Jak wierzy facet. Na Oblężenie Jasnej Góry przyjechały z całej Polski męskie grupy modlitewne

Na czym polega fenomen religijnych spotkań tylko dla mężczyzn?
Czyta się kilka minut
Łukasz, Michał i Marcin, kanddaci do pasowania na wojowników Maryi na Męskim Oblężeniu Jasnej Góry. Częstochowa, 29 września 2024 r. // Fot. Marcin Wójcik
Łukasz, Michał i Marcin, kanddaci do pasowania na wojowników Maryi na Męskim Oblężeniu Jasnej Góry. Częstochowa, 29 września 2024 r. // Fot. Marcin Wójci

Siedzę w srebrnym golfie kombi z dwoma panami, których poznałem zaledwie kilka dni wcześniej na spotkaniu Mężczyzn Świętego Józefa w Krakowie. Jedziemy do Częstochowy. Za kierownicą Wojtek, drobnej postury facet po pięćdziesiątce. Rzadkie czarne włosy ma zaczesane do tyłu i związane nad potylicą. Prowadzi pewnie i rozmawia z uśmiechem. Na fotelu pasażera siedzi jego kolega, w podobnym do tamtego wieku. Prosi, żeby nie podawać jego imienia.

Panowie znają się z kameralnych zajęć modlitewnych, podczas których studiują ewangelię i wspierają nawzajem z innymi mężczyznami. O pomyśle spotkań dla facetów przy kościele św. Józefa zrobiło się w Krakowie głośno już kilkanaście lat temu, kiedy ks. Jacek Stryczek zapraszał do modlitwy, wspinaczki i wypraw górskich w gronie męskim. Wtedy to była nowość. Dzisiaj nikogo nie dziwi, że przy parafiach w całym kraju działają setki takich inicjatyw o najróżniejszych profilach. Najliczniejsi są Mężczyźni Świętego Józefa i Rycerze Kolumba. Niewielkie grupy mnożą się przy lokalnych parafiach. Nie brakuje kontrowersyjnych organizacji formowanych na kształt oddziałów wojskowych z Bogiem, Honorem i Ojczyzną na sztandarach. Wojownicy Maryi i Żołnierze Chrystusa raz po raz brani są na tapet przez dziennikarzy śledczych. W Częstochowie mają być wszyscy.

Zdjęcie XL
Podpis zdjęcia
Męskie Oblężenie Jasnej Góry, doroczny zlot męskich grup modlitewnych. Częstochowa, 29 września 2024 // Fot. Marcin Wójcik

Jedziemy na ósmy doroczny zlot grup z całej Polski o nazwie Męskie Oblężenie Jasnej Góry. Tematem przewodnim jest modlitwa w życiu mężczyzny lub mężczyzna modlitwy. W jakiej sile nastąpi owo Oblężenie? Na czym polega fenomen rosnącej popularności spotkań tylko dla mężczyzn w Kościele katolickim? Do Częstochowy jadę z wieloma pytaniami.

Formowanie

Droga mija na opowieściach. Wojtek trafił do męskiej grupy przy Wspólnocie Trudnych Małżeństw „Sychar” po drugiej separacji z żoną. Co tydzień widuje się też z kolegami z Mężczyzn Świętego Józefa. Modlitwa i wzajemne wsparcie pomogły mu „formować się w Bogu”, jak to określa, wziąć odpowiedzialność za siebie. Poprawił relacje z rodziną. Złagodniał.

Jego kolega do Świętego Józefa także trafił po problemach z rodziną. Z entuzjazmem pokazuje fotografie z urodzin kolegi z grupy. Dotąd bał się mówić o lęku i porażkach. A teraz czuje się rozumiany, znalazł przyjaciół. Obaj sprawiają wrażenie zwyczajnych wierzących facetów. Żadnej ideologii. Mówią, że jadą na Męskie Oblężenie pomodlić się o poprawę relacji z bliskimi i żeby Maryja się nimi opiekowała.

Część wspólnot nosi jednakowe koszulki z emblematami Maryi czy Jezusa, jakby to były barwy klubowe. Męskie Oblężenie Jasnej Góry, doroczny zlot męskich grup modlitewnych. Częstochowa, 29 września 2024 // Fot. Marcin Wójcik

Po przybyciu bardzo długo szukamy miejsca w sznurach samochodów na potężnym parkingu. Wojtek głośno odczytuje tablice rejestracyjne. – TSA to Sandomierz, WA to Warszawa, dalej Białystok. Szczecin. WPR, czyli Pruszków, Kielce...

