekroczeniu przełęczy Prislop oddziały zmierzały do położonej wysoko na stokach miejscowości Kirlibaba. W warunkach górskiej zimy, po ciężkich bojach legioniści zdobyli 22 stycznia 1915 r. główny punkt oporu Rosjan, ponownie otwierając armii austro-węgierskiej drogę na Bukowinę i do Galicji Wschodniej.

Sami też tam wkroczyli i idąc na północ, doszli do rzeki Prut, a 18 lutego 1915 r. zajęli Śniatyń. Wówczas to komendant całych Legionów, gen. Karol Trzaska-Durski, tak napisał o Zielińskim: „Doskonały ten wódz, dzielny żołnierz, zacny człowiek (...) posiadł najwyższe uznanie i zaufanie Komendy Legionów, a szacunek i miłość u swoich podkomendnych”.

Po reorganizacji Legionów, z 2. Pułku (Zielińskiego) oraz 3. Pułku (dowodzonego przez ppłk. Józefa Hallera) utworzono II Brygadę, zwaną Żelazną lub Karpacką. Wkrótce trafiła ona na front bukowińsko-besarabski. Dowodząc częścią brygady, w czerwcu 1915 r. Zieliński zajął miejscowość Mamajowce i toczył boje o Rarańczę. Tam 13 czerwca 1915 r. miała miejsce słynna szarża na pozycje rosyjskie pod Rokitną.

W polskim mundurze oficerskim, generał broni Zygmunt Zieliński, po 1922 r. // Archiwum Andrzeja Mirockiego

Od swych żołnierzy Zieliński zyskał czuły przydomek „Dziadek”

Zieliński należał do grupy najlepszych dowódców legionowych. Dawał żołnierzom przykład osobistej odwagi, ale też rozwagi. Jego podwładny z 2. Pułku wspominał: „W czasie jazdy na Węgry poczuliśmy od razu żelazną jego wolę i zamiłowanie do karności (...) w czasie największego boju lęk zaczął się zamieniać w cześć, do czci dołączył się podziw, wreszcie entuzjazm”.

Podobnie pisał o nim Stanisław Rostworowski, wtedy młody wachmistrz (podczas II wojny światowej dowódca Okręgu Krakowskiego AK): „To bohater-wódz, który stał się w czasach największych trudów i najcięższych walk, najprzód 2. Pułku, a potem całej Brygady, jej głową i sercem, jej symbolem i już dzisiaj nieledwie legendą. (...) Gdy on szedł na przedzie, wiedzieliśmy, że nie idziemy na darmo”.

Ze wspomnień żołnierzy można sądzić, iż Zieliński był typem dowódcy-opiekuna, który dbał o podwładnych, unikał nieprzemyślanych rozkazów, jakie mogły pociągnąć duże straty, i napominał, by niepotrzebnie nie szafowali „trudem, krwią i życiem”. W II Brygadzie zyskał przydomek „Dziadek” – rzecz charakterystyczna, że identyczny nadali Piłsudskiemu jego podkomendni z I Brygady.

Jesienią 1915 r. Zieliński został komendantem Grupy Legionów Polskich. Uczestniczył w formowaniu III Brygady, której następnie został dowódcą.

Zieliński na czele całych Legionów Polskich

W 1916 r. zaostrzył się konflikt o polityczną koncepcję Legionów między Piłsudskim z jednej strony a Komendą Legionów, a także Departamentem Wojskowym Naczelnego Komitetu Narodowego (Komitet powstał w 1914 r. jako polityczna reprezentacja galicyjskich Polaków) z drugiej. Piłsudski chciał większej samodzielności Legionów, na co nie godzili się Austriacy i Niemcy.

Spór ten zaważył na losach Legionów. Wiosną 1917 r. zostały one przekazane przez cesarza Karola I (następcę zmarłego w 1916 r. Franciszka Józefa) niemieckim władzom wojskowym. 24 kwietnia 1917 r. rozkaz generała-gubernatora Hansa von Besselera mianował Zielińskiego komendantem całych Legionów.

Objął dowództwo w okresie dramatycznej sytuacji politycznej. Jako zwolennik dalszej współpracy z Wiedniem i Berlinem został poddany ciężkiej próbie. Uważał, że należy przetrwać kryzys w Legionach, by zachować kadry dla przyszłego wojska polskiego. Zapewniał, że będzie stać na straży interesów wojska, i apelował o wytrwanie.

Na początku lipca 1917 r. Zieliński opowiedział się za złożeniem przez legionistów przysięgi „wiernego dotrzymania braterstwa broni wojskom Niemiec i Austro-Węgier”. Za jej złożeniem opowiedziała się też Komenda Legionów, większość II Brygady Hallera i Krajowy Inspektorat Zaciągu na czele z płk. Władysławem Sikorskim.

Dlaczego tak postąpił? Zapewne nadal czuł się związany przysięgą, którą wiele lat wcześniej złożył władcy Austro-Węgier. Jednak znaczna część legionistów, z Piłsudskim na czele, odmówiła złożenia nowej przysięgi.

Od kryzysu przysięgowego do bitwy pod Rarańczą

W odpowiedzi na ten tzw. kryzys przysięgowy Zieliński wspólnie z gen. Tadeuszem Rozwadowskim opracowali projekt organizacji przyszłego wojska polskiego. Rozkazem z 9 października 1917 r. dowódcą nowej formacji – Polskiego Korpusu Posiłkowego – został mianowany Zieliński, a trzon nowej jednostki stanowiła II Brygada. Jesienią 1917 r. Korpus trafił na besarabski odcinek frontu. W listopadzie Zieliński został awansowany na generała majora.

