Zaczęło się niepozornie: od problemów ze snem, na które kilka miesięcy temu zaczęła skarżyć się 82-letnia pani Janina, mieszkanka małej wsi w Wielkopolsce.
– Początkowo razem z siostrą myślałyśmy, że to nic wielkiego, po prostu jesienno-zimowy spadek formy. Mama jest sprawna i samodzielna, nie ma przewlekłych chorób. To uśpiło naszą czujność – przyznaje jej córka, Joanna.
Z biegiem czasu było tylko gorzej: seniorka stała się płaczliwa i wycofana, zamknęła się w sobie, straciła zainteresowanie czymkolwiek. – Powtarzała, że „boli ją w środku” i że nie jest to „zwykły” fizyczny ból. Była zalękniona i smutna. Nawet gdy odwiedzały ją ukochane wnuki, ciągle mówiła tylko o tym, jak bardzo jej źle – wspomina Joanna.
Depresja seniorów wciąż bywa tematem tabu
Choć o sprawach dotyczących seniorów mówi się coraz więcej, to nadal zdecydowana większość dyskusji o ich dobrostanie skupia się na kwestiach związanych ze zdrowiem fizycznym, sprawnością i samodzielnością. Co rusz na tapet bierze się temat cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia tętniczego czy problemów ze stawami – ale depresja, zaburzenia lękowe czy ataki paniki u osoby starszej?
Na te problemy zazwyczaj spuszcza się zasłonę milczenia, tymczasem z raportu „Badanie potrzeb społecznych seniorów 2025”, przygotowanego przez Stowarzyszenie Manko, dowiadujemy się, że prawie 25 proc. badanych seniorów doświadcza przedłużającego się obniżenia nastroju lub smutku, a kolejne niemal 20 proc. nie potrafi jednoznacznie ocenić swojego samopoczucia w tej kwestii.
Alarmujące są również statystyki dotyczące samobójstw osób w wieku 65+. Raport „Samobójstwa i próby samobójcze w Polsce w latach 2020-2025”, przygotowany w oparciu o dane Komendy Głównej Policji przez Polskie Towarzystwo Suicydologiczne i Fundację „Życie warte jest rozmowy” – wskazuje, że w 2025 roku życie odebrało sobie 943 seniorów, a 545 podjęło próbę samobójczą.
Ta pierwsza liczba utrzymuje się na podobnym poziomie od kilku lat, ta druga jednak niepokojąco wzrasta (w 2019 roku zanotowano 392 próby). A to tylko oficjalne dane, które nie do końca oddają realną skalę problemu, rosnącego m.in. z uwagi na niedostatek specjalistów.
Na psychiatrię wydaje się w naszym kraju jedynie ok. 4,5 proc. środków publicznych przeznaczonych na ochronę zdrowia, co czyni ją jedną z najbardziej niedofinansowanych gałęzi medycyny.
Zdrowiem psychicznym osób starszych zajmuje się psychogeriatria, która nawet nie jest oddzielną specjalizacją.
W efekcie, mimo rosnącego zapotrzebowania, dostęp do pomocy pozostaje bardzo ograniczony, bo przychodni przyjmujących pacjentów w ramach świadczeń NFZ jest jak na lekarstwo, ok. 60, a oddziałów psychogeriatrycznych – 16. W niektórych miejscach czas oczekiwania na wizytę liczony jest więc w latach. Dodatkowo dostępność psychiatrów, którzy przyjadą do domu pacjenta, jest znikoma.

– Sytuacja stała się dramatyczna zarówno jeśli chodzi o psychogeriatrię, jak i o samą geriatrię, bo niestety nie są to kierunki popularne wśród przyszłych medyków – alarmuje prof. Marta Podhorecka z Katedry Geriatrii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, która przez dwa lata piastowała stanowisko przewodniczącej rządowej Rady ds. Polityki Senioralnej.
Jej zdaniem w Polsce już dziś brakuje odpowiednich specjalistów, a przy postępujących zmianach demograficznych (CBOS prognozuje, że w 2060 roku osoby 60+ stanowić będą aż 38,3 proc. populacji naszego kraju) seniorów po prostu nie będzie miał kto leczyć. O ile system się nie zmieni.
