List czytelnika: "Moje uwagi o moralności"

Sugestia red. Sporniaka, by w przypadku trudności z dostosowaniem się do norm, odwołać się do prymatu sumienia, budzi wątpliwości. To rozwiązanie głównie dla hipokrytów wmawiających sobie, że zrobili już wszystko, co mogli.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Podzielam pogląd Artura Sporniaka, że aktualna „kościelna” wersja etyki seksualnej potrzebuje uelastycznienia oraz lepszego, racjonalnego uzasadnienia, przystającego do mentalności współczesnego człowieka. Jednego z praźródeł jej obecnych mankamentów dopatruję się w koncepcji czynu wewnętrznie złego, złego niezależnie od związanych z nim okoliczności. 

Ta koncepcja tkwi głęboko w tradycjach nauczania tej etyki, a wydaje mi się wadliwa. Czyn jest zły, jeżeli jego skutki, zamierzone lub przezeń spowodowane, są złe, a to zawsze w jakimś stopniu zależy od okoliczności i rozpatrywanie oddzielnie tych dwóch składników sensu nie ma. 

Ponieważ nie wszystkie skutki czynu dają się łatwo przewidzieć, z pomocą przychodzą normy moralne, które to czynią z bardzo wysokim prawdopodobieństwem trafności, przynajmniej w odniesieniu do wartości moralnej tych skutków.

Jednak rzeczywistość, w której funkcjonujemy jest zbyt bogata, by objąć ją jakimś skończonym, zamkniętym systemem reguł. Kurt Goedel udowodnił, że nie jest to możliwe nawet w samej matematyce, a co dopiero w realnym świecie. „Nie ma reguły bez wyjątku i to jest wyjątek od tej reguły”, jak powiada dowcip. Encyklika „Veritatis splendor” podkreśla, że negatywne normy moralne nie dopuszczają wyjątków. Stanowisko to jest dla mnie trudne do przyjęcia: reguły bezwyjątkowe potrafią prowadzić do absurdalnych wniosków. 

Przechodząc jednak od tych ogólnofilozoficznych rozważań do poruszanych przez red. Sporniaka problemów, jego sugestia, by w przypadku trudności z dostosowaniem się do norm, odwołać się do zasady prymatu sumienia i przypadku „niepokonalnej ignorancji”, też budzi wątpliwości. Jest to bowiem rozwiązanie głównie dla hipokrytów potrafiących sobie wmówić, że zrobili już wszystko, co mogli, by się z tej ignorancji wydobyć i spełnić wymogi katechizmu Kościoła katolickiego

A tacy stanowią znaczną część społeczeństwa i nadużywanie tych zasad mogłoby stać się zjawiskiem dość powszechnym. Zaś instytucja pretendująca do roli autorytetu moralnego o zasięgu społecznym, a taką jest Kościół, formułując normy, nie może abstrahować od skutków społecznych ich stosowania. Zło niemal niedostrzegalne w przypadkach indywidualnych, w skali społecznej może dawać efekty katastrofalne. 

Łatwy dostęp do skutecznej antykoncepcji (i co gorzej, aborcji) jest jedną z głównych przyczyn rysującej się katastrofy demograficznej, obejmującej wielką część ludności Ziemi. Sprawę pogarsza jeszcze pokłosie rewolucji obyczajowej sprzed pół wieku, w wyniku której seks traktowany jest przede wszystkim jako rozrywka towarzyska, co w dodatku propagowane jest przez kulturę masową jako wyraz postępu.

A wizja świata pełnego domów starców, których nie ma kto zaopiekować, jest bliższa realizacji niż się to może wydawać. Sztuczna inteligencja i roboty też na to nie pomogą, tym bardziej, jeżeli zabraknie ludzi potrafiących je zbudować i wykorzystać. A tych ludzi trzeba urodzić, wychować i wykształcić, na co potrzeba całkiem długiego czasu. Podobnie groźną katastrofę klimatyczną dałoby się może w porę skompensować środkami technicznymi, ale znów – o ile będą ludzie potrafiący to zrobić. 

Tak więc postulaty katolickiej etyki,  że seks jest dopuszczalny tylko w trwałych związkach i w sposób, który nie wyklucza poczęcia, nie są pozbawione sensu (choć oczywiście nie chodzi tu jedynie o demografię, lecz także i o inne wartości). Ale traktowane w sposób sztywny, też mogą powodować poważne szkody.

Możliwe, że pewnym rozwiązaniem mogłoby być upoważnienie odpowiednio przygotowanych spowiedników do udzielania dyspensy od zakazu sztucznej antykoncepcji małżeństwom posiadającym już dzieci lub z innych względów zasługujących na taki przywilej. 

Jan Paweł II zapewne by się na to nie zgodził, ale obecny papież może tak. Potrzebne jest też wyraźne stwierdzenie, że nieplanowany wytrysk poza pochwą w wyniku pieszczot małżeńskich lub problemów z erekcją, nie jest powodem do moralnego niepokoju (to zdaje się sugerować ks. Ksawery Knotz w książce „Akt małżeński”). Powodem do takiego niepokoju nie powinien być także wytrysk w toku procedur medycznych.

Osobiście jestem znacznie mniej krytyczny wobec tzw. naturalnego planowania rodziny (NPR) niż osoby cytowane przez Monikę Białkowską w jej reportażu, choć z kilkorga moich dzieci czworo przyszło na świat niezgodnie z planem, mimo przestrzegania najnowszych wówczas (lata 60. XX w.) metod NPR. Obecnie, wobec powszechnego dostępu do niedrogich biochemicznych testów owulacyjnych, skuteczniejszych (choć też nie stuprocentowo) i łatwiejszych do stosowania, czy też wspomagania komputerowego, wynik byłby może lepszy, ale i tak tego co się stało nie żałowaliśmy.

Metody NPR i wymuszane przez nie okresy abstynencji stanowią dobry trening panowania nad popędem, a z drugiej strony podnoszą atrakcyjność współżycia, kiedy już staje się dostępne. Ponadto wolne są od niekorzystnych skutków ubocznych związanych z większością sztucznych metod antykoncepcyjnych, a problemów z wahaniami libido, przynajmniej w naszym małżeństwie, nie zauważyliśmy. 

Krzysztof

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł