Trumienkę czy wianuszek? Jak Czesi chowają zmarłych

Czechy są w europejskiej czołówce, gdy idzie o odsetek kremacji: tak odbywa się 85 procent pogrzebów. Jak to się stało, że kremacje weszły trwale do czeskiej obyczajowości, kultury, a nawet do czeskiego humoru?
Czyta się kilka minut
Jana Zitna, właścicielka zakładu pogrzebowego w Litvinowie, demonstruje obrazy wykonane z prochów dla rodziny zmarłego. W 2023 r. Jana Zitna wygrała w regionalnym konkursie na Przedsiębiorcę Roku, październik 2023 r. // Fot. Ondrej Hajek / CTK / PAP
Jana Zitna, właścicielka zakładu pogrzebowego w Litvinowie, demonstruje obrazy wykonane z prochów dla rodziny zmarłego. W 2023 r. Jana Zitna wygrała w regionalnym konkursie na Przedsiębiorcę Roku, październik 2023 r. // Fot. Ondrej Hajek / CTK / PAP

Czechy to kraj, gdzie do perełek architektury należą krematoria; ich projekty stanowiły niegdyś popis kunsztu architektów. Praga może poszczycić się największym krematorium w Europie, a wizerunek pardubickiej spopielarni trafił na znaczki pocztowe.

Ale czy można się temu dziwić, skoro w Czechach większość pogrzebów odbywa się w formie kremacji, która traktowana jest już niemal jak element tradycji? To nie przypadek, że „Palacz zwłok” – powieść-groteska Ladislava Fuksa z 1967 r. o pracowniku praskiego krematorium, jedno z najwybitniejszych dzieł czeskiej literatury (sfilmowane już w 1969 r.) – opowiada o obsesji bohatera na punkcie kremacji. A finałowy odcinek głośnego serialu komediowego „Most” z 2019 r., zamiast zwieńczenia krzepiącym happy endem, przedstawia plastycznie kulisy kremacji „na koszt państwa” jednego z bohaterów.

Być może trudno sobie to wyobrazić, ale popularny w czeskich kawiarniach deser – w postaci biszkoptu z bitą śmietaną – nazywany jest „trumienką” (cz. rakvička, zdrobnienie od rakev), gdyż kształtem przypomina trumnę. Wątek słodkiej „trumienki” pojawia się też w filmie „Palacz zwłok”, a jeden z bardziej znanych filmowych cytatów to dwuznaczne: „Wolisz trumienkę czy wianuszek?”. Chodzi o wybór deseru. Ale pytanie pada z ust dyrektora krematorium, który zabił wcześniej swoją żonę, więc można dostać gęsiej skórki.

Większość czeskich pochówków poprzedza kremacja

Czechy są na europejskim podium, jeśli chodzi o odsetek kremacji. Według danych brytyjskiego Towarzystwa Kremacyjnego, w 2023 r. w Czechach ponad 85 proc. pogrzebów poprzedziło spopielenie zwłok. W Europie nieznacznie wyższy odsetek był tylko w Słowenii i Danii (86 proc.). Światowy lider to Japonia, gdzie dokonuje się kremacji w przypadku 99,9 proc. pogrzebów. Dla porównania, w Polsce to 24 procent.

W stolicy Czech znajduje się największe pod względem powierzchni krematorium w Europie, czyli Strašnice. Konstruktywistyczny budynek, wzniesiony na przełomie lat 20. i 30. XX w., ma status zabytku. Od niego pochodzi też nazwa przystanku tramwajowego: podróżując komunikacją miejską przez dzielnicę Vinohrady, w pewnym momencie słyszymy zapowiedź przystanku Krematorium Strašnice i nie trzeba znać czeskiego, by się zorientować, co to znaczy. Podobnie jest w przypadku drugiego w stolicy krematorium: Motol.

Zabytkowe krematoria w Czechach

Strašnice nie są jedyną tego typu budowlą, której przyznano status zabytku z uwagi na wartość architektoniczną. Projektowane przez znanych architektów dwudziestolecia międzywojennego, stanowią do dziś część dziedzictwa kulturowego Pierwszej Republiki. Zabytkowe są krematoria w Brnie, Nymburku czy Pardubicach (charakterystyczną fasadę tego ostatniego uwieczniono w filmie „Palacz zwłok”, choć filmy osadzony jest w Pradze).

To w Pardubicach jest w ogóle pierwszym czeskim krematorium (w odróżnieniu od budowanych przez Niemców, np. w Libercu) i jedną z najsłynniejszych budowli rondokubistycznych powstałych w latach 20. XX w. Kiedy w 2013 r. obchodziło 90-lecie powstania, Poczta Czeska wypuściła limitowaną edycję znaczków, na których widnieje ten obiekt (zaprojektowany zresztą przez zwycięzcę pierwszego publicznego konkursu architektonicznego w Czechosłowacji).

Czesi wiodą prym również w zapleczu kremacyjnym w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Jak podawał portal ceskestavby.cz, w 2023 r. w kraju istniało 27 krematoriów z 54 piecami, co sprawiało, że kremacje odbywały się bardziej punktualnie niż połączenia Kolei Czeskich.

„Prywatyzacja smutku”

Kolejną specjalnością Czechów, gdy idzie o obyczaje związane z pożegnaniem, staje się w ostatnich latach kremacja bez ceremonii pogrzebowej. Niegdyś stosowana w wyjątkowych sytuacjach, miała miejsce głównie w przypadku zbrodniarzy czy osób z marginesu społecznego. Tymczasem dziś w Czechach już niemal jedna czwarta kremacji odbywa się bez uroczystego ostatniego pożegnania. Mniejszy odsetek jest na Morawach, gdzie więcej ludzi deklaruje się jako wierzący.

Wśród przyczyn, dla których przybywa takich pogrzebów bez obrzędu, jest nie tylko zjawisko, które socjologia określa jako „prywatyzacja smutku”, a które skutkuje bardziej kameralnymi formami pochówku. Ministerstwo rozwoju regionalnego zwraca uwagę na stale rosnącą liczbę pogrzebów na koszt państwa – te zaś mają najtańszą oprawę, jaką jest właśnie kremacja bez ceremonii pogrzebowej.

I tak, w ciągu ostatnich czterech lat aż o połowę wzrosła liczba tzw. pogrzebów socjalnych (do 2 tys.). Dotyczą one głównie osób zmarłych w szpitalu, które nie mają rodziny, jaka mogłaby zająć się organizacją pogrzebu. Placówka medyczna kontaktuje się wówczas ze służbami socjalnymi, na które spada odpowiedzialność za pochówek. Kremacja zaś jest dużo tańszą formą pogrzebu niż tradycyjne złożenie w trumnie.

Ruch kremacyjny na ziemiach czeskich

Przyczyny takiej powszechności kremacji oraz jej silnej obecności w kulturze oraz obyczajowości Czech wynikają w znacznym stopniu z historii – i to tej odleglejszej niż okres komunistyczny, a nawet dwudziestolecie międzywojenne.

Ruch kremacyjny na ziemiach czeskich rozwinął się już w okresie austro-węgierskim, a więc jeszcze przed powstaniem Czechosłowacji w 1918 r. Początkowo był wyrazem oporu ze strony czeskich intelektualistów i miejskich liberałów wobec zacofanego ich zdaniem Kościoła rzymskokatolickiego, który postrzegano jako jeden z filarów c.k. monarchii.

Ideę kremacji popierali więc słynni XIX-wieczni czescy pisarze, jak Jan Neruda (1834-1891) czy Božena Němcová (1820-1862). Wielkim echem w ówczesnej prasie odbiły się pierwsze kremacje Czechów za granicą, w tym praskiego radnego Vojtěcha Náprstka, założyciela Muzeum Kultur Azji, Afryki i Ameryki, które do dziś można zwiedzać przy placu Betlejemskim w Pradze (co ciekawe, zwolennicy kremacji byli także w kręgu czeskich Niemców; za ich sprawą krematoria zbudowano w Chebie, Libercu czy Ostrawie).

Czeska ustawa „kremacyjna”

To właśnie kremacja i pogrzeb Náprstka w niemieckim mieście Gotha w Turyngii zapoczątkowały spór – rozgrywający się na łamach ówczesnej prasy – między liberałami a zwolennikami tradycyjnego pochówku. Zwieńczyło go założenie w 1899 r. Towarzystwa Kremacyjnego. Może nie cieszyło się ono masowym zainteresowaniem, ale jego doświadczenia pomogły innym promotorom kremacji założyć 10 lat później stowarzyszenie o nazwie Krematorium, zorientowane bardziej praktycznie.