Kiedy docieramy do Auli Kordeckiego w jasnogórskim klasztorze paulinów, przy recepcji spotykamy grupę z Wielkiej Brytanii. Za nimi w kolejce stoi kilku mężczyzn, którzy właśnie dotarli tu z Niemiec. – Wyjechaliśmy o trzeciej nad ranem, 860 kilometrów – chwali się Jarek z grupy pod wezwaniem Andrzeja Boboli zrzeszającej Polaków mieszkających w Hanowerze.

Część wspólnot nosi jednakowe koszulki z emblematami Maryi czy Jezusa, jakby to były barwy klubowe. Większość zebranych w podziemnej auli o półkolistym stropie to jednak zwyczajnie ubrani mężczyźni w średnim wieku. Pan z recepcji mówi, że online zapisało się tylko 700 osób, ale spodziewają się nawet dwóch tysięcy.

Odpowiedź wyprzedzająca

Pomysł Męskiego Oblężenia Jasnej Góry zrodził się kilka lat temu podczas zlotu liderów męskich grup z całej Polski. Okazuje się, że przedstawiciele największych z nich spotykają się regularnie na rozmowy o przyszłości takich stowarzyszeń od prawie dwóch dekad. Założyciel Mężczyzn Świętego Józefa, Andrzej Lewek, uważa, że w Kościele zgubiła się męska wrażliwość. – Papież Franciszek wzywa do nawrócenia pastoralnego, a męskie grupy są ważnym jego elementem. To jest forma ewangelizacji, by pomóc mężczyznom odkryć Boży plan dla życia – opowiada, gdy spotykamy się w podziemiu krakowskiego kościoła św. Józefa, kilka dni przed zlotem w Częstochowie.

Trwa właśnie cykl warsztatów online przygotowujących do zjazdu na Jasnej Górze. Tematem dzisiejszego są „modlitwy świętych i grzeszników”. Lewek jest niski, dynamiczny i zabiegany. Znajduje czas na rozmowę dopiero o 21.30. – Pytają mnie, czy my jesteśmy odpowiedzią na kryzys męskości. A ja o kryzysie męskości dowiedziałem się dopiero, jak już moja grupa istniała – ciągnie. – Pytają nas, czy jesteśmy odpowiedzią na LGBT, na gender. W 2008 r., gdy zakładaliśmy grupę, nie słyszałem jeszcze o LGBT i o gender. Jeżeli jesteśmy odpowiedzią, to wyprzedzającą i nie naszą, tylko Bożą. Staramy się unikać działań demagogicznych, politycznych, opartych na wątpliwych źródłach. Zależy nam, żeby dawać zdrowe, kościelne nauczanie. I to jest priorytet – mówi.

Przeor Jasnej Góry szybko zgodził się na pomysł zlotu mężczyzn z całej Polski. Pierwszy zjazd w 2017 r. zaczął się w Auli Kordeckiego. Lewek opowiada, że gdy sala wypełniła się po brzegi, musieli przenieść się do bazyliki i prowadzić spotkanie równocześnie w obu miejscach. W połowie przeor powiedział im, że „tak być nie może, bo Jasna Góra jest tak zapchana, że się nigdzie nie da przejść”. – I wyrzucił nas na wały. Przenieśliśmy się dosłownie w połowie spotkania i wszystko do końca odbyło się już tam. To był taki jasny sygnał, że to jest oblężenie, bo jesteśmy za murami i jesteśmy w dużej liczbie, więc nazwaliśmy to Oblężeniem Jasnej Góry.

Ewangelizacja innych

Dzień zaczyna się uroczystym powitaniem w obecności przewodniczącego tegorocznego Oblężenia, biskupa pomocniczego gnieźnieńskiego Radosława Orchowicza. Potem warsztat z ks. dr. Przemysławem Kwiatkowskim z Gniezna. Młody duchowny odmienia modlitwę przez wszystkie przypadki, podążając za tematem przewodnim spotkania. Namawia do „modlitwy z Maryją, by być takimi ojcami, jakim Bóg jest dla nas”. Zostaje mi w pamięci opowieść o matce niepełnosprawnej dziewczynki, która co rano pytała córkę: „kim jestem?”. Po kilku powtórzeniach dziecko przypominało sobie: „mama”. Według Kwiatkowskiego modlitwa jest takim przypominaniem sobie Maryi, żebyśmy mogli wrócić do rzeczywistości.

