Niewielu z nas pamięta, co wydarzyło się 4 czerwca 1989 r. Raport opublikowany przez Narodowe Centrum Kultury pokazuje, że rocznica pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych nie znalazła trwałego miejsca w naszej pamięci, być może nawet ulega wyparciu.
Data, która nie stała się oczywista
Jedynie 21 proc. respondentów potrafi spontanicznie wskazać, co wydarzyło się tego dnia. Większość (ok. 70 proc.) nie kojarzy 4 czerwca 1989 r. z żadnymi istotnymi wydarzeniami historycznymi (co ciekawe, przedstawiciele wszystkich grup wiekowych radzili sobie z tym zadaniem podobnie). Wybory z czerwca roku 1989 nie wywołują w nas również większych emocji.
Transformacja bez chronologii
Okazuje się, że trudno nam w ogóle odtwarzać chronologiczny porządek czasów przełomu. Gdy badacze pracujący nad raportem NCK poprosili Polki i Polaków o wskazanie najważniejszych wydarzeń obejmujących czas transformacji ustrojowej, rama historyczna została przez respondentów zarysowana bardzo szeroko – od roku 1980 do połowy lat 90.
Zdarzało się, że za początki transformacji uznawano strajki z 1956 r., za jej koniec zaś – wejście Polski do Unii Europejskiej. Dla niektórych okres transformacji wciąż nie jest domknięty.

Przełom bez bohaterów
Z naszego pola widzenia zniknęli także bohaterowie walczący o demokrację. Wypowiedzi rozmówców sugerują, że transformacja postrzegana jest dzisiaj jako zmiana, która toczyła się na poziomie struktur państwowych, więcej nawet – była ona, zważywszy na bieg dziejów, nieuchronna. Nie dostrzegamy w przemianach roku 1989 własnej sprawczości. Nie pamiętamy o ludziach, którzy do wyborów roku 1989 nas doprowadzili.
W raporcie NCK wyraźnie zaznacza się też rozdźwięk między oficjalną narracją dotyczącą okresu przemian a alternatywnymi wersjami pamięci. W politycznych czy medialnych treściach historia o pierwszych częściowo wolnych wyborach to przede wszystkim opowieść o wartościach – wolności, demokracji i odpowiedzialności. Z kolei reakcje użytkowników mediów społecznościowych wyrażają gniew i rozczarowanie tamtym czasem.
Cena pokojowego kompromisu
Czy pocieszające będzie to, że nie jesteśmy w swoim zapomnieniu osamotnieni? Ze wspominaniem komunistycznej przeszłości problem ma większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Być może, jak proponuje historyk sztuki i krytyk Andrzej Szczerski, to uwierający nas kompromis z dawną władzą, oznaczający gwarancję pokojowej zmiany rządów, przyczynił się do braku konkretnej formy przeszłości, do jakiej wszyscy moglibyśmy się dzisiaj odnieść. Ceną za rezygnację z rozliczania beneficjentów dawnego systemu było po prostu jego zapomnienie.
W książce o sztuce europejskiej po roku 1989 Szczerski przypomina o zaprezentowanej w roku 2006 pracy rumuńskiego artysty Cipriana Mureşana „Komunizmu nie było”. W instalacji tworzącej zdanie „Communism Never Happened” Mureşan umieścił płyty winylowe zawierające propagandę z okresu rządów Nicolae Ceaușescu: przemówienia, pieśni patriotyczne. Artysta sugerował, że z perspektywy XXI wieku komunistyczna przeszłość wydaje się nie mieć żadnego znaczenia, jak gdyby wcale jej nie było.
Dwadzieścia lat później widać nieco więcej: z pamięci znika nam także moment, w którym dokonaliśmy wyboru.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