Jego współzałożycielem i pierwszym przewodniczącym został Jaroslav Kvapil, pisarz i dramaturg Teatru Narodowego w Pradze – ten sam, który napisał libretto do „Rusałki”, słynnej opery Antonína Dvořáka. Jest to więc kolejne wielkie nazwisko związane z ruchem kremacyjnym, także w powstałej wkrótce Czechosłowacji.

Stowarzyszenie Kvapila przetrwało do dziś, choć po kilku perturbacjach zmieniło nazwę na Towarzystwo Przyjaciół Kremacji (Společnost přátel žehu).

Kvapilowi przypadło w udziale być także autorem pierwszej w Czechosłowacji ustawy, która wprowadzała tę alternatywną formę pogrzebu. Tekst ustawy nie był tak obszerny, jak libretto „Rusałki”, liczył bowiem tylko dwa zdania. Lex Kvapil z 1919 r. stanowił kamień milowy ruchu kremacyjnego w Czechosłowacji. Z biegiem lat rosła też liczba członków stowarzyszenia Krematorium (w 1950 r. było ich już 200 tysięcy).

Jan Hus i kremacja

Na promowanie kremacji jako formy pogrzebu silnie wpłynął upadek Austro-Węgier, związany z tym odwrót Czechów od dominującego dotąd Kościoła rzymskokatolickiego i podkreślanie w tym kontekście idei narodowych.

Jako argument na rzecz kremacji niektórzy przywoływali nawet postać najsłynniejszego bohatera narodowego Czechów, Jana Husa. Ten późnośredniowieczny duchowny i reformator został spalony na stosie podczas soboru w Konstancji w 1414 r. za szerzenie herezji (Czesi obchodzą 6 lipca święto narodowe upamiętniające jego śmierć).

Sięgnięcie po argument z Husa miało podkreślić znaczenie kremacji dla tożsamości Czechów – nowej, odrębnej od katolickiej i habsburskiej, narzucanej im przez lata. „Jeśli mistrz Jan Hus i Hieronim z Pragi nie bali się spalenia żywcem, i my nie powinniśmy się bać po śmierci” – głosiło czasopismo wydawane przez stowarzyszenia Krematorium (Hieronim z Pragi żył w tej samej epoce co Hus, również był teologiem i zwolennikiem reform; on także spłonął za to na stosie w 1416 r. – i również w Konstancji).

Powstały w 1920 r. czechosłowacki Kościół husycki wprawdzie nigdy nie przyjął oficjalnie dokumentu w sprawie kremacji. Niemniej w 1927 r. spopielony został jego pierwszy patriarcha Karel Farský, a przy świątyniach zaczęto budować kolumbaria na urny.

Kremacja popularyzowana przez komunistów

Choć po 1918 r. rozwijała się infrastruktura kremacyjna, pod koniec dwudziestolecia międzywojennego ta forma pochówku wciąż pozostawała elitarna (5 proc. pogrzebów). Umasowienie kremacji nastąpiło w Czechosłowacji dopiero w okresie socjalistycznym, kiedy powstała gęsta sieć krematoriów, obniżająca koszty kremacji.

Upowszechniając je, władze socjalistyczne chciały także osłabić wpływ religii i Kościołów na społeczeństwo. Z jednej strony wzrost zainteresowania kremacją można więc wiązać z odchodzeniem Czechów od Kościoła katolickiego (spadek z 6,7 mln w 1950 r. do 4 mln w 1991 r.; na ok. 11 mln ludności). Z drugiej jednak strony warto odnotować, że lata 60. XX w. to czas, gdy następuje zmiana prawa kanonicznego dopuszczająca kremację jako alternatywę dla tradycyjnego pochówku.   

„Żar miłości zapoczątkował życie, żar ognia je zakończy” – głosiło hasło na rzecz kremacji w czasach czechosłowackiej Pierwszej Republiki. Choć potem komunizm pomógł jej się upowszechnić, to po jego upadku trend się nie zmienił. Przeciwnie: po 1989 r. popularność kremacji w Czechach stale rośnie.

Dr MARTYNA WASIUTA prowadzi stronę www.czeskapolityka.pl

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Trumienkę czy wianuszek?