To był symboliczny moment: pod koniec kwietnia przed sądem w Damaszku stanął w więzienny drelichu Atef Nadżibb, jeden z oprawców reżimu Baszara al-Asada. Jest oskarżony o zbrodnie przeciw narodowi syryjskiemu. Postawiono mu kilkanaście konkretnych zarzutów, w tym wydawanie rozkazów aresztowania i torturowania dzieci.
Syryjczycy mają nadzieję, że to dopiero początek wymierzania sprawiedliwości; obiecał to nowy rząd, powstały po obaleniu Asada w grudniu 2024 r.
– Syria jest w końcu nasza, ale wciąż czekamy na sprawiedliwość – mówi mi Hasna Issa, dziennikarka i działaczka na rzecz praw kobiet ze Wschodniej Ghouty, więziona za czasów Asada.
Ponad 100 tysięcy zaginionych po wojnie w Syrii
Nadżibb był generałem, szefem Departamentu Bezpieczeństwa Politycznego w mieście Daraa. To tam w marcu 2011 r. zaczęła się syryjska rewolucja, od pokojowych demonstracji. Szybko przerodziła się w wojnę – najpierw domową, potem z udziałem zewnętrznych aktorów. Trwała ona niemal 14 lat, pozostawiła kraj w ruinie – oraz w kolektywnej traumie.
W tym czasie zginęło co najmniej pół miliona ludzi, a setki tysięcy trafiły do więzień. Gdy w grudniu 2024 r. bojownicy organizacji Hayat Tahrir asz-Szam przejmowali kolejne miasta, wypuszczano z więzień tych, którzy przeżyli. Rodziny szturmowały budynki, by odnaleźć bliskich lub choćby zdobyć o nich jakiekolwiek informacje.
W wielu wypadkach to jednak niemożliwe. Gdy odwiedzam więzienie w Damaszku, oficer nowej syryjskiej armii pokazuje mi dawne archiwum. Niewiele po nim zostało: akta więźniów, segregatory z nazwiskami, wyrokami i protokołami egzekucji spalono. Reżim niszczył ślady.

Ponad 100 tys. Syryjczyków nadal jest uznawanych za zaginionych. W wielu miejscach kraju wciąż odkrywane są masowe groby, w których chowano zamordowanych.
Imiona zaginionych
Rok temu, 17 maja 2025 r., nowy rząd powołał Komisję ds. Zaginionych za rządów reżimu Asada. Dzień później Sana Yazigi otworzyła swoją pierwszą wystawę. „To zwycięstwo żyjących i początek sprawiedliwości dla tysięcy zaginionych” – mówiła do zebranych w Muzeum Narodowym w Damaszku.
Gdy Sana oprowadza mnie dziś po niej, nie kryje wzruszenia. Wystawa „Aresztowani i zaginieni” obejmuje 1,2 tys. prac. „Gdzie oni są? Gdzie są ich twarze i głosy?” – czytamy w opisie. To cytat z libańskiej wokalistki Fairuz, ikony arabskiej piosenki. Tych słów Syryjczycy używali w trakcie rewolucji.
– Chcę tą wystawą zachować pamięć o rewolucji i oddać głos jej uczestnikom – mówi Sana. Poświęciła 12 lat na budowanie elektronicznego archiwum „Kreatywna pamięć syryjskiej rewolucji”, dokumentującego walkę o wolność z lat 2011-24.
Są tu najróżniejsze prace: graffiti, grafika, transparenty, zdjęcia, plakaty, komiksy, poezja.
– Wszystko, czym Syryjczycy wyrażali walkę o wolność i wszystko, czego reżim nienawidził – mówi Sana.
Hasna Issa: więzienie, tortury i strach o córki
– W więzieniu zobaczyłam, co reżim robi z ludźmi – mówi mi Hasna Issa. Została aresztowana w grudniu 2014 r. na punkcie kontrolnym, gdy chciała dostać się ze Wschodniej Ghouty (wtedy miejsce walk między siłami opozycji a armią Asada) do szpitala w Damaszku, na operację usunięcia guza jajnika.
– Mój stan był poważny, musiałam ryzykować. Nie udało się. Gdy mnie zatrzymali, myślałam tylko o tym, że nie zobaczę już córek – mówi. Była na celowniku władz za pracę dziennikarską i organizowanie edukacji dla dzieci. W mediach lokalnych i sieci pisała o bombardowaniach i masakrach cywilów. – Gdy mnie torturowali, mówili: „Wiemy, co robisz. Uczysz dzieci terrorystów, wspierasz ich w mediach” – wspomina Hasna.
Od zawsze działała społecznie.
– W trakcie bombardowań organizowałam naukę dzieci w piwnicach. Wspierałam kobiety i dziewczęta sesjami psychologicznymi. Pracowałam cały czas, to pozwalało mi przetrwać ten koszmar – wspomina Hasna.
Na skutek bicia jej guz pękł, dostała krwotoku. Hasna:
– Zaczynali około drugiej w nocy. Wieszali mnie pod sufitem, bili kablem i gumową pałką. Rzucali o podłogę, kopali.
W jej celi było 14 kobiet.
– Niektóre zostały zgwałcone. Wracały do celi, krwawiąc. Jedna została zgwałcona na oczach męża, aresztowanego razem z nią. Nie wytrzymał tego, dostał zawału i zmarł – opowiada.
Łapówki za życie
Hasna była w więzieniu trzy miesiące. Dostała wyrok śmierci, ale rodzinie udało się ją wykupić za 20 tys. dolarów łapówki. Hasna:
– To cud, że przeżyłam, mój organizm był tak słaby. Dziennie dostawałyśmy jednego ziemniaka, kawałek chleba, wodę.
Zwolniona, trafiła do szpitala, gdzie usunięto jej jajniki.
Ją udało się uratować, ale jej szwagra, który został aresztowany w 2013 r., już nie. Wprawdzie rodzina zapłaciła, ale została oszukana. Potem dowiedziała się, że był w kilku więzieniach.
– Ostatnie informacje o nim mam od uwolnionego więźnia, który widział go w Sajdnaja. Mówił, że był torturowany, chorował i stracił zmysły. Zapłaciliśmy, ale nie dostaliśmy nawet informacji – mówi Hiba Muhammad Issa, siostra Hasny.

Gdy jej męża aresztowano, ich syn miał 9 miesięcy, córka 4 lata.
– Syn nie pamięta ojca. Córka czasem go wspomina, ale nie wiem, ile pamięta, a ile chciałaby pamiętać – Hiba pokazuje w telefonie ostatnie zdjęcia męża z dziećmi. – W 2014 r. powiedzieli nam, że nie żyje. W 2018 r. dostaliśmy zaświadczenie o jego śmierci.
Ci, którzy zniknęli w więzieniach Asada
Na wystawie w Damaszku są prace i znanych artystów, i autorów anonimowych. Pokazują historie ludzi zwykłych i znanych. Jak Zaki Cordillo, który stworzył teatr cieni, pisał sztuki teatralne z przekazem wolnościowym.
– Aresztowano go wraz synem i szwagrem w 2012 r. Nie wiadomo, kiedy i gdzie go zabito. Po prostu zniknął – mówi Sana.
Gdy wiosną 2011 r. zaczęły się demonstracje, Sana brała w nich udział, organizowała dyskusje. Po półtora roku, gdy na pokojowe protesty reżim odpowiedział masakrami, wraz z rodziną uciekła do Bejrutu. Dostawała coraz więcej informacji o aresztowaniach i śmierci przyjaciół. Poczuła, że musi coś zrobić. Zaczęła dokumentować wojnę.
Mijamy kolejne portrety. Khalil Maatouk, prawnik i dyrektor Centrum Studiów i Badań Prawnych, bronił więźniów politycznych. Aresztowany w 2012 r., zaginął. Współwięźniowie, którzy przeżyli, mówili potem, że widzieli go w różnych miejscach. Nie wiadomo, gdzie i kiedy zginął. Są portrety matek czekających na swoje zaginione w więzieniach dzieci. Rysunki więźniów, podpisane i bezimienne, tu ocalone od zapomnienia.
