„Wnyki dla światła”: Justyna Kulikowska o zachłanności życia

Najnowszy tomik laureatki wielu ważnych nagród poetyckich łączy kilka tematów: są tutaj rozważania o dystansie dzielącym słowa i rzeczy, gorzki komentarz społeczny oraz bardzo prywatna żałoba.
Czyta się kilka minut
Justyna Kulikowska, "Wnyki dla światła", Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu // materiały prasowe
Justyna Kulikowska, "Wnyki dla światła", Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu // materiały prasowe

Metaforyka solarna jest być może najpiękniejszą słabością osób piszących poezję. Słońce i wszelkie efekty świetlne, jakie ono powoduje – a więc m.in. blask czy lśnienie – obciążone są niebagatelną liczbą znaczeń: mogą symbolizować np. pełnię doświadczenia, piękno widzialności lub boską sprawiedliwość. Wnyki z kolei to różne pułapki, sidła na zwierzęta. Zestawienie w tytule książki poetyckiej takich fenomenów jest ruchem świadczącym o zachłanności wrażeń czy nawet „chciwości życia, której przyjdzie dopiero się nauczyć”.

„Wnyki dla światła” Justyny Kulikowskiej: poezja oporu lokalnego

Najnowszy tom Justyny Kulikowskiej – laureatki wielu ważnych nagród poetyckich – łączy kilka tematów: jest tu miejsce na rozważania o dystansie dzielącym słowa i rzeczy i gorzki komentarz społeczny; jest refleksja o zwodniczej mocy języka jako domenie politycznych machinacji oraz żałoba po śmierci najbliższej osoby. Nie brakuje też apologii konkretu i gestów emancypacyjnych, które przejawiają się w walce o samostanowienie. Wyważona, szeroka fraza autorki pozwala skomasować wymienione kwestie.

Książka podlaskiej twórczyni to poezja oporu lokalnego, o którym Kulikowska stale przypomina, chociaż nie wyczerpuje się w tej postawie. Bezsilność wynikająca z poczucia braku sprawczości zostaje zaakceptowana i osadzona na sprężynach zachwytu: typowanej przez poetkę strategii przetrwania. 

Dodatkowo Kulikowska pisze w sposób transowy, kojarzący się z metodą innego poety, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego: przenoszące traumy powtórzenia rządzą kompozycją „Wnyków...”, a pewne grupy wierszy stanowią warianty jednego utworu. 

Tonacja tomu balansuje przy tym między nonszalanckim „rozgwizdaniem” wymierzonym w struktury władzy a konfesyjnością. Wszystko to sprawia, że „słoneczny” tom jest bardzo atrakcyjny. 

Justyna Kulikowska, WNYKI DLA ŚWIATŁA, WBPiCAK 2025

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026