Kryzys męskości czy nowa tożsamość? Co wiemy o mężczyznach

W Polsce o męskości mówi się dużo i głośno. Surowo krytykuje się to, co do niej „nie pasuje”. Tymczasem ona ewoluuje. Jak wygląda dziś?
Czyta się kilka minut
// Ilustracja: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”
// Ilustracja: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Dobiegający sześćdziesiątki Mariusz długo zbywał prośby o rozmowę, upierając się, że w temacie męskości nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Gdy się zgodził, zastrzegł, że to będzie krótka piłka. Finalnie rozmowa trwała prawie czterdzieści minut. Na pytanie o to, czym jest dla niego męskość, odpowiada po chwili namysłu: 

– Dla mnie męskość to odpowiedzialność, zaradność, zdolność utrzymania rodziny. Od zawsze kwestia finansowa spoczywa głównie na mnie, więc siłą rzeczy dużo pracuję. I żona, i ja wynieśliśmy z domu taki model rodziny – tłumaczy.

Wzorce męskości: skąd pochodzą i jak na nas wpływają

Miłosz, 34-letni świeżo upieczony tata, przyznaje, że dotychczas niespecjalnie zastanawiał się nad tym, czym jest dla niego męskość. – Może dlatego, że mam poczucie, że nie wpisuję się w jej stereotypowe ramy? – śmieje się i dodaje, że utarło się, iż mężczyzna powinien być zdecydowany, konkretny, rezolutny, przedsiębiorczy. – Ja jestem spokojny, mam łagodny charakter, nie lubię konfrontacji, a podejmowanie poważnych decyzji przychodzi mi z trudem – wyjaśnia. 

Bycie mężczyzną to dla niego bycie opiekuńczym. – Nie chodzi o to, żeby facet brał na siebie całą odpowiedzialność za utrzymanie rodziny, bo dziś kobiety też chcą robić karierę, realizować się, zarabiać. Chodzi o to, żeby dbał o bliskich, żeby przy nich był, wspierał, pomagał – mówi.

Jeszcze inaczej na męskość patrzy wychowany w latach dwutysięcznych 25-letni Gabriel. Dla niego i wielu przedstawicieli jego pokolenia nie jest ona już jedną sztywną definicją, zbiorem zasad czy listą cech, które trzeba spełnić, by „zasłużyć” na tytuł prawdziwego mężczyzny.

Uruchamianie odtwarzacza...

– To raczej odwaga bycia sobą, mówienia wprost o tym, co się czuje i myśli, nawet jeśli komuś się to nie podoba. To również troska i dbanie o siebie samego – podsumowuje.

Wzorce męskości – których przekrój prezentują bohaterowie tekstu będący przedstawicielami różnych pokoleń – nie rodzą się w próżni. 

Jak wyjaśnia prof. Natasza Kosakowska-Berezecka, psycholożka społeczna z Zakładu Psychologii Międzykulturowej i Psychologii Rodzaju Uniwersytetu Gdańskiego specjalizująca się w badaniach nad równością płci, jednym z kluczowych kształtujących je czynników jest kapitał społeczno-kulturowy wyniesiony z domu. 

– Poglądy dzieci, zwłaszcza we wczesnych latach, są kształtowane przez mentalność i poglądy rodziców, a w przypadku chłopców szczególnie ważną rolę odgrywa ojciec – tłumaczy badaczka.

Wojciech Śmieja, literaturoznawca i reporter, w swojej głośnej książce „Po męstwie” przyglądającej się dziejom męskości w Polsce, widzi problem w szerszej perspektywie. Otóż męskość nie jest kategorią historycznie niezmienną, jej znaczenia podlegają ciągłym negocjacjom. Siłą rzeczy jest więc kształtowana przez epokę i premiowane w niej wartości. 

// Ilustracja: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Po odzyskaniu niepodległości oraz w dwudziestoleciu międzywojennym dominowała według Śmiei tzw. męskość honorowa – oparta na etosie rycerskim (a może raczej ułańskim), na poświęceniu, odwadze, gotowości do walki. W czasach powojennych oraz w PRL-u męskość uosabiały praca i dążenie do awansu społecznego, a cechami pożądanymi były zaradność i odpowiedzialność. 

W latach 90., czyli w czasach tuż po transformacji ustrojowej, najsilniejszym męskim „ideałem” stał się sukces, rozumiany jako przedsiębiorczość, samodzielność, „radzenie sobie” oraz często – nieustanna pogoń za osiągnięciami. 