Wykładowi z uwagą przysłuchuje się barczysty człowiek w stroju barwy khaki z logo i napisem „Duszpasterstwo Mężczyzn” na piersi. Maciej Szturemski przyjechał z Rokietnicy w towarzystwie kilkudziesięciu kolegów. Mają ze sobą sztandar i wszyscy ubrani są jednakowo. W przerwie podpytuję, dlaczego tutaj jest. – Myślę, że to jest formowanie się osób świeckich – odpowiada. – Biorąc pod uwagę sytuację ewidentnej walki z Kościołem katolickim, niekrytej wrogości, uważam, że odpowiedzialność za wiarę zaczyna spoczywać na mężczyznach. W dobie kryzysu kapłaństwa następuje głębokie przebudzenie, bo widać, jak wiele jest wspólnot męskich. To są osoby chcące zdobywać wiedzę, aby ewangelizować innych – mówi.

Pytam go jeszcze o znaczenie strojów, które noszą z kolegami. – Mężczyźni potrzebują takiego trochę żołnierskiego drylu. Jak widać nie tylko my, ale też Rycerze Kolumba czy Wojownicy Maryi. Potrzebujemy takiej identyfikacji. To są też atrybuty wiary, które pokazują, że my się tego nie wstydzimy – wyjaśnia.

Dwugodzinne warsztaty ks. Kwiatkowskiego kończą się gromkim aplauzem i gratulacjami. Po wykładzie ksiądz wydaje się wzruszony. W krótkiej rozmowie mówi mi, że jego zdaniem takie zjazdy pozwalają połączyć wymiar duchowy i bardzo ludzki. Służą temu, żeby zobaczyć, że nie jestem sam, jest nas wielu i żeby zamanifestować tożsamość.

Mamy prawo walczyć

Po wykładzie Wojtek z kolegą prowadzą mnie poza mury klasztoru. Dzień jest ciepły, lecz powoli gromadzą się nad nami chmury.  Od piętnastej zaplanowana jest tu godzina z męskim różańcem, świadectwa, nauczania i eucharystia. Podczas, gdy tłum gromadzi się powoli na widowni, grupki mężczyzn snują się pomiędzy namiotami oferującymi różne towary i usługi. Na czele peletonu stoi budka Ordo Iuris. Zbierają podpisy pod projektem ustawy mającej ograniczyć nieletnim dostęp do pornografii. Ustawia się do nich spora kolejka. Dalej namiot – księgarnia z tytułami dla facetów: „Bądź Mężczyzną”, „Żyć Odważnie”, „Gdy Boży Mężczyźni wpadają w gniew” i tak dalej. Ponoć towar schodzi. Solidne różańce z żelaznych paciorków na bardzo grubych linkach kosztują od 100 do 250 złotych.

Po drugiej stronie łąki, vis-à-vis namiotu z bigosem i darmową kawą, stoją jeszcze dwa. W pierwszym oferowana jest pomoc psychologiczna dla mężczyzn, w drugim – modlitwa wstawiennicza. Od prowadzącego ten z modlitwą dowiaduję się, że mężczyźni przychodzą głównie z powodu problemów w relacjach domowych i z uzależnieniami. Przed obydwoma namiotami ustawiają się długie kolejki. Tymczasem cztery szerokie i bardzo długie rzędy ławeczek pod ołtarzem zapełniają się setkami mężczyzn.

Podobnie jak w auli Kordeckiego, większość ze zgromadzonych to zwyczajnie ubrani i niewyróżniający się panowie w średnim wieku. Najczęściej słyszę od nich, że przyjechali tu modlić się z kolegami do Matki Bożej. Tu i ówdzie widać nieśmiałe transparenty różnych grup z całej Polski. Najbardziej widoczni są Wojownicy Maryi. Jest ich zaskakująco niewielu, jak na formację z oddziałami w całym kraju, ale nie da się nie zauważyć potężnych sztandarów, którymi wymachują. Barczysty Łukasz w koszulce z wizerunkiem Matki Bożej pochodzi z Częstochowy. Mówi, że każdy mężczyzna, który w sercu nosi Maryję, powinien być dzisiaj w duchowej stolicy Polski i walczyć o to, żeby nam się lepiej żyło. Pytam, co ma przez to na myśli. – Polsce wydaje się, że jesteśmy wolnym krajem, a tymczasem rządzący mogą forsować takie ustawy, które są wbrew naszej wierze, czyli aborcja, związki partnerskie, promowanie LGBT. My jako katolicy mamy prawo z tym walczyć i krytykować postawy antychrześcijańskie, które prowadzą do zguby – odpowiada.

Jak zamierza z tym walczyć? Łukasz uśmiecha się i mówi, że przy pomocy modlitwy. Po czym wraca do swojej flagi.