O dalszych losach Polskiego Korpusu Posiłkowego przesądziło podpisanie przez państwa centralne traktatu pokojowego z Ukraińską Republiką Ludową w Brześciu 9 lutego 1918 r.; zakładał on oddanie powstającemu państwu ukraińskiemu także ziem uważanych za polskie. Skompromitowało to rząd Austro-Węgier w oczach Polaków i pogrzebało nadzieje tych, którzy nadzieje na niepodległość wiązali z Wiedniem.

Wśród legionistów dojrzała koncepcja przejścia na drugą stronę frontu i połączenia z III Korpusem Polskim na terenie Rosji. Próbę przebicia się podjęto nocą z 15 na 16 lutego pod Rarańczą. Józef Haller pisał o Zielińskim, że ten, tak lubiany i szanowany przez żołnierzy, w tym czasie był załamany, gdyż czuł, że „wiążą go przysięgi i długie współżycie koleżeńskie w armii austriacko-węgierskiej, w której służył”.

Na wydarzenie pod Rarańczą austriackie władze odpowiedziały represjami, aresztując oficerów i żołnierzy Korpusu. Także Zielińskiego, który trafił do obozu w Huszt.

1918-1919: w walce o niepodległą Polskę

Jesienią Austro-Węgry rozpadły się, a zwolniony Zieliński zgłosił się do służby w powstającym Wojsku Polskim. Odrodzone państwo musiało walczyć o granice. Zielińskiego oddelegowano do Przemyśla, gdzie miastu zagrażały oddziały ukraińskie. Został dowódcą grupy operacyjnej, która wkrótce zdobyła Dobromil, a następnie Chyrów.

W kwietniu 1919 r. Zieliński zaczął formowanie 3. Dywizji Piechoty i został jej dowódcą. W połowie maja jednostki kierowane przez niego znów toczyły walki w rejonie Chyrowa i zajęły Borysław, zabezpieczając tam zagłębie naftowe. Następnie w czerwcu Zieliński walczył w rejonie Brzeżan, gdzie dzięki powstrzymaniu wojsk ukraińskich siły polskie mogły przegrupować się i na przełomie czerwca i lipca 1919 r. przeprowadzić kontrofensywę. W połowie lipca Zieliński odrzucił oddziały ukraińskie za linię Zbrucza.

Za tę wojnę otrzymał Krzyż Srebrny V klasy Orderu Virtuti Militari. Tak pisał o nim gen. Wacław Iwaszkiewicz: „Nadzwyczaj wytrwały, osobiście waleczny. (...) Posiada głęboką fachową wiedzę wojskową wspieraną wybitnym zmysłem taktycznym i organizacyjnym”. Tymczasem wyczerpany Zieliński pisał do żony: „Może to już było moje ostatnie przedstawienie. Chciałbym dać wojaczce spokój, bo faktycznie fizycznie już nie mogę”.

Rok 1920 i Order Orła Białego

W sierpniu 1919 r. utworzono okręg wojskowy w Poznaniu, którego pierwszym dowódcą został Zieliński. W kwietniu 1920 r. otrzymał awans na generała porucznika. Mając 62 lata, był wtedy zapewne najstarszym generałem w czynnej służbie.

Gdy wkrótce potem bolszewicy ruszyli na Warszawę, 26 czerwca 1920 r. został mianowany dowódcą 3. Armii, zmagającej się m.in. z konnicą Budionnego.

6 sierpnia 1920 r. Naczelne Dowództwo WP wydało rozkaz przegrupowania wojsk, przed decydującą bitwą na przedpolach Warszawy. Zadaniem 3. Armii, rozlokowanej na linii Kock-Brody, była obrona Warszawy od południa. Mimo szczupłości sił, Zieliński wywiązał się z tego, osłaniając (we współpracy z 4. Armią) koncentrację Grupy Uderzeniowej Piłsudskiego. To ona w połowie sierpnia rozpoczęła kontrofensywę znad rzeki Wieprz i rozstrzygnęła o losach bitwy warszawskiej (za wkład w wojnę polsko-bolszewicką dwa lata później Zieliński otrzyma Krzyż Komandorski II klasy Orderu Virtuti Militari).

W październiku 1920 r. został pierwszym dowódcą okręgu wojskowego „Pomorze”. W lipcu 1921 r. otrzymał Order Orła Białego, a w 1922 r. awans na generała broni.

Zieliński spoczął obok swoich żołnierzy spod Rokitny

Zygmunt Zieliński odszedł z wojska na własną prośbę na początku 1923 r. Długo się nie cieszył emeryturą: zmarł w Krakowie 11 kwietnia 1925 r. w wieku 66 lat. Pamiętając zdanie z listu do żony („już nie mogę”), można tylko spekulować, na ile przyczyniło się do tego sześć lat spędzonych na wojnie.

Spoczął na cmentarzu Rakowickim, w pobliżu wspólnej mogiły jego podwładnych – ułanów, którzy polegli w szarży pod Rokitną (w 1923 r. ich szczątki zostały ekshumowane i przeniesione z Bukowiny).

We wspomnieniu o nim Władysław Leopold Jaworski, profesor UJ i znany polityk konserwatywny, napisał: „W czem szukać magii tego człowieka? (...) Bez cienia chytrości i kłamstwa. Rycerz bez lęku i zmazy”. Z kolei socjalista Herman Lieberman wspominał Zielińskiego, że był to „skromny, bez osobistej ambicji, szczery, do kłamstwa i złego uczynku niezdolny, a nade wszystko miłujący Polskę i jej dążenie do niepodległości; wszystko a wszystko, swoje zdrowie, swój byt, swoje sympatie i antypatie tej idei podporządkował”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2025

W druku ukazał się pod tytułem: „Dziadek” z Drugiej Brygady