Powieść rozpoczyna się od podróży autobusem do rodzinnej posiadłości na prowincji. Powietrze przesycone jest zapachem taniego tytoniu i potu, a bohaterka – podsłuchując szorstkie rozmowy współpasażerów – walczy z mdłościami. Duszna przestrzeń okazuje się dobrą metaforą sytuacji, w jakiej znajduje się zgorzkniała, niezdolna do działania Helen. Siostry, które jedzie odwiedzić, odznaczają się podobną inercją, tyle że są bardziej zalęknione.
Anachronizm, który działa
„Zejdź na dół, Langrishe” Aidana Higginsa to książka anachroniczna, która dodatkowo przez swoją formalną rozrzutność – nielinearną narrację i symultaniczne obrazowanie – może wydawać się artystowska. A jednak tej perły irlandzkiego modernizmu nie można sprowadzić do parnasistowskiego ekscesu, jako że stawki powieści są zdecydowanie większe.
Higgins skrzętnie przeplata prywatne i uniwersalne, sprawnie operuje zoomem i łączy w swoim debiucie powieściowym narodowe bolączki Irlandii i historię podupadłej rodziny reprezentowanej przez trzy siostry. Robi to przy pomocy estetyki, która – jeśli tylko nie zostanie określona jako historyczny rekwizyt – imponuje wytwornością.
Miłość i polityka
Mamy tu sportretowaną w całej rozciągłości mizerię Langrishe’ów, komentarz do powikłanej historii Zielonej Wyspy oraz analizę zahukanych pań dworu.
Lwia część powieści odmalowuje nieszczęśliwy związek między jedną z sióstr a Ottonem, intelektualistą i okrutnym uwodzicielem. Burzliwe koleje tej relacji można czytać w izolacji od przemian historycznych, choć studium związku odsłania społeczne uwarunkowania postaci i naświetla splot miłości i polityki.
Atmosfera końca epoki
Wysmakowana i cierpka powieść Higginsa odbiega od aktualnych trendów literackich. Ale warto po nią sięgnąć nie tylko dla przetasowania swoich preferencji czy ze względu na sugestywny rysunek historyczny i kunszt formalny.
„Zejdź na dół, Langrishe” warto przede wszystkim znać dla spleśniałej, hipnotyzującej atmosfery końca epoki, której cień pada i na nas.
Aidan Higgins, ZEJDŹ NA DÓŁ, LANGRISHE, przeł. Maciej Płaza, Ossolineum
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