I choć omawiane wzorce męskości na pierwszy rzut oka wydają się różne, mają punkt styku: wszystkie premiowały emocjonalną powściągliwość. Obraz zamkniętego w sobie, mało wylewnego, „dającego radę” mężczyzny ma więc w Polsce długą, naznaczoną różnymi pokoleniowymi bagażami i doświadczeniami tradycję. 

Urodzony pod koniec lat 60. Mariusz przyznaje, że z perspektywy czasu widzi, iż przekazywane w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie wartości rzutowały na jego podejście do męskości:

– Ojciec trzymał w domu dyscyplinę, był zdystansowany. Urodził się jeszcze przed wojną i sam odebrał surowe wychowanie od swojego ojca, który służył w ułanach. Z opowieści wiem, że dziadek był chłodny, a w domu panował wojskowy rygor – opowiada i dodaje, że nikt nie nauczył go mówienia o emocjach, więc sam nigdy nie przywiązywał do nich wagi. 

– Przez całe życie miałem poczucie, że tak trzeba. Nadal to we mnie pokutuje – czasem przytłacza mnie presja i odpowiedzialność, mam dni, kiedy czuję się zły albo zmęczony, ale zostawiam to dla siebie, bo facet o takich rzeczach po prostu nie gada – mówi.

Kuba Malenta, psycholog pracujący na co dzień z mężczyznami, zauważa, że wieloletnie milczenie i dystansowanie odbijają się na współczesnych mężczyznach, którzy – choć mają w sobie masę emocji – nie wiedzą, jak sobie z nimi radzić. 

– Chłopców latami uczono ograniczania języka emocji, mówiono im, że powinni być zachowawczy, opanowani. Dlatego dziś wielu dorosłych mężczyzn zna tylko trzy główne emocje: złość, smutek i radość – tłumaczy Malenta.

W efekcie, gdy pojawia się napięcie, próbują regulować je poprzez złość, gniew czy przemoc, często też uciekają w pracę lub sięgają po używki. Zdarza się również, że latami kumulują emocje. To jednak nie sprawia, że one znikają.

Czy na męskość trzeba sobie zasłużyć

Na to, jak postrzega się męskość, wpływa też – a może przede wszystkim – szerszy kontekst kulturowy. Szczegółowo omawiają go badania prowadzone w ramach międzynarodowego projektu badawczego „Towards Gender Harmony”, którymi kierowała prof. Kosakowska-Berezecka. Zostały one przeprowadzone w 62 krajach na dużej próbie ponad 30 tys. respondentów i respondentek i wykazały, że w zdecydowanej większości kultur – w tym także w polskiej – męskość wiąże się z założeniem, że można jej zagrozić i że trzeba na nią zasłużyć. 

– Nie jest „przyznawana” z urodzenia, ale trzeba ją udowadniać poprzez spełnianie określonych w danym kraju „standardów męskości” – wyjaśnia badaczka. Zwraca również uwagę na to, że w większości współczesnych społeczeństw cechy mieszczące się w stereotypowej definicji męskości (sprawczość, pewność siebie, umiejętność sprawowania władzy, zaradność finansowa) nadal są cenione i pożądane.

– To sprawia, że męskość ma z „góry” nadaną wyższą rangę – jest uznawana za bardziej wartościową i pożądaną, więc idąc tym tropem, trzeba troszczyć się o to, by utrzymać jej wysoki i cenny status – mówi prof. Kosakowska-Berezecka. 

W kontekście udowadniania męskości, psycholożka społeczna zwraca uwagę na wątek rytuałów przejścia, które w przeszłości były ważne i obecne w wielu kulturach (w Polsce za ich ostatni bastion można uznać obowiązkową służbę wojskową zniesioną w 2009 r.). Stanowiły one symboliczne wyjście z domu, uchodziły również za potwierdzenie tego, że jest się mężczyzną.

Współcześnie rytuały są w zaniku, więc wielu mężczyzn czuje presję ciągłego udowadniania swojego statusu, a gdy mają poczucie, że ich „męskość” jest zagrożona, podejmują działania, które w oczach innych im ją przywrócą. Mogą np. mieć skłonność do podejmowania ryzykownych zachowań lub manifestować status „trofeami” męskości – samochodem, drogimi gadżetami, muskulaturą. 