Sana: – Artystka Azza Abo Rabieh była trzymana w więzieniu Adra, gdzie dzieliła celę z 30 kobietami. Cały czas rysowała kobiety, uczyła je też rysować. Ona przeżyła, wiele z jej współwięźniarek nie.
Pamięć o syryjskiej rewolucji
Sana ukończyła sztuki piękne na Uniwersytecie w Damaszku, dlatego zależało jej, by pokazać też rolę artystów w rewolucji.
– Gdy aktorka Yara Sabri ją poparła, dało to ludziom siłę – mówi i pokazuje zdjęcie, na którym Sabri trzyma odwróconą gazetę rządzącej partii Baas, co miało symbolizować obalanie rządowej kłamliwej narracji.
Aktorka przekształciła swoje konto w mediach społecznościowych w rejestr aresztowanych i zaginionych. Rodziny wysyłały jej zdjęcia i informacje o bliskich. Wielu z nich zostało zidentyfikowanych przez współwięźniów, ustalono ich losy.
Inna aktorka, May Skaf, za wsparcie rewolucji była więziona. Po wypuszczeniu wyjechała do Francji.
– Wtedy publicznie przyznała, że w więzieniu została zgwałcona. To dodawało odwagi kobietom, które też doświadczyły przemocy seksualnej – mówi Sana.

Na wystawie każdy rok to kolejne twarze zabitych i zaginionych, ich historie.
– Część mnie nadal nie może uwierzyć, że stoimy dziś w Muzeum Narodowym i pokazujemy dzieje naszej walki i cierpienia. Wcześniej nie mogliśmy nawet o tym rozmawiać, inwigilacja była powszechna. Ludzie szeptem wypowiadali nazwy miast, w których dochodziło do masakr.
Ghouta w ruinie
Hasna oprowadza mnie po swojej dzielnicy Hamuria we Wschodniej Ghoucie, na wschód od Damaszku. Opowiada, co się tu działo. Co krok – historia o śmierci.
– Tu zginęła cała rodzina – pokazuje na piwnicę. – Tu ostrzelali ambulans – pokazuje na wrak samochodu, który ciągle stoi w tym samym miejscu. Domy dookoła są zniszczone, choć w niektórych mieszkają ludzie, nawet jeśli bez prądu i bieżącej wody.
– To lepsze niż obóz dla uchodźców – mówi napotkana kobieta. – Przynajmniej jesteśmy u siebie.
– Na początku pokojowych demonstracji marzyliśmy o wolności. Kiedy zaczęto do nas strzelać, zaczęliśmy się bać. Potem zaczęły spadać na nas bomby i zaczął się koszmar – wspomina Hasna. W 2013 r. jej brat zginął w bombardowaniu. Drugi brat stracił nogę.

Gdy zaczęło się oblężenie miasta, do bomb doszedł głód. Hasna: – Odcięli wodę i prąd, nie było chleba. Ratowały nas zapasy, jak fasola w puszce, ale gdy zaczęły się kończyć, głodowaliśmy. Na podwórkach kopaliśmy studnie, sialiśmy zboże. Aby zrobić mąkę, używaliśmy ręcznego żarna. Ludzie gotowali zupy z liści.
Hasna miałam wtedy małe córki: – Nie było dla nich mleka ani leków, nawet tych zwykłych na gorączkę. Każdy dzień mógł być naszym ostatnim.
Gdy Ghouta miała spłonąć
Walki o Wschodnią Ghoutę trwały pięć lat, do 2018 r., aż siły rządowe przełamały opór rebeliantów.
Hasna mieszka teraz obok ruin swojego domu, w budynku, który udało się częściowo odbudować. Z jej własnego zostało niewiele, tylko od strony ulicy zachowały się wejściowe drzwi i ściany. Dom został zbombardowany, a później spalony.
