Poezja lat 90. jest znakiem jednego z większych przełomów w literaturze końca ubiegłego wieku. Emblematem nowego rozdziału w historii współczesnego wierszopisarstwa, przypadającym na moment krytycznego wyczerpania wzorców. Standardowo w celu nakreślenia przyczyn tego zjawiska przywołuje się dwa wydarzenia: zmianę ustrojową w 1989 r. oraz odrzucenie, już w latach 80., koturnowego modelu poezji „uświęconej”, która – zawierzając naturalnemu związkowi rzeczy i słów – skupiała się na ekspozycji łatwo uchwytnego sensu.
Reprezentantami tego wzorca są klasycy tacy jak Wisława Szymborska czy Zbigniew Herbert – nauczyciele, moraliści, nestorzy klarownych podziałów na wysokie i niskie, wartościowe i mierne. Przedłużeniem linii uniwersalnych idei, komunikatywności oraz spójności ideowej, jest twórczość poetów Nowej Fali. Autorzy tacy jak Julian Kornhauser czy Stanisław Barańczak postawili sobie za cel poetycki demontaż języka władzy, pozostając jednakże w obrębie uznania dla sakramentalnych prawideł sztuki.
Polska poezja lat 90.: bezprecedensowa eksplozja języków
Twórcy realizujący ten model pisania są orędownikami stabilnych sensów, podmiot zachowuje dla nich spoistość. Taki obraz jednolitej kultury poetyckiej jako matrycy wspólnych wartości i rezerwuaru stałych hierarchii można za legendarnym krytykiem Januszem Sławińskim nazwać Całością. Co istotne, czasy tej Całości minęły, czego dowodem jest właśnie poezja lat 90. – bezprecedensowa eksplozja odmiennych języków.
Dobitnym przykładem rozkruszenia wspomnianej Całości jest twórczość poetów skupionych wokół czasopisma „bruLion”. Zapisali się oni w historii jako rebelianci i kontestatorzy, dla których odrzucenie Tradycji okazało się warunkiem ustanowienia własnego modelu pisania. A był to model wsparty na odbrązawianiu poezji i dowartościowaniu języka prywatnego.
Antologia „Życie na wszelki wypadek. Wybór wierszy z lat 90. XX wieku” pod redakcją i z posłowiem Piotra Śliwińskiego, która trafiła właśnie do naszych księgarń, zawiera utwory będące odpowiedzią na zarysowane procesy.
Duża grupa twórców – w książce zaprezentowano utwory 52 poetek i poetów – sprawia, że przy omawianiu wyboru pozostaje posługiwanie się syntezą, jako że o niemal każdym zawartym tu twórcy można by napisać obszerną rozprawę.
Pamiętając o zadaniu naświetlenia kluczowych dla poezji lat 90. problemów, warto przyznać, że ujęcie całej dekady w książce liczącej mniej niż 200 stron – co zauważa w posłowiu sam redaktor – jest przedsięwzięciem skazanym na skrótowość. Czytelnikom pozostaje scalenie obrazu poezji rzeczonego okresu na podstawie literackich drobin, które przeszły selekcję.
„Życie na wszelki wypadek. Wybór wierszy z lat 90. XX wieku”: zaproszenie do eksplorowania polskiej poezji
Antologia uderza przede wszystkim nagromadzeniem języków wsobnych, obojętnych na oceny i oczekiwania. Każdy wiersz bądź zestaw wierszy to poetycki mikrokosmos, w którym swobodnie rotują stawki i techniki rzemiosła. Samowola i swoboda tematyczna wyznaczają bieg zbioru.
W antologii Śliwińskiego można uchwycić natychmiastowe rozczarowanie raczkującym kapitalizmem, który przybiera groteskową formę w wierszach Miłosza Biedrzyckiego i Adama Kaczanowskiego. Zainfekowanie popkulturą zostaje prześwietlone w błazeńskim „kawałku” Darka Foksa pt. „Haiku Birkenau”.
Symbole spóźnionej nowoczesności pełnią w zbiorze ironiczną funkcję, odsyłając raczej do niespełnionych nadziei niż zadowolenia z dobrobytu. Tadeusz Pióro, poeta znany ze swojej kryształowo-hermetycznej frazy, trafnie określił ten stan słowami: „śnimy tę nadwyżkę rozkoszy”.
Jeśli patronem kontrkultury tradycyjnie jest Marcin Świetlicki, a Marta Podgórnik olśniewa elastyczną architekturą wiersza, to lekcję nonszalancji możemy odebrać od Adama Wiedemanna, którego słowa „nie chce mi się wam teraz tłumaczyć” zdają się nieźle podsumowywać rozwój twórczości lat 90. Wreszcie można tutaj znaleźć utwory wspomnianych „brulionowców” – na przykład Marcina Barana – i przekonać się, jak wygląda poezja, której (pozornie) nie chce się mówić nic ważnego.
Lata 90. to wreszcie czas ekspozycji głosów i tonacji, które miały na całe lata podzielić scenę poetycką na strefy wpływów. Najbardziej wyraziste i nowatorskie idiomy wypracowane w tym okresie – choćby Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego i Andrzeja Sosnowskiego – stanowią do dziś ważkie drogowskazy na mapie literackiej Polski, przykłady projektów wyjątkowo konsystentnych i wpływowych.
Mowa więc o paradygmacie korespondujących ze sobą poetyckich wysp. Wsłuchanie się w te światy jest konieczne dla zrozumienia poezji najnowszej. Należy tylko pamiętać, że antologię „Życie na wszelki wypadek...” powinniśmy traktować jako atrakcyjną pocztówkę, będącą raczej zaproszeniem do dalszego eksplorowania polskiej poezji aniżeli ostatecznego jej podsumowania.
ŻYCIE NA WSZELKI WYPADEK. WYBÓR WIERSZY Z LAT 90. XX WIEKU, opracowanie i posłowie Piotr Śliwiński, WBPiCAK, Poznań 2025
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