– A skoro nadanie tytułu „męskiego mężczyzny” pochodzi z zewnątrz, to nic dziwnego, że wielu mężczyzn nadal boi się mówić o swoich słabościach, niepowodzeniach czy przyznawać się do życiowych trudności – jest to dla nich tożsame z utratą męskości – podsumowuje badaczka. 

Jak zadbać o męskie zdrowie: psychika, seksualność i stereotypy

Presja nieustannego udowadniania swojej męskości odbija się również na tym, jak Polacy podchodzą do swojego zdrowia – zarówno psychicznego, jak i seksualnego. W naszej kulturze złe samopoczucie, bezradność czy depresja są postrzegane jako słabość, czyli coś, co bezpośrednio uderza w męskość. Tymczasem statystyki dotyczące samobójstw każą bić na alarm. 

Według raportu „Samobójstwa i próby samobójcze w Polsce w latach 2020-2024”, opracowanego na podstawie danych Komendy Głównej Policji, mężczyźni odbierają sobie życie prawie pięć razy częściej niż kobiety (mimo że to one częściej podejmują próby samobójcze). 

Kiedy mężczyźni sięgają po specjalistyczną pomoc? Jak wyjaśnia Malenta, rzadko kiedy proszą o nią „tak po prostu”. – Zwykle musi pojawić się dodatkowy impuls: utrata kontroli, presja rodziny, świadomość, że coś się sypie – mówi psycholog. – Od dziecka są uczeni działania i sprawczości, więc kiedy one szwankują, pojawia się poczucie utraty kontroli i lęk. A wtedy największym aktem odwagi i odpowiedzialności jest zadbanie o siebie – dodaje.

Podobnie sprawy mają się z męskim zdrowiem seksualnym – zaburzenia erekcji, spadek libido czy problemy z prostatą i hormonami wciąż są tematem tabu, bo kulturowo wiąże się je z „niespełnieniem męskiej roli”. Badania jasno pokazują, że mężczyźni rzadziej niż kobiety zgłaszają się po pomoc do specjalistów, długo zwlekają z diagnozą i częściej bagatelizują pierwsze niepokojące sygnały. 

Opublikowany w lipcu 2024 r. raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny”, przygotowany na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska, wskazuje, że panowie „męskie sprawy” traktują po macoszemu – do samodzielnego badania jąder przyznaje się co trzeci mężczyzna, u lekarza na tego typu badaniu było jedynie 14 proc., z kolei badania poziomu męskich hormonów ma na koncie tylko 8 proc. ankietowanych. 

Dla wielu mężczyzn przyznanie się do problemu – szczególnie dotyczącego zdrowia seksualnego – oznacza niejako symboliczną „utratę” męskości. A to kolejny mechanizm, który napędza błędne koło milczenia, wstydu i izolacji.

Wzorce męskości we współczesnej Polsce

To, że męskość uważa się za coś, co trzeba wciąż udowadniać, a nie coś, co się po prostu ma, odbija się na wzorcach męskości, które w danym społeczeństwie są „pożądane”. Jak kształtują się one we współczesnej Polsce? 

Badania wskazują na to, że nasz kraj nadal tradycyjną męskością stoi, oprócz tego mamy tendencję do tego, żeby dyskurs „prawdziwego” mężczyzny podtrzymywać. Polska także – jak tłumaczy prof. Kosakowska-Berezecka – jest krajem, w którym tradycyjne role męskie wciąż są utożsamiane z „naszym” mężczyzną. 

Kiedy pytam ekspertkę o to, czym właściwie jest ta osławiona, prawdziwa, tradycyjna męskość, naukowczyni wyjaśnia, że w Polsce – podobnie jak w większości kultur na świecie – istotą męskości jest antykobiecość. 

Mężczyzna jest mężczyzną, o ile nie przejawia kobiecych cech i zachowań, nie zajmuje się kobiecymi rzeczami – wyjaśnia badaczka, zastrzegając jednocześnie, że ta norma, choć silnie zakorzeniona, nie zawsze jest widoczna w zachowaniach. Wielu mężczyzn niekoniecznie ją podziela i sięga po jej wzorce, ale doskonale zna oczekiwania, które stawia wobec nich kultura.

