Tłuste koty z Waszyngtonu. Lobbing w erze Trumpa ma się doskonale

Chaotyczna polityka Trumpa to raj dla lobbystów na usługach biznesu i zagranicznych rządów. Są oni częścią „bagna”, które ten w trakcie kampanii wyborczej obiecywał „osuszyć”. Nie zrobił tego.
Czyta się kilka minut
Prezydent Donald Trump podczas konferencji ekonomicznej w Mount Pocono w Pensylwanii. Stany Zjednoczone, 10 grudnia 2025 r. // Materiały prasowe Białego Domu
Prezydent Donald Trump podczas konferencji ekonomicznej w Mount Pocono w Pensylwanii. Stany Zjednoczone, 10 grudnia 2025 r. // Materiały prasowe Białego Domu

Brian Ballard, szatyn o przyjaznej twarzy, kocha Florydę. Jednak dziewięć ostatnich lat spędził na rozkręcaniu biznesu w Waszyngtonie. Oddział swojej firmy lobbingowej otworzył tu w styczniu 2017 r., zaraz po tym, jak Donald Trump zaczął swą pierwszą kadencję. W rozmowie z dziennikiem „Tallahassee Democrat” Ballard tłumaczył przed laty, że zrobił to, bo jego klienci szukali pomocy przy zdobywaniu kontaktów w administracji.

On nadawał się do tego idealnie. Wcześniej pracował dla firm Trumpa jako lobbysta i zbierał fundusze na jego kampanię w 2016 r. Ich znajomość datuje się na lata 80. XX w., kiedy to Ballard miał napisać list do Trumpa, chwaląc jego wydaną wówczas książkę „The Art of the Deal, czyli sztuka robienia interesów”.

65-letni dziś Ballard, który pracował wtedy w biurze gubernatora Florydy, nie mógł wiedzieć, że ten list okaże się jednym z najbardziej owocnych posunięć w całej jego karierze.

Od TikToka po Harvard: kto jest klientem lobbystów

Dzięki powiązaniom z administracją Trumpa, Ballard Partners jest dziś najlepiej opłacaną firmą lobbingową w USA. Tylko w trzecim kwartale 2025 r. zarobiła ponad 25 mln dolarów – cztery razy więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej, gdy rządził Joe Biden.

Lobbing w erze Trumpa ma się tak dobrze, że Ballard zatrudnił w ostatnim półroczu dodatkowy personel i powiększył powierzchnię biurową w Homer Building. To centrum biznesowe oddalone o kwadrans spacerem od Białego Domu. Blisko stąd także do słynnej K Street, zagłębia firm lobbingowych.

Dzięki powiązaniom z administracją Trumpa, Ballard Partners jest dziś najlepiej opłacaną firmą lobbingową w USA. Na zdjęciu jej właściciel Brian Ballard: z Trumpem znają się od lat 80. XX wieku, a w 2016 r. Ballard zbierał fundusze na jego kampanię. // Fot. Andrew Harrer / Bloomberg / Getty Images

Do Ballard Partners zgłaszają się giganci z branży farmaceutycznej i paliwowej, big techy (jak Amazon i TikTok), a także Uniwersytet Harvarda i inne uczelnie atakowane przez administrację Trumpa.

Wśród klientów są też firmy z branży kryptowalut oraz Netflix i Paramount Skydance –  rywale w walce o przejęcie imperium medialnego Warner Bros. Discovery. Zatwierdzać tę transakcję na amerykańskim rynku ma Departament Sprawiedliwości, którym kieruje dziś Pam Bondi – wcześniej lobbystka z Ballard Partners.

Kontakty Ballarda sięgają też Białego Domu, gdzie szefową personelu jest Susan Wiles, jego była podwładna. To wszystko sprawia, że do tej firmy – i do innych, także mających powiązania z administracją, jak Miller Strategies czy BGR Group – stoją kolejki klientów. W tym rządy zagranicznych państw, które szukają sposobu na ułożenie sobie relacji z Trumpem.

