Wszystko wskazuje na to, że nowy rząd w Czechach zostanie nominowany przez prezydenta Petra Pavla jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Andrej Babiš zakończył spór z głową państwa w sprawie swojego konfliktu interesów, który był jedną z głównych przeszkód na drodze do władzy lidera ruchu ANO. We wtorek 9 grudnia, 66 dni po wyborach, Babiš został desygnowany przez Pavla na szefa rządu.
Głosowanie w sprawie wotum zaufania odbędzie się prawdopodobnie 13 stycznia i będzie raczej formalnością, gdyż koalicja złożona z ruchu ANO, partii SPD (antyunijnej i nacjonalistycznej) oraz partii pod nazwą Kierowcy dysponuje większością 108 mandatów w 200-osobowej Izbie Poselskiej (to odpowiednik Sejmu).
Prezydent Pavel próbował ograniczyć szkody
Na mocy umowy koalicyjnej Tomio Okamura, lider SPD, został wybrany w listopadzie marszałkiem Izby. Tym samym trzecią osobą w państwie – po prezydencie i marszałku Senatu – został polityk, który jawnie powiela rosyjską narrację i sprzyja rosyjskim wpływom w Czechach.
W nowym rządzie Babiša zabraknie za to Filipa Turka, kontrowersyjnego – mówiąc oględnie – polityka z partii Kierowców. W ostatnich miesiącach zderzył się z falą krytyki po tym, jak na jaw wypłynęły jego rasistowskie i homofobiczne wpisy w mediach społecznościowych. Ponad 60 proc. Czechów deklarowało w sondażach, że jest przeciwnych temu, aby ten były kierowca rajdowy znalazł się w rządzie.
Pominięcie Turka można uznać za sukces prozachodniego prezydenta Pavla, który krytycznie zapatruje się na udział eurosceptycznych i antyukraińskich ugrupowań w rządzie Babiša. Swój sprzeciw był gotów bronić przed Trybunałem Konstytucyjnym, gdyby ktoś z nowego rządu złożył przeciwko niemu tzw. skargę kompetencyjną.
Andrej Babiš akcentuje tzw. narrację suwerennościową
Pod znakiem zapytania jest teraz dalsze wsparcie dla Ukrainy ze strony Czech. Z przedwyborczych zapowiedzi Babiša wynikało, że jego rząd zakończy tzw. czeską inicjatywę amunicyjną i nie należy spodziewać się, że premier zmieni zdanie. W programie nowego rządu zabrakło w ogóle gwarancji wsparcia dla Ukrainy czy zobowiązań względem NATO. Brak w nim też wyraźnego podkreślenia, że to Rosja jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego i czeskiego.
O ile poprzedni centroprawicowy rząd opierał się na wartościach zachodnich w polityce zagranicznej i zakotwiczeniu Czech w UE, o tyle rząd Babiša akcentuje tematykę suwerennościową; mowa jest o realizacji interesów czeskich (tak jakby poprzednicy ich nie realizowali). Babiš jest krytyczny m.in. wobec europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, który jego zdaniem negatywnie wpływa na czeski przemysł.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