Tego typu normy nie są abstrakcją. Realnie regulują to, kogo uważa się za „normalnego”. Gabriel doświadczył tego jako mały chłopiec. „Babochłop”, „pedał”, „ciota” – takie określenia na swój temat słyszał w podstawówce, bo lubił bawić się lalkami, a nie interesowały go klocki Lego i autka. – Rodzice nie mieli z tym problemu, w domu nikt nie kwestionował tego, kim jestem. Piekło zaczęło się w szkole – mówi. Wtedy pojawiły się wyzwiska, wyśmiewanie, dyskryminacja, a przemoc była bagatelizowana przez nauczycieli. 

– Słyszałem, że jak będę normalny – czyli taki, jak inni chłopcy – to wszystko będzie dobrze, koledzy dadzą mi spokój. Wtedy bardzo mnie to bolało, dziś wiem, że to była próba osadzenia mnie w społecznych ramach – przyznaje. 

Im więcej sytuacji potencjalnie zagrażających stereotypowej męskości, tym bardziej nasilają się tradycyjne poglądy. – Badania pokazują, że wówczas mężczyźni wierzący w to, że męskość należy udowadniać, bardziej konserwatywnie podchodzą do podziału obowiązków, są nakierowani na wsparcie działań wojennych, przejawiają też zachowania antyrównościowe i homofobiczne – tłumaczy prof. Kosakowska-Berezecka. 

Jak się okazuje, zwrot w stronę konserwatywnych wartości widać nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej. Czarno na białym pokazują to opublikowane w ubiegłym roku badania Eurobarometru, wedle których we wszystkich krajach europejskich da się zaobserwować duże nasilenie stereotypów płci.

Psycholożka społeczna wyjaśnia, że jest to pokłosie kilku nakładających się na siebie czynników. – Żyjemy w trudnych czasach – od kilku lat za naszą wschodnią granicą trwa pełnoskalowa wojna, obserwujemy też sytuację w Gazie, dochodzą do nas sygnały, często podsycane przez media społecznościowe, że żyjemy w zagrożeniu z wielu stron: boimy się wojen, migracji, feministek, grup LGBT – mówi badaczka i zauważa, że takie społeczne i geopolityczne niepokoje oraz rosnące antagonizmy sprzyjają konserwatywnym i radykalnym poglądom. 

– W momencie, gdy czujemy strach i niepewność, chcemy wrócić do czegoś, co jest nam znane, do czegoś, co w naszym poczuciu zawsze działało i zapewniało bezpieczeństwo – podsumowuje. 

Chłopaki też płaczą, czyli jak zadbać o męskie emocje

I choć może wydawać się, że dziś nastroje „nie sprzyjają”, to zmiany w tym, jak zarówno społeczeństwo, jak i sami panowie podchodzą do kwestii męskości, są widoczne gołym okiem. Widać je na ulicach, w internecie, mediach oraz w liczbach i deklaracjach. Wspomniany już wcześniej raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wskazuje, że mężczyźni doceniają wagę emocji, a coraz mniej z nich (34 proc.) uważa, iż powinni radzić sobie z nimi sami. W zdecydowanej mniejszości są również ci, którzy twierdzą, że nie powinni okazywać słabości i nie wypada im płakać (odpowiednio 33 proc. i 24 proc.). 

Co istotne, zmienia się także sama definicja męskości: ankietowani w grupie 18-69 lat opowiadali, że męskość to dla nich dojrzałość (63 proc.), mądrość życiowa (56 proc.), spokój i opanowanie (54 proc.); oprócz tego ponad jedna trzecia badanych uważa, że następuje rozpad dotychczasowych wyobrażeń o mężczyźnie i jego roli (37 proc.).

Ewoluują także role płciowe – współcześni mężczyźni do kwestii rodzinnych częściej podchodzą w partnerski sposób, a według opublikowanego niedawno raportu GUS „Budżet czasu ludności” aż 40 proc. z nich chciałoby spędzać więcej czasu z dzieckiem. Panowie po latach milczenia czują także potrzebę rozmowy i nawiązywania relacji – wedle przytaczanego już raportu aż 65 proc. mężczyzn chciałoby mieć z kim porozmawiać o swoich emocjach, a wśród grupy wiekowej 18-25 lat ten odsetek wzrasta nawet do 79 proc.