Jak Pakistan zjednał sobie przychylność Trumpa

Najbardziej oczywistą kwestią jest próba urobienia Białego Domu, by nie nakładał ceł na towary importowane do USA. Portal Politico twierdzi, że po pomoc lobbystów związanych z administracją Trumpa sięgnęło co najmniej 30 państw, w tym Korea Południowa, Japonia i Indie. Tym ostatnim i tak nie udało się uniknąć 50-procentowych ceł, choć zatrudniły firmę należącą do Jasona Millera, doradcy Trumpa z czasów kampanii wyborczej.

W łaski prezydenta wkupił się za to Pakistan, który według źródeł „New York Timesa” wydał co najmniej trzy razy więcej na lobbing niż Indie. Na rzecz Islamabadu działali m.in. byli partnerzy biznesowi Trumpa, jego dawny ochroniarz, a także były sekretarz obrony Mark Esper. Efekt: cztery miesiące po zatrudnieniu lobbystów, prezydent obniżył Pakistańczykom cła z 29 do 19 procent.

Przy czym lobbing to jedna z przyczyn tego sukcesu – Pakistan zjednał sobie Trumpa także ustępstwami. Otworzył rynek na produkty rolne z USA i zgodził się na eksport do Stanów swoich metali ziem rzadkich (co ma częściowo uniezależnić USA od dostaw z Chin). Pakistan nominował też Trumpa do Pokojowego Nobla – twierdząc, że odegrał on kluczową rolę dla zawarcia przezeń rozejmu z Indiami w maju 2025 r.

Somalia i Kongo: dlaczego Afryka zatrudnia lobbystów

Szykując się na burzliwe rządy Trumpa, niektóre państwa zatrudniły lobbystów jeszcze przed jego powrotem do Białego Domu. Ambasada Somalii zakontraktowała firmę BGR Group już trzy tygodnie po wyborach prezydenckich w 2024 r. Według dokumentu, do którego dotarła redakcja „The Africa Report”, ten jeden z najbiedniejszych krajów na świecie za roczne usługi lobbystów miał zapłacić 600 tys. dolarów.

Można się domyślać, że główny cel tej „inwestycji” to wsparcie w torpedowaniu propozycji doradców Trumpa, by Somaliland – samozwańcza republika, która oderwała się od Somalii – została uznana przez Stany. Somalia zatrudniała lobbystów już wcześniej, za pierwszej kadencji Trumpa – wtedy chodziło jej o to, aby usunięto ją z listy krajów objętych zakazem wjazdu do USA.

Z obawy przed trafieniem na celownik Trumpa, lobbystów zatrudniają też inne kraje Afryki, jak Sudan i Demokratyczna Republika Konga. Temu drugiemu w dniu powrotu Trumpa do Białego Domu Ballard podwyższył stawkę: z 75 tys. do 100 tys. dolarów miesięcznie. Nowy prezydent na dzień dobry zrobił zaś coś, czego władze w Kinszasie chciały uniknąć: zawiesił pomoc rozwojową, na której DRK, pogrążona w wojnie domowej, mocno polegała.

Za co amerykańskim lobbystom płaci Europa

Jednak tłuste koty z Waszyngtonu zarabiają nie tylko na biednych i zdesperowanych. W maju 2025 r. umowę z Ballard Partners podpisało biuro przedstawicielskie Tajpej w USA, pełniące de facto rolę ambasady Tajwanu. Koszt usługi: 60 tys. dolarów miesięcznie.

To nieco mniej niż zapłacił rząd Danii za doradztwo, gdy Trump zagroził aneksją duńskiej Grenlandii. Firma Mercury Public Affairs – kolejny były pracodawca obecnej szefowej personelu Białego Domu – ściągnął od Duńczyków 263 tys. dolarów za cztery miesiące pracy.

Z raportów, które muszą składać firmy lobbingowe, wynika też, że z ich usług korzystała nawet Delegatura Unii Europejskiej w Stanach. Według ustaleń Politico kontrakt z DCI Group – firmą mającą dobre kontakty w Partii Republikańskiej – podpisano jeszcze przed wyborami w 2024 r. Zakres usług: doradztwo w sprawie strategii komunikacyjnej dotyczącej handlu.

Dysfunkcyjny system w USA promuje lobbystów

Open Secrets, organizacja śledząca przepływy pieniężne w amerykańskiej polityce, wylicza, że wydatki na usługi lobbystów w 2025 r. rosły w najszybszym tempie od roku 2008 – wtedy w tej branży wprowadzono obowiązek kwartalnego raportowania.

Inna sprawa, że lobbing to w Stanach sprawnie funkcjonująca machina bez względu na to, kto rządzi w Białym Domu albo kto ma większość w Kongresie. Wielki biznes tradycyjnie przepycha korzystne dla siebie przepisy z pomocą lobbystów. Nie jest rzadkością, że piszą oni gotowe projekty ustaw, które następnie podsuwają kongresmenom, by nadali im bieg.

W tym dysfunkcyjnym systemie dzieje się tak m.in. ze względu na braki kadrowe w biurach kongresmenów i fakt, że poświęcają oni dużo czasu na kampanie o reelekcję (w Izbie Reprezentantów kadencja trwa tylko dwa lata).

Widać też inną prawidłowość, poniekąd zrozumiałą: na lobbingu najlepiej zarabiają firmy powiązane z obozem aktualnego prezydenta. Tak było np. w 2021 r., pierwszym roku rządów Bidena, gdy największy kawałek tego „tortu” przypadł m.in. lobbystom z firm Putala Strategies i Ricchetti Inc.; tę drugą prowadził brat Steve’a Ricchettiego, doradcy Bidena.

Również i wtedy do lobbystów zgłaszały się rządy – w tym Ukraina, zabiegająca wówczas o pomoc wojskową USA. Niektóre kraje stale korzystają z lobbingu, by zapewnić sobie sprzedaż amerykańskiego uzbrojenia, zyskać przychylność Waszyngtonu w jakimś konflikcie regionalnym lub po prostu poprawić relacje.

Prezydencka logika „przysługa za przysługę”

Jest jednak coś, co zmieniło się w „waszyngtońskim bagnie” – to określenie samego Trumpa, który w trakcie kampanii prezydenckiej obiecywał je „osuszyć”. Częściej niż kiedyś lobbing odbywa się z pominięciem urzędników federalnych i kongresmenów. Lobbystami stają się zaś np. prezesi firm, zabiegający o spotkanie z Trumpem lub ludźmi z jego otoczenia.

Obrazuje to historia Jen-Hsuna Huanga, prezesa firmy Nvidia. Dzięki bliskim relacjom z Białym Domem i gotowości na biznesowe ustępstwa, uzyskał on zgodę Trumpa na sprzedaż do Chin zaawansowanych chipów, produktu strategicznego. Zgodnie ze swoją transakcyjną logiką, Trump zażądał od Nvidii, by do rządu USA trafiała jedna czwarta zysków ze sprzedaży tych chipów.

„Kiedyś spotkanie z prezydentem było ostatnią rzeczą, jaką można było zrobić, bo w zasadzie i tak w niczym nie pomagało” – mówił James Thurber, emerytowany profesor z American University, cytowany przez Politico. Thurber dodawał, iż obawia się, że pominięcie tradycyjnych lobbingowych zasad gry doprowadzi do przepychania fatalnych przepisów prawnych, dyktowanych prezydencką logiką „przysługa za przysługę”.

Dla amerykańskich lobbystów dobra wiadomość jest taka, że spotkanie z Trumpem wywalczyć mogą sobie tylko nieliczni. Reszta da zarobić tłustym kotom z Waszyngtonu, takim jak Brian Ballard.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 03/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Tłuste koty z Waszyngtonu