Dlaczego seniorzy tracą sens i radość życia
Dr Agnieszka Księżopolska, psychiatrka i psychoterapeutka specjalizująca się w pracy z seniorami, uważa, że osoby starsze są szczególnie narażone na różnego rodzaju zaburzenia i problemy psychiczne, głównie za sprawą wielu nakładających się na siebie czynników, które mogą silnie oddziaływać na ich psychikę.
– Część starszych osób przez całe życie miała nierozpoznane i nieleczone zaburzenia psychiczne, do tego dochodzą schorzenia somatyczne, np. cukrzyca, miażdżyca czy choroba Alzheimera, które również mogą wpływać na stan psychiczny, rozregulowując zarówno emocje, jak i funkcje poznawcze. Na to wszystko często nakłada się również duża liczba przyjmowanych leków, wchodzących ze sobą w interakcje i powodujących skutki uboczne w psychice – tłumaczy dr Księżopolska.
Niebagatelną rolę odgrywa również to, że coraz dłużej żyjący seniorzy dotkliwie odczuwają przemijanie, którego nieodłącznym elementem są różnego rodzaju straty: odchodzą ich współmałżonkowie, z którymi przeżyli kilkadziesiąt lat, tracą sprawność fizyczną, niezależność i samodzielność. Pogarszający się z biegiem czasu stan zdrowia często odbiera im także pasje, a wraz z nimi tożsamość i poczucie własnej wartości.
– Pojawiają się problemy i ograniczenia, o których wcześniej nie myśleli. Znika rutyna, znika to, co znane, znikają osoby, które zawsze były obok. Dzieci dawno wyfrunęły z domu, wnuki często mają już swoje rodziny i swoje sprawy. U wielu starszych osób pojawia się wówczas kryzys miejsca w świecie, a związany z tym brak poczucia celu i sensu bywa dla nich źródłem ogromnego cierpienia – mówi psychiatrka.
Depresję seniora łatwo pomylić z „normalną starością”
Pani Janina, u której pojawiły się problemy zdrowia psychicznego, przez długi czas swoje kiepskie samopoczucie zrzucała na karb wieku.
– Mama nie chciała iść do lekarza, powtarzała, że nie ma co liczyć na to, że będzie lepiej, bo przecież taka już jest starość – wspomina jej córka.
Dr Księżopolska przyznaje, że tego typu myślenie wciąż jest powszechne. To pokłosie schematycznego spojrzenia na starość. Dziś, w czasach kultu młodości, bywa ona traktowana jako coś niechcianego. Jest nieestetyczna, nieatrakcyjna i wstydliwa, dlatego należy maksymalnie opóźniać jej nadejście, a jeżeli już się pojawi – skutecznie ją ukrywać. Starość jest postrzegana jako problem, obciążenie dla innych albo jako etap w życiu, który po prostu „Panu Bogu zupełnie się nie udał”.
Prof. Marta Podhorecka uważa jednak, że z czasem pojęcie starości powinno ulec redefinicji. Wydłużenie życia sprawiło, że przestała być ona jednorodnym doświadczeniem.
– Inaczej wygląda życie osoby tuż po sześćdziesiątce, a inaczej po dziewięćdziesiątce. Jednak w debacie publicznej wciąż wrzucamy seniorów do jednego worka i uznajemy, że kilkanaście lub kilkadziesiąt lat ich życia na pewno będzie absolutnie nieudanym czasem. A to okres w życiu jak każdy inny. Ma swoje plusy i swoje minusy, kluczowa jest akceptacja jednych i drugich – dodaje badaczka.
Współcześni seniorzy przez całe życie byli karmieni stereotypami przypominającymi im o tym, że „starość to nie radość” – trudno się więc dziwić, że często po prostu przestają oczekiwać od tego etapu życia czegokolwiek dobrego. Idąc tropem społecznie przyjętej narracji uważają, że to, co najlepsze, już dawno za nimi.
– Właśnie dlatego starsze osoby kiepski stan psychiczny traktują jak normę wpisaną w wiek. Są pogodzone z tym, że ich życie już zawsze będzie tak wyglądać, że będzie wybrakowane i niepełne – wyjaśnia dr Księżopolska i dodaje, że niestety bardzo często najbliższe otoczenie „pielęgnuje” w nich to przeświadczenie.