Jak podkreśla psycholog – to bardzo ważne, bo mężczyźni do dobrego funkcjonowania potrzebują innych mężczyzn. – Badania potwierdzają, że każdemu, bez względu na płeć, potrzebna jest sieć wsparcia i relacje, które odpowiadają za dobrostan psychiczny. Człowiek jest stworzony do życia w grupie – wyjaśnia Malenta i dodaje, że kobietom tworzenie wspólnot przychodzi łatwiej, bo ich komunikacja jest bardziej otwarta. 

W przypadku mężczyzn jest to skomplikowane, bo wielu z nich nadal boi się stygmatyzacji, nieufnie podchodzi do bliskości męsko-męskiej i uważa, że nadmierne uzewnętrznianie się nie prowadzi do niczego dobrego. – Faceci, nawet jeżeli mają w sobie empatię, często nie wiedzą, jak się zachować, gdy rozmówca się otwiera. Nie wiedzą, co powinni powiedzieć, nie wiedzą, czy mogą pozwolić sobie na gesty wsparcia – mówi Sebastian Nowak, aktywista z działającego w Poznaniu Stowarzyszenia BoyHood, inspirowanego popularną wśród kobiet ideą siostrzeństwa. 

Na początku października BoyHood zorganizowało pierwsze stacjonarne spotkanie, na którym pojawiło się kilkudziesięciu mężczyzn. – Byli w różnym wieku, pochodzili z różnych światów, ale problemy, z którymi przyszli, były takie same: brak umiejętności wyrażania emocji i mówienia o nich, problemy z komunikacją i pewnością siebie – opowiada Sebastian i zapowiada, że spotkania będą odbywały się co miesiąc, bo potrzeba rozmawiania o męskości, jej wyzwaniach i problemach jest ewidentna. Podobne inicjatywy pojawiają się także w innych miastach w Polsce.

Miłoszowi wsparcie kolegów pomogło przejść przez baby bluesa, który pojawił się u niego po narodzinach syna. Nowa rola go przygniotła, czuł, że jest złym ojcem, że się do tego nie nadaje, wątpił w swoją męskość. Po rozmowach z innymi ojcami zrozumiał, że nie jest osamotniony w tym, co czuje. – Nie oceniali mnie, nie usłyszałem złego słowa. Wszyscy potwierdzili, że relacja ojca z dzieckiem nie rodzi się z dnia na dzień. Zrozumieli mnie, powiedzieli, że mam dać sobie czas, że będzie lepiej. Mieli rację – opowiada. 

Czy kryzys męskości naprawdę istnieje

Jeśli wierzyć clickbaitowym nagłówkom i wszechwiedzącym socialmediowym komentatorom rzeczywistości, w Polsce od dobrej dekady mamy kryzys męskości. Jednak specjalizujący się w zagadnieniu eksperci i ekspertki mają inne zdanie. Na to, co dzieje się w naszym kraju, patrzą przez pryzmat zmiany, ewolucji i przebudowy. 

Jak podkreśla prof. Kosakowska-Berezecka, samo słowo „kryzys” ma negatywne konotacje i kojarzy się z czymś trudnym, podcinającym skrzydła, niszczącym. Naukowczyni, która bada poglądy wobec męskości także wśród nastolatków, zauważa, że młodzi ludzie są zmęczeni tym tematem, czują też niepewność co do wymagań stawianych im pod hasłem bycia mężczyzną. 

Nie pomaga fakt, że social media zalewają młodych sprzecznymi wzorcami męskości (od ultrawrażliwca, przez romantyka i luzaka, po skrajnego radykała) oraz rozbuchanymi społecznymi oczekiwaniami często łączącymi w sobie sprzeczne wartości, potęgującymi poczucie zagubienia. 

– Młodzi czują presję, bo wciąż muszą coś udowadniać, a jednocześnie wychodzić poza schematy, nowe standardy męskości zaś nie są jeszcze dla nich jasne. Brakuje pozytywnych wzorców do naśladowania, brakuje dialogu z kobietami, który torowałby drogę do empatii międzypłciowej – wyjaśnia badaczka i zauważa, że wszyscy – bez względu na płeć, potrzebujemy oddechu. 

Tym oddechem – jak przekonuje – może być równość, która jest troską o relacje, wzajemnym zrozumieniem, życiową równowagą, bezpieczeństwem i komfortem. Ona także ściąga z mężczyzn ciężar oczekiwań, które dziś bardzo ich przygniatają – podsumowuje. Może właśnie na tym powinna się opierać współczesna męskość?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Faceci od kuchni