Paweł Jaworski, lider Żołnierzy Chrystusa // Fot. Marcin Wójcik

Różaniec

Na wielkim ołtarzu wiszącym ponad murami Częstochowy niczym dziób statku zgromadzili się duchowni i oficjele. Na podeście w kilku rzędach stoją liderzy największych grup męskich z całej Polski. Zanim przemówią biskupi – Radosław Orchowicz i Waldemar Musioł – zgromadzeni odmówią wspólny różaniec. Osobą, która nada ton modlitwie, jest lider Żołnierzy Chrystusa – Paweł Jaworski. Silnie zbudowany mężczyzna stojący na ambonie w koszulce z napisem „Armia Boga” jest liderem ugrupowania, które słynie z radykalizmu. Żołnierze Chrystusa zablokowali kilka lat temu dostęp do kościoła św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu przed osobami ze środowisk LGBT, pełnili wartę pod pomnikiem Jezusa Chrystusa w Warszawie albo „strzegli kościołów” podczas strajków kobiet. W licznych artykułach podkreślane są związki organizacji z prawicowymi bojówkami.

Jaworski nawołuje do obrony cywilizacji chrześcijańskiej i wojny z promowanym przez papieża Franciszka Kościołem otwartym. Kiedy stoję na wałach pod ołtarzem polowym jasnogórskiego sanktuarium i słucham prowadzącego różaniec lidera Żołnierzy Chrystusa, który nawołuje tłum mężczyzn z całej Polski do walki z masonerią i władzą szatana nad duszami, budzi się we mnie niepokój.

Uspokaja mnie coś, co padło wcześniej w rozmowie z ks. Kwiatkowskim. Zapytałem go, do czego militarystyczne symbole i retoryka są mężczyznom potrzebne. Duchowny odpowiedział, że są pomocne, ale mogą też prowadzić do ryzyka – że całe życie będę przeżywał jako nieustanną walkę. I będę szukał wroga. Nasze życie jest walką, ale jest też dawaniem siebie, umieraniem, dawaniem pokoju. Chrystus pokonał w śmierci grzech nie przez to, że wyciągnął chorągiew, ale przez to, że w pewnym momencie kazał także Piotrowi schować miecz do pochwy – powiedział duchowny.

Mów do Boga „Tatusiu”

Pozostałą część popołudnia wypełnią przemówienia. Słuchamy świadectw wiary Krzysztofa Sietczyńskiego z Rycerzy Kolumba, Piotra Szwędrowskiego z fundacji „Wypłyń na głębię” i Sebastiana Stelmacha z Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej Sychar w Tarnowskich Górach. Im bliżej wieczoru, tym bardziej mówcy walczą o uwagę z pogodą. Duchowni starają się zagrzać tłum osobistymi refleksjami nad modlitwą. Bp Musioł przeplata wykład o „Ojcze nasz” praktycznymi poradami. Proponuje słuchającym, żeby „w chwilach bezradności wołać do Boga czule: Tatusiu!”. Gdy przemawia bp Orchowicz, ludzie są coraz szczelniej opatuleni. Zaczyna padać lekki deszcz. A jednak o 18.30 niemal dwutysięczne zgromadzenie mężczyzn wraca pod ołtarz polowy, żeby uczestniczyć w mszy.

Mam wrażenie, że większość ludzi wokół mnie to zwykli faceci, którzy szukają wsparcia w religii i zrozumienia wśród innych mężczyzn. Przyjechali pomodlić się z kumplami. Zastanawiam się, ilu z nich podziela polaryzujące poglądy Żołnierzy Chrystusa czy Wojowników Maryi. I jakoś chcę wierzyć, że chociaż widoczni i głośni, radykałowie mimo wszystko giną w tym tłumie.

Wracam do towarzyszy podróży: Wojtka i jego kolegi. Pierwszy przyszedł właśnie ze spowiedzi, drugi z namiotu modlitw wstawienniczych. Słuchają uważnie, gdy bp Musioł cytuje św. Pawła podczas kazania: „Chcę, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporów”. Na wieczór zaplanowane jest jeszcze świadectwo wiary Przemysława Babiarza i Akt Zawierzenia nawiązujący do Jasnogórskich Ślubów Narodu, ale my już tego nie doczekamy. Wracamy do samochodu i wyruszamy do Krakowa. Nasz kompan – wzruszony modlitwą wstawienniczą, którą dla niego odprawiono. Wojtek – z postanowieniem przerwania separacji i powrotu do żony. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Jak wierzą faceci