– Na koniec ginęli wszyscy dookoła, nasi sąsiedzi, przyjaciele. Pamiętam, jak pierwsza rakieta uderzyła w dom wujka – Hasna pokazuje głęboki lej po pocisku. – Pobiegliśmy do piwnicy. Po chwili druga uderzyła w nasz dom – jej głos załamuje się, zaczyna płakać.
– Reżim powiedział: „Albo opuścicie domy, albo Ghouta będzie płonąć”. To był dla mnie moment załamania. Wcześniej cały czas miałam siłę, ale wtedy poczułam, że to koniec – mówi. Opuściła miasto w konwoju humanitarnym w kwietniu 2018 r., po jego zdobyciu przez wojska Asada.
Zatrzymała się dopiero na północ od Aleppo, na terytorium kontrolowanym przez wojska opozycji. Ze względu na swoją działalność, Hasna wolała nie zostawać na terenie pod kontrolą Asada. Jej rodzice na nim zostali, licząc, że łatwiej będą mogli wrócić do Ghouty.
Wolność nie kończy traumy
Hasna: – Nie mogłam się kontaktować z rodzicami, to byłoby dla nich niebezpieczne. Dopiero gdy upadł reżim, zadzwoniłam do nich. Oni tak bali się, że nie wierzyli, jak powiedziałam: „Mamo, Asad upadł. Zobaczymy się!”. Powtarzałam to kilka razy, a ona tylko płakała.
Spakowała rzeczy i z córkami przyjechała do rodziców.
– Stanęłam w drzwiach i zaczęłam śpiewać: „Podnieś swoją głowę, jesteś wolnym Syryjczykiem”. W tym momencie po raz pierwszy poczułam, że zwyciężyliśmy – opowiada ze łzami w oczach.
Hiba Muhammad Issa, siostra Hasny, uważa, że ci Syryjczycy, których bliscy zaginęli w więzieniach Asada – tak jak jej mąż – powinni poznać nie tylko prawdę o losie najbliższych.
– Wojna odebrała mi męża i dom. Zostałam sama z dziećmi. Pracuję fizycznie po 10 godzin dziennie w firmie robiącej wyroby ozdobne z drewna, zarabiam miesięcznie mniej niż 100 dolarów. Nie mogę zapewnić dzieciom dobrych warunków życia. Domagamy się sprawiedliwości, ale też zadośćuczynienia – mówi Hiba.
Hasna nadal ma koszmary, ale stara się skupić na pracy i córkach.
– Mam problemy ze snem, zdiagnozowane PTSD, ale nie mam możliwości się leczyć. Staram się po prostu dalej żyć – mówi.
Sprawiedliwość leczy
Na wystawie w Damaszku ostatnie zdjęcie to obalony pomnik Baszara al-Asada.
– Ta wystawa jest krokiem w stronę sprawiedliwości. Ludzie odnajdują w niej swoje cierpienie, ból, wszystko, co jest teraz częścią naszej kolektywnej tożsamości. Zdrowienie to długi proces. Potrzebujemy centrów rehabilitacji, całe społeczeństwo jest straumatyzowane, ale na razie nie ma takiej pomocy. Niech więc choć ta wystawa pozwoli im poczuć ulgę, wypuścić z siebie tę traumę – mówi Sana Yazigi.
Obok Damaszku, wystawa była pokazywana także w Aleppo i Homs. W planach są Idlib, Tartus, Latakia i Hama. A jeśli się uda, to i Rakka, Hasaka, Dajr az-Zaur i Suwajda.
Sana: – To miejsca ważne dla wojny i rewolucji. Mówienie wszędzie tam o tym, co przeżyliśmy, jest niezbędne dla odzyskania naszej przeszłości, tak żeby móc również wyobrazić sobie sprawiedliwą przyszłość.
– Nie mam dużej ufności do nowego rządu, ale po Asadzie wszystko jest łatwiejsze. Mam nadzieję, że nie odpuścimy tego, o co walczyliśmy i za co ginęliśmy. Dziś Syryjczycy wiedzą, czym jest rewolucja, wojna i wolność. Sprawiedliwość jest częścią tej wolności – mówi Hasna Issa.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















