Kiedy 20 kwietnia UOKiK ogłosił decyzję o nałożeniu ponad 15 milionów złotych kary na firmę Live Nation Entertainment, na forach i grupach skupiających fanów muzyki zapanowała radość. Praktyki tej firmy sprawiały, że uczestnictwo w koncertach gwiazd stało się ciągiem monetyzacji, gdzie cena biletu jest jednym z licznych kosztów, na które można po drodze narazić się nie zawsze świadomie.
Za co UOKiK ukarał Live Nation
Urząd zakwestionował zapisy regulaminów, pozwalające organizatorowi w sposób niejasny kształtować warunki uczestnictwa. Live Nation Entertainment wprowadzał zakaz wnoszenia „bagażu”, nie precyzując jednak, co kryje się pod tym pojęciem. W praktyce prowadziło to do uznaniowości decyzji podejmowanych przy wejściu. Uczestnicy nie mieli pewności, czy zostaną wpuszczeni nawet z drobnymi przedmiotami osobistymi.
Często kończyło się to koniecznością skorzystania z płatnych depozytów albo rezygnacją z udziału w wydarzeniu. Ponadto regulamin dopuszczał odmowę przyjęcia rzeczy do depozytu, co mogło skutkować wykluczeniem z imprezy.
Lista grzechów wymieniana przez uczestników jest jednak o wiele większa niż ta, za którą karę nałożył UOKiK. Począwszy od dynamicznie zmieniających się cen biletów, wygórowane opłaty serwisowe, przez rozrastające się strefy premium i nadmierne zagęszczenia w strefach, do których wstęp jest tańszy.
Live Nation Entertainment od lat buduje swoją pozycję monopolisty, łącząc działalność promotorską z kontrolą nad sprzedażą biletów przez Ticketmaster. Połączenie tych dwóch podmiotów w 2009 r. stworzyło strukturę, w której ten sam gracz odpowiada za produkcję wydarzeń, jak i dostęp do nich.
Segmentacja fanów zamiast wspólnotowego przeżycia
Udział w koncercie idola przez dekady był doświadczeniem może nieidealnym, czasem chaotycznym, ale wspólnym. Publiczność, niezależnie od zasobności portfela, uczestniczyła w tym samym wydarzeniu, dzieląc przestrzeń i emocje.
Dziś coraz częściej mamy do czynienia z procesem segmentacji. Koncert stał się ciągiem decyzji zakupowych: wybór biletu, dopłata za lepszą strefę, zakup napojów, dostęp do infrastruktury, czasem nawet komfort fizyczny. Wszystko ma swoją cenę.
Na szczęście wciąż istnieją wydarzenia, które, choć nie wolne od presji rynku, wciąż próbują zachować wspólnotowy charakter. Festiwale biletowane jak OFF Festival, Open’er Festival czy bezpłatny Pol’and’Rock Festival starają się budować narrację wspólnoty i dostępności. Pytanie, na ile jest to jeszcze autentyczne przeżycie, a na ile marketingowa otoczka. Tu też wdziera się komercjalizacja: niebosiężne ceny w strefach gastro, nachalna obecność sponsorów, płatne prysznice i pola namiotowe.
To, że koncerty się zmieniły, wydaje się oczywiste. Pytanie brzmi raczej: czy zmiana ta ma jeszcze granice. I czy w świecie, w którym każde doświadczenie można podzielić na poziomy cenowe, pozostaje miejsce na coś, co nie jest produktem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















