Msza online dla katolika. Czy uczestnictwo w niej jest ważne?

Wielu woli znaleźć transmisję ciekawej mszy w internecie, niż wybrać się do parafialnego kościoła w niedzielę. Czy takie podejście ma sens?
Czyta się kilka minut
Msza Święta online i transmisja w telewizji // Fot. Karol Makurat / Reporter
Msza Święta online i transmisja w telewizji // Fot. Karol Makurat / Reporter

Pandemia minęła, a internetowe transmisje mszy świętych cieszą się nadal dużą popularnością. Spora część polskich katolików woli znaleźć w internecie pięknie celebrowaną liturgię z dobrym kazaniem, niż iść do swojej parafii, gdzie „jakość” mszy im nie odpowiada. Zapytania, czy uczestnictwo w internetowej mszy jest „ważne”, znajdują się na wysokich miejscach w sieciowych wyszukiwarkach.

Czy transmisja mszy online liczy się jak każda msza święta?

Z prawno-kanonicznego punktu widzenia sytuacja jest jasna. Wydane w 2017 roku i nadal obowiązujące „Dyrektorium Konferencji Episkopatu Polski w Sprawie celebracji Mszy świętej transmitowanej przez telewizję” stwierdza jasno, że „oglądanie Mszy Świętej w telewizji nie jest tym samym, co bezpośrednie uczestnictwo, nie pozwala zatem na wypełnienie obowiązku uczestnictwa we Mszy Świętej w niedziele i nakazane święta, ten bowiem domaga się fizycznej obecności wiernych”.

Namawiam jednak, by zmienić perspektywę – porzucić legalistyczny, skoncentrowany na kategoriach ważności czy warunków spełnienia obowiązku punkt widzenia i spojrzeć na sprawę z perspektywy egzystencjalnej, dla której najważniejsze są pytania o to, jaki jest religijno-duchowy sens uczestnictwa w rytuałach takich jak Liturgia Eucharystii, jak ów sens się realizuje – i to mając na względzie, rozważyć, co daje (a czego nie daje) uczestnictwo w mszy oglądanej na ekranie telewizora lub monitorze komputera.

W chrześcijańskiej perspektywie Bóg „wszystko całkowicie napełnia” (Ef 1, 22), „w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28), a całe życie ma (może mieć) wymiar sakralny, zgodnie ze słowami św. Pawła: „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, na chwałę Bożą czyńcie” (por. 1 Kor 10, 31). Skoro tak, to po co, można zapytać, specjalne, sakralne miejsca i czynności? Po co liturgia, sakramenty?

Wedle katolickiego rozumienia sakrament to „widzialny znak niewidzialnej łaski” – łaski, czyli obecności Boga. Bóg jest wszędzie, ale my możemy być nieświadomi tej obecności. Aby uzyskać jej świadomość, potrzebujemy słów, znaków i specjalnych działań. Drugą, równie ważną rolą liturgicznych celebracji jest wspólnota. Dla chrześcijanina relacja do Boga wiąże się z relacją do ludzi. Termin liturgia pochodzi od starogreckich słów laos i ergon, co znaczy: wspólne działanie. Uczestnictwo w liturgicznym rytuale pozwala otwierać się na boską obecność wspólnie z siostrami i braćmi w wierze.

Jeśli w tej perspektywie popatrzymy na uczestniczenie w mszy online, wyraźnie zobaczymy jego wartość i ograniczenia. Wartość najwyraźniej widać w liturgii słowa. Czytania i homilia transmitowane za pośrednictwem mediów spełniają swoją rolę w podobnym stopniu, co słyszane na żywo. Dlatego trudno się dziwić, że wierni szukają w internecie przekazu mszy z tych kościołów, w których można się spodziewać kaznodziejstwa na wysokim poziomie.

Msze online: istotne ograniczenia

Znacznie większe problemy pojawiają się w sferze liturgicznych symboli, a najbardziej – rytualnych działań. Znaki możemy widzieć, gdy są transmitowane, lecz ich symboliczna struktura i istotowe powiązanie z przestrzenią sprawiają, iż pośrednictwo ekranu lub monitora pozbawia je znacząco mocy egzystencjalnego oddziaływania.

Jeszcze bardziej dotyczy to rytualnych działań. Ponieważ jesteśmy istotami cielesnymi – tj. zanurzonymi w konkretnym czasie i przestrzeni – i ponieważ rytualne działania angażują nasze ciało (bo ono też ma udział w naszym religijnym doświadczeniu), uczestnictwo w rytuale z istoty swojej wymaga obecności we wspólnej, sakralnej czasoprzestrzeni – tylko wtedy w pełni działa, czyli otwiera także naszą cielesną stronę na obecność Boga.

Ostatni aspekt liturgicznego rytuału w szczególny sposób dotyczy Eucharystii – wszak kulminacyjnym jego punktem, ku któremu prowadzą wszystkie inne fazy celebracji, jest wspólny posiłek – zjedzenie „tego Chleba” i wypicie „z tego Kielicha”. Tego się nie da zrobić online.

A co z wspólnototwórczą rolą liturgii? Tu uczestnictwo przez internet naraża nas na złudzenie. Oglądając na ekranie ludzi zgromadzonych w jakimś kościele możemy mieć poczucie łączności z nimi (tak działa nasz umysł – obrazy, nawet tworzone w wyobraźni, mogą wzbudzać podobne emocjonalne wrażenia, co namacalny kontakt z rzeczywistymi przedmiotami). Łączność internetowa, taka jak podczas transmisji mszy, jest o tyle złudna, o ile jednostronna – uczestnicy transmitowanej liturgii najczęściej nawet nie wiedzą, że my ją widzimy na monitorze.

Zadając sobie zatem pytanie o uczestnictwo w mszy online, warto zapytać się o to, czego tak naprawdę szukam i oczekuję od takiego wydarzenia i jak to ma się do mojego otwierania się na obecność Boga, który zawsze jest we mnie i zewsząd otacza mnie szczelnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”