Chiny od lat wykorzystują swoją dominującą pozycję w wydobyciu i przetwarzaniu metali ziem rzadkich oraz w produkcji magnesów – kluczowych „składników” nowoczesnej gospodarki. Teraz jednak Pekin sięga po nowe narzędzie nacisku.
Ograniczenia eksportowe, ogłoszone kilka dni temu przez chińskie ministerstwo handlu, obejmują nie tylko surowce i technologie do ich wytwarzania. Wprowadzono też wymóg uzyskania zgody chińskich władz na eksport produktów wytworzonych przy ich użyciu. Dla przykładu: w teorii kontrole mogą objąć zakup przez polską firmę półprzewodników z Tajwanu, jeśli tylko wykonano je przy użyciu chińskich minerałów. Kontrole – i ewentualne weto.
Restrykcje dotyczą więc właściwie całej gospodarki, bo pierwiastki ziem rzadkich są dziś wszędzie – od samochodów elektrycznych, przez drony, po turbiny wiatrowe. Jest to ruch bez precedensu. Choć dla sprawiedliwości trzeba przypomnieć, że podobne restrykcje wobec Chin wprowadziły wcześniej USA, chcąc zdławić w zarodku rozwój chińskich półprzewodników.
Decyzja Pekinu ma znaczenie strategiczne i globalne
Działania Pekinu z jednej strony pokazują, że nie boi się grać twardo. Decyzja o restrykcjach zapadła tuż przed planowanym na koniec października spotkaniem Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Seulu, do którego ma dojść po miesiącach napiętych rozmów o taryfach celnych między dwiema największymi gospodarkami świata.
Pekin doskonale wie, że na amerykańskim prezydencie największe wrażenie robi siła – i liczy, że ta eskalacja przyniesie oczekiwane ustępstwa. Jeśli strategia okaże się skuteczna, w dogodnym momencie Chiny mogą wycofać się np. z części restrykcji.
Z drugiej strony to posunięcie o głębszym znaczeniu strategicznym, które wykracza poza bieżące przepychanki handlowe. Władze Państwa Środka pokazują, że nie zawahają się wykorzystać swojej dominacji w sektorze metali ziem rzadkich – dominacji, którą budowano przez dekady – aby wzmocnić swoją pozycję przemysłową i militarną, i to kosztem rozwoju technologicznego właściwie całej reszty świata.
Znaczenie chińskich restrykcji dla Europy i USA
Kraje Zachodu, które przez minione lata uzależniały się od chińskich surowców, dziś boleśnie odkrywają, że zostały właśnie wzięte w geopolityczny jasyr. Skutki dla gospodarki i bezpieczeństwa Stanów i Europy mogą być poważne.
Firmom grożą braki w dostawach, a konsumentom – wzrost kosztów. Nawet jeśli restrykcje nie będą w pełni egzekwowane, to sam fakt ich ogłoszenia utrudnia planowanie produkcji, a przeorganizowanie łańcuchów dostaw wymaga dużo czasu.
Szczególnie dotknięty może zostać przemysł obronny – i to akurat w momencie, gdy Zachód chce przyspieszyć zbrojenia w obliczu rosyjskiej agresji i coraz śmielszych poczynań Chin w obszarze Indo-Pacyfiku. Firmy zbrojeniowe z zasady nie dostaną od Chin licencji na import surowców, a nawet gdyby chciały spróbować, to – zgodnie z nowymi przepisami licencyjnymi – oznaczałoby to konieczność przekazania Pekinowi poufnych danych o liniach produkcyjnych czy klientach.
Na coś takiego europejska zbrojeniówka nie może sobie pozwolić – w obliczu coraz ściślejszego sojuszu chińsko-rosyjskiego.
Czy możemy uniezależnić się od Chin?
Optymiści widzą jednak w tej sytuacji także szansę. Ograniczenia mogą wymusić na Zachodzie budowę „demokratycznych łańcuchów dostaw” – alternatywnych wobec chińskich. Złoża pierwiastków ziem rzadkich w dużej koncentracji występują m.in. w Brazylii, Indiach, Australii i USA.
Problem w tym, że wydobycie i przetwarzanie tych pierwiastków jest trudne i kosztowne, a przez lata Chiny zmonopolizowały nie tylko dostęp do surowców, lecz także technologie ich rafinacji i obróbki, które teraz również będą podlegać restrykcjom.
Zachód może zatem próbować uniezależnić się od Pekinu, ale zajmie to lata i będzie wymagać ogromnych inwestycji, silnej woli politycznej i jedności, o którą ostatnio coraz trudniej. Jak na razie Chiny trzymają więc w rękach klucz do technologii jutra – i wydaje się, że doskonale wiedzą, jak go użyć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