Bo kiedy senior mówi bliskim o trudnościach lub skarży się na swój stan zdrowia, niejednokrotnie słyszy: „ale czego oczekujesz w tym wieku?” lub „ciesz się, że jeszcze jakoś funkcjonujesz”. Zupełnie tak, jakby PESEL z automatu odbierał człowiekowi prawo do dobrego samopoczucia.
Justyna Żuk, która jest pedagożką i interwentką kryzysową, od kilku lat regularnie pracuje z seniorami m.in. na warsztatach z zakresu psychoedukacji. Zauważyła, że opisane wyżej podejście przyczynia się również do tego, że osoby starsze często ukrywają przed swoimi najbliższymi fakt, że coś im dolega, że dzieje się coś niepokojącego.
– Niedawno podczas nocnego dyżuru na interwencyjnej infolinii odebrałam telefon od zapłakanej starszej kobiety, której zmarła bliska osoba. Mówiła, że jest z tym wszystkim sama, ale zarazem kilka razy powtórzyła, że ma dzieci, rodzinę – relacjonuje pedagożka i dodaje, że po chwili rozmowy seniorka przyznała, iż najbliżsi z pewnością bardzo chętnie by ją wsparli, ale ona nie chce zawracać im głowy, nie chce być ciężarem.
– To nie jest odosobniony przypadek. Starsze osoby często uważają, że dzieci i wnuki mają swoje życie, swoje problemy, a oni nie powinni dokładać im zmartwień – podsumowuje Żuk.
Paradoks polega na tym, że seniorzy, próbując nie być dla nikogo ciężarem, nieświadomie pogłębiają własne cierpienie.
Samotność pogłębia kryzys psychiczny seniorów
Pozory samowystarczalności potęguje bowiem samotność, która według wielu badaczy urasta do rangi choroby cywilizacyjnej XXI wieku. To pokłosie mobilności i migracji do dużych miast w poszukiwaniu lepszej pracy, osłabienia więzi pokoleniowych, zmian w modelach rodziny (domy wielopokoleniowe stały się reliktem przeszłości), indywidualizmu oraz ekstremalnie szybkiego tempa życia, w którym brakuje czasu na pielęgnowanie relacji – szczególnie z osobami starszymi, które często uważane są za „niedzisiejsze”.
Ze wspomnianego już raportu „Badanie potrzeb społecznych seniorów 2025” wynika, że 35,1 proc. z nich mieszka samodzielnie, a kolejne 44,4 proc. żyje w gospodarstwie dwuosobowym z osobą w wieku 60+. Dowiadujemy się również, że 30 proc. badanych często lub bardzo często odczuwa samotność, a 1 na 4 seniorów deklaruje kontakty towarzyskie rzadsze niż raz w miesiącu.
Prof. Podhorecka zwraca uwagę, że izolacja społeczna i samotność zwiększają ryzyko występowania chorób demencyjnych oraz depresji.
– Dużo mówi się dziś o „więźniach czwartego piętra”, czyli osobach, które poruszają się po mieszkaniu, ale ze względu na schody nie są w stanie samodzielnie wyjść z domu. To ogromny problem systemowy, ale w żadnych programach zdrowotnych skierowanych do seniorów nie ma działań temu zapobiegających – wyjaśnia badaczka. – Człowiek do życia potrzebuje innych ludzi, bez względu na to, czy jest młody, czy stary. A senior, który nie ma się do kogo odezwać, czuje się niewidzialny i zbędny. Myśli, że mógłby nie istnieć i nikt by tego nie zauważył – podsumowuje ekspertka.
Poczucie izolacji potęgowane jest przez wykluczenie cyfrowe i brak oferty (np. kulturalnej) dla osób starszych, szczególnie w mniejszych miejscowościach. W efekcie pozbawieni relacji z otoczeniem seniorzy spędzają długie godziny przed telewizorem – dla wielu z nich jest to sposób radzenia sobie z poczuciem osamotnienia, namiastka obecności drugiego człowieka. Nawet jeżeli jego głos dobiega z ekranu.
– Seniorom brakuje rozmowy o zwykłych, codziennych sprawach. Takie niezobowiązujące pogawędki sprawiają, że choć przez chwilę czują się potrzebni – mówi Justyna Żuk, która w swojej pracy z seniorami zauważa, iż często „zagajają” rozmowę, bo potrzebują choćby chwili uwagi. – Często nie chodzi o konkretną poradę czy rozwiązanie problemu, raczej o to, by ktoś ich wysłuchał. Bez zawstydzania, bez obwiniania, bez oceniania – wyjaśnia.
Pomoc także u lekarza rodzinnego
Przeświadczenie o tym, że kiepska kondycja psychiczna to naturalny element starości, sprawia, że seniorzy często bagatelizują problemy psychiczne lub wręcz się poddają. Dlatego tak ważna jest czujność najbliższych – bo często to właśnie oni jako pierwsi mogą zauważyć niepokojące sygnały.
Dr Księżopolska uczula, że depresja w wieku senioralnym często przebiega bez widocznego smutku. Istotna jest każda, nawet pozornie niewielka zmiana na gorsze. Może to być ciągłe zmęczenie, problemy ze snem, wycofanie z kontaktów i aktywności, nadmierna koncentracja na dolegliwościach fizycznych, spowolnienie czy apatia.
– Warto również pamiętać, że zaburzenia lękowe czy zaburzenia nastroju naprawdę nie są „naturalnym elementem starości”, ale chorobami, które jeśli są odpowiednio zdiagnozowane, dobrze reagują na farmakoterapię – podkreśla lekarka i dodaje, że leki mogą również pomóc seniorom z chorobami otępiennymi. – Nie czynią one cudów i nie przywracają pamięci, ale niwelują zaburzenia nastroju, uspokajają, regulują sen i spowalniają zmiany neurodegeneracyjne w mózgu.
Sporą przeszkodą w kwestii pomocy seniorom doświadczającym problemów psychicznych może być również opór ich samych przed wizytą u psychiatry. Dla wielu konsultacja u takiego specjalisty jest wstydliwa i stygmatyzująca, bo „za ich czasów” leczenie psychiatryczne było równoznaczne z etykietą „wariata”.
Jednocześnie dr Księżopolska przyznaje, że w ostatnich latach podejście do kwestii zdrowia psychicznego osób starszych zaczęło się zmieniać. Po pierwsze – w wiek senioralny powoli wchodzą osoby bardziej świadome takich problemów, a po drugie – w otoczeniu starszych osób coraz częściej są bliscy, którzy sami korzystają z pomocy psychiatrów czy psychoterapeutów.
Co istotne, pierwszym krokiem w pomocy seniorowi nie zawsze musi być konsultacja u psychiatry czy psychogeriatry.
– Wielu lekarzy rodzinnych potrafi rozpoznać i skutecznie leczyć łagodniejsze epizody depresyjne czy zaburzenia lękowe. Oczywiście jeżeli sytuacja będzie poważna, lekarz skieruje pacjenta do odpowiednich specjalistów, kluczowe jest jednak podjęcie jakichkolwiek działań – wyjaśnia psychiatrka.
Taka taktyka okazała się pomocna w przypadku pani Janiny. Seniorka nie chciała słyszeć o wizycie u psychiatry, więc córki umówiły ją na konsultację do lekarza rodzinnego.
– Poszłyśmy razem, pomogłyśmy opowiedzieć, co się z nią dzieje. Lekarz zlecił różne badania, a na koniec mama dostała leki na bezsenność i depresję – opowiada Joanna.
Poprawa widoczna była już po kilku tygodniach. Niedawno w rozmowie z córkami pani Janina wyznała, że czuje ulgę i cieszy się, że znów jest tak, jak dawniej.
– Wiecie, ta wizyta u doktora to był niegłupi pomysł – skwitowała ostatnio.
Wsparcie dla osób starszych w kryzysie psychicznym:
- Telefon zaufania dla osób starszych: 22 635 09 54 (poniedziałek-piątek 17.00-20.00)
- Telefon wsparcia dla osób po stracie i w żałobie: 800 108 108 (poniedziałek-piątek 14.00-20.00)
- Kryzysowy telefon zaufania: 116 123 (codziennie przez całą dobę